Strony

sobota, 10 sierpnia 2019

Obwarzanki orkiszowe pełnoziarniste z ziołami

Obwarzanki zawsze będą mi się kojarzyły z moim mężem i Krakowem. Bo od Krakowa i obwarzanków zaczęło się nasze małżeństwo.
Ilekroć odwiedzamy Kraków, tylekroć kupujemy obwarzanki, siadamy nad Wisłą i zjadamy je na sucho – mnie takie suche wchodzą znacznie lepiej niż mężowi, ale ja w ogóle uwielbiam pieczywo bez dodatków. Odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe, to po zwykłe pszenne pieczywo już praktycznie nie sięgam, bo zwyczajnie niezbyt dobrze się po nim czuję. Gdy się skuszę, a niestety się to czasem zdarza, bo nie ma co ukrywać – uwielbiam, to zawsze to odchoruję.
Jednak, gdy czegoś nie można jeść, to zawsze można pokombinować i stworzyć coś,  po czym organizm nie świruje. I tak właśnie powstały te obwarzanki. Robiłam je już dwa razy, zmieniając lekko proporcje i myślę, że tym razem jest już jak najbardziej w porządku.
Mąka pełnoziarnista wymaga większej ilości płynu, niż mąka oczyszczona i nie przesiewa się jej przez zarobieniem ciasta, aby nie pozbywać się dobrych składników. Jestem zwolenniczką wlania większej ilości wody na początku i ewentualnie dosypania mąki w trakcie wyrabiania, bowiem odwrotnie jest dużo trudniej. Gdy mamy za mało płynu to robi się klucha, którą już potem ciężko doprowadzić do ładu.
W zasadzie nie miałam o tym pisać, ale po rozmowie na FB, okazało się, że sporo osób nie wie skąd ta nazwa i o co chodzi z tym całym obwarzaniem. Nazwa pochodzi od procesu obwarzania – czyli obgotowywania surowego, wyrośniętego i uformowanego ciasta we wrzącej wodzie. Robi się to po to, aby zatrzymać proces wyrastania, żeby gotowe obwarzanki zachowały ładny kształt, a nie wyrosły podczas pieczenia niczym drożdżowe bułki. Poza tym obwarzanie sprawia, że skórka jest bardzo chrupiąca, a środek puszysty i miękki. Można do wody dodać łyżkę miodu, wtedy skórka nabiera lekkiej słodyczy – ja tego nie robię.
Z ilości składników, które podaję wychodzi 6 bądź 8 obwarzanków. Ja robię cieńsze, bo jadam je bez dodatków, ale jeśli ktoś chce wykorzystać jako pieczywo do przysłowiowej kanapki, to lepiej wtedy zrobić nieco grubsze, świetnie się sprawdzą z dodatkami.
Ja moje obwarzanki pełnoziarniste doprawiam suszonymi ziołami, ale oczywiście nie trzeba tego robić, można pozostawić je czyste. 
 


Składniki na 6 – 8 obwarzanków:

500 g mąki pełnoziarnistej orkiszowej (u mnie typ 2000)
300 - 350 ml ciepłej wody (ilość wody zależy od wilgotności mąki)
1 czubata łyżeczka soli
1 czubata łyżeczka ulubionych suszonych ziół (u mnie zioła do sałatek z młynka Kotanyi)
15 g świeżych drożdży (albo 7 g drożdży instant)

dodatkowo:
rozkłócone jajko
ziarna do posypania: sezam, mak, siemię lniane, czarnuszka czy gruboziarnista sól (wg uznania)



Obwarzanki orkiszowe pełnoziarniste z ziołami - przygotowanie:

Do kubka wlać 100 ml ciepłej wody, dodać łyżkę maki i rozkruszone drożdże, wymieszać i zostawić do wyrośnięcia (ja nie dodaję cukru, ale jeśli ktoś ma taką potrzebę albo obawy, że drożdże nie wyrosną, to może dodać pół łyżeczki cukru).
Mąkę wymieszać z solą i ziołami. Wlać ciepłą wodę i wyrośnięte drożdże. Wyrobić gładkie, elastyczne ciasto (ja to robię w robocie). Jeśli ciasto jest zbyt kleiste, to dodać łyżkę mąki. Wyrobione ciasto włożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut. Po tym czasie podzielić na 6 bądź 8 równych części (ja po prosu ważę całość i dzielę po równo). Z każdej części uformować wałeczek o długości około 60 cm. Złożyć go na pół i zwinąć w „warkocz”, utworzyć kółko i dokładnie zlepić. Zostawić na około 30 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (termoobieg – w przypadku braku termoobiegu, temperatura powinna być wyższa o 20 stopni). W rondu zagotować wodę i wrzucać wyrośnięte obwarzanki – ja wrzucam po jednym, ale jeśli są mniejsze, a naczynie wystarczająco duże, to można obwarzać kilka naraz. Gotować mniej więcej minutę. Gdy wypłyną na wierzch przełożyć na blaszkę, posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać dowolnymi ziarnami. Wstawić do gorącego piekarnika i piec około 20 minut do ładnego zrumienienia.
Przełożyć na kratkę i zostawić do ostygnięcia. 




poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Gofry gryczano – cukiniowe

Gofry na wytrawnie to świetny pomysł na ciepły posiłek. Śniadanie, obiad, kolacja – do wyboru. U mnie na obiad. Tym razem przygotowałam je z mąki gryczanej z dodatkiem cukinii. Wychodzą dosyć ciężkie, chrupiące na zewnątrz, ale miękkie w środku i są przepyszne.
Tym razem towarzystwem do nich był domowy hummus, wędzony łosoś i sadzone jajko. Sałatka z tego, co znalazłam w lodowce i pyszny obiad gotowy. Jednym takim gofrem naprawdę można się najeść. Jeden taki gofr z dodatkami to około 350 kcal, do tego warzywa z winegretem i zdrowy, smaczny, zbilansowany i niezbyt kaloryczny posiłek gotowy. 



Składniki na 2 gofry:

50 g mąki gryczanej
100 g tartej cukinii
1 duże jajko
4 – 6 łyżek wody (zależy od wilgotności mąki)
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
sól, pieprz, chili
ulubione zioła – ja dałam mieszankę prowansalskich
masło klarowane albo olej do posmarowania gofrownicy

do podania:
wędzony łosoś
jajko sadzone
dowolne warzywa



Gofry gryczano – cukiniowe - przygotowanie:

Cukinię zetrzeć na tarce o dużych oczkach, nie solić, nie odciskać. Białko ubić na pianę, dodać żółtko, wodę i mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i delikatnie wymieszać. Dodać startą na tarce cukinię i wymieszać.
Gofrownicę nagrzać, posmarować delikatnie klarowanym masłem albo olejem. Nałożyć masę i piec około 8 – 10 minut, w zależności od mocy gofrownicy.
Gotowe gofry przełożyć na kratkę, aby odparowały, posmarować hummusem, nałożyć plasterki wędzonego łososia (dorzuciłam jeszcze trochę sałaty) i na górę usmażone jajko.
Podawać z porcją świeżych warzyw. 









Mini Pavlova na erytrolu, ze skyrem i owocami


Kocham bezy, żadna to tajemnica… ale wyeliminowałam cukier na ile się dało, zastąpiłam go erytrolem… więc i bezy robię z jego dodatkiem.
Na blogu jest już przepis na malutkie bezy na erytrolu, te dzisiejsze w zasadzie niczym się nie różnią, poza kształtem. Upiekłam takie małe krążki, na jedną porcję. Erytrol do bezy warto zmielić na puder, bowiem jako kryształ dosyć ciężko się rozpuszcza.
Zamiast śmietany jest skyr – czyli jogurt typu islandzkiego, o dużej zawartości białka – jest gęsty i świetnie się sprawdza zamiast tłustej bitej śmietany. Do tego owoce i odrobina wiórków kokosowych i płatków migdałowych… choć tak naprawdę dodatki mogą być dowolne, wg upodobań.
Jedna taka beza to około 10 kcal, a z dodatkami, które są u mnie to 75 – 80 kcal. Więc spokojnie można sobie pozwolić na taki deser, nawet podczas redukowania wagi. 



