Strony

wtorek, 30 stycznia 2018

Kurczak po indyjsku w sosie orzechowym

Kuchnia indyjska na dobre zawładnęła moimi kubkami smakowymi. Uwielbiam chyba wszystkie dania indyjskie (no może poza owocami morza) i chętnie eksperymentuję.
Tydzień temu byłam z koleżankami w restauracji indyjskiej, a w ostatnią niedzielę wykombinowałam w domowym zaciszu kurczaka w sosie orzechowym i podałam go z domowym chlebkiem naan. Było aromatycznie i pysznie.
Bazę przepisu zaczerpnęłam z mojej ulubionej książki „Kuchnia indyjska”, ale wprowadziłam kilka swoich zmian i podaję przepis w mojej wersji. Danie robi się naprawdę szybko, nie jest skomplikowane, a można je podać z ryżem albo chlebkami naan.

 

Składniki na 4 porcje obiadowe:

800 g kurczaka (filety albo udka bez skóry i kości)
2 duże cebule
2 – 3 obrane ząbki czosnku
½ świeżej papryczki chili
kawałek świeżego imbiru (około 1 cm)
1 łyżka soku z cytryny
50 g orzechów nerkowca
1 łyżeczka mieszanki garam masala
½ łyżeczki mielonego kminu rzymskiego (cuminu)
½ łyżeczki mielonej kurkumy
½ łyżeczki mielonego chili
1 łyżeczka soli
1 czubata łyżka jogurtu naturalnego (użyłam greckiego)
4 – 5 łyżek passaty (gęstego przeciery pomidorowego, nie koncentratu)
1 łyżka ghee (klarowanego masła)
300 ml wody

Do podania: świeża kolendra i uprażone orzechy nerkowca, jogurt naturalny. 


Kurczak po indyjsku w sosie orzechowym - przygotowanie: 

Kurczaka pokroić w kawałki (niezbyt duże – około 2x 2 cm). Orzechy nerkowca uprażyć na suchej patelni i ostudzić (uważać, żeby nie przypalić, bo sos będzie gorzki). 1 cebulę pokroić w kostkę, a drugą na kawałki. Do blendera wrzucić kawałki cebuli, ząbki czosnku, orzechy, papryczkę chili (pokrojoną na kawałki), sok cytrynowy i wszystkie przyprawy. Dodać jogurt naturalny,  passatę i całość dokładnie zmiksować na pastę.
W rondlu (albo w głębokiej patelni) rozgrzać masło klarowane i wrzucić cebulę pokrojoną w kostkę. Smażyć około 10 minut często mieszając. Cebula powinna zmięknąć i zeszklić się, ale nie powinna być brązowa. Do cebuli dodać pastę i całość smażyć około 3 minuty cały czas mieszając. Pasta zacznie ciemnieć i gdy już będzie gorąca włożyć do niej kawałki mięsa. Smażyć razem 5 – 6 minut, aż mięso się zetnie. Wlać wodę, wymieszać i gotować około 15 minut często mieszając. W tym czasie sos powinien dosyć mocno zgęstnieć. Przełożyć do naczynia, posypać posiekaną kolendrą i uprażonymi, posiekanymi orzechami nerkowca.
Podawać z ryżem albo chlebkiem naan i jogurtem naturalnym. 






niedziela, 28 stycznia 2018

Ciasto kokosowo – brzoskwiniowe

Witam Was po dłuższej przerwie. Trochę się za blogiem stęskniłam, a i Zielonooki marudził, że blog leży odłogiem. Złamana ręka trochę mnie rozleniwiła, ale już do Was wracam.
Dziś mam dla Was przepis na ciasto kokosowo – brzoskwiniowe. Jest lekkie, delikatne i bardzo smaczne. A jednocześnie na tyle ładne wizualnie, że z przyjemnością można podać je gościom.
Zamysł był trochę inny, pierwszy krem wyrzuciłam, bo zwyczajnie wymyśliłam coś, co się nie udało. Popracuję jednak nad tą recepturą, bo w smaku był naprawdę dobry.
Ale koniec końców powstało fajne ciasto i smakowało mojej rodzince. Robi się je bardzo prosto, nie wymaga wielkich umiejętności. I powinno się udać każdemu. Biszkopt wyszedł mi na tyle wysoki, ze podzieliłam na dwa krążki i drugi zostanie wykorzystany do czegoś innego. Można upiec biszkopt z 2 – 3 jajek, ale moim zdaniem upieczenie większego sprawi, że biszkopt będzie bardziej puszysty w środku. 


