czwartek, 29 marca 2012

Surówka z modrej kapusty

Przeglądałam właśnie moje zdjęcia do przepisów i za głowę się złapałam... nie wiem jak i kiedy uda mi się to wszystko napisać. Właśnie rzuciły mi się w oczy zdjęcia zrazów wołowych... z ubiegłorocznej Wielkanocy. Siedzę i sama z siebie się śmieję. No bo ciągle coś gotuję i zdjęć przybywa, a czasu na pisanie jak na lekarstwo. Może kiedyś to ogarnę. 
A dziś jedna z moich ulubionych surówek.
Surówki z modrej kapusty robię w kilku odsłonach, ale ta zdecydowanie należy od moich ulubionych. Jest prosta i naprawdę smaczna. Czasem kapustę parzę, czasem nie... ale do tej surówki zdecydowanie tak, bo moim skromnym zdaniem smakuje lepiej.


Składniki na 4 porcje

½ średniej główki modrej kapusty
1 duża marchewka
1 średnie jabłko
1 mała cebula albo dymka ze szczypiorkiem (osobiście wolę cebulę)
sól, pieprz do smaku
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka cukru
1 - 2 łyżki oleju słonecznikowego

Kapustę drobno pokroić, wsypać do miski i zalać wrzątkiem. Zostawić na 2 minuty, odcedzić, przepłukać zimną wodą. Dobrze odcisnąć i przełożyć do miski.
Marchewkę, jabłko, cebulę obrać. Cebulę pokroić w bardzo drobną kosteczkę, a jabłko i marchewkę zetrzeć na średnich oczkach tarki jarzynowej.
Wsypać odrobinę soli, cukier, pieprz, wlać sok cytrynowy i wygnieść kapustę czystą ręką (ja to robię w jednorazowych rękawiczkach). Na koniec dodać olej i wymieszać. Surówkę przykryć i odstawić na 20 minut, ale nie do lodówki.


wtorek, 27 marca 2012

Rozwiązanie konkursu „Wielkanoc z Kotanyi”


Jak zawsze, tak i tym razem nie zawiedliście. Ilość odpowiedzi przeszła moje najśmielsze oczekiwania i wybór był ogromnie trudny. Ale został dokonany, więc już nie przedłużam i ogłaszam, że pachnące zestawy otrzymują:

Lenka Nowicka

Roxyjasmi

Sąsiadkazwładka

Majemi

Gratuluję serdecznie i proszę o przesłanie danych adresowych na maila: margarytka75@vp.pl


niedziela, 25 marca 2012

Babka piwna z cytrynową nutą

Przepis na tę babkę dostałam ponad pięć lat temu od Magdy, która podsyłała mi przepisy do wypróbowania, gdy zaczynałam pisać kulinarnego bloga. Przez ten czas lekko przepis zmodyfikowałam przerabiając na cytrynową nutę.
Ta babka zawsze mi się udaje, jest długo wilgotna, puszysta i bardzo smaczna. Piwo jest prawie niewyczuwalne, bardzo delikatnie czuć jego nutkę.
Z tych składników wychodzi wielka baba. Ja piekę dwie, ale w mniejszych foremkach, bowiem tak dużej formy do babki nie posiadam (a te które posiadam to już błagają, aby wymienić je na nowy model, bo mają ze 20 lat albo i lepiej). Można też wykorzystać keksówki, doskonale się sprawdzą.



Składniki na dwie średnie babki (u mnie jedna większa, jedna mniejsza):

3 szklanki mąki pszennej
1,5 szklanki cukru
1 szklanka jasnego piwa (można użyć piwa cytrynowego)
1 szklanka oleju (użyłam z pestek winogron)
4 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
1 łyżka cukru waniliowego
skórka otarta z jednej cytryny

cukier puder
sok z połowy cytryny
skórka cytrynowa do dekoracji

*używam szklanki o pojemności 250 ml

Jajka wbić do miski, ubić na puszystą masę dodając stopniowo cukier wymieszany z cukrem waniliowym. Cały czas ucierając, dodawać mąkę wymieszaną z solą i proszkiem oraz stopniowo olej (trochę mąki, trochę tłuszczu). Wlać piwo, dodać skórkę cytrynową i wymieszać.  
Ciasto przelać do jednej dużej albo dwóch mniejszych foremek posmarowanych masłem i oprószonych mąką (ja użyłam tłuszczu w sprayu i już nie oprószałam mąką). Uważać, aby formę wypełnić ciastem tylko do 2/3 wysokości, bo babka sporo urośnie.
Piekarnik nagrzać do 175 -190 stopni i piec 45 – 60 minut (do tzw suchego patyczka) – ja piekłam 45 minut w 175 stopniach w termoobiegu z dolną grzałką.

