Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 października 2016

Wiśniowa fantazja (torcik z wiśniami)

Ostatnio piekłam niewiele... mój nowy piekarnik szalał i dwa razy musiałam go reklamować, więc nawet nie było specjalnie jak upiec. Ale urodziny Zielonookiego i nasza rocznica ślubu, to był bardzo dobry moment, aby upiec coś pysznego. Chodziło za mną coś z wiśniami i wychodziło. Pierwotnie miała to być kostka wiśniowa, a potem jakoś się rozpędziłam i zamiast wlać ciasto do kwadratowej blaszki, wlałam do tortownicy. I wyszło coś na kształt tortu.
Od kilku tygodni testuję młodszego (ale większego) brata mojego ulubionego kuchennego pomocnika. Dotychczas (od prawie 4 lat) robot Chef Titanium Kenwood (pisałam o nim obszerniej TUTAJ) niepodzielnie rządził w mojej kuchni, teraz dołączył do niego Chef Titanium XL – czyli robot o większej mocy (1700 w), większej misie (6,7 l) i nieco odmienionym wyglądzie. Muszę przyznać, że jest naprawdę ładny, można rzecz elegancki w swojej prostocie. I jak do tej pory spisuje się znakomicie.
Obsługi uczyć się nie musiałam, bo w zasadzie niewiele różni się od swojego starszego brata, a poza tym jest tak intuicyjny, że wystarczy spojrzeć i od razu wiadomo co do czego.
Niewątpliwie fajną zmianą jest to, że nie trzeba go wyłączać z prądu, bowiem ma włącznik /wyłącznik wmontowany w pokrętło. Drugą nowością jest dla mnie podświetlana misa – taki bajer, ale w sumie dosyć przydatny, bo wszystko ładnie widać. Mam wrażenie, że pracuje nieco ciszej niż poprzednik. No i to, co mnie trochę zmartwiło to fakt, że na inne wejścia do przystawek. Ale okazało się, że nie ma się czym martwić, bo w sprzedaży jest przejciówka, która pozwala na użycie przystawek od wcześniejszej wersji. Oczywiście nie pasuje do niego sorbetiera (misa mniejsza) i przecierak.
Tak więc nowy robot został zagoniony do pracy i spisał się znakomicie. 


Składniki na tortownicę o średnicy 26 cm:

Biszkopt czekoladowy:
5 jajek
160 g (¾ szklanki) cukru
120 g (¾ szklanki) mąki pszennej
30 g (2 czubate łyżki) dobrego, ciemnego kakao

Krem:
700 ml dobrze schłodzonej śmietanki kremówki 30 – 36 %
250 g zimnego serka mascarpone
3 łyżki cukru pudru (albo więcej wg własnego uznania – do smaku)

Poncz:
½ szklanki goracej wody
1 łyżeczka cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki wiśniówki (można użyć nalewki albo wódki wiśniowej, ewentualnie destylatu wiśniowego)

Dodatkowo:
500 g wiśni – mogą być świeże, mrożone albo z syropu (mrożone trzeba rozmrozić)
1 galaretka wiśniowa (taka zwykła na 500 ml wody)
1 czubata łyżeczka skrobi (mąki) ziemniaczanej + 4 łyżki zimnej wody
250 ml wody albo syropu jeśli używamy wiśni ze słoika
2 łyżki cukru ( w przypadku użycia wiśni świeżych albo mrożonych)

wiórki czekoladowe do posypania góry ciasta


Wiśniowa fantazja - przygotowanie:
Biszkopt najlepiej upiec dzień wcześniej.
Mąkę przesiać razem z kakao. Żółtka oddzielić od białek. Białka wlać do miski (u mnie misa robota) i ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Żółtka dodać do białek, ubić razem, a na końcu dodać mąkę przesianą z kakao i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować)
Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec około 35 - 40 minut, do tak zwanego suchego patyczka, w temperaturze 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu). Wyciągnąć z piekarnika, zostawić na 5 minut, odpiąć obręcz tortownicy i obrócić biszkopt do góry nogami, zdjąć papier i zostawić na kratce do całkowitego wystygnięcia. Zimny biszkopt przekroić na dwie części.
Przygotować warstwę wiśniową: Wiśnie włożyć do rondelka, jeśli używamy wiśni z syropu, to wlać 250 ml syropu, jeśli wiśnie są świeże albo mrożone to wlać 250 ml wody i wsypać 2 łyżki cukru. Zagotować. Do gotujących się wiśni wsypać suchą galaretkę i dokładnie wymieszać gotując na małym ogniu mniej więcej przez minutę. Mąkę ziemniaczaną rozrobić w niewielkiej ilości zimnej wody (ja używam do tego małego, zakręcanego słoiczka), wlać do wiśni i jeszcze gotować przez kolejną minutę. Całość zostawić do wystygnięcia (w trakcie studzenia zamieszać kilka razy – ja wystawiłam na balkon, żeby szybciej ostygło). Masa wiśniowa musi być zimna i powinna lekko tężeć, nie może być płynna, żeby nie wsiąknęła w biszkopt.
Przygotować poncz: Do gorącej wody wsypać cukier, wymieszać do rozpuszczenia i zostawić do ostygnięcia. Dodać sok z cytryny i wiśniówkę (albo inny alkohol).
Przygotować krem: Do misy włożyć serek mascarpone i wlać śmietankę kremówkę, ubić na sztywno – pod koniec ubijania wsypać cukier puder (u mnie 3 pełne łyżki, ale można dać więcej albo mniej wg własnego uznania i smaku). Krem powinien być gęsty.
Jeden krążek biszkoptu ułożyć na podkładzie albo talerzu, nasączyć przygotowanym ponczem, wyłożyć warstwę tężejących wiśni i wstawić na 20 minut do lodówki, aby masa się ścięła. Na wiśnie wyłożyć 2/3 przygotowanego kremu, przykryć drugim blatem biszkoptu, który również nasączyć. Wyłożyć resztę kremu, wyrównać górę i posypać wiórkami czekolady albo udekorować w dowolny sposób.
Ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin i dobrze schłodzić. 



