Zachciało mi się takiego
najzwyklejszego chleba jaki piekła moja łemkowska babcia –
żytniego, bez żadnych dodatków. I udało się... co prawda nie mam
prawdziwego pieca, a jeno zwykły elektryczny piekarnik, ale chleb
wyszedł przepyszny.
Jako, że ciasto jest dosyć luźne
chleb trzeba piec w foremce. Upiekłam mały chlebek, bo
Zielonookiego nie ma, więc i tak pewnie będę jadła go tydzień.
Ale spokojnie można podwoić porcję i upiec duży chleb. Mi z
podanych niżej proporcji wyszedł bochenek o wadze 1 kg, o dosyć
zwartym i ciężkim miąższu.
Składniki na foremkę 22 x 9 cm (mierzone na dole foremki):
zaczyn:
100 g aktywnego zakwasu żytniego
50 g mąki żytniej razowej typ 2000
50 g letniej wody
ciasto właściwe:
cały zaczyn
500 g mąki żytniej chlebowej typ 720
2 płaskie łyżeczki soli
ok. 400 - 420 ml letniej wody
Ze 100 g aktywnego zakwasu, 50 g mąki
razowej i 50 g wody przygotować zaczyn i odstawić na 24 godziny (ja
robię wieczorem, około 18.00). Można nie robić zaczynu, a od razu
wykorzystać 200 g aktywnego zakwasu, ja jednak wolę chleby z
zaczynem, są mniej kwaśne, jednak wymagają więcej czasu.
Po 24 godzinach do miski przesiać
mąkę, wymieszać ją z solą, dodać zaczyn, wlać 400 ml wody i z pomocą
miksera z hakami (mnie wyręczył robot Chef Titanium Kenwood)
wyrobić jednolite ciasto. Jeśli jest bardzo gęste dolać jeszcze trochę wody. Przykryć ściereczką i odstawić na 12
godzin w temperaturze pokojowej, aby wyrosło.
Foremkę do pieczenia posmarować
masłem, przełożyć ciasto z pomocą łopatki (przy okazji się
odgazuje) i zostawić jeszcze na 1,5 – 2 h do wyrośnięcia.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (u mnie góra –
dół) i piec około 45 – 50 minut (na ostatnie 10 minut włączam
termoobieg, aby chleb się ładnie zrumienił).





