Knedle z owocami robię w zasadzie dwa
razy w roku: latem serowo – ziemniaczane z truskawkami, a jesienią
ziemniaczane ze śliwkami. Kiedyś robiłam częściej, ale tylko te
pierwsze smakują doskonale, każde kolejne już takie nie są,
więc dlatego robię je tak rzadko. To trochę tak jak z zupą
grzybową i czystym barszczem - najlepiej smakują raz do roku – w
Wigilię.
Z podanej przeze mnie ilości
składników wychodzi około 26 knedli jeśli użyje się do nich
drobnych śliwek, np. węgierek albo około 20 sztuk, gdy wybierze
się większe śliwki. Ja odkąd odkryłam śliwki odmiany amers to
tylko z nimi robię knedle, bo się nie rozpadają i są cudownie
soczyste. Knedle wychodzą wtedy duże i trzy sztuki w zupełności mi wystarczają, aby się najeść.
Oczywiście można użyć takich śliwek jakie się lubi, w tej kwestii niczego nie narzucam. Podobnie z dodatkami. Jeden lubi z cukrem i śmietaną, drugi z bułką tartą podsmażoną na maśle, trzeci z samym masłem, a ja lubię z cynamonem, cukrem i odrobiną roztopionego, lekko podsmażonego masła.
Oczywiście można użyć takich śliwek jakie się lubi, w tej kwestii niczego nie narzucam. Podobnie z dodatkami. Jeden lubi z cukrem i śmietaną, drugi z bułką tartą podsmażoną na maśle, trzeci z samym masłem, a ja lubię z cynamonem, cukrem i odrobiną roztopionego, lekko podsmażonego masła.
Tak knedle robiła moja babcia, tak robię je również ja.
Składniki na 20 – 26 sztuk:
1,2 kg ziemniaków (
najlepiej klasy C albo BC –
ja używam do klusek przeważnie odmiany Satina, waga przed obraniem)
200 g mąki pszennej (do wszelkich
klusek, pierogów używam najczęściej poznańskiej) + mąka do
posypywania
2 jajka
½ łyżeczki soli
20 – 26 wypestkowanych śliwek
cukier (można użyć cukru w kostkach,
ale dla mnie kostka cukru do knedla to nieco za dużo)
do podania wg uznania i smaku:
rozpuszczone masło + cynamon + cukier
bułka tarta podsmażona na maśle
śmietana + cukier
posiekane orzechy zrumienione na maśle
Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej
wodzie, zostawić do wystygnięcia (najlepiej ugotować je dzień
wcześniej i po ostygnięciu schłodzić w lodówce), a następnie
zemleć w maszynce do mięsa albo przecisnąć przez praskę (ja
wykorzystałam maszynkę, przystawkę do robota).
Do zmielonych ziemniaków wbić 2
jajka, wsypać sól, mąkę i dosyć szybko wyrobić ciasto – im
dłużej ciasto będzie wyrabiane tym bardziej będzie się kleiło i
wymagało dosypania mąki (ja wyrabiam w robocie, wtedy ciasto nie
przyjmuje ciepła od dłoni i się nie lepi). Jeśli ciasto będzie
lepiące można dodać 1 – 2 łyżki mąki (trudno precyzyjnie
podać jej ilość, bo ziemniaki są różne, a i wilgotność mąki
nie zawsze taka sama), jednak nie przesadzić, bo zbyt duża ilość
mąki sprawi, że knedle po ugotowaniu będą twarde.
Z przygotowanego ciasta uformować
gruby wałek i pokroić go na 20 – 26 plastrów (ilość zależy od
wielkości śliwek – do większych potrzeba więcej ciasta). Każdy
kawałek ciasta lekko rozpłaszczyć w dłoniach posypanych mąką,
ułożyć na nim śliwkę, w środek której wsypać niewielką ilość
cukru (ja sypię około 1/3 łyżeczki, ale można dać więcej).
Otoczyć śliwkę ciastem i dokładnie je zlepić. Ułożyć na
desce posypanej mąką. Gdy wszystkie knedle będą zlepione należy
je od razu gotować, bo ciasto ziemniaczane nie powinno długo leżeć.
W dużym garnku zagotować wodę z solą
(ja wsypuję ½ łyżeczki soli na 3 litry wody). Wkładać po kilka
knedli, pamiętając o tym, że w trakcie gotowania zwiększają
nieco swoją objętość (można gotować na dwa garnki). Gotować
bez przykrycia przez około 10 - 12 minut (czas podaję od chwili włożenia do wrzącej wody, czyli od chwili wypłynięcia jakieś 5 - 6 minut) na minimalnym gazie, na
najmniejszym palniku, woda w garnku powinna tylko nieznacznie
„pyrkać”, aby knedle nie popękały. Wyciągnąć za pomocą
łyżki cedzakowej od razu na talerz.
Podawać z ulubionymi dodatkami – u
mnie rozpuszczone, lekko zrumienione masło, cynamon i odrobina
cukru.



