Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 września 2015

Malinianki i jeżynianki czyli pyszne bułeczki drożdżowe z owocami.

Uwielbiam drożdżowe wypieki. Zapach drożdżowego ciasta roznoszący się po domu działa na mnie bardzo kojąco. I nawet nie muszę już jeść ciasta, wystarczy mi, że pięknie pachnie.
Przywiozłam od rodziców maliny i jeżyny, trzeba było je jakoś zagospodarować. Część zamroziłam, z części zrobiłam dwa słoiczki musu, a resztę przeznaczyłam do przygotowania tych smacznych bułeczek. Jak zawsze kombinowałam z ciastem, bazując na tym co już umiem, wyszło bardzo puszyste, lekkie i cudownie pachnące wanilią. 



Składniki na 8 malinianek i 8 jeżynianek (razem 16 bułeczek):

Ciasto:
550 – 600 g mąki pszennej luksusowej typ 550
25 g świeżych drożdży albo opakowanie (7g) drożdży instant
1 duże jajko
250 ml ciepłego mleka
100 g cukru (dałam domowy waniliowy)
1 łyżeczka pasty waniliowej (można pominąć)
1 czubata łyżka jogurtu naturalnego
30 g roztopionego, ostudzonego masła
15 ml (1 łyżka) oleju - dałam z pestek winogron, ale może być rzepakowy czy słonecznikowy
szczypta soli
1 jajko do posmarowania bułeczek

Nadzienie:
300 g malin
300 g jeżyn
4 łyżki cukru
2 łyżki skrobi (mąki) ziemniaczanej

Lukier:
cukier puder
sok z cytryny/gorąca woda/ sok z rozgniecionych jeżyn


Mleko podgrzać. Z drożdży, 2 łyżek ciepłego mleka, 1 łyżki jogurtu naturalnego, 1 łyżeczki cukru i 1 łyżki mąki przygotować zaczyn, czyli wszystkie składniki dobrze wymieszać – zaczyn powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Zostawić do wyrośnięcia na około 10 – 15 minut.
Mąkę (550 g) przesiać do miski, wymieszać z solą, dodać pozostałe składniki i wyrośnięty zaczyn. Wyrobić gładkie, elastyczne ciasto (ja wyrabiałam około 10 minut w robocie i jeszcze 2 minuty ręcznie). Jeśli ciasto się mocno lepi, można podsypać je odrobiną mąki. Gotowe ciasto przełożyć do miski posypanej mąką, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 60 minut.
W tak zwanym międzyczasie przygotować owoce: do każdego rodzaju owoców dodać po 2 łyżki cukru i po 1 łyżce skrobi (mąki) ziemniaczanej.
Gdy ciasto wyrośnie (powinno przynajmniej podwoić swoją objętość), wyrobić je jeszcze raz, ale bardzo krótko. Podzielić na 16 równych części (u mnie każda część po około 65 g). Uformować placuszki, na każdym umieścić po kopiastej łyżce owoców (8 bułeczek wypełnić malinami i 8 jeżynami). Zlepić bardzo dokładnie jak pieroga, końcówki podwinąć pod spód i uformować owalną bułeczkę. Gdy wszystkie bułeczki zostaną uformowane ułożyć je na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i zostawić na 20 – 25 minut do napuszenia (gdy uformowałam pierwsze 8 sztuk to od razu ułożyłam na blaszce i tę jako pierwszą wstawiłam do piekarnika).
Gdy malinianki i jeżyniaki wyrosną posmarować je rozmąconym jajkiem.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra – dół), wstawić pierwszą blaszkę i piec około 12 -13 minut do ładnego zrumienienia. Wyciągnąć, przełożyć na kratkę do wystudzenia. Cukier puder wymieszać z sokiem z cytryny, niewielką ilością gorącej wody albo z sokiem jeżynowym. Posmarować jeszcze ciepłe bułeczki lukrem – można zrobić paseczki z białego i jeżynowego lukru. Bułeczki można posypać wiórkami kokosowymi czy płatkami migdałowymi - wg uznania. 



wtorek, 14 października 2014

Koktajl jeżynowo – malinowy

To już końcówka malin i jeżyn. I choć w tym roku było ich dużo, to przesytu nie czuję i będę się jeszcze przez jakiś czas raczyć koktajlami z owoców, które zamroziłam.
Proste, pełne witamin, odżywcze. Czy można chcieć więcej? Jesienne koktajle dobrze wzbogacić o otręby, wtedy stają się bombą energetyczną i są bardzo sycące.