sobota, 17 października 2015

Tort czekoladowo – cytrynowy

Wczoraj moi rodzice mieli 50 rocznicę ślubu. Zastanawiałam się jaki tort z tej okazji przygotować. Kombinowałam jak koń pod górę, bo zupełnie nie miałam na niego pomysłu. Z masą cukrową nie poszaleję, bo moja rodzina takich tortów po prostu nie lubi. Twierdzą, że są do oglądania, bo do konsumowania już niekoniecznie. Tak dumałam, dumałam i wydumałam. Odszukałam ślubne zdjęcie rodziców i zamówiłam opłatek na tort (z pomocą przyszło mi Allegro, bo w moim mieście nie znalazłam nikogo świadczącego takie usługi).
Potem dumałam nad kremem, bo już mi się te czekoladowe, truskawkowe i karmelowe znudziły i chciałam, aby to było coś innego. Wykombinowałam więc krem cytrynowy, który okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę i wszystkim bardzo smakował.
Tort jest bardzo prosty do zrobienia, ale dobrze jest zaopatrzyć się w naturalny ekstrakt cytrynowy, bo jest bardzo skoncentrowany, intensywny i nie rozrzedzi kremu tak jak sok wyciśnięty bezpośrednio z owoców. Nie polecam zamieniać go na sztuczny olejek cytrynowy, bo to już nie będzie to samo.
Nie mam niestety zdjęć z przygotowania tortu, bo nie planowałam wstawiania go na blog. Jednak po prośbach na FB, abym podała przepis na krem cytrynowy postanowiłam wrzucić przepis na stronę. Dobrze, że wzięłam do domu kawałek tortu, bo nie miałabym czego sfotografować, aby pokazać środek tortu.



Składniki na tort o średnicy 25 cm:

Biszkopt czekoladowy:
5 dużych jajek (używam jaj o wadze ok 75 g)
2/3 szklanki * cukru
1/3 szklanki mąki pszennej tortowej
1/3 szklanki skrobi (mąki) ziemniaczanej
1/3 szklanki ciemnego dobrego kakao (im ciemniejsze tym lepiej)
30 g gorzkiej czekolady
2 łyżki soku z cytryny

Krem:
500 g sera mascarpone
800 ml śmietanki kremówki 30 – 36 %
4 czubate łyżki cukru pudru
2 łyżeczki ekstraktu cytrynowego
skórka otarta z dwóch dużych, niewoskowanych cytryn
1 czubata łyżeczka żelatyny + 2 łyżki wrzącej wody

Poncz:
½ szklanki wody
1 łyżeczka cukru
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki wódki cytrynówki (można dać inny alkohol albo zupełnie go pominąć)

Dodatkowo:
4 łyżki ulubionego dżemu – u mnie galaretka jeżynowa
opłatek z nadrukiem
wiórki waflowe do obsypania brzegów (można wykończyć tort inaczej – wg upodobań)

*używam szklanki o pojemności 250 ml. 


Obie mąki przesiać z kakao. Czekoladę bardzo drobno posiekać. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać sok z cytryny, szybko wymieszać i dodać do białek, ubić razem. Do masy dodać obie mąki przesiane z kakao i delikatnie wymieszać szpatułką. Wsypać posiekaną czekoladę i jeszcze raz delikatnie wymieszać.
Dno tortownicy o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec około 40 - 45 minut, 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu), sprawdzić patyczkiem czy biszkopt jest suchy. Upieczony wyciągnąć z piekarnika, zdjąć obręcz tortownicy i przełożyć na deskę do góry dnem. Po 5 minutach przełożyć na kratkę i zostawić do całkowitego wystygnięcia. Biszkopt najlepiej upiec dzień wcześniej.
Gotowy, ostudzony biszkopt przeciąć na 3 równe blaty (ja to robię z pomocą nitki – więcej można przeczytać w poście o biszkoptach).

Przygotować poncz. W gorącej wodzie rozpuścić cukier, a gdy ostygnie wlać sok z cytryny i alkohol.
Przygotować krem. Cytryny sparzyć wrzątkiem, wytrzeć i zetrzeć skórkę na tarce o drobnych oczkach – uważać, aby nie ścierać albedo (białej części skórki). Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie, dokładnie rozmieszać. Zostawić do lekkiego przestygnięcia, ale nie może całkiem wystygnąć, musi być lekko ciepła. Do misy miksera włożyć ser mascarpone, wlać śmietanę i ubić razem na sztywny krem. Pod koniec ubