niedziela, 10 czerwca 2012

Próbuję, smakuję, testuję: Galaretki na szybko Delecty

Już od jakiegoś czasu współpracuję z Delectą i testuję ich produkty. Cenię sobie tę współpracę, bo nikt mi nie narzuca, co mam pisać, jak mam pisać i jaka ma być moja opinia.  Nie ominęła mnie więc i nowość tej firmy, czyli galaretki na szybko, które tężeją w 30 minut. Dotychczas chętnie używałam tradycyjnych galaretek tej firmy i pewnie dalej będę ich używać, ale o tym za chwilę.  
Bardzo mnie zainteresowały te nowe, szczególnie z tego względu, że nie zawierają żelatyny spożywczej, a składnikiem żelującym jest karagen – składnik roślinny pochodzący z glonów morskich. Dzięki temu, że brak w nich żelatyny pochodzenia zwierzęcego, do tych galaretek można dodawać świeże owoce kiwi i ananasa. Galaretki nie zawierają sztucznych barwników i konserwantów. Trafiły do mnie galaretki w czterech smakach: truskawkowa, pomarańczowa, cytrynowa i agrestowa. I rozpoczęło się wielkie testowanie... Moje obserwacje i wnioski są bardzo subiektywne, ale z pewnością szczere.


Po pierwsze: galaretki bardzo szybko i łatwo się rozpuszczają – początkowo mają ciemny kolor, ale po całkowitym rozpuszczeniu przyjmują barwę odpowiednią dla danego smaku. Kolory są żywe, a galaretki klarowne. Naczynia po przygotowaniu galaretki myją się bardzo łatwo, nic się nie przylepia, co często ma miejsce w przypadku galaretek tradycyjnych. Galaretki są delikatniejsze w smaku i po prostu rozpuszczają się w ustach. Mnie najbardziej smakuje galaretka pomarańczowa, ale to bardzo subiektywne wrażenie.

Po drugie: galaretki po nalaniu do salaterek (szklaneczek) bardzo szybko tężeją – mimo że są jeszcze ciepłe to już zmieniają konsystencję na zwartą. Dzieje się to naprawdę w ciągu kilku minut i jeśli chcemy galaretki zrobić w pojedynczych naczyniach to warto je od razu po rozpuszczeniu przelać, bo można przegapić moment i galaretka stężeje w misce.  Czas od wsypania galaretki do wody do jej stężenia to 30 minut (a nawet i mniej)

/galaretka truskawkowa na szybko, bita śmietana i posypka cukrowa - prosty deser w barwach narodowych - przepis jest TU/

Po trzecie: galaretki doskonale nadają się do deserów, które jemy łyżeczką – konsystencja jest delikatniejsza niż zwykłej galaretki, a w połączeniu z owocami smakuje naprawdę doskonale.
Są też idealnym wykończeniem ciast na zimno – po przygotowaniu i schłodzeniu pianki rozpuściłam galaretkę i zabrałam się za krojenie truskawek – zanim skończyłam galaretka była już na tyle chłodna i zaczynała tężeć, ze mogłam ją delikatnie przelać na ciasto.

/Pianka truskawkowa - przepis TU /

Po czwarte: galaretki świetnie nadają się do przygotowania deserów w foremkach silikonowych, bowiem doskonale od nich odchodzą i utrzymują kształt, choć wg mnie gdy używamy owoców dobrze jest zmniejszyć ilość wody użytej do przygotowania deseru (producent tego nie zaleca).

/truskawki w galaretce truskawkowej - pycha/

Po piąte: z tymi galaretkami nie da się zrobić sernika na zimno... spróbowałam, ale niestety zmarnowałam kilogram sera, dwie galaretki cytrynowe i trochę biszkoptów. Rozpuściłam dwie galaretki cytrynowe w szklance wody – niestety nie rozpuściły się jak klasyczne galaretki, ale od razu zaczęły gęstnieć. Zaryzykowałam jednak i delikatnie je zmiksowałam z twarogiem... cóż, ryzyko się nie opłaciło. Sernik się nie ściągnął i choć nie było w nim grudek nie nadawał się ani do krojenia, ani do jedzenia. Zdecydowanie nie polecam takich eksperymentów.

Po szóste: z tych galaretek nie da się zrobić galaretki tęczowej inaczej niż w szklaneczkach czy salaterkach, bowiem warstwy się nie wiążą – każda jest osobno. W pojedynczej porcji to nie przeszkadza, ale chcąc zrobić w jednym naczyniu i potem kroić na porcje możemy się spodziewać deseru rozjechanego :-)

/galaretki: pomarańczowa, agrestowa i truskawkowa - przygotowane jedna po drugiej utworzyły galaretkową tęczę/

/poszczególne warstwy galaretki tęczowej - idealnie się rozdzieliły po wyjęciu ze szklaneczki/

Po siódme: galaretki nie nadają się do przekładania warstw ciasta, bowiem ich delikatna struktura nie wytrzyma ciężaru ciasta. Producent nie rekomenduje ich także do podawania galaretek w postaci pokrojonych kostek, ale jeśli użyjemy mniejszej ilości wody da się to zrobić.

Podsumowując: galaretki są bardzo fajne, świetnie sprawdzają się jako samodzielny deser jak i wykończenie ciasta. Jednak zdecydowanie nie są uniwersalne – do serników na zimno, do galaretek tęczowych, do przekładania ciasta się nie nadają.
Ale będą obecne w mojej kuchni, bo szybkość tężenia, delikatny smak i lekkość zachęcają mnie do ich używania. Ja z czystym sumieniem polecam... warto spróbować i samemu się przekonać czy będą nam smakować.
Jeśli przyjdą Wam do głowy jakieś pytania to śmiało piszcie - jeśli tylko będę umiała to odpowiem - może coś mi jeszcze uciekło. 

A jutro zapraszam na konkurs, w którym będzie do wygrania 5 zestawów: galaretki na szybko w 4 smakach + silikonowa forma na desery włoskiej marki Silikomart, z obręczą podtrzymującą, która bardzo ułatwia pracę z formą.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Sznycle zapiekane z warzywami

Dziś kolejne, bardzo proste i smaczne danie, do przygotowania którego można wykorzystać różne rodzaje mięsa – wg upodobań. Ja wykorzystałam sznycle z szynki wieprzowej, ale doskonale sprawdzi się karkówka, wołowina czy filet z indyka. Niby proste, niby zwyczajne, a zawsze to jakaś fajna odmiana. Nam bardzo smakowało.  


Składniki na 4 porcje:

4 sznycle (sznycle z szynki, kotlety karkowe, plastry wołowiny, sznycle z indyka) – każdy po 150 – 200 g
2 duże cebule
1 duży pomidor
1 nieduży zielony świeży ogórek (z kiszonym czy konserwowym też smakuje nieźle)
2 łyżeczki majonezu
2 łyżeczki keczupu
sól, pieprz, chili (u mnie jak zawsze Kotany)
ulubione zioła (u mnie zioła prowansalskie i płatki chili z młynka Kotanyi)
1 łyżeczka oleju


Sznycle lekko rozbić, ale nie mogą być zbyt cienkie. Cebulę obrać, pokroić w pół plasterki. Na patelni (u mnie ceramiczna patelnia grillowa Delimano) rozgrzać i rozsmarować 1 łyżeczkę oleju, włożyć niedoprawione mięso i obsmażyć z obu stron na złoty kolor. Mięso zdjąć z patelni. Posolić, popieprzyć, oprószyć chili. Na patelnię (po obsmażeniu mięsa) wrzucić pokrojoną cebulę, dodać szczyptę soli i pieprzu i lekko ją podsmażyć (nie przypalić).
Majonez wymieszać z keczupem. Pomidora sparzyć i obrać ze skórki. Ogórka i pomidora pokroić w grubą kostkę.
Przygotować 4 kawałki folii aluminiowej. Na każdym kawałku folii ułożyć plaster mięsa, każdy posmarować 1 łyżeczką sosu majonezowego, a następnie ułożyć po łyżce podsmażonej cebuli. Na cebuli ułożyć pokrojonego pomidora i ogórka, oprószyć pieprzem i ulubionymi ziołami.
Boki folii zawinąć tak, aby powstały pakieciki. Tak przygotowane mięso przełożyć na blaszkę i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Zapiekać 45 minut.
Podawać z młodymi albo opiekanymi ziemniakami i ulubionymi warzywami – u nas była młoda kapusta z koperkiem.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...