Gotowanie na parze pozwala zachować
wiele cennych składników odżywczych. Był taki czas, że gotowałam
głównie na parze i wtedy odzwyczaiłam się od używania soli, bo
mój parowar wykluczał jej używanie. Gotowałam więc praktycznie
bez użycia soli (jedynie do pulpecików ją dodawałam), za to
zaprzyjaźniłam się z większą ilością świeżych ziół i
dzięki temu wiem, że np. ziemniaki parowane z gałązką świeżej
bazylii nie mają sobie równych.
Dziś proste danie, które nie wymaga
ani szczególnych umiejętności ani wiele czasu. Jednak potrzeba czegoś do
gotowania na parze - parowaru, specjalnego garnka albo po prostu
nakładki na garnek, choć jak się człowiek uprze, to nawet durszlak może wykorzystać.
Ja moje mięso doprawiłam ziołami
toskańskimi z dodatkiem suszonych pomidorów, natarłam je kilka
godzin wcześniej i wyszło pysznie.
Składniki na 4 porcje:
4 małe filety z kurczaka (po ok. 130
-150 g każdy)
zioła toskańskie (skład mieszanki,
której użyłam: płatki pomidorów, sól jodowana, bazylia,
czosnek, oregano, cebula, pietruszka) albo inne dowolne, ulubione
przyprawy
małe ziemniaczki (ilość wg uznania i
możliwości konsumujących)
800 g fasolki szparagowej albo innych
ulubionych warzyw
kilka gałązek świeżego koperku
dowolne suszone zioła do warzyw (ja
użyłam mieszanki do ziemniaków Kotanyi)
Filety z kurczaka umyć, osuszyć i
natrzeć ziołami (ilość wg uznana – u mnie mniej więcej 1
mała płaska łyżeczka na jeden kawałek mięsa). Odstawić do lodówki
na co najmniej 2 godziny (można i na całą noc). Fasolkę opłukać,
obciąć końcówki, ziemniaki oskrobać. W naczyniu do gotowania na
parze ułożyć fasolę, ziemniaki, mięso. Fasolę i ziemniaki
oprószyć ziołami (zioła, których użyłam zawierają w sobie sól, więc już jej nie
dodawałam). Całość obłożyć gałązkami świeżego koperku.
Parować około 30 minut – po tym czasie mięso i warzywa powinny
być gotowe.
Od razu po ugotowaniu podawać.