Składniki na 2 porcje:

1 szklanka malin / jeżyn (ja pomieszałam owoce)
300 ml kefiru (użyłam domowego przygotowanego z grzybków kefirowych)
1 łyżka słodkiego syropu malinowego (używam domowego) albo łyżeczka miodu czy cukru
2 pełne łyżki otrębów owsianych


Jeśli używamy owoców mrożonych, to można je częściowo rozmrozić, aby łatwiej było zmiksować. Wszystkie składniki wrzucić do kielicha blendera i zmiksować. Przelać do szklanek i schłodzić. 


niedziela, 7 września 2014

Muffiny z malinami

Dawno już nie piekłam żadnych muffinów, ale dziś mnie naszło... Ot tak po prostu. Przepis używany przeze mnie do większości muffin, które piekę. Nie ma w nim niczego trudnego, wystarczy blaszka do babeczek albo silikonowe foremki, które pomogą utrzymać kształt. 


Składniki na 12 dużych muffinek:

2 szklanki* mąki tortowej (u mnie typ 405)
3/4 szklanki drobnego cukru
1 łyżka cukru waniliowego (użyłam domowego)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
2 duże jajka
125 ml  oleju (dałam z pestek winogron)
1 szklanka pitnego jogurtu waniliowego albo mleka


1 szklanka malin (zimą mogą być mrożone)
cukier puder waniliowy (zmielony cukier waniliowy)

*szklanka u mnie ma zawsze 250 ml 


W jednym naczyniu połączyć suche składniki: mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek, sodę, sól. W drugim składniki mokre: roztrzepać jajka, wlać jogurt i olej. Wymieszane mokre składniki wlać do suchych i lekko wymieszać, tylko do połączenia składników. Wsypać maliny (mrożonych nie rozmrażać) i delikatnie wymieszać. Formę do muffinów wyłożyć papilotkami, wypełnić je ciastem do 2/3 wysokości. Piekarnik nagrzać do 180 -190 stopni (góra - dół), wstawić blaszkę i piec około 20 -25 minut. Wyciągnąć z piekarnika, ostudzić i oprószyć zmielonym cukrem waniliowym.


poniedziałek, 1 września 2014

Z serii „coś na zimę”: Galaretka malinowa i jeżynowa do słoiczków

Po dwóch latach posuchy znowu jest sporo jeżyn. Dwa lata temu niestety zmarzły i obeszliśmy się smakiem. Osobiście uwielbiam te czarne owoce pełne słodyczy i wyjątkowego smaku. Jednego dnia udało mi się zerwać 2 kg i połowę przeznaczyłam na nalewkę (robi się i mam nadzieję, że będzie pyszna) a z reszty przygotowałam galaretkę. Wykorzystałam również kilogram malin i przy jednej robocie powstały dwa smaki: jeżynowa i malinowa.
Z każdego kilograma owoców wyszły mi po 4 słoiczki o pojemności 250 ml galaretki. A pestki wykorzystałam jeszcze do ugotowania pysznego kompotu, wszak nic nie powinno się marnować.
Do przygotowania galaretki wykorzystałam pektynę, którą udało mi się kupić. Ja wykorzystałam po 12 g na kilogram owoców, galaretka idealnie się ściągnęła. Jednak pektyna pektynie nierówna i warto zwrócić uwagę na to, co producent podaje na opakowaniu. Kiedyś Paulina pomogła mi zrozumieć, o co chodzi z tą pektyną i okazuje się, że pektyny różnią się od siebie siłą żelowania, która wyrażana jest w stopniach SAG, a informacja o jej sile powinna być podana na opakowaniu.
Oczywiście można wykorzystać do tej galaretki żel – fixy, ale warto szukać takich, które zawierają jedynie pektynę, bez żadnych niepotrzebnych konserwantów. Wiem, że swego czasu Winiary robiły bez konserwantów, a jak jest teraz to nie wiem, bo dawno nie sprawdzałam składu. 