Gdy babka ostygnie przygotować lukier: cukier puder utrzeć z sokiem z cytryny i niewielką ilością gorącej wody. Babkę polukrować i posypać skórką cytrynową.  




sobota, 24 marca 2012

Konkurs: „Wielkanoc z Kotanyi”


Święta niebawem, więc mam dla Was kolejny konkurs z marką Kotanyi.  
Zasady konkursu są bardzo proste. Wystarczy w komentarzu pod tą notką odpowiedzieć na pytanie:
„Jaka jest Twoja ulubiona potrawa Wielkanocna?”
i uzasadnić dlaczego właśnie ta. Przepis nie jest konieczny, ale mile widziany.
Na odpowiedzi czekam od 24 do 26 marca do godziny 18.00
Nagrodami są 4 zestawy losowo wybranych przypraw Kotanyi (każdy zestaw to 10 pachnących torebek + młynek).


środa, 21 marca 2012

Naleśniki z twarogiem, truskawkami i czekoladą

Naleśniki to zawsze dobry pomysł na niedzielne śniadanie. Robię je od czasu do czasu i to przeważnie w wersji na bogato :-) Tym razem twaróg, truskawki i czekolada... sycące i pyszne danie.  
Gdy smażę naleśniki to zanim wykorzystam całe ciasto te pierwsze są już zimne. Zanim napełnię naleśniki i podam to trochę to trwa. Więc zamiast podgrzewać je w mikrofalówce, uznałam, że można je podsmażyć tuż przed podaniem – będą nie tylko ciepłe, ale ładnie przyrumienione. A że patelnia jest bardzo duża (28x28) nie trzeba tego robić na kilka razy.  
Naleśniki przygotowuję z mojego ulubionego przepisu – prostego i sprawdzonego przez lata.


Składniki na 4 - 6 porcji  

Naleśniki – 12 sztuk
2 duże jaja
szczypta soli
320 g mąki pszennej (najlepiej wrocławskiej)
300 ml mleka
300 ml wody (połowę wody można dodać gazowanej)

Nadzienie:
400 g twarogu (używam mielonego czarnkowskiego w kostkach)
2 -3 łyżki cukru waniliowego (dałam Kotanyi z prawdziwą wanilią)
2 łyżki śmietany albo mleka
truskawki pokrojone w plasterki

Dodatkowo:
50 g czekolady (użyłam gorzkiej)
kilka truskawek do dekoracji

Jajka roztrzepać trzepaczką, dodać sól, wsypać mąkę, wlać mleko i wodę, wszystko dokładnie wymieszać (ja używam takiej okrągłej trzepaczki). Odstawić na 15 minut. 
Opcjonalnie można dodać do ciasta 1 łyżkę oliwy albo stopionego masła, ja tego nie robię, bowiem wolę przesmarować patelnię pędzlem.
Patelnię posmarować cienko olejem, klarowanym masłem (ja robię to pędzlem) albo skórką słoniny (tak robiła moja babcia), na patelni nie może być dużo tłuszczu, ma być tylko posmarowana.
Wlewać ciasto niewielkimi porcjami, smażyć z dwóch stron (przekładać najlepiej drewnianą łopatką, ewentualnie można przerzucać, ale to może się skończyć skrobaniem naleśników z sufitu, więc nie polecam mało wprawionym).
Twaróg wymieszać ze śmietaną (mlekiem) i cukrem waniliowym – spróbować i ewentualnie dosłodzić do smaku, bo twaróg twarogowi nierówny.


Truskawki pokroić w plasterki.
Na każdym naleśniku ułożyć łyżkę twarogu, na nim pokrojone truskawki i złożyć w kopertę.
Patelnie grillową rozgrzać. Posmarować klarowanym masłem (przy pomocy pędzla), układać naleśniki i smażyć do zrumienienia.


Czekoladę połamać na małe kawałki, włożyć do filiżanki, którą wstawić do miseczki z wrzątkiem i rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej.
Podsmażone naleśniki przełożyć na talarze, polać roztopioną czekoladą i ozdobić truskawkami.
Od razu podawać.

wtorek, 20 marca 2012

Kurczak na kokosowym ryżu z warzywami

Przygotowałam to danie już jakiś czas temu, ale ciągle brakowało czasu, aby o nim napisać... dziś się zmobilizowałam i zabrałam do roboty... kilka przepisów ciągle czeka w kolejce.
Danie jest proste i robi się je dosyć szybko... oczywiście nie licząc czasu, który powinno spędzić w piekarniku. Ale wtedy już naszej obecności przy nim nie trzeba. Lubię takie dania – smaczne, zdrowe i kolorowe.  
Dwie pałki pozbawiłam skóry, bo jej nie lubię, a dwie zostawiłam ze skórą, bo tak lubi Zielonooki. Mieliśmy pyszny niedzielny obiad, a to co zostało miałam na samotny obiad w poniedziałek :-)


Składniki na 2 -3 porcje

4 pałki kurczaka
¾ szklanki ryżu (użyłam basmati)
300 g mrożonej marchewki z groszkiem
4 łyżki wiórków kokosowych
1,5 szklanki bulionu (użyłam domowego)
sól, pieprz, papryka słodka, chili
szczypta szafranu namoczonego w mleku
1 łyżeczka klarowanego masła albo łyżka oliwy


Kurczaka obedrzeć ze skóry (albo i nie). Posolić, popieprzyć, oprószyć czerwoną słodką papryką i chili. Wstawić do lodówki na godzinę albo dwie (a można i na całą noc).
Patelnię rozgrzać, roztopić masło albo wlać oliwę. Włożyć kurczak i obsmażyć go na złoto.
Do naczynia żaroodpornego wsypać suchy ryż, marchewkę z groszkiem, wiórki kokosowe i odcedzony szafran, wymieszać, wlać gorący bulion, na górze ułożyć obsmażonego kurczaka. Naczynie przykryć i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (u mnie góra – dół), piec około 60 minut.  
I gotowe – proste i robi się prawie samo :-)


piątek, 16 marca 2012

Muffiny orkiszowe z musli

Przez jakiś czas nie piekłam muffinek, ale gdy znowu zaczęłam to nie mogę przestać :-) Dziś powstała trochę zdrowsza wersja, bo przecież słodycze też mogą być zdrowe i pyszne, o czym mieli okazję przekonać się wszyscy, którzy próbowali ciasta marchewkowego :-)
Wykorzystałam ponownie foremkę Kaiser  do tych malutkich babeczek, o której pisałam przy okazji  muffinek waniliowych i taką klasyczną foremkę Wiltona, która dziś się pojawiła w mojej kuchni (wygrałam ją w słodkim konkursie). Miałam dodać jeszcze suszoną żurawinę... ale ukryła się za miską i jak ją znalazłam to muffiny były już w piekarniku :-)


Składniki na 12 dużych i 12 mini babeczek:

1 szklanka mąki orkiszowej typ 2000*
1 szklanka mąki pszennej tortowej
¾ szklanki cukru trzcinowego (użyłam drobnego cukru Demerara)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki krojonej skórki pomarańczowej (użyłam skórki Kotanyi)
½ łyżeczki cynamonu
2 jajka
1 szklanka mleka
½ szklanki oleju
1 szklanka dowolnego musli (dałam musli z orzechami)

* można użyć mąki orkiszowej typ 700 i wtedy dać jej 2 szklanki, bez mąki pszennej – ale ja użyłam takiej jaką miałam w szafce (nie chciało mi się jechać do sklepu)