Składniki na tortownicę o średnicy 26 cm:

Biszkopt:
4 duże jajka (używam jajek o wadze około 75 g)
½ szklanki drobnego cukru do wypieków
½ szklanki mąki tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej

Poncz:
½ szklanki ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki nalewki brzoskwiniowo – morelowej (można pominąć jeśli nie macie albo nie chcecie dodawać alkoholu)

Beza:
2 białka z dużych jajek
1/3 szklanki cukru (około 70 g)
100 g wiórków kokosowych

Krem:
250 g serka mascarpone
250 ml śmietanki kremówki 30 - 42 %
2 łyżki cukru pudru
6 -7 połówek brzoskwiń z puszki

Polewa:
25 g czekolady mlecznej
25 g czekolady gorzkiej


Ciasto kokosowo – brzoskwiniowe – przygotowanie:

Biszkopt: Obie mąki przesiać przez sito. Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, dodać cukier i ubijać, aż cukier się rozpuści. Dodać żółtka i jeszcze przez chwilę razem ubijać.
Do ubitej masy jajecznej wsypać mąkę i delikatnie połączyć (szpatułką, nie mikserem).
Gotową masę przełożyć do tortownicy (dno wyłożyć papierem do pieczenia, boków niczym nie smarować). Biszkopt wstawić do piekarnika nagrzanego wcześniej do 160 -170 stopni (góra - dół) i piec około 30 – 35 minut (do tak zwanego suchego patyczka). Biszkopt wyciągnąć z piekarnika, zostawić na chwilę, aby odparował, wyciągnąć z blaszki i obrócić do góry nogami, żeby ewentualna górka się wyrównała. Ja podzieliłam biszkopt na dwie części, bo wyszedł mi wyskoki (jedną część wykorzystałam, drugą odłożyłam).


Beza: Tę samą tortownicę, w której piekł się biszkopt wyłożyć papierem do pieczenia. Białka ubić na sztywną pianę, dodać cukier i ubijać tak długo, aż beza będzie lśniąca, a cukier całkiem się rozpuści. Do ubitej bezy dodać wiórki kokosowe i wymieszać wszystko szpatułką (nie mikserem).
Bezę przełożyć do tortownicy, w miarę równo rozsmarować i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (góra – dół) i piec około 25 – 30 minut do lekkiego zrumienienia.
Bezę wyciągnąć, zostawić do przestygnięcia i zdjąć papier (może się lekko kleić od spodu, ale tak ma być).

Poncz: wszystkie składniki wymieszać (oprócz alkoholu), ostudzić i dodać nalewkę.

Krem: Brzoskwinie pokroić w kostkę i dobrze odsączyć na sicie. Do miski włożyć serek mascarpone, wlać śmietankę kremówkę i razem ubić. Pod koniec ubijania dodać 2 łyżki cukru pudru i jeszcze chwilę ubijać – krem wychodzi gęsty i zwarty. Do kremu dodać pokrojone brzoskwinie i delikatnie całość wymieszać.

Na paterze ułożyć biszkopt, nasączyć go ponczem (ja nie zużyłam całego, bo biszkopt był świeżo upieczony), na biszkopt przełożyć krem, wyrównać (można założyć obręcz od tortownicy, będzie wygodniej całość złożyć). Na krem położyć bezę i lekko docisnąć. Wstawić do lodówki, aby ciasto się schłodziło.

Na koniec czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę z czekoladą postawić na garnek z wodą) i lekko ciepłą czekoladą ozdobić ciasto (ja to zrobiłam zwykłą łyżeczką polewając ciasto stróżką czekolady).