Już od jakiegoś czasu współpracuję
z Delectą i testuję ich produkty. Cenię sobie tę współpracę, bo nikt mi nie narzuca, co mam pisać, jak mam pisać i jaka ma być moja opinia. Nie ominęła mnie
więc i nowość tej firmy, czyli galaretki na szybko, które tężeją
w 30 minut. Dotychczas chętnie używałam tradycyjnych galaretek tej
firmy i pewnie dalej będę ich używać, ale o tym za chwilę.
Bardzo mnie zainteresowały te nowe,
szczególnie z tego względu, że nie zawierają żelatyny
spożywczej, a składnikiem żelującym jest karagen – składnik
roślinny pochodzący z glonów morskich. Dzięki temu, że brak w
nich żelatyny pochodzenia zwierzęcego, do tych galaretek można
dodawać świeże owoce kiwi i ananasa. Galaretki nie zawierają
sztucznych barwników i konserwantów. Trafiły do mnie galaretki w
czterech smakach: truskawkowa, pomarańczowa, cytrynowa i agrestowa.
I rozpoczęło się wielkie testowanie... Moje obserwacje i wnioski
są bardzo subiektywne, ale z pewnością szczere.
Po pierwsze: galaretki bardzo szybko i
łatwo się rozpuszczają – początkowo mają ciemny kolor, ale po
całkowitym rozpuszczeniu przyjmują barwę odpowiednią dla danego
smaku. Kolory są żywe, a galaretki klarowne. Naczynia po
przygotowaniu galaretki myją się bardzo łatwo, nic się nie
przylepia, co często ma miejsce w przypadku galaretek tradycyjnych.
Galaretki są delikatniejsze w smaku i po prostu rozpuszczają się w
ustach. Mnie najbardziej smakuje galaretka pomarańczowa, ale to
bardzo subiektywne wrażenie.
Po drugie: galaretki po nalaniu do
salaterek (szklaneczek) bardzo szybko tężeją – mimo że są
jeszcze ciepłe to już zmieniają konsystencję na zwartą. Dzieje
się to naprawdę w ciągu kilku minut i jeśli chcemy galaretki
zrobić w pojedynczych naczyniach to warto je od razu po rozpuszczeniu
przelać, bo można przegapić moment i galaretka stężeje w misce. Czas od wsypania galaretki do wody do jej stężenia to 30 minut (a nawet i mniej)
/galaretka truskawkowa na szybko, bita śmietana i posypka cukrowa - prosty deser w barwach narodowych - przepis jest TU/
Po trzecie: galaretki doskonale nadają
się do deserów, które jemy łyżeczką – konsystencja jest
delikatniejsza niż zwykłej galaretki, a w połączeniu z owocami
smakuje naprawdę doskonale.
Są też idealnym wykończeniem ciast
na zimno – po przygotowaniu i schłodzeniu pianki rozpuściłam
galaretkę i zabrałam się za krojenie truskawek – zanim
skończyłam galaretka była już na tyle chłodna i zaczynała
tężeć, ze mogłam ją delikatnie przelać na ciasto.
Po czwarte: galaretki świetnie nadają
się do przygotowania deserów w foremkach silikonowych, bowiem
doskonale od nich odchodzą i utrzymują kształt, choć wg mnie gdy
używamy owoców dobrze jest zmniejszyć ilość wody użytej do
przygotowania deseru (producent tego nie zaleca).
/truskawki w galaretce truskawkowej - pycha/
Po piąte: z tymi galaretkami nie da
się zrobić sernika na zimno... spróbowałam, ale niestety
zmarnowałam kilogram sera, dwie galaretki cytrynowe i trochę
biszkoptów. Rozpuściłam dwie galaretki cytrynowe w szklance wody –
niestety nie rozpuściły się jak klasyczne galaretki, ale od razu
zaczęły gęstnieć. Zaryzykowałam jednak i delikatnie je
zmiksowałam z twarogiem... cóż, ryzyko się nie opłaciło. Sernik
się nie ściągnął i choć nie było w nim grudek nie nadawał się
ani do krojenia, ani do jedzenia. Zdecydowanie nie polecam takich
eksperymentów.
Po szóste: z tych galaretek nie da się
zrobić galaretki tęczowej inaczej niż w szklaneczkach czy
salaterkach, bowiem warstwy się nie wiążą – każda jest osobno.
W pojedynczej porcji to nie przeszkadza, ale chcąc zrobić w jednym
naczyniu i potem kroić na porcje możemy się spodziewać deseru
rozjechanego :-)
/galaretki: pomarańczowa, agrestowa i truskawkowa - przygotowane jedna po drugiej utworzyły galaretkową tęczę/
/poszczególne warstwy galaretki tęczowej - idealnie się rozdzieliły po wyjęciu ze szklaneczki/
Po siódme: galaretki nie nadają się
do przekładania warstw ciasta, bowiem ich delikatna struktura nie
wytrzyma ciężaru ciasta. Producent nie rekomenduje ich także do
podawania galaretek w postaci pokrojonych kostek, ale jeśli użyjemy
mniejszej ilości wody da się to zrobić.
Podsumowując: galaretki są bardzo
fajne, świetnie sprawdzają się jako samodzielny deser jak i
wykończenie ciasta. Jednak zdecydowanie nie są uniwersalne – do
serników na zimno, do galaretek tęczowych, do przekładania ciasta
się nie nadają.
Ale będą obecne w mojej kuchni, bo
szybkość tężenia, delikatny smak i lekkość zachęcają mnie do
ich używania. Ja z czystym sumieniem polecam... warto spróbować i
samemu się przekonać czy będą nam smakować.
Jeśli przyjdą Wam do głowy jakieś pytania to śmiało piszcie - jeśli tylko będę umiała to odpowiem - może coś mi jeszcze uciekło.
A jutro zapraszam na konkurs, w którym
będzie do wygrania 5 zestawów: galaretki na szybko w 4 smakach +
silikonowa forma na desery
włoskiej marki Silikomart, z obręczą podtrzymującą, która
bardzo ułatwia pracę z formą.