Składniki suche: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, skórkę pomarańczową wymieszać w jednej misce. Składniki mokre: jajka, mleko i olej dobrze roztrzepać (ja to robię ręczną trzepaczką) w drugiej misce.
Składniki mokre wlać do suchych, wsypać musli i wymieszać tylko do połączenia składników.
Foremkę wyłożyć papilotkami albo posmarować roztopiony masłem. Wypełnić ciastem do 2/3 wysokości.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec 10 minut małe muffinki i 20 minut duże. Po upieczeniu zostawić do wystygnięcia.



czwartek, 15 marca 2012

Muffinki waniliowe

Wróciłam wczoraj z pracy padnięta... i dla odstresowania postanowiłam upiec mini muffiny w nowej foremce.

Foremka Kaiser jest na 12 malutkich muffinków, takich na dwa gryzy. Ciasta zrobiłam więcej i jeszcze upiekłam blaszkę normalnych, które rozdałam sąsiadom. Ale piękny zapach waniliowych babeczek pozostał w moim domu.  
Zastanawiałam się, czy piec w malutkich papilotkach czy w blaszce. Jednak skuszona obietnicą, że muffinki same z niej wyskakują postanowiłam to sprawdzić, bom niedowiarek. No i co? No i faktycznie muffinki same z blaszki wyszły – dobrze, że zdążyłam je złapać zanim wywędrowały do sąsiadów :-) Przed pieczeniem posmarowałam foremkę roztopionym klarowanym masłem. A jej umycie zajęło mi dosłownie kilka sekund, bo nic nie przywarło. Jestem mile zaskoczona jakością tej foremki i faktem, że nie muszę poszukiwać malutkich papilotek. Te, które dostałam z pewnością będą idealne do domowych trufli.


Składniki (wyszło mi 12 malutkich i 12 normalnych babeczek)

2 szklanki* mąki (dałam tortową)
3/4 szklanki drobnego cukru
1 łyżka cukru waniliowego (użyłam cukru z prawdziwą wanilią Kotanyi)
1 łyżeczka esencji waniliowej (dałam taką domowej roboty)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
2 jajka
pół szklanki oleju (dałam z pestek winogron)
1 szklanka pitnego jogurtu waniliowego albo mleka

1 łyżka zmielonego cukru waniliowego (albo zwykłego cukru pudru)

*szklanka u mnie ma zawsze 250 ml


W jednym naczyniu połączyć suche składniki: mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek, sodę, sól. W drugim składniki mokre: roztrzepać jajka, wlać jogurt, esencje waniliową i olej. Wymieszane mokre składniki wlać do suchych i lekko wymieszać, tylko do połączenia się składników.
Formę do muffinów wyłożyć papilotkami (albo i nie), wypełnić ciastem do 2/3 wysokości.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, wstawić blaszkę i piec 10 minut małe muffinki i 20 minut duże.
Wyciągnąć, ostudzić i oprószyć zmielonym cukrem waniliowym.


poniedziałek, 12 marca 2012

Babka gotowana... tym razem rumowa

Przepis na tę babkę dostałam wiele lat temu od babci mojej koleżanki, ale został przeze mnie lekko zmodyfikowany... Formę podarowała mi sąsiadka, która dostała ją od swojej mamy (potem czasem wpadała „pożyczyć” ją ode mnie)... Tę babkę robię na każde święta i nie tylko... jej przygotowanie jest bardzo proste i niezbyt czasochłonne. Jedyne czego nam potrzeba to specjalnej formy do babki gotowanej i wysokiego garnka z pokrywką, bo forma musi być przykryta... Gotuję tą babkę od ponad 20 lat (pierwszy raz robiłam ją w szkole podstawowej) i nie zdarzyło mi się, aby nie wyszła tak jak powinna... Aż do czasu... Na ubiegłoroczne Święta Wielkanocne upiekłam i pękła... trudno, pokruszyłam ptaszkom i ugotowałam drugą. I ta skubana pękła... sprawdziłam formę i okazało się, że przecieka... Tuż przed świętami Bożego Narodzenia poszłam i kupiłam sobie całkiem nową, błyszczącą foremkę i znów baba gotowana pojawiła się na stole.
Jest smaczna, a polana czekoladą zachowuje świeżość przez kilka dni... oczywiście o ile przetrwa... wczoraj upiekłam, zawiozłam do rodziców i brata i w ciągu kilku minut połowy nie było.
Czasem babkę piekę dwukolorową – wtedy 2 łyżki mąki pszennej zastępuję 1 łyżką kakao, które dodaję do połowy masy. Do babki można dodać sok i skórkę z cytryny, dowolny zapach albo kilka łyżek dowolnego likieru.  
Wczorajsza babka była rumowa.


