niedziela, 9 sierpnia 2015

Chleb orkiszowy z ziarnami i ostropestem

Dzisiejszy przepis na chleb jest dla tych, którzy pieczenia chlebów na zakwasie boją się jak przysłowiowy diabeł święconej wody albo dla tych, którzy jak ja, miewają sklerozę i nie wyciągają na czas zakwasu z lodówki.
No właśnie tak powstał ten chleb – przez moje gapiostwo, bo zapomniałam o wyciągnięciu i dokarmieniu Stefana (tak nazywa się mój zakwas), a chleb trzeba było upiec.
Do chleba dodałam trochę ostropestu, o którym wcześniej jakoś nie słyszałam, a który pojawił się w moim domu za przyczyną firmy Sante. No, ale ja jestem zawsze sceptyczna jeśli chodzi o nowości, więc najpierw popytałam, poszperałam, poczytałam i jak już wiedzę poszerzyła, to zaczęłam używać. Okazuje się, że właściwości ostropestu były znane już w średniowieczu, gdy oset mleczny okrzyknięto fenomenem ziołolecznictwa, a dzisiaj przeżywa swój renesans. Jego główny składnik – sylimaryna wykazuje działanie przeciwzapalne, rozkurczowe i detoksykacyjne. Jego stosowanie zaleca się osobom z problemami trawiennymi, a także tym, których dieta opiera się na ciężkostrawnych, mocno przetworzonych posiłkach. Jest również źródłem białka i błonnika, chroni przed wolnymi rodnikami.
Dzienne spożycie ostropestu nie powinno przekroczyć 2 łyżeczek, nie zaleca się podawania go dzieciom do 3 roku życia.
W kuchni można go wykorzystać na wiele sposobów dodając do pieczywa, sałatek, koktajli, sosów itp. I u mnie już znalazł swoje zastosowanie. 

Ten chleb jest pyszny, sycący i dosyć długo pozostaje świeży i nadaje się do jedzenia. U mnie przetrwał tydzień. 
 

Składniki na jeden spory bochenek (foremka 33x9 cm mierzone na spodzie foremki):

200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej typ 2000
300 g mąki orkiszowej jasnej typ 700
2 pełne łyżki (40 g) pestek dyni
2 pełne łyżki (40 g) ziaren białego sezamu
2 pełne łyżki (40 g) ziaren czarnego sezamu
4 pełne łyżki (80 g) ziaren słonecznika
2 pełne łyżki (30 g) mielonego ostropestu Sante
1 i ½ (15 g) łyżeczki soli
30 g świeżych drożdży albo ok. 10 g drożdży instant
1 łyżka płynnego miodu
500 ml ciepłej wody (około 45 stopni)


Do miski wrzucić wszystkie ziarna, ostropest, dodać miód i rozkruszone drożdże, wlać wodę, wymieszać i zostawić na 20 minut. Mąkę wymieszać z solą (pełnoziarnistej nie przesiewam, tylko jasną). Po 20 minutach, gdy będzie widać, że drożdże ruszyły, bo powierzchnia będzie napuszona, dodać do miski z ziarnami mąkę i energicznie wymieszać do połączenia składników – nie trzeba wyrabiać ciasta, tylko dobrze wymieszać drewnianą łyżką. Zostawić pod przykryciem na 60 minut do wyrośnięcia. Foremkę posmarować masłem, niczym nie wysypywać. Wyrośnięte ciasto przełożyć do foremki, powinno wypełnić foremkę mniej więcej do 2/3 wysokości. Zostawić pod przykryciem na kolejne 20 -30 minut do wyrośnięcia – powinna być pełna foremka.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i piec około 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 190 stopni i piec kolejne 50 minut. Od razu po upieczeniu wyciągnąć chleb z piekarnika, wyjąć z foremki i zostawić na kratce do odparowania i całkowitego wystudzenia. 

Ps. Ziarna można sobie dowolnie zmieniać, można dodać siemię lniane, kminek, czarnuszkę itp. 


środa, 5 sierpnia 2015

Domowy budyń waniliowy z sosem wiśniowym z cynamonem

Budyń? Pewnie, ale tylko domowy.
Przygotowanie wersji domowej zabiera praktycznie tyle samo czasu, co skorzystanie z gotowca w paczce, a mamy pewność, że to, co zjemy albo podamy dzieciom nie zawiera barwników i konserwantów.
Moja babcia przygotowywała dwie wersje budyniu. Pierwsza była na mleku, a druga znacznie kaloryczniejsza - na mieszance mleka i śmietany kremówki. Obie pyszne i warte spróbowania. Mój dziadek był łasuchem, po obiedzie musiało być coś słodkiego do kawy. Jeśli babcia nie miała ciasta, to przygotowywała budyń, kisiel albo galaretkę na domowym soku, bo deser musiał być i już.
Ja dziś proponuję wersję na mleku. Mocno waniliową, bo oprócz tego, że dodałam ziarenka wanilii, to posłodziłam domowym cukrem waniliowym. Ja przeważnie robię z połowy składników - wychodzą dwie duże porcje.


Składniki na 4 duże albo 6 mniejszych porcji:

1 litr mleka (u mnie krowie 2 %, ale może być roślinne)
1 łyżeczka dobrego świeżego masła
2 - 3 łyżki cukru (u mnie domowy waniliowy)
1 laska wanilii
4 żółtka (u mnie z wiejskich jajek)
4 pełne (z lekką górą) łyżki skrobi (mąki) ziemniaczanej – około 100 g

Sos
500 g wiśni bez pestek
2 łyżki cukru trzcinowego (można użyć zwykłego)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
½ łyżeczki mielonego cynamonu


Wiśnie zasypać cukrem i zostawić na kilka minut, aby puściły sok. Część soku odlać i wymieszać go z mąką ziemniaczaną (ja to robię w małym zakręcanym słoiczku – mąka jest wtedy dobrze roztrzepana). Wiśnie zagotować, gdy będą gorące i puszczą jeszcze trochę soku dodać cynamon i gotować dwie minuty. Wlać mieszaninę soku z mąką i gotować kilka chwil, aż całość zgęstnieje i zrobi się frużelina (gęsty sos owocowy). Spróbować, jeśli sos wydaje się mało słodki, można dosypać jeszcze trochę cukru – wszystko zależy od gatunku i słodyczy wiśni. Odstawić do wystygnięcia.

750 ml mleka wlać do garnka, wsypać cukier, dodać masło. Laskę wanilii przekroić na pół, wyskrobać ziarenka, dodać do mleka razem z wyskrobaną laską.
W dużym kubku wymieszać pozostałe 250 ml mleka z żółtkami i mąką ziemniaczaną (ja to robię trzepaczką – rózgą, ale można użyć miksera).
Mleko zagotować, wyciągnąć laskę wanilii (nie wyrzucać), wlać rozrobioną mąkę z mlekiem i żółtkami, gotować 2 minuty na najmniejszym ogniu cały czas mieszając – masa powinna ładnie zgęstnieć. Przelać do przygotowanych pucharków i zostawić do wystygnięcia.
Podawać z przygotowanym sosem wiśniowym (można go podgrzać). 


Laski wanilii nigdy nie wyrzucam, wykorzystuję ją do przygotowania cukru waniliowego. Po wyschnięciu wkładam do słoiczka, w którym już jest cukier i kilka lasek, odda jeszcze trochę swojego aromatu.
Jeśli lubicie budyń nieco rzadszy, to wystarczy zmniejszyć ilość skrobi ziemniaczanej do 80 g. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...