Składniki na 4 słoiczki po 250 ml:

1 kg malin / jeżyn
350 g cukru
12 g pektyny (trzeba zwrócić uwagę na to, co zaleca producent na opakowaniu)
sok z 1 cytryny


Owoce zasypać cukrem, doprowadzić do wrzenia i gotować około 5 minut, aby się rozpadły, a cukier rozpuścił. Przetrzeć przez sito albo przecierak (ja wykorzystuję przystawkę do robota), przetarty mus przełożyć ponownie do garnka. Wlać sok z cytryny. Pektynę rozpuścić w 1 łyżce gorącej wody i dodać do przetartych owoców. Doprowadzić do wrzenia i gotować 3 – 4 minuty ciągle mieszając. Gorącą galaretkę przelać do wyparzonych słoiczków, zakręcić i zapasteryzować. Słoiczki wstawić na dużą blachę (np. z wyposażenia piekarnika) wsunąć ją do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i pasteryzować około 25 minut. Wyciągnąć i zostawić do wystygnięcia pod przykryciem (ja przykrywam ręcznikiem). Można też wykonać pasteryzację na mokro - do garnka wyłożonego ściereczką wstawić słoiki, wlać gorącą wodę do 2/3 wysokości słoików i pasteryzować około 10 minut od chwili wrzenia. Wyciągnąć na ściereczkę, przykryć ręcznikiem i zostawić do wystygnięcia.
Tej galaretki można nie pasteryzować, jednak wtedy trzeba wlać gorącą do słoiczków, zakręcić, odwrócić do góry dnem i zostawić do całkowitego wystygnięcia. Ja jednak nie lubię, gdy mam „dziury” od spodu i dlatego wolę pasteryzować, żeby tej wolnej przestrzeni w słoiczku nie oglądać.

Pestki pozostałe z przecierania owoców włożyć do garnuszka, wlać 2 – 3 szklanki wody (ja miałam resztki malinowe i jeżynowe, więc dałam 3 szklanki wody), wsypać 2 łyżki cukru i zagotować. Od chwili wrzenia gotować 5 minut. Wyłączyć, przykryć pokrywką i zostawić do wystygnięcia. Przecedzić przez sito i kompot gotowy. 


niedziela, 2 marca 2014

Sernik waniliowy na kruchym spodzie z sosem malinowym

Okres zużywania zapasów trwa. W zamrażarce miałam jeszcze trochę kruchego ciasta, które trzeba było zagospodarować. Kupiłam pudełko twarogu ( wybrałam tym razem „Mój ulubiony z Wielunia”, bo jest twarogiem, a nie masą seropodobną) i postanowiłam to połączyć z malinami, które też zalegały w szufladzie zamrażarki. Upiekłam mały, waniliowy serniczek i polałam go sosem malinowym.
Proporcje podaję na małą tortownicę o średnicy wewnętrznej 17 cm. Jeśli chcecie upiec w większej formie to proporcje składników trzeba zwiększyć (po prawej stronie jest przeliczarka form, można z niej skorzystać).


Składniki na tortownicę o średnicy 17 cm:

ciasto:
1 szklanka* mąki pszennej tortowej 450
2 łyżki drobnego cukru do wypieków
1 żółtko z dużego jajka
80 g zimnego masła
opcjonalnie: 2 łyżki bardzo zimnej wody (jeśli ciasto nie chce się skleić)

Masa serowa:
450 g zmielonego twarogu
3 jajka (użyłam 3 żółtek i 2 białek)
70 ml śmietany kremówki
50 g rozpuszczonego ostudzonego masła
½ szklanki cukru (ja użyłam domowego cukru waniliowego)
1 pełna łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka pasty waniliowej albo kilka kropli olejku waniliowego

Dodatkowo:
3 szklanki mrożonych malin
2 – 3 łyżki cukru
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej + 2 łyżki zimnej wody
 *Używam szklanki o pojemności 250 ml


Mąkę przesiać, masło pokroić na drobne kawałki i posiekać nożem razem z mąką, dodać cukier, żółtko i szybko zagnieść ciasto. Można dodać 2 łyżki zimnej wody. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć na 20 minut do lodówki. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Spód tortownicy wylepić ciastem. Piekarnik nagrzać do 200 stopni i podpiec ciasto przez 10 minut. Wyciągnąć i zostawić do wystygnięcia.
Białka oddzielić od żółtek, żółtka utrzeć z cukrem na gładki kogel – mogel (mnie wyręczył robot Chef Titanium Kenwood), dodać twaróg, śmietanę, rozpuszczone masło, mąkę, pastę waniliową i utrzeć razem na gładką masę. Białka ubić na sztywną pianę i połączyć ją delikatnie z masą serową. Gotową masę przelać na podpieczone ciasto i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (góra – dół), piec 30minut, zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec jeszcze 40 minut. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić sernik do przestygnięcia, po godzinie wyciągnąć i zostawić do czasu, aż będzie zupełnie zimny.
Maliny wsypać do rondelka, dodać cukier i podgrzać, aż owoce się lekko rozpadną. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w zimnej wodzie i wlać do gorących malin. Gotować jeszcze przez chwilę. Sos nie będzie zupełnie gęsty. Odstawić na kilka minut i polać nim sernik. 



środa, 9 października 2013

Nalewka malinowa

Kolejna nalewka przygotowana w tym roku... prosta, zwyczajna malinówka. Niezbyt mocna, niezbyt słodka, czyli taka jaką lubię. Co prawda pijam alkohol niezwykle rzadko i nalewki stoją u nas po kilka lat, to jednak raz na jakiś czas kieliszeczek nalewki w zimowy wieczór się przydaje. 
To już ostatni moment, aby zrobić malinówkę... dziś u nas na targu maliny były po 10 zł /kg, więc zdecydowanie warto.  


Składniki: 

1,5 kg malin
700 – 900 g cukru
1,5 l wódki
200 ml spirytusu 95%

Maliny przebrać, ale nie płukać (najlepiej, gdy są ze sprawdzonego źródła). Wsypać do słoja, przesypując je warstwami cukru. Słoik zakręcić. Zostawić na 2 - 3 dni w słonecznym miejscu, aby puściły sok. Co jakiś czas potrząsnąć słoikiem. Wlać wódkę i spirytus. Zostawić na 4 tygodnie w zacienionym miejscu (u mnie w kuchni pod kaloryferem). Nalewkę zlać, odstawić na 2 tygodnie, a następnie przefiltrować (ja to robię wykorzystując filtr do kawy) i rozlać do butelek. Odstawić w ciemne miejsce. Im dłużej stoi tym lepsza.



Malin, które zostają po zlaniu nalewki nie wyrzucam. Są niezwykle jędrne i wbrew pozorom wcale nie rozciapane. Wkładam je do słoiczków, przesypuję warstwami cukru i pasteryzuję 15 minut od chwili zagotowania wody. Są świetnym dodatkiem do lodów, deserów, budyniu itp. 




czwartek, 12 września 2013

Tort czekoladowo – śmietanowy z malinami

Nuda... znowu tort i znowu na śmietanie i mascarpone. No, ale nic nie poradzę, że takie torty moja rodzina lubi najbardziej. Miałam nie publikować tego przepisu, ale ulegając prośbom, które pojawiły się na FB dzielę się kolejnym przepisem na tort – tym razem przygotowanym na urodziny Mamy. I o dziwo smakował wszystkim bez wyjątku, nawet mnie samej :-)
Tort jest bardzo łatwy do przygotowania i robi się go dosyć szybko, pod warunkiem, że biszkopt zostanie upieczony dzień wcześniej. 
Tort nie jest zbyt słodki, galaretka porzeczkowa i maliny sprawiają, że jest lekko kwaskowy i lekki. Oczywiście można dać więcej cukru do masy, ale moja rodzinka stwierdziła,  że jest taki w sam raz. 
Po przekrojeniu nie wygląda może powalająco, ale krojenie tortu z owocami w środku do najłatwiejszych nie należy.


Składniki na tort o średnicy 25 cm

Biszkopt:
6 dużych jajek (moje po 75 g)
1 szklanka* drobnego cukru do wypieków
½ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki dobrego, ciemnego kakao
1 łyżka octu
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia

Masa:
500 g serka mascarpone
500 ml śmietanki kremówki 36 %
2 czubate łyżki cukru pudru (dałam domowy waniliowy)
opcjonalnie 1 pełna łyżeczka żelatyny rozpuszczona w 2 łyżkach wrzątku (tym razem nie dodawałam, ale gdy jest bardzo gorąco to warto usztywnić masę niewielką ilością żelatyny )

Poncz:
½ szklanki gorącej wody
2 łyżeczki cukru
sok z połowy cytryny
3 łyżki koniaku albo likieru malinowego

Dodatkowo:
700 g malin
1 mały słoiczek dżemu (ja dałam galaretkę porzeczkową ucieraną na surowo)
posypka czekoladowo do obłożenia boków tortu