Składniki:

2 białka z dużych jajek (ja używam schłodzonych białek)
120 g zmielonego erytrolu

do podania:
skyr (można dodać do niego łyżeczkę erytrolu)
dowolne owoce – u mnie maliny i borówki
wiórki kokosowe, płatki migdałowe, tarta gorzka czekolada – wg uznania



Mini Pavlova na erytrolu, ze skyrem i owocami - przygotowanie:
Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce zmielonego erytrolu cały czas ubijając (kilka minut). Gdy masa będzie jednolita i lśniąca przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyciskać małe krążki zachowując niewielkie odstępy. Ja zrobiłam 4 krążki i kilka małych bezików z myślą o deserze na kolejny dzień.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 90 stopni (u mnie z termoobiegiem), suszyć około 70 - 80 minut. Po tym czasie spróbować. Jeśli kruchość nam odpowiada, to zostawić do wystygnięcia. Jeśli są jeszcze wilgotne, to można przedłużyć czas suszenia o około 20 minut. Bezy z erytrolem szybciej robią się suche, niż te przygotowane z cukrem.
Jeśli to możliwe, to bezy dobrze jest suszyć w lekko uchylonym piekarniku. U mnie to niestety niemożliwe, bo po uchyleniu drzwiczek piekarnik się wyłącza.
Gotowe bezy zostawić do ostygnięcia. Nałożyć porcję skyru, ozdobić owocami, posypać płatkami migdałowymi i gotowe. 






niedziela, 4 sierpnia 2019

Kotlety mielone z cukinią


Kotlety mielone można przygotować na wiele sposobów, ja bardzo lubię kotlety warzywne albo takie z dodatkiem warzyw. Na blogu jest już kilka rożnych propozycji, a dzisiaj cukinia rządzi.
Ja z przygotowanej masy zrobiłam tylko 4 kotlety, a resztę włożyłam do foremki i upiekłam jak klopsa – świetny dodatek do pieczywa albo jako przekąska.
Ja moje kotlety przygotowałam metodą, którą praktykuję od jakiegoś czasu, bo tak przygotowane wychodzą bardzo soczyste i delikatne. Po obsmażeniu na tłuszczu, przekładam na durszlak, który ustawiam na garnku z wrzącą wodą (czasem wykorzystują garnek, w którym gotuję ziemniaki albo kaszę) i paruję. 



Składniki na około 10 - 12 kotletów (zależy od wielkości):

500 g mięsa od szynki albo z indyka
400 g młodej cukinii
2 jajka
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli (można dać więcej, ja solę mało)
½ łyżeczki mielonego pieprzu
¼ łyżeczki mielonego chili
2 – 3 łyżki roztartego w dłoniach majeranku
4 łyżki zmielonych płatków owsianych
tłuszcz do smażenia: u mnie 3 łyżki oleju



Kotlety mielone z cukinią - przygotowanie:

Mięso zemleć. Cukinię umyć (nie obierać jeśli jest młoda), zetrzeć na tarce o dużych oczkach, lekko posolić, wymieszać i przełożyć na sito, aby odsączyć nadmiar wody. Cebulę bardzo drobno posiekać, czosnek wycisnąć przez praskę albo dobrze rozetrzeć z odrobiną soli.
Do zmielonego mięsa dodać odciśniętą cukinie, cebulę, czosnek, przyprawy, zmielone płatki owsiane i jajka. Dobrze wyrobić. Z masy uformować kotlety.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, obsmażyć kotlety do ładnego zrumienienia. Przełożyć na durszlak albo sito do gotowania na parze, ustawić na garnku z wrzącą wodą, przykryć pokrywką i parować około 10 -15 minut.
Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie tym razem buraczki i ogórek kiszony.