Kolejne smarowidło do pieczywa. Bardzo
je lubimy i stosunkowo często pojawiają się na naszym stole. A
pasty z wędzonych ryb w różnych odsłonach zajmują szczególne
miejsce na liście dodatków do pieczywa. Często robię pastę z makreli z twarogiem
czy też z wędzonym łososiem albo pstrągiem. Urozmaicam
je zieleniną, którą akurat mam w domu. Tym razem w paście
wylądował szczypiorek, który razem z rzodkiewką nadał paście
charakteru.
Składniki na średniej wielkości
salaterkę:
1 duża wędzona makrela
3 jajka ugotowane na twardo
6 – 8 rzodkiewek (w zależności od
wielkości)
3 łyżki posiekanego szczypiorku
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 czubata łyżeczka majonezu
1 łyżeczka musztardy (u mnie ostra
sarepska)
kolorowy pieprz
sól (ja nie dodaję, bo dla mnie
wędzona makrela jest wystarczająco słona)
Makrelę obrać i dokładnie oczyścić
z ości. Jajka drobno posiekać albo zetrzeć na tarce. Rzodkiewkę pokroić w bardzo drobną
kosteczkę (nie ścierać na tarce, bo puści za dużo soku). Do
miski włożyć rybę, jajka, rzodkiewkę, szczypiorek, dodać
jogurt, majonez, musztardę, pieprz i sól do smaku (u mnie sporo
pieprzu i zero soli). Wymieszać dokładnie i gotowe. Odstawić na 2 – 3 godziny, aby się przegryzła. Można
przechowywać w lodówce do 2 - 3 dni (najlepiej w szklanym
naczyniu).





