Od wielu lat jestem amatorką zielonej i czerwonej herbaty. Tylko sporadycznie pijam czarną. To głównie zielona herbata jest towarzyszką mojej codzienności. Pijam jednak różne herbaty, nie mam jakiegoś swojego ulubionego gatunku, kupuję różne rodzaje - nawet mam kartę stałego klienta w herbaciarni, w której się zaopatruję.
Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, że w czerwcu dostałam dwie puszki (po 200 g) zielonej herbaty do przetestowania. Dałam sobie na to sporo czasu, choć już po pierwszej filiżance herbaty wiedziałam, że jest doskonała. Ale, żeby nie ulec pierwszemu zachwytowi postanowiłam pić ją regularnie przez dłuższy czas. No i po tym czasie uznałam, że jest to jedna z lepszych zielonych herbat jakie piłam...
A o jakiej herbacie mowa? Wcale nie jest to takie oczywiste, bo sama spotkałam się z tą marką po raz pierwszy. Emperor’s Dream i Jasmine Mystique, produkty z kategorii Premium, to ekskluzywne mieszanki nowej na polskim rynku marki herbat Hyson wprowadzane do sprzedaży od czerwca.
Emperor’s Dream to starannie dobrana kompozycja zielonej herbaty z Cejlonu i suszonych kwiatów, która wyróżnia się naturalnym aromatem (jest bardzo ciekawie zwinięta).
Natomiast Jasmine Mystique to zielona herbata cejlońska z kwiatami jaśminu.
Herbaty marki Hyson zawdzięczają podobno swój unikalny, niepowtarzalny charakter dogodnym warunkom klimatycznym Sri Lanki, która jest uważana za idealny region do uprawy i produkcji herbat o różnych smakach i aromatach. Liście herbat marki Hason są ręcznie sortowane i precyzyjnie łączone, co też nie jest bez znaczenia dla jakości i smaku.
Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie bardziej przypadła mi do smaku herbata Emperor’s Dream, ale może dlatego, że jaśminową kupuję dosyć często a ta była pewną odmianą – bardzo pozytywną i zaskakującą, bowiem takiego smaku herbaty nie znałam.
Herbata jest bardzo wydajna, małe niepozorne okruszki rozwijają się w okazałe liście. I myślę, że proponowana 1 łyżeczka herbaty na filiżankę to trochę za dużo. Spokojnie z 1 pełnej łyżeczki tej herbaty można zaparzyć 2 filiżanki.
A teraz jeszcze kilka słów o parzeniu zielonej herbaty. Przyznam, że jak sama po raz pierwszy przeczytałam tę instrukcję to mnie zamurowało. Zdarzało mi się zaparzać kawę wodą mineralną, ale faktycznie, herbata zaparzona mineralną jest o niebo lepsza. Oczywiście nigdy nie zaparzałam zielonej herbaty wrzątkiem, zawsze pozwalałam jej lekko przestygnąć. Ale przerywanie procesu gotowania nigdy by mi nie przyszło do głowy. Na początku nie mogłam wyczuć momentu przerwania gotowania, teraz nie stanowi to problemu.
Myślę, że są to na tyle ciekawe informacje, że warto się nimi podzielić.
Ja używam zaparzacza takiego z opuszczanym sitkiem – sprawdza się znakomicie.
Vademecum prawidłowego parzenia zielonej herbaty, które dostałam jako załącznik do puszek z herbatą :-)
„Herbata odda wszystko, co w niej tkwi, jeśli otrzyma wszystko, czego potrzebuje” - mówi jedna z chińskich reguł. Doskonale sprawdza się w odniesieniu do zielonej herbaty. Aby uzyskać napar o prawdziwym smaku, trzeba pamiętać o kilku prostych zasadach.
