Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśnik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2019

Naleśniki orkiszowe na napoju kokosowo – ryżowym

Gdy zmieniłam nawyki żywieniowe, to przez dosyć długi czas nie jadłam pieczywa i żadnych pszennych wypieków i wyrobów. Doskonale się z tym czułam, choć nie powiem, że nie brakowało mi klusek czy naleśników. Po jakimś czasie zjadłam jakieś ciasto i okazało się, że spuchłam… nie do końca wiedziałam, co jest grane, ale zaczęłam analizować i stanęło na tym, że to po cieście. Zrobiłam eksperyment i postanowiłam poobserwować swój organizm. Okazało się, że zwykła pszenica mnie uczula i po niej puchnę i boli mnie brzuch (wcześniej ciągle byłam popuchnięta i nie wiadomo było od czego). Próbowałam różnych mąk i stanęło na tym, że w zasadzie tylko zwykłej pszennej jeść nie mogę, ale już np. orkiszowa jest przyjmowana przez mój organizm normalnie. Pomyślałam, że dziwne, wszak to też odmiana pszenicy… ale eksperymentowałam dalej i okazało się, że i durum mogę jeść. Czary mary… ale organizmy ludzkie bywają nieprzewidywalne.
Przerzuciłam się na mąkę orkiszową i teraz spokojnie raz na jakiś czas mogę jeść moje ukochane naleśniki czy pierogi.
Dziś chcę Wam zaproponować fajne naleśniki, które powstały w ramach eksperymentu. Są bardzo delikatne i przepyszne. Robiłam je już trzy razy i za każdym razem były przepyszne. 
Przepraszam, że  zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale są raczej robocze, bo początkowo nie planowałam tego wrzucać na blog, ale naleśniki są tak dobre, że żal byłoby nie podzielić się przepisem. 



Składniki na 4 sztuki:

2 duże jajka
50 g (mniej więcej 2 czubate łyżki) jasnej mąki orkiszowej (u mnie orkiszowa tortowa)
100 – 150 ml napoju kokosowo - ryżowego
szczypta soli

Farsz:
300 - 400 g twarogu (ja używam domowego z pudełka, nie wymaga już dodatku śmietanki czy jogurtu)
erytrol albo cukier waniliowy
pół łyżeczki pasty waniliowej

Dodatkowo: mus z mango (użyłam pulpy bez cukru z puszki) albo innych owoców wg uznania, płatki migdałowe albo wiórki kokosowe, mielony erytrol


Jajka roztrzepać ze szczyptą soli, dodać mąkę i napój kokosowo – ryżowy (najpierw 100 ml), wszystko krótko zmiksować albo dokładnie wymieszać, żeby nie było grudek. Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany, jeśli jest zbyt gęste dodać jeszcze trochę napoju. Wilgotność mąki bywa różna, więc czasem trzeba wlać więcej płynu. Ciasto odstawić na 10 minut.
Patelnię posmarować odrobiną klarowanego masła, wlać porcję ciasta, rozprowadzić na patelni i smażyć do zrumienienia. Przełożyć na drugą stronę i jeszcze przez chwilę dosmażyć. Powinny wyjść 4 cienkie naleśniki

Twaróg wymieszać z erytrolem i pastą waniliową albo z cukrem waniliowym, nałożyć na naleśniki, poskładać w trójkąty albo zwinąć w rulony, polać musem z mango i posypać uprażonymi migdałami. 




niedziela, 4 czerwca 2017

Funnel cake – naleśnikowe ciasto lane, smażone na głębokim tłuszczu

Ubiegłoroczny urlop spędziliśmy w Bieszczadach. Jednym z miejsc, które chętnie odwiedzaliśmy była Chata Wędrowca w Wetlinie. Jedzenie smaczne, świeżo przygotowane. Co prawda opinie są różne, ale my trafiliśmy na sam początek sezonu w Chacie, więc w zasadzie do niczego nie można było się przyczepić (za trzecim razem Zielonooki trafił na lekko niedopieczone kotleciki jagnięce, ale cała reszta była pyszna). Zielonooki zajadał się combrem, a ja zdecydowałam się na legendę jaką jest Naleśnik Gigant i choć nie przypomina tradycyjnego płaskiego naleśnika, to przygotowany jest z podobnego ciasta i wygląda jak olbrzymi racuch. Jego nazwa i receptura są zastrzeżone w Urzędzie patentowym, więc siłą rzeczy tajemnej receptury poznać nie sposób. Naleśnik jest sprzedawany w dwóch rozmiarach – jako Gigant i jako połówka Giganta, która czasem też jest okrągła.
Zobaczywszy jak kelner niesie giganta miałam przerażenie w oczach, więc po konsultacji zamówiłam go w wersji mini, która i tak okazała się na tyle ogromna, że nie dałam rady zjeść całości. Ale bez problemu zapakowano mi resztę do pudełka i mieliśmy jeszcze z Zielonookim kolację.
Niestety, Bieszczady mamy daleko, więc trzeba było pokombinować i stworzyć choć namiastkę tego cudownego naleśnika. Szukałam, szukałam i w zasadzie nic do końca mi nie pasowało. Aż wreszcie trafiłam na recepturę i trochę ją przerobiłam (produkty są podane wg innej objętości, ale szklanki też sprawdziły się doskonale). I cóż mogę powiedzieć? Wyszło przepysznie i z przyjemnością dzielę się z Wami tym przepisem, choć pewnie odstaje od tego oryginalnego z Chaty Wędrowca.

Funnel cake, to nic innego jak lany chrust z ciasta podobnego do naleśnikowego, choć trochę gęściejszego. Ciasto wylewa się na gorący, dosyć głęboki tłuszcz przy użyciu zwykłego kuchennego lejka albo dzbanka z dzióbkiem (kiedyś babcia taki miała), tworząc różne, nieregularne formy, które pod wpływem gorącego tłuszczu rosną. Ważne, aby w tym przypadku nie zostawiać zbyt dużych przerw. 
 
Wszystkie przepisy, które znalazłam (ten na którym bazowałam także) zawierają proszek do pieczenia albo sodę, a ja chciałam przygotować funnel cake całkowicie naturalnie, więc po prostu postanowiłam ubić białka, które sprawiają, że ciasto rośnie. Gazowana woda też pomoże. Ale oczywiście jeśli ktoś chce może dodać ½ łyżeczki proszku do pieczenia. Alkohol dodany do ciasta sprawia, że nie pije on za wiele tłuszczu i placki nie są bardzo tłuste.

 


Składniki na 4 duże albo 6 średniej wielkości placków:

480 g (około 3 szklanki) mąki pszennej - do smażonych ciast świetnie sprawdza się mąka wrocławska typ 500 i ja takiej użyłam
250 ml (1 szklanka) mleka
250 ml (1 szklanka) wody (może być gazowana)
2 duże jajka (używam jajek o wadze około 75 g)
¼ łyżeczki soli
2 pełne łyżki drobnego cukru do wypieków (nie pudru)
1 łyżka esencji waniliowej (dałam domową na wódce) albo wódki czy spirytusu i kilka kropel olejku waniliowego – oczywiście lepsza naturalna esencja niż sztuczny olejek, ale wybór należy do Was
opcjonalnie ½ łyżeczki proszku do pieczenia

tłuszcz do smażenia: olej albo smalec – ja podobnie jak pączki i faworki smażyłam funnel cake na smalcu (nie czuć go w smaku)

Do podania:
jagody, truskawki, maliny, poziomki czy inne drobne owoce (wg smaku i uznania)
kwaśna gęsta śmietana
miód albo syrop klonowy
cukier puder



Funnel cake – naleśnikowe ciasto lane, smażone na głębokim tłuszczu - przygotowanie:
 
Mąkę przesiać (wymieszać z proszkiem jeszcze zdecydujecie się go dodać). Białka oddzielić od żółtek. Do białek wsypać sól i ubić na sztywną pianę, dodać cukier i żółtka i ubijać razem przez chwilę, aż masa jajeczna będzie jednolita. Dodawać partiami mąkę, mleko i wodę, miksując na średnich obrotach. Gdy ciasto będzie jednolite dodać esencję waniliową (albo alkohol i odrobinę olejku).
Na patelni albo w rondlu (patelnia sprawdza się lepiej, bo łatwiej się obraca placki) rozgrzać tyle tłuszczu, aby ciast mogło swobodnie pływać (około 2 cm od dna). Średnica naczynia nie ma większego znaczenia, bo można zrobić placki dowolnej wielkości, ale na dużą patelnie potrzeba więcej tłuszczu, więc jeśli chcecie średnie placki to patelnia o średnicy 22 – 24 cm wystarczy (ja smażyłam na 30 cm, ale placki nie były na całej powierzchni). Temperatura tłuszczu powinna oscylować w granicach 175 – 180 stopni, wtedy ciasto nie opije się tłuszczu ani się nie przypali podczas smażenia.
Do kuchennego lejka wlać porcję ciasta - u mnie to było około 1 i ½ łyżki wazowej do zupy, przed wlaniem ciasta dół lejka oczywiście należy zatkać palcem, aby ciasto nie wypłynęło.
Nad patelnią odsłonić otwór lejka i spiralnym ruchem wlać ciasto na gorący tłuszcz. Ciasto smażyć na średnim ogniu do ładnego zrumienienia, a następnie odwrócić i dosmażyć z drugiej strony. Przewracanie nie jest takie proste, dobrze jest wykorzystać łopatkę i pomóc sobie długim patyczkiem do szaszłyków (metoda sprawdza się w 100 %).
Gotowe funnel cake przełożyć na ręcznik papierowy, aby odsączyć ewentualny nadmiar tłuszczu – moje naleśniki nie napiły się go wiele i nie były tłuste.
Przełożyć na talerze, posypać cukrem pudrem i podawać z ulubionymi dodatkami. Może to być sam cukier puder (samo ciasto nie jest słodkie, więc zdecydowanie należy ja oprószyć czymś słodkim), ale wg mnie najlepiej smakuje z kwaśną, dobrą śmietaną albo jogurtem naturalnym, polanym miodem i z owocami.
Całość jest bardzo sycąca i niestety kaloryczna, ale smak jedyny w swoim rodzaju.

 




I na koniec jeszcze kilka fotek z Chaty Wędrowca w Wetlinie, którą my osobiście możemy polecić z czystym sumieniem. 







Słynny Naleśnik Gigant z jagodami podany w Chacie Wędrowca


Comber barani


Kotleciki  baranie


Ser smażony 


Comber jagnięcy

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...