piątek, 20 czerwca 2014

Naleśniki maślane

Gdy gościłam w poprzedni weekend Słodką Babeczkę i Smaczną Pyzę uraczyłam je naleśnikami ze starego sprawdzonego przepisu, który wiele osób przetestowało i przygarnęło, bo naleśniki naprawdę wychodzą pyszne. Ale Asia powiedziała, że ma również fajny przepis na naleśniki maślane. Zaciekawiła mnie nietypowymi proporcjami i poprosiłam, aby mi podesłała przepis. Obiecała i tak też uczyniła, a ja zabrałam się za testowanie przepisu.
Naleśniki wychodzą delikatne i bardzo smaczne. Czy lepsze od tych klasycznych? Nie, one są inne, ale równie pyszne. Raz na jakiś czas taka odmiana mile widziana. Niewątpliwie są wersją luksusową i znacznie bardziej kaloryczną, bo zawierają w sobie masło. Jednak raz na jakiś czas warto się na nie skusić, bo są naprawdę bardzo dobre.
Część naleśników zrobiłam waniliowych, a do drugiej części dodałam dobrej jakości czekoladę w proszku i ciemne kakao. Mnie osobiście z czekoladą nie po drodze, ale Zielonookiemu bardzo smakowały.
Ciasto jest dosyć lejące, ja dodałam ciut więcej mąki niż w przepisie podanym przez Asię, ale jak sama napisała, czasem też daje łyżkę mąki więcej. Myślę, że jest to kwestia wielkości jajek, ale i rodzaju mąki, ja używam do naleśników wrocławskiej typ 500 i podaję ilość właśnie dla tego rodzaju mąki. 


Składniki na 8 naleśników:

4 duże albo 5 mniejszych jajek (ja użyłam 4 sztuk, każde o wadze 75 g, razem 300 g)
250 ml mleka (dałam 2 %)
75 g masła
100 g mąki pszennej wrocławskiej typ 500 (w oryginale 70 – 75 g mąki)
1 płaska łyżka cukru waniliowego (dałam domowy)
szczypta soli

opcjonalnie: 1 czubata łyżka dobrej jakości czekolady w proszku, ½ łyżki ciemnego kakao, 3 – 4 łyżki gorącej wody

do podania:
ok. 500 g twarogu (użyłam twarożku śmietankowego, nie wymagał już żadnych dodatków oprócz cukru waniliowego)
dowolne owoce (u mnie jagody i truskawki)
jogurt naturalny

Masło roztopić i zostawić do przestygnięcia. Jajka roztrzepać z mlekiem, solą i cukrem. Dodać mąkę i wymieszać. Wlać przestygnięte masło i zmiksować albo dokładnie wymieszać rózgą (ja użyłam trzepaczki blendera). Ciasto początkowo wydaje się rzadkie, ale po chwili pod wpływem masła zaczyna gęstnieć i takie ma być – lejące, o konsystencji niezbyt gęstej śmietany.
Wlewać małym porcjami na rozgrzaną patelnię (nie wymaga smarowania) i smażyć cienkie naleśniki – do ładnego zrumienienia każdej ze stron.
Jeśli naleśniki mają być czekoladowe to w 3 łyżkach gorącej wody rozpuścić czekoladę i kakao, dokładnie wymieszać i przelać przez sitko do przygotowanej masy naleśnikowej. Wymieszać i smażyć naleśniki.
Gotowe naleśniki wypełnić twarogiem wymieszanym z cukrem waniliowym i owocami, ozdobić kleksem jogurtu naturalnego, posypać owocami i gotowe.
Naleśniki są bardzo sycące, po dwóch mieliśmy dosyć. 



środa, 18 czerwca 2014

Tort truskawkowo – kokosowy

Torcik powstał bardzo spontanicznie. Przygotowałam go na spotkanie ze Smaczną Pyzą i Słodką Babeczką, które odwiedziły mnie w miniony weekend. Tort jest bardzo prosty do przygotowania, delikatny, niezbyt słodki, lekki i smaczny.


Składniki na torcik o średnicy 20 cm:

Biszkopt:
4 duże jajka
2/3 szklanki drobnego cukru do wypieków (nie pudru)
½ szklanki* mąki pszennej tortowej typ 405 (może być 450)
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu spirytusowego (u mnie 10 %)

*używam szklanki o pojemności 250 ml

Krem:
500 ml śmietanki kremówki 30% – 36 % (ja używam 30% z lokalnej mleczarni)
150 g białej czekolady
1 szklanka wiórków kokosowych
ewentualnie 2 łyżki cukru pudru ( ja nie dodawałam, bo czekolada dała mi wystarczająco dużo słodyczy)

Poncz:
½ szklanki gorącej wody
1 czubata łyżeczka cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki likieru kokosowego (można pominąć)

Dodatkowo:
słoiczek dobrych konfitur truskawkowych z kawałkami owoców (użyłam domowej)
około 400 g truskawek do przełożenia i ozdobienia tortu
listki melisy albo mięty


Mąkę pszenną i ziemniaczaną przesiać. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić razem, a na końcu dodać obie mąki i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować. 
Dno tortownicy o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec około 30 minut, 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu), do tzw. suchego patyczka.
Biszkopt najlepiej upiec dzień, albo dwa wcześniej. Wystudzony biszkopt przekroić na 3 krążki – ja to robię nitką (sposób opisywałam przy poście o biszkoptach – TUTAJ).
Przygotować poncz. Do gorącej wody wsypać cukier, wymieszać, a gdy ostygnie dodać sok z cytryny i likier kokosowy.
Przygotować krem. Czekoladę połamać na kawałki, wlać 3 łyżki kremówki i rozpuścić w kąpieli wodnej. Zostawić do przestygnięcia (ale nie może być zupełnie zimna, bo zastygnie). Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, dodać rozpuszczoną białą czekoladę i delikatnie połączyć, już bez ubijania. Wsypać wiórki kokosowe, wymieszać i spróbować, ewentualnie dosłodzić cukrem pudrem (ja nie dosładzałam). Krem podzielić na 3 części (jedna powinna być większa – do obsmarowania góry i boków).
Pierwszy krążek biszkoptu nasączyć ponczem, rozsmarować na nim konfiturę i wyłożyć jedną część kremu, przykryć kolejnym krążkiem biszkoptu, który również nasączyć. Posmarować go cienką warstwą kremu (połową z drugiej części), ułożyć połówki truskawek i posmarować je resztą tej porcji kremu. Przykryć trzecim krążkiem biszkoptu, nasączyć i rozsmarować największą część kremu na górze i na bokach tortu. Wyrównać. Ozdobić połówkami truskawek i listkami melisy albo mięty. Schłodzić przez co najmniej 5 godzin. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...