Gdy rok temu pojawił się w mojej
kuchni to w zasadzie wiedziałam, że od razu się z nim
zaprzyjaźnię, bo idealnie wpasował się w jedyne wolne miejsce na
szafce. I nie pomyliłam się. Po roku użytkowania robota, zgodnie
ze złożoną obietnicą, postanowiłam podzielić się moimi
wrażeniami z użytkowania tej maszyny. Nie wiem czy rok to dużo,
ale to zawsze lepsze niż nic. Z czasem będę ten post uzupełniać
o informacje o kolejnych przystawkach, które są dostępne na rynku,
a jest ich bardzo dużo.
Robot jest w całości wykonany z metalu, a jedynym plastikowym elementem jest osłona przeciw chlapaniu. Oczywiście przystawki też posiadają niektóre elementy z tworzywa, ale jest ono doskonałej jakości i przez cały okres użytkowania nie udało mi się uszkodzić żadnego elementu.
Jest jednym z najmocniejszych (1400 W)
i wszechstronnych robotów dostępnych na rynku (razem ze swoim
większym bratem Majorem). I nie jest zwykłą maszyną wyposażoną
w końcówki mieszające, ale posiada wiele więcej możliwości.
Robot, który ja użytkuję ma w zestawie oprócz podstawowych
mieszadeł również sokowirówkę, maszynkę do mielenia mięsa i
szklany blender. Jest to taka wersja, do której już niewiele trzeba
dokupić, aby mieć kilka urządzeń w jednym. To spora oszczędność
miejsca, szczególnie w takiej małej kuchni jak moja. Ja mam kilka
dodatkowych przystawek, o których postaram się opowiedzieć.
Misa ze stali nierdzewnej o pojemności
4,6 l jest głęboka, dobrze wyprofilowana, ma rączki, które bardzo
ułatwiają pracę. A osłona jest doskonale dopasowana – tak
czysto na blacie przy przygotowaniu ciast nie miałam nigdy
wcześniej. W misie można jednorazowo ubić 12 białek, przygotować
masę chlebową o wadze 2,2 kg i ciasto 2,7 kg. Na moje domowe
potrzeby jest to wystarczająca pojemność, której i tak przeważnie
nie wykorzystuję. Robot do najlżejszych nie należy, bo waży
prawie 8 kg, ale przy mocy jaką dysponuje nie może być lżejszy,
bo wędrowałby po blacie.
Robot w zestawie ma 4 mieszadła ze
stali nierdzewnej: dużą trzepaczkę, mieszadło K, hak i mieszadło
do łączenia delikatnych mas.
Każde z mieszadeł ma swoje zastosowanie.
Trzepaczką ubijam wszelkiego rodzaju piany, kremy, biszkopty, delikatne masy serowe, śmietanę itp.
Hakiem zagniatam głównie ciężkie ciasta drożdżowe, chlebowe ale również ciasto zaparzane na pierogi.
Mieszadło K wspomaga tworzenie ciast ucieranych, kruchych, półkruchych i doskonale radzi sobie przygotowaniem ciasta na kopytka czy farszy do pierogów.
Delikatne mieszadło jest przeze mnie używane stosunkowo rzadko, bo służy głównie do łączenia delikatnych mas, np. ubitej śmietany i czekolady czy musu owocowego, a dzięki gumowej nakładce czyni to naprawdę doskonale.
Każde z mieszadeł ma swoje zastosowanie.
Trzepaczką ubijam wszelkiego rodzaju piany, kremy, biszkopty, delikatne masy serowe, śmietanę itp.
Hakiem zagniatam głównie ciężkie ciasta drożdżowe, chlebowe ale również ciasto zaparzane na pierogi.
Mieszadło K wspomaga tworzenie ciast ucieranych, kruchych, półkruchych i doskonale radzi sobie przygotowaniem ciasta na kopytka czy farszy do pierogów.
Delikatne mieszadło jest przeze mnie używane stosunkowo rzadko, bo służy głównie do łączenia delikatnych mas, np. ubitej śmietany i czekolady czy musu owocowego, a dzięki gumowej nakładce czyni to naprawdę doskonale.
Zanim robot pojawił się w moim domu to zagniatanie ciast nie należało do przyjemności. Zagniatałam, bo nie miałam wyjścia, ale odkąd użytkuję Chefa to pieczenie stało się przyjemnością. Nigdy wcześniej drożdżowe ciasta nie były tak idealnie wyrobione, tak puszyste i delikatne. I choć akurat drożdżowe ciasto zawsze lubiłam wyrabiać, to jednak muszę oddać palmę pierwszeństwa maszynie. Ja wyciągam w zasadzie wyrobione ciasto i jeszcze chwilę zagniatam, nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że lubię – oddaję trochę ciepła rąk i zagniatam jeszcze chwilę.
