Drobiu jemy sporo i
staram się go raczej piec niż smażyć, więc wymyślam różne
wersje, żeby nie wiało nudą. Na Sylwestra robiłam sałatkę z ananasem
konserwowym i został mi syrop, więc postanowiłam go jakoś
zagospodarować... i zagospodarowałam. Wyszedł pyszny, lekko słodki
kurczak, który z ryżem i surówką stanowił fajny
obiad. Jak zawsze danie proste i poradzi sobie z nim każdy. Polecam wszystkim, którzy lubią mięso ze słodką nutą.
Składniki na 4 porcje:
8 niedużych podudzi
(tzw. pałek) z kurczaka albo innych kawałków kurczaka
½ szklanki syropu
ananasowego (ja użyłam syropu z puszki)
2 łyżki musztardy
sarepskiej (ja najbardziej lubię z Kamisa, ale to moje osobiste
upodobania)
2 łyżki płynnego
miodu (użyłam wielokwiatowego)
1 łyżeczka soku z
cytryny
1 płaska łyżeczka
soli
½ łyżeczki czarnego
pieprzu
¼ łyżeczki chili (użyłam chyli z młynka Kotanyi)
1 łyżeczka słodkiej
czerwonej papryki
Pałki umyć, można
usunąć skórę (dla Zielonookiego robię ze skórą, dla siebie
bez).
Wszystkie składniki
marynaty (syrop ananasowy, sok z cytryny, musztardę, miód,
przyprawy) wymieszać. Do marynaty włożyć opłukane kawałki mięsa
i każdy kawałek dokładnie obtoczyć w marynacie. Wstawić do
lodówki na całą noc. Pałki razem z marynatą przełożyć do
naczynia żaroodpornego z pokrywką albo do woreczka do pieczenia
mięsa – ja wolę woreczek.
Wstawić do piekarnia
nagrzanego do 200 stopni, po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do
160 stopni i piec przez kolejne 40 minut. Po tym czasie ściągnąć
pokrywę, albo rozciąć woreczek, zwiększyć temperaturę do 190
stopni i piec jeszcze kilka minut, aż mięso się ładnie przypiecze
(ja dodatkowo włączam opcję grilla).
Podawać z ryżem i
ulubioną surówką, a sosem, który się wytworzył można polać
ryż.