Do zaparzenia zielonej herbaty potrzebne będą:
- woda źródlana, z niską zawartością minerałów
- herbata zielona np. Hyson - Emperor’s Dream lub Jasmine Mistique
- czajnik (najlepiej z termometrem)
- dzbanek i filiżanki (najlepiej porcelanowe lub szklane)
- zaparzacz do herbaty
- łyżeczki do herbaty
Woda to podstawa
Jakość wody i sposób jej gotowania decydują o smaku herbaty. Najlepiej używać wody źródlanej, z niską zawartością minerałów. Proces gotowania wody trzeba kontrolować, aby zakończyć go
w momencie tzw. „białego wrzenia”. Jak go rozpoznać?
w momencie tzw. „białego wrzenia”. Jak go rozpoznać?
Proces wrzenia wody składa się z trzech etapów. W pierwszym, pęcherzyki powietrza odrywają się od dna i ścian czajnika i pojawiają się na powierzchni wody. W drugim, unoszą się do góry i woda lekko mętnieje. W tym momencie należy wyłączyć czajnik - woda została doprowadzona do „białego wrzenia”. Trzeba być czujnym - ten etap trwa krótko, potem woda intensywnie wrze i nie nadaje się już do zaparzenia herbaty, ponieważ zostaje pozbawiona dużej ilości tlenu. Tym samym, staje się twarda i w efekcie spowoduje ulotnienie aromatu herbaty.
Tak zagotowaną wodę schładzamy do temperatury ok. 60-80˚C. Jeśli nie mamy czajnika z termometrem, odstawiamy naczynie na ok. 10 minut - po takim czasie od momentu „białego wrzenia”, woda uzyska pożądaną temperaturę.
Akcesoria do parzenia herbaty
Do parzenia herbaty, najlepiej jest użyć porcelanowego lub szklanego czajniczka z zaparzaczem, który trzeba przelać gorącą wodą. W ten sposób, herbata, którą będziemy później w nim parzyć, nie straci ciepła. Liście herbaty bardzo szybko pochłaniają zapachy z otoczenia. Warto więc zadbać, aby przechowywać je w odpowiednich, szczelnie zamkniętych puszkach.
Jak parzyć?
W zależności od wielkości zaparzacza i pojemności czajniczka, wsypujemy do niego od dwóch do czterech łyżeczek herbaty. Średnio przyjmuje się 1 łyżeczkę na filiżankę herbaty. Zalewamy liście niewielką ilością wody (tak, żeby zaparzacz się zamoczył) i czekamy ok. 30 sekund, a następnie wylewamy napar. Pierwsze parzenie herbaty to, zgodnie z Chińską tradycją, płukanie liści. Zalewamy liście ponownie i parzymy herbatę ok. 2-3 minuty. Warto pamiętać, żeby nie wyrzucać liści po zaparzeniu herbaty. Nie licząc pierwszego naparu, który wylewamy - z tej samej porcji można jeszcze dwukrotnie parzyć herbatę.
A teraz cena, bo to pewnie wiele osób interesuje. Otóż sugerowana cena puszki herbaty (200 g) to 35 złotych. Dużo, mało? Rzecz względna. Sama kupuję herbaty zielone na wagę, których 100 g kosztuje 15 - 20 zł, więc wcale nie mniej niż testowane przeze mnie herbaty marki Hyson. A tu zyskujemy jeszcze szczelną puszkę, w której herbata doskonale się przechowuje zachowując swój aromat. Przyznam się, że jeszcze nie spotkałam jej w sklepach w moim mieście, ale mam nadzieję, że niebawem się pojawi, bo po Emperor’s Dream z pewnością sięgnę jeszcze wielokrotnie, gdyż urzekła mnie i smakiem i aromatem.
A na koniec niespodzianka. Przygotowałam dwa malutkie zestawy tych herbat dla dwóch osób (do degustacji), które powiedzą, że piją zieloną herbatę i przyznają się kiedy zaczęły i co je do tego skłoniło. Wybiorę dwie najciekawsze historie, na które czekam do jutra, do godziny 20.00. Wiem, że czasu mało, ale to szybka akcja ;-))
Ps. Tekst zaznaczony na czerwono nie jest mojego autorstwa - dostałam go jako instrukcję parzenia herbaty - bez oznaczenia autora tego vademecum.