Przygotowanie ciasta na pierogi, które zaparzam wrzącym mlekiem albo wodą, jest w zasadzie trudne do zrealizowania bez robota, bo trzeba poczekać, aż płyn ostygnie na tyle, że można włożyć dłonie i się nie poparzyć. Tu nie muszę się nad tym zastanawiać, bo zagniatam na gorąco i ciasto wychodzi bardzo delikatne. Również ciasto na kopytka, knedle czy pyzy powstaje w robocie, bo gdy nie oddaję mu ciepła rąk, to ciasto się nie lepi i nie wymaga podsypywania mąką, co sprawia, że kluski wychodzą delikatne.
Ubijanie śmietany, piany z białek to
czysta przyjemność i dosłownie chwila moment – trzeba uważać,
aby nie przebić. Ruch planetarny robota sprawia, że nic nie zostaje
na ściankach misy, a masy i ciasta są doskonale przygotowane.
Sprawdziłam też, że można w nim ubić małe ilości - np. 200 ml śmietany, co wydaje
się trudne w misie o tak dużej pojemności. Ja co prawda przy
małych ilościach śmietany czy np. przy dwóch białkach korzystam
z blendera, ale robot daje radę.
Robot pracuje bardzo stabilnie, nie wędruje po blacie, choć przy ciężkich ciastach ramię lekko drga, ale w sumie nie ma w tym nic dziwnego, w końcu musi poradzić sobie z dużym oporem. Silnik pracuje równo, choć trudno powiedzieć, że jest bardzo cichutki. Jeśli miałabym go porównać do mojego starego miksera ręcznego to głośność jest podobna, ale dźwięk nie jest taki upierdliwy i świdrujący w uszach jak w przypadku zwykłego miksera.
Dobrym pomysłem jest dokupienie dodatkowej misy, bo czasem jedna to za mało i muszę jej zawartość przekładać do innej, aby np. ubić sobie białka.
Robot pracuje bardzo stabilnie, nie wędruje po blacie, choć przy ciężkich ciastach ramię lekko drga, ale w sumie nie ma w tym nic dziwnego, w końcu musi poradzić sobie z dużym oporem. Silnik pracuje równo, choć trudno powiedzieć, że jest bardzo cichutki. Jeśli miałabym go porównać do mojego starego miksera ręcznego to głośność jest podobna, ale dźwięk nie jest taki upierdliwy i świdrujący w uszach jak w przypadku zwykłego miksera.
Dobrym pomysłem jest dokupienie dodatkowej misy, bo czasem jedna to za mało i muszę jej zawartość przekładać do innej, aby np. ubić sobie białka.
Przystawki:
Maszynka do mięsa jest metalowa, ma
trzy sita do mielenia od drobnego 3 mm, przez średnie 4,5 mm do
dużego 8 mm. Ja maszynkę wykorzystuję nie tylko do mielenia mięsa,
ale również ryb, maku, twarogu, twardego sera czy pieczonych warzyw
np. do bułgarskiej luteniki (na dużych oczkach wychodzi idealna).
Jest jedną z częściej używanych przez mnie przystawek. Montuje
się ją bardzo szybko i prosto, a mycie nie sprawia żadnych
kłopotów.
W zestawie jest również nakładka do
napełniania kiełbas. Dzięki regulacji prędkości i dwóm
końcówkom jest możliwość przygotowania kiełbasy cienkiej (np.
koktajlowej) i grubej (np. białej).
Sokowirówka jest przystawką, którą
po prostu uwielbiam, bo dzięki niej mogę cieszyć się świeżymi
sokami. Radzi sobie z każdymi owocami i warzywami, które wystarczy
opłukać i usunąć duże pestki (np. z brzoskwiń). Otwór wlotowy
jest na tyle duży, że bez problemu mieści się całe jabłko
średniej wielkości czy kilka marchewek jednocześnie. Fajnie
sprawdza się też do starcia ziemniaków na placki ziemniaczane i
można w niej przygotować wiórki ze świeżego kokosa. Niektóre
soki wychodzą mi tak gęste, że czasem rozcieńczam je wodą
(brzoskwinie, mango, niektóre odmiany jabłek). Sokowirówka jest
bardzo prosta w obsłudze, ma litrowy dzbanek na sok i pojemnik na
odpadki. Najmniej przyjemną czynnością jest mycie, ale to niestety
jest cena za pyszny domowy sok. Większość elementów można jednak
myć w zmywarce (łącznie z metalowym sitem).
Blender z dzbankiem ze szkła odpornego
na duże różnice temperatury typu "THERMO RESIST".
Pojemność robocza przy miksowaniu na zimno to 1,6 l, przy
rozdrabnianiu potraw gorących to 1,2 l. Mocne ostrza sprawiają,
że bez problemu można pokruszyć lód, zmiksować zamrożone owoce
i twarde owoce przygotowując sobie mus. Gdy mam ochotę na koktajl
albo sok z całych owoców to wykorzystuję właśnie blender.
