Te muffiny piekę już któryś raz z kolei... a piekę je nie tylko dla wspaniałego smaku, ale przede wszystkim dla obłędnego zapachu. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zapach jest najistotniejszy w kuchni... jeśli coś mi nie pachnie tak jak powinno to choćby było najsmaczniejsze to nie ruszę. Może nie wyglądać zbyt pięknie, ale pachnieć musi super.
Przepis na te muffiny znalazłam w jakiejś gazecie (takich gazetowych wycinków mam 3 segregatory) i oczywiście przerobiłam na własną modłę...
Składniki na 15 -18 sztuk:
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
¼ łyżeczki soli
1 szklanka jogurtu pitnego waniliowego (dałam kokosowy)
¾ szklanki mleka
1 łyżeczka olejku śmietankowego
½ szklanki oleju
½ szklanki cukru
2 jajka
1 szklanka wiórków kokosowych
2 gruszki obrane i pokrojone w kostkę
wiórki kokosowe i brązowy cukier do posypania babeczek.
Wymieszać mąkę z kokosem, proszkiem, sodą, cukrem i solą w jednej misce. W drugiej misce roztrzepać jajka, dodać jogurt, olejek śmietankowy, mleko i olej.
Produkty „mokre” wlać do suchych i wymieszać do połączenia składników. Dodać gruszki, wymieszać.
Napełnić ciastem foremki do 2/3 wysokości, posypać kolosem i niewielką ilością brązowego cukru. Piec w 180 - 200 stopniach przez około 20 minut.
Ostudzić i gotowe :-))