Obie mąki przesiać razem z kakao. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić razem, a na końcu dodać obie mąki z kakao i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować).
Dno tortownicy o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy.
Piec około 40 -50 minut, 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu), do suchego patyczka. Biszkopt ostudzić (dobrze upiec go dzień wcześniej) i podzielić na trzy części (ja podzieliłam na cztery i tę czwartą pokruszyłam i zostawiłam do wysuszenia – przyda się do ciasteczkowego spodu do innego ciasta).
Przygotować poncz. W gorącej wodzie rozpuścić cukier, a gdy ostygnie wlać sok z cytryny i alkohol. Wymieszać.
Przygotować masę. Serek mascarpone włożyć do miski, wlać śmietanę i ubić razem na puszystą masę. Pod koniec ubijania dodać cukier puder (jeśli masa ma być bardziej słodka można dodać więcej cukru). Jeszcze chwilę ubijać, aż masa będzie sztywna. Pod koniec można dodać również żelatynę rozpuszczoną w gorącej wodzie i lekko przestygniętą, ale nie zimną, bo inaczej zrobią się kluski. Masę podzielić na trzy części, dwie mniejsze i jedną większą, która zostanie wykorzystana do posmarowania góry i boków tortu.

Na paterze ułożyć jeden blat biszkoptu, nasączyć go ponczem, posmarować dżemem i wyłożyć jedną warstwę kremu. Na kremie ułożyć warstwę malin lekko je wciskając w krem. Przykryć drugim krążkiem biszkoptu, nasączyć go ponczem, posmarować go kremem i ponownie ułożyć warstwę malin. Ułożyć trzeci krążek biszkoptu, również nasączyć go ponczem. Wyłożyć trzecią - tę większą część kremu, posmarować boki i górę tortu.
Boki tortu obsypać posypką czekoladową, a górę ozdobić malinami. Wstawić tort do lodówki na kilka godzin, aby dobrze się schłodził. 


poniedziałek, 2 września 2013

Torcik malinowy serowo – śmietanowy

Kolejne urodziny w rodzinie, więc miał być kolejny torcik. Ale bratowa stwierdziła, że ona nie chce takiego klasycznego tortu i zażyczyła sobie zwykłego śmietanowca, zwanego u nas hiszpanem - jak np. z TEGO przepisu.
Stwierdziłam jednak, że nie może być tak zwyczajnie i postanowiłam nieco pokombinować. U mojego ulubionego pana maliniarza (kupuję u niego maliny od wielu lat) nabyłam kilogram malin i postanowiłam zaszaleć.
Rozmawiałam ostatnio ze Słodką Babeczką (nie tylko słodką, ale również niezwykle fajną babeczką) o ubijaniu śmietany razem z serkiem mascarpone. Nigdy wcześniej nie próbowałam takiego sposobu, zawsze ubijałam śmietanę osobno i mieszałam z serkiem. Jednak postanowiłam spróbować Asinego pomysłu, która uparcie twierdzi, że śmietanę ubija na masło i woli nie kombinować ;-) W sumie niewiele ryzykowałam, bo i tak wiedziałam, że żelatyna mi ściągnie całość, więc postanowiłam spróbować i byłam bardzo mile zaskoczona, że śmietana z serkiem tak fajnie się ubiła. Człowiek uczy się całe życie (fajnie, że jest od kogo).
Ciasto jest lekkie, niezbyt słodkie (można dodać więcej cukru) i mocno malinowe – co otworzyłam lodówkę to owiewał mnie zapach malin. Zdecydowanie polecam.
Z biszkoptu wykorzystałam tylko jeden blat, a dwa pozostałe zamroziłam (za jednym pieczeniem mam podkłady do trzech ciast). Jednak można spokojnie upiec biszkopt z 2 jajek i wykorzystać go w całości.
Ciasto nie jest trudne, wymaga trochę czasu i cierpliwości, ale warte jest każdej minuty, którą poświęcimy na jego przygotowanie. 



Składniki na tortownicę o średnicy 23 – 24 cm:

Biszkopt:
4 duże jajka (moje ważyły po 75 g)
2/3 szklanki* drobnego cukru do wypieków (dałam cukier aromatyzowany laską wanilii)
½ szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki mąki pszennej tortowej
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka octu (używam zwykłego 10%)

Poncz:
1/3 szklanki wody
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soku z cytryny

Masa malinowa:
250 g serka mascarpone
200 ml śmietanki kremówki (użyłam 30 %)
1 galaretka malinowa
3 czubate łyżeczki żelatyny
3 szklanki malin
2 łyżki cukru pudru
125 ml soku malinowego albo wody

Mus malinowy:
3 szklanki malin
125 soku malinowego albo wody
1 galaretka malinowa

Dodatkowo:
maliny do ozdoby


Obie mąki przesiać przez sito. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić razem, a na końcu dodać obie mąki i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować)
Dno tortownicy o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy.
Piec około 40 minut w temperaturze 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu). Gdy biszkopt wystygnie przeciąć go na 3 blaty, dwa można zamrozić albo wykorzystać do innego ciasta.

Blat biszkoptu włożyć do tortownicy. Wszystkie składniki ponczu wymieszać. Skropić nim biszkopt. Na biszkopcie można ułożyć maliny (jeśli mamy nadmiar).
Przygotować masę malinową: Maliny zmiksować. Sok malinowy albo wodę zagotować, rozpuścić w nim galaretkę i żelatynę (dobrze rozmieszać). Serek mascarpone i śmietanę wlać do miski, dodać 2 łyżki cukru pudru i ubić na puszystą masę. Galaretkę przelać do zmiksowanych malin, dokładnie wymieszać i powoli dolewać do ubitej masy serowo – śmietanowej cały czas miksując na wolnych obrotach (ja robiłam wszystko w robocie Chef Titanium Kenwood, ale równie dobrze można wymieszać łyżką).
Gdy masa będzie jednolita przełożyć delikatnie na biszkopt (jeśli układaliśmy maliny to wyłożyć kilka łyżek delikatnie je pokrywając masą i wstawić na 10 minut do lodówki, aby maliny się nie przesuwały w masie) i wstawić do lodówki, aby masa stężała.

Przygotować mus malinowy: Maliny zmiksować i przetrzeć je przez sito, aby pozbyć się pestek. 125 ml soku malinowego albo wody zagotować, rozpuścić w nim galaretkę i wlać ją do zmiksowanych malin. Gdy całość będzie zimna przelać na masę malinową i ponownie wstawić do lodówki. Gdy całość stężeje ozdobić malinami i gotowe. 



piątek, 17 maja 2013

Kompot rabarbarowy z malinami

Bardzo lubię wszelkie domowe kompoty owocowe. Zimą ciepłe, latem dobrze schłodzone. Dlatego zamrażam sporo różnych owoców, aby zimą od czasu do czasu przygotować kompot, crumble czy ciasto z owocami.
Dziś kompot z rabarbaru – czyli wspomnienie dziecięcych lat... chyba zawsze będzie kojarzył mi się z dziadkiem i drożdżówką z rabarbarem, którą popijaliśmy dobrze schłodzonym kompotem.
Często do rabarbaru dorzucam truskawki i tym razem taki miałam zamiar. Rabarbar już czekał sobie w garnku, a ja zajrzałam do zamrażarki i jakież było moje zdziwienie, gdy nie znalazłam w niej truskawek (a byłam przekonana, że woreczek jeszcze jest)... No nic, dorzuciłam dwie garści malin i to był strzał w dziesiątkę. Maliny świetnie się skomponowały z rabarbarem i kompot wyszedł przepyszny. A dotychczas uważałam, że tylko truskawki do niego pasują. Ech te przyzwyczajenia.
Ja nie dodaję zbyt wiele cukru (ostatnio chętniej słodzę stewią), bo lubię kwaskowe kompoty, ale jeśli ktoś lubi słodsze to można cukru wsypać więcej. Jeśli rabarbar pochodzi z własnego ogrodu to nie trzeba go do kompotu obierać, wystarczy go dobrze umyć gorącą wodą. Kupiony na targu lepiej obrać. 
 

Składniki:

8 łodyg rabarbaru
1 szklanka malin (u mnie mrożone)
1,2 l wody
4 czubate łyżki cukru (można dać więcej – ja lubię kwaskowe kompoty)
opcjonalnie: kilka listków mięty albo 1 goździk

Rabarbar dobrze umyć, obrać, pokroić w kawałki i wrzucić do garnka. Wsypać cukier i wlać wodę, ewentualnie 1 goździk. Zagotować i dopiero w tym momencie wrzucić maliny. Od chwili wrzenia gotować 5 minut bez przykrycia. Wyłączyć, dorzucić kilka listków mięty, przykryć garnek i zostawić do wystygnięcia.
Kompotu nie ma potrzeby gotować dłużej. Po całkowitym ostygnięciu przecedzić przez sito (albo i nie, jeśli ktoś lubi z kawałkami rabarbaru) i wstawić do lodówki. 


sobota, 1 grudnia 2012

Waniliowe placuszki z jabłkami i konfiturą malinową

Dziś propozycja na pyszne śniadanie albo ciepłą kolację. Placuszki są lekkie, puszyste, szybkie do przygotowania, pachną wanilią i doskonale smakują z konfiturą malinową. Równie smaczne jak placuszki z ricottą.
Dawno już ich nie robiłam, ale do dziś pamiętam babciną kuchnię i ogromną cygańską patelnię, na której takie placuszki były smażone, wtedy cały dom pachniał obłędnie. Mimo, że było to około 30 lat temu i wanilia w laskach była dobrem luksusowym, to u babci była ona prawie zawsze (przyjaciółka babci mieszkająca w Hanowerze dbała o zapasy). I ten zapach jest jednym z najpiękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa... podobnie jak jabłka pachnące cynamonem, które babcia przygotowywała dla nas w dochówce.
No dobra, ale miał być przepis na placuszki, a nie dziecięce wspomnienia.


Składniki na 4 porcje czyli na 16 placuszków

2 duże jajka (albo 3 mniejsze)
1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka pasty waniliowej albo 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią (np. Kotanyi albo domowego)
1 szklanka kefiru albo mleka (ja wolę mleko)
½ łyżeczki proszku do pieczenia albo ¼ łyżeczki sody
2 średniej wielkości jabłka, które nie ciemnieją
szczypta soli

masło klarowane albo olej do smażenia
waniliowy cukier puder do posypania
konfitura malinowa do podania

Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia. Jajka umyć i wbić do miski. Roztrzepać ze szczyptą soli, dodać kefir albo mleko, pastę waniliową albo cukier z wanilią i wymieszać. Wsypać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i dokładnie wymieszać (używam rózgi). Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać do masy i delikatnie połączyć. Masa powinna być dosyć gęsta, więc jeśli jest lejąca dołożyć 1 – 2 łyżki mąki.

Na patelni rozgrzać niewielką ilość masła albo oleju (ja smażyłam na patelni ceramicznej, więc tylko ją posmarowałam masłem). Nakładać niewielkie porcje masy na rozgrzaną patelnię i smażyć na rumiano. Po usmażeniu przełożyć na papierowy ręcznik, aby odsączyć z nadmiaru tłuszczu. Ułożyć na talerzu, posypać cukrem pudrem i podawać z konfiturą. 




piątek, 30 listopada 2012

Murzynek malinowy

Ostatnio mam fazę na pieczenie murzynków.  I w zasadzie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym ja je jadła. Ale nie, co to to nie, ja po prostu uwielbiam je piec, bo zapach rozchodzący się po domu działa na mnie bardzo pozytywnie.
Murzynka uszczknęłam, aby przekonać się jak smakuje... no i jest całkiem całkiem. Ci, którzy go jedli (zabrałam go do pracy) mówili, że pyszny... pozostaje mi wierzyć, skoro czekają na przepis... Więc ten przepis dedykuję dziś Monice, która chciała przepis dla blondynek ;-)
Ten przepis powstał na bazie starego przepisu na murzynek, a malinowa nuta cudownie się w niego wpasowała. Po murzynku z jabłkami wiedziałam, że będę kombinować dalej.  I na tym z pewnością nie koniec.


Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm albo na keksówkę 12 x 26 cm (mierzone na górze foremki).

125 g masła
1 szklanka cukru trzcinowego (można dać zwykły)
1 szklanka mleka (ja daję 2%)
1 łyżeczka dobrej przyprawy do piernika (u mnie Kotanyi)
4 łyżki konfitury malinowej (użyłam domowej, którą zrobiłam latem)
1 czubata łyżka dobrego ciemnego kakao

1 duże jajko
2 i ¼ szklanki mąki pszennej tortowej
1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej

1,5 szklanki mrożonych malin

cukier puder do posypania ciasta
masło do wysmarowania formy
kakao do oprószenia formy

*Używam szklanki o pojemności 250 ml

Mąkę przesiać do miski i wymieszać z sodą oczyszczoną.
Do garnka włożyć masło (margarynę), wlać mleko, wsypać cukier, przyprawę do piernika, kakao i dodać konfiturę malinową. Całość zagotować i odstawić do wystygnięcia. Gdy masa będzie wystudzona (może być letnia) wbić jajko i energicznie wymieszać łyżką. Wsypać przesianą wcześniej mąkę i wymieszać do dobrego połączenia składników. Na końcu dodać zamrożone maliny i delikatnie połączyć z masą.
Foremkę do pieczenia posmarować masłem i oprószyć kakao (użyłam silikonowej, więc tylko posmarowałam masłem).
Ciasto przelać do foremki i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (u mnie 170 stopni - termoobieg z dolną grzałką) i piec około 50 - 60 minut, do tzw. suchego patyczka.
Wyciągnąć, zostawić do wystygnięcia i posypać cukrem pudrem, albo polać czekoladą czy lukrem.



niedziela, 7 października 2012

Serowe ciasto wyśnione

Ciasto wyśnione... Dlaczego właśnie taka nazwa? Bo mi się przyśniło... zrobiłam je w śnie i tak mi utkwiło w pamięci, że rano zapisałam i postanowiłam sen zamienić w rzeczywistość. Trochę się bałam, czy to co upiekę będzie jadalne... ale nie ma ryzyka, nie ma zabawy :-) Upiekłam i jestem pewna, że jeszcze nie raz pojawi się na naszym stole, bo jest bardzo smaczne.
Jedyne, co zmieniłam to konfitura, bo wyśniłam sobie figową, ale obleciałam całe miasto i nie znalazłam, więc użyłam pigwowej, którą miałam w lodówce.
Nigdzie się z takim ciastem nie spotkałam, więc mogę je nazwać autorskim :-)) 


Składniki na blaszkę o średnicy 26 cm

Ciasto kruche:
100 g mąki pszennej
100 g krupczatki
100 g zimnego masła
60 g cukru pudru
1 łyżeczka pasty waniliowej
2 żółtka
3 łyżki bardzo zimnej wody
szczypta soli

Masa serowa:
500 g twarogu zmielonego przynajmniej dwukrotnie (użyłam normalnego twarogu, nie wiaderkowego)
80 - 100 g cukru pudru
1 pełna łyżka miodu (najlepiej lejącego albo bardzo miękkiego)
3 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka pasty waniliowe (albo cukier waniliowy, esencja waniliowa)

Masa kokosowa
200 g gęstej śmietany (użyłam 16 % kupionej w Lidlu)
¾ szklanki wiórków kokosowych
1 pełna łyżka cukru pudru

Dodatkowo
1 mały słoik konfitury figowej / pigwowej

Sos:
500 g malin
1 – 2 łyżki cukru trzcinowego


Mąkę wymieszać z cukrem pudrem i solą, dodać pokrojone zimne masło i posiekać. Wlać wodę, dodać żółtka, pastę waniliową i szybko zagnieść gładkie ciasto (ja użyłam robota FP270 Kenwood – odkąd go mam nie zagniatam ciasta ręcznie). Zagniecione ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki, aby się schłodziło.
Całe jajka wbić do miski, lekko ubić mikserem, dodać cukier puder, miód, mąkę ziemniaczaną i pastę waniliową. Zmiksować. Dodać połowę sera, zmiksować, dołożyć resztę sera i na wysokich obrotach zmiksować – masa powinna być gładka.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
Ciasto wyciągnąć z lodówki, rozwałkować na okrąg i przełożyć do blaszki posmarowanej tłuszczem (nie trzeba niczym posypywać). Nakłuć gęsto widelcem. Na cieście rozsmarować konfiturę, wyłożyć masę serową, wyrównać. Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 35 minut (góra – dół). Po tym czasie ciasto wyciągnąć i zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 180 stopni.
Śmietanę wymieszać z cukrem pudrem i wiórkami kokosowymi. Rozsmarować na gorącym cieście i ponownie wstawić do piekarnika. Piec kolejne 30 minut, aż wierzch ciasta lekko się zrumieni.
Ostudzić i schłodzić przez kilka godzin.

Maliny wrzucić do rondelka, wlać 1 łyżkę wody i wsypać cukier, podgrzać na tyle, aby część malin się rozpadła, a część pozostała w całości.
Schłodzone ciasto podawać z gorącymi malinami.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...