Jedyną wadą jest to, że jest dosyć ciężki, ale jest szklany, a
nie plastikowy, więc znowu coś za coś. Można dokupić blender w
wersji stalowej.
Przystawka do krojenia i szatkowania
jest przystosowana do pracy ciągłej. W zestawie ma 7 tarcz, które
trą na różnej grubości wiórki, na plastry cienkie i grube a
także w słomkę julienne. Można z jej pomocą przygotować
surówki, sałatki, poszatkować warzywa do zup, zetrzeć albo
pokroić jabłka na szarlotkę, zetrzeć czekoladę czy ser. Można
pokroić w plastry warzywa na zapiekanki, poszatkować cebulę. Ja z
jej pomocą przygotowałam sobie również zapas buraczków w
słoiczkach i ogórki kiszone na zupę. Używam jej często, bo myje
się ją prawie tak szybko jak zwykłą tarkę, a praca idzie
znacznie szybciej i możliwości znacznie więcej. Szatkownica ma osłonę na wylot, więc nic się nie rozsypuje po blacie, a wpada prosto do miski.
Sito/przecierak do warzyw i owoców to również jedna z moich ulubionych z przystawek, choć wykorzystuję ją
znacznie rzadziej w okresie zimowym. Za to w sezonie na przetwory nie
ma sobie równych – musy, przeciery, dżemy przecierane powstają w
kilka chwil. Po przetarciu przecieru zostaje zaledwie garstka skórek
i pestek, a sam przecier jest gęsty i cudownie gładki.
Przystawkę zakłada się po prostu na
misę, montuje obracającą się łopatkę i wkłada sito o
drobniejszych albo większych otworach – w zależności od tego, co
chcemy przetrzeć. Sita są dwustronne, z jednej strony chropowate, z
drugiej gładkie i wkłada się je odpowiednio do potrzeb.
Sito można używać do przesiania mąki bezpośrednio do misy, choć ja akurat nie korzystam z tej opcji zbyt często, bo z lenistwa nie chce mi się go wyciągać i korzystam z ręcznego przesiewacza. Jednak już przy przetworach nie ma sobie równych. Z pomocą przecieraka można również przygotować ziemniaki na kopytka, bo robi idealne pure i bez brudzenia dodatkowej misy od razu przygotować ciasto.
Sito można używać do przesiania mąki bezpośrednio do misy, choć ja akurat nie korzystam z tej opcji zbyt często, bo z lenistwa nie chce mi się go wyciągać i korzystam z ręcznego przesiewacza. Jednak już przy przetworach nie ma sobie równych. Z pomocą przecieraka można również przygotować ziemniaki na kopytka, bo robi idealne pure i bez brudzenia dodatkowej misy od razu przygotować ciasto.
Wyciskarka do cytrusów jest przeze
mnie używana szczególnie zimą, gdy pomarańcze i grapefruity są
wyjątkowo tanie i soczyste, więc możemy cieszyć się świeżo
wyciskanym sokiem. Obracający się stożek wyciska sok, który
spływa do zbiornika, a ewentualne pestki pozostają na sicie. Jednak
sok nie zrobi się sam i owoc musimy po prostu przytrzymać na
stożku.
Na razie jestem użytkowniczką
powyższych przystawek, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego
słowa i jak tylko kolejne wypróbuję to dopiszę je do listy.
Oprócz tych, które wymieniłam są jeszcze dostępne takie
przystawki jak: szatkownica bębnowa, przystawka do krojenia w
kostkę, malakser w dwóch wersjach, blender ze stali nierdzewnej,
młynek do ziaren, przystawka do przecierania owoców, młynek
uniwersalny, sorbetiera, przystawka do obierania ziemniaków,
przystawka do robienia drobnych makaronów (13 tarcz do różnych
rodzajów makaronów), wałkowarka i 4 rodzaje wykrojników do
makaronów długich.
Tak więc jak widać, z jednego niepozornego robota można uczynić maszynę do wielu zadań.
Dla mnie coś wspaniałego i choć do najtańszych nie należy, to w swojej klasie jest mistrzem wartym swojej ceny.
Tak więc jak widać, z jednego niepozornego robota można uczynić maszynę do wielu zadań.
Dla mnie coś wspaniałego i choć do najtańszych nie należy, to w swojej klasie jest mistrzem wartym swojej ceny.
Chef Titanium jest produkowany tylko w
srebrnym kolorze i jak na razie jest to dla mnie jedna jedyna wada,
choć nie jakaś bardzo dotkliwa... cała reszta jest bajeczna.
Dokładną specyfikację można podejrzeć na stronie Kenwood. Można też obejrzeć film, który fajnie pokazuje możliwości robota: