Gdy na początku listopada dostałam zaproszenie na warsztaty z
marką FRoSTA, to nie do końca wiedziałam, czy chce mi się tłuc 4 godziny w jedną stronę, aby przez 3 godziny pogotować.
Ale
przekonały mnie dwie rzeczy – to, że poprzednie warsztaty
organizowane przez tę markę były naprawdę inspirujące i czegoś
się na nich nauczyłam i to, że te miał prowadzić Tomasz
Jakubiak, którego programy zawsze lubiłam oglądać, a nie miałam
okazji go wcześniej poznać.
Przy okazji otrzymałam bardzo oryginale w formie zaproszenie.
Przy okazji otrzymałam bardzo oryginale w formie zaproszenie.
Tak więc w sobotni poranek 21 listopada wyruszyłam do Warszawy na warsztaty, które odbyły się Studiu Kulinarnym SmArt Studio w Warszawie przy ulicy Hożej.
Warsztaty zaczęły się z lekkim opóźnieniem, ale niestety
złośliwość rzeczy martwych dotyka czasem każdego z nas, tym
razem dotknęła naszego prowadzącego.
Ale przecież nic się nie
stało, bo mogliśmy pogadać z innymi blogerami. Fajnie było
spotkać dawno nie widziane osoby i poznać nowe – wśród nich
Paulinę z bloga Jazzowe Smaki, która okazała się niezwykle fajną
babką i z którą miałam przyjemność gotować i plotkować przy
jednym stole.
Na początku krótka prezentacja nowości od Frosty, wśród których można znaleźć nowe mieszanki warzyw, takie jak: soczewica z ziemniakami, marchewką w maśle z dzikim czosnkiem, kalarepa z brokułem w maśle z dzikim czosnkiem, pieczarki z cebulą w maśle z tymiankiem i mój zdecydowany faworyt czyli bataty z marchewką w maśle z rozmarynem. Szkoda, że nie mogę ich nigdzie dostać.
Na początku krótka prezentacja nowości od Frosty, wśród których można znaleźć nowe mieszanki warzyw, takie jak: soczewica z ziemniakami, marchewką w maśle z dzikim czosnkiem, kalarepa z brokułem w maśle z dzikim czosnkiem, pieczarki z cebulą w maśle z tymiankiem i mój zdecydowany faworyt czyli bataty z marchewką w maśle z rozmarynem. Szkoda, że nie mogę ich nigdzie dostać.
Po krótkiej prezentacji zostaliśmy podzieleni na kilka
grup, każdą zarządzał jeden kucharz, pod okiem którego
przygotowaliśmy swoje dania. Ja trafiłam do grupy, która zajęła
się przygotowaniem lazanii z batatami, karmelizowanymi porami z
chrzanem oraz sałatki ze smażonych pieczarek.
Było nas w sumie
pięć i kucharz Bartek, z którym fajnie się współpracowało.
Dwie z nas zajęły się przygotowaniem świeżego ciasta z semoliny,
a trzy pozostałe warzywami – Dorota była niezrównana w tarciu
chrzanu – ani łezki nie uroniła, Paulina okazała się mistrzynią
w mieszaniu, a ja skromnie przygotowywałam poszczególne warzywa i
składałam lazanię...
Ale najfajniejsze i tak było próbowanie czy
aby nie trzeba dodać jeszcze sera czy może wina albo pieprzu, a
nasze kieliszki winem się wypełniły i gadało nam się przy
robocie bardzo przyjemnie.
Po przygotowaniu lazanii i sałatki,
zostało nam jeszcze trochę warzyw i innych składników, co
zainspirowało nas do wspólnego stworzenia pieruńsko ostrego sosu.
Podobno gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść, ale nas było
czworo i sos, którego nie było w planie okazał się hitem.
Nasza lazania z sałatką z pieczarek i pikantnym sosem:
Dania przygotowane przez pozostałe grupy to:
Chrupiące kulki z ziemniaków i łososia z sosem ziołowym oraz chipsy z kalarepy – przepyszne i ładne danie.
Dorsz w kruszonej bułce na czarnej soczewicy, w pomidorach i
pieczonym czosnku, podany z jajkiem poche (w koszulce) z topinamburem – tu chyba
wyszło coś nieco innego niż zostało zaplanowane, ale podobno było
pyszne – ja niestety nie próbowałam.
Dorsz smażony w ziołowym maśle z soczewicą z serami
pleśniowymi, podany z sosem jabłkowo – waniliowym i chipsami z
batatów. Niestety nie udało mi się sfotografować dania, więc zdjęcie zrobione przez fotografa od Frosty.
Warsztaty zakończyły się wspólnym kosztowaniem
naszych potraw, każde z dań miała w sobie coś ciekawego, coś
intrygującego. Mnie najbardziej smakowały kulki z ziemniaków i
łososia i nasza lazania z batatami i karmelizowanymi porami.
Trzy godziny szybko minęły, a ja nauczyłam się, że lazanię
można zrobić praktycznie z wszystkim i na wiele sposobów. Przy tym
wszystkim dobrze się bawiłam. Szkoda, że nie udało mi się
zamienić słowa z Tomaszem Jakubiakiem, ale był tak oblegany, że
trudno było się dopchać. Kto wie, może kiedyś jeszcze będzie
okazja się spotkać i wspólnie coś ugotować.
Dziękuję marce FRoSTA za zaproszenie na warsztaty, bo to był naprawdę fajnie i twórczo spędzony czas.
Dziękuję marce FRoSTA za zaproszenie na warsztaty, bo to był naprawdę fajnie i twórczo spędzony czas.
Część zdjęć podpisanych jako "materiały Frosta" zostały wykorzystane przeze mnie za zgodą firmy. A Bartkowi (mężowi Pauliny) pięknie dziękuję za zdjęcie grupowe.

















