Składniki:
250 g miękkiego masła
1 szklanka* drobnego cukru (ale nie pudru)
1 łyżka cukru waniliowego (dałam domowy)
1 i 1/3 szklanka mąki pszennej tortowej
2/3 szklanki skrobi ziemniaczanej
6 jaj
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki rumu albo 5 ml olejku rumowego (można dać każdy inny zapach)

Polewa:
75 g czekolady mlecznej
50 g czekolady gorzkiej
4 łyżki śmietany kremówki

*używam szklanki o pojemności 250 ml


Wszystkie składniki do babki powinny mieć temperaturę pokojową. Mąkę i skrobię przesiać przez sito (moja babcia mawiała, że taka mąka jest dobrze napowietrzona i ciasto wychodzi pulchniejsze) i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Masło utrzeć mikserem (albo kulką, ale ja bym osiwiała zanim kulką to zrobiła) z cukrem na gładką masę. Drobinki cukru powinny być prawie nie wyczuwalne, a masa puszysta. Dodawać po jednym jajku ciągle ucierając. Gdy już wszystkie jajka zostaną wbite to powoli dosypywać mąkę z proszkiem i ucierać aż wszystkie składniki się połączą. Wlać rum albo olejek, wymieszać i przelać ciasto do grubo wysmarowanej masłem formy do gotowania babki (bardzo ważne jest, aby forma była dobrze natłuszczona, aby babka bez problemu wyszła z formy po ugotowaniu – niczym nie posypywać).  
Wstawić formę do wysokiego garnka (tak, aby można było go przykryć), wlać gorącą wodę do 1/2 wysokości formy. Gotować 70 minut (od momentu zagotowania) na małym ogniu. Od razu wyciągnąć babkę z formy.
Czekoladę połamać na kawałki, wlać śmietanę kremówkę i rozpuścić w kąpieli wodnej. Polać babkę, najlepiej, gdy jest jeszcze lekko ciepła. Można posypać płatkami migdałowymi, posypką perłową albo zostawić bez niczego.
PS. Po dodaniu jajek do utartego masła można mieć wrażenie zwarzonej masy, ale wszystko się unormuje gdy zostanie dodana mąka.

Pojemność mojej formy na babkę to około 2 litry (ciut więcej, gdy napełniłam ją wodą po sam brzeg), wymiary: wysokość 16,5 cm, średnica na dole 14 cm, średnica na górze 16 cm. 



Dzisiaj 12-ty dzień miesiąca, a więc czas na przyznanie książki dla aktywnego komentatora. Tym razem nagroda wędruje do Nadii. Bardzo proszę o przesłanie adresu do wysyłki na adres margarytka75@vp.pl
Nadia otrzymuje książkę pt. "Słodka pokusa" Tadeusza Gwiaździńskiego, współtwórcy programu "Domowa kawiarenka".


niedziela, 11 marca 2012

Rozwiązanie konkursu z Delectą


Nie było łatwo. Rzekłabym nawet, że trudno niezmiernie, bo wszystkie historie ciekawe, zabawne, wzruszające, przywołujące uśmiech. Ilość odpowiedzi przeszła moje najśmielsze oczekiwania... i teraz mogę się już przyznać, że bałam się, iż nie będzie komu tych nagród przyznać. Ale nie zawiedliście mnie po raz kolejny i przyłączyliście się do zabawy. Doceniam, że chciało Wam się chcieć i najchętniej nagrodziłabym wszystkich, bo każda historia ma w sobie coś fajnego, jedynego i wyjątkowego.  
Ale nagród jest tylko pięć...
I jury w składzie: Margarytka, Zielonooki i Zuza, po subiektywnych obradach postanowiło, że na liście nagrodzonych znajdą się:

Russkaya – za to, że urzekła Zielonookiego historią niegramotnej księżniczki
Polly – za książkowego zakalca
Kinga Z – za łezkę wzruszenia
Ola J – za babę atrapę
Dorota Witkowska – za niezły apetyt

Wszystkim nagrodzonym gratuluję i proszę o przesłanie danych adresowych, wraz z numerem telefonu na adres: margarytka75@vp.pl, abym mogła je przesłać do sponsora nagród.


Tort czekoladowy z nutellą

W mojej rodzince prawie co miesiąc ktoś ma urodziny albo imieniny, ale niestety najmilej widziane są torty czekoladowe, więc poszaleć nie mogę. Ten tort zrobiłam na 22 urodziny naszego studenta czyli mojego bratanka. Po jego pytaniu na FB, czy mam jakiś przepis na jedzonko z nutellą uznałam, że muszę wymyślić tort, w który wkomponuję jego ulubiony krem.
No i tak powstał ten tort – niezbyt słodki, ale bardzo smaczny. I w sumie dosyć łatwy do przygotowania. Biszkopt dobrze jest upiec dzień wcześniej, a i sam tort powinien postać w lodówce kilka godzin... tak więc biszkopt upiekłam w czwartek, tort zrobiłam w piątek, a skonsumowany został w sobotę.  
Biszkopt upiekłam w tortownicy o średnicy 26 cm, a całość przygotowałam w tortownicy o średnicy 28 cm, tak aby biszkopty się zmieściły.


Biszkopt o średnicy 26 cm
6 dużych jajek
1 szklanka* cukru
¾ szklaki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki ciemnego dobrego kakao
30 g ciemnej czekolady deserowej
2 łyżeczki octu
szczypta soli

Krem:
500 g serka mascarpone
300 ml śmietanki kremówki (30 - 36 %)
200 g nutelli

Poncz:
½ szklanki ciepłej wody
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
3 łyżki likieru orzechowego, ewentualnie koniaku, winiaku albo innego mocnego alkoholu

Dodatkowo
1 słoik dowolnego dżemu (dałam jeżynowy domowej roboty)
200 ml śmietany kremówki
½ łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w ¼ szklanki gorącej wody
1 – 2 łyżki cukru pudru
podłużne biszkopty - około 30 sztuk
dowolne ozdoby

*używam szklanki o pojemności 250 ml

Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować masłem i oprószyć mąką.
Wszystkie rodzaje mąki i kakao przesiać przez sito i wymieszać. Czekoladę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach i wymieszać z mąką.
Białka oddzielić od żółtek (białka do dużej miski, żółtka do mniejszej). Do białek dodać szczyptę soli i ubić na sztywną pianę dodając partiami cukier (nie wszystko na raz). Gdy piana będzie ubita to do miseczki z żółtkami wsypać proszek do pieczenia i wlać 2 łyżeczki octu. Szybko wymieszać – żółtka robią się prawie białe i będą „pączkować” (zwiększy się ich objętość, więc miseczka nie może być za mała). Od razu przełożyć żółtka do białek i ubijać mikserem około 2 minuty – aż masa będzie jednolita i gęsta. Wsypać mąkę (na 2 razy) i połączyć z masą jajeczną (na niskich obrotach miksera – ja to robię na 2 stopniu).
Ciasto przelać do tortownicy, wstawić do lekko nagrzanego piekarnika. Piec około 40 -50 minut w 160 stopniach (u mnie termoobieg z dolną grzałką) do tzw. suchego patyczka. Odstawić do wystygnięcia.
Ostudzony biszkopt przeciąć na 3 krążki. Można to zrobić metodą nitkową, którą ja z powodzeniem wykorzystuję. Biszkopt delikatnie naciąć dookoła na wysokości 1/3 i 2/3 – tak aby po przecięciu nitką powstały 3 równe krążki. W nacięcie włożyć nitkę, gdy dwa końce nitki się spotkają skrzyżować je i delikatnie przeciągnąć przez biszkopt – nitka zadziała jak najlepszy nóż. Z drugim nacięciem postąpić dokładnie tak samo. Biszkopt najlepiej przecina się na drugi dzień po upieczeniu.


Gdy biszkopt będzie przecięty przygotować poncz do nasączenia ciasta. Cukier rozpuścić w ½ szklanki ciepłej wody, dodać sok z cytryny, a gdy całość ostygnie wlać alkohol i wymieszać.

W międzyczasie, gdy poncz stygnie zrobić krem. Śmietanę kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do miski, dodać nutellę i zmiksować. Dodać ubitą śmietanę i delikatnie wymieszać, aby składniki się dobrze połączyły. Krem podzielić na 3 części.

Gdy krem jest gotowy można zabrać się za składanie tortu.
Pierwszy krążek nasączyć ponczem i posmarować dosyć grubo dżemem. Do tortownicy o średnicy 28 cm włożyć ten krążek biszkoptu (obręcz powinna być zapięta) i obłożyć go podłużnymi biszkoptami. Na dżem wyłożyć część kremu i rozsmarować. Przykryć drugim krążkiem, delikatnie docisnąć, nasączyć ponczem i posmarować kremem. Przykryć trzecim krążkiem i posmarować resztą kremu. Całość wstawić do lodówki.

Żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki wody i zostawić do lekkiego wystygnięcia – nie powinna jednak być zupełnie zimna przed wlaniem do śmietany. 200 ml śmietany obić z cukrem pudrem, pod sam koniec wlać rozpuszczoną żelatynę. Śmietanę przełożyć do szprycy i ozdobić tort. Wstawić do lodówki na kilka godzin.
Można posypać starta czekoladą, ozdobić cukrowymi perełkami – tu pełna dowolność.
Po odpięciu tortownicy można zawiązać wstążkę, ale nie jest to konieczne, bo biszkopty nie odpadają – krem je „skleja” z biszkoptem.



sobota, 10 marca 2012

Sznycle grillowane i zapiekane w cebuli

W ubiegłym tygodniu stałam się posiadaczką kolejnej patelni ceramicznej Delimano – tym razem jest to ceramiczna patelnia do grillowania. Moja stara patelnia teflonowa już wylądowała na śmietniku, a tę nową wypróbowałam już dwukrotnie... Nie dość, że świetnie się sprawdza, nie wymaga użycia dużej ilości tłuszczu, bardzo lekko i przyjemnie się ją myje, to jest jeszcze ładna. Bardzo lubię białe garnki i patelnie. Pewnie jeszcze nie raz podzielę się z Wami moimi wrażeniami z użytkowania tej patelni.
Dziś proste danie, które przygotowałam tydzień temu i które bardzo nam smakowało. W zamyśle miałam karkówkę, ale niestety nie udało mi się kupić takiej jaką bym chciała, więc nabyłam sznycle wieprzowe z szynki, które też się sprawdziły.



Składniki na dwie porcje:

2 sznycle wieprzowe albo dwa plastry karkówki (moje miały po 170 g)
2 duże cebule
1 łyżeczka oleju
pieprz kolorowy
papryka słodka
chili
ulubione zioła (użyłam włoskich z młynka Kotanyi)
sól (ja nie dodawałam, bo w młynkach z mieszanką chili i ziołami jest sól)


Mięso lekko rozbić (ale nie za cienko), posypać pieprzem, papryką, ziołami, chili. Patelnię grillową posmarować olejem, rozgrzać i włożyć mięso. Obsmażyć z każdej strony do ładnego zrumienienia.
W międzyczasie obrać cebule i pokroić je w półplasterki. Mięso przełożyć na ogrzany talerz, a na patelnię wrzucić cebulę, delikatnie ją posolić, dodać zioła i lekko podsmażyć – powinna się lekko zrumienić.
Przygotować dwa kawałki folii aluminiowej, na każdej rozłożyć część cebuli, ułożyć mięso a na nim resztę cebuli. Folię zawinąć tak, aby nic nie wyciekło, przełożyć na blaszkę i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec przez 45 - 60 minut. Wyciągnąć z piekarnika i zostawić jeszcze na 10 minut, aby mięso odpoczęło.
Podawać z ulubionymi dodatkami.




czwartek, 8 marca 2012

Zupa cebulowa z grzanką serową

Polly tak mnie długo męczyła, aż się zabrałam za ten przepis... Odwlekałam to zadanie, bowiem zdjęcia wychodziły dramatyczne... te dzisiejsze też mnie nie satysfakcjonują, ale już nie mam pomysłu jak je zrobić, żeby ta zupa „wyglądała” tak dobrze jak smakuje...
Taką zupę cebulową gotowała moja babcia... moja wychodzi prawie tak samo dobra. Sekret tkwi w cierpliwości... Tak, tak... tego trzeba nam najwięcej, aby zupa wyszła smaczna. A wszystko dlatego, że cebuli trzeba bardzo pilnować, aby się ładnie przyrumieniła, ale nie spaliła. Inaczej zamiast słodyczy cebuli będziemy mieli gorzki posmak spalenizny.
Bardzo ważnym składnikiem tej zupy jest białe, wytrawne wino (ja daję francuskie Chardonnay, ale może być oczywiście inne – wg upodobań). I jeśli ktoś mnie zapyta, czy można tę zupę ugotować bez wina to mu odpowiem, że nie można... bo rezygnacja z wina oznacza zupełnie inną w smaku zupę... Czy gorszą czy lepszą - nie mnie sądzić... ja wolę taką z winem (alkohol odparuje, cudowny smak zostanie).
Moja babcia cebulę po usmażeniu oprószała mąką, ale ja mąki do tej zupy nie używam. Po prostu połowę zupy miksuję na krem i to pozwala mi uzyskać pożądaną konsystencję potrawy.


Składniki na zupę cebulową (4 porcje):

1 kg cebuli cukrowej (tej najzwyklejszej ale niezbyt dużej)
1,5 l bulionu (użyłam drobiowego domowego)
200 ml białego wytrawnego wina (użyłam Chardonnay)
2 łyżki koniaku albo brandy
1 łyżka klarowanego masła (w ostateczności dwie łyżki oleju)
1 łyżeczka miodu
1 liść laurowy
2 ziarna ziela angielskiego
½ łyżeczki białego pieprzu
1/3 gałki muszkatołowej (świeżo startej) 
opcjonalnie: świeży tymianek

8 kawałków bułki paryskiej albo bagietki (po 2 na porcję)
50 -80 g startego żółtego sera (ostrego i dobrej jakości)


Zupa cebulowa - przygotowanie:
Cebule obrać, każdą przekroić na 4 części i pokroić w plasterki. W rondlu, albo głębokim garnku  rozgrzać masło, wrzucić cebulę i bardzo powoli smażyć (często mieszać i uważać, aby nie przypalić). Gdy będzie dosyć mocno zrumieniona wlać wino i smażyć do chwili, aż prawie w całości się zredukuje. Wlać bulion, dodać ziele angielskie, liść laurowy, przykryć i gotować przez godzinę na wolnym ogniu (od czasu do czasu zamieszać). Wyciągnąć ziarenka ziela angielskiego i liść laurowy. Połowę zupy odlać do osobnego naczynia, a resztę zmiksować na gładki krem (ja to zrobiłam od razu w garnku, bom leniwa i nie chciałam brudzić kolejnego naczynia).  Połączyć krem z odlaną zupą, zagotować. Dodać miód, koniak, doprawić pieprzem i świeżo startą gałką muszkatołową.
Kawałki pieczywa opiec w tosterze (albo w piekarniku), posypać startym serem i zapiec, aby ser się rozpuścił.
Zupę cebulową przelać do miseczek, podawać z grzankami, opcjonalnie posypać listkami świeżego tymianku.

Można też grzankę (albo kilka malutkich) wrzucić do zupy, posypać serem, wstawić do piekarnika i zapiec. Ja jednak wolę wersję z grzanką zapieczoną osobno i dopiero wrzuconą do zupy, bo takie rozmiękczone już nie bardzo mi smakują.  
Jeśli ktoś lubi może grzankę przed posypaniem serem posmarować ząbkiem czosnku (ja nie lubię).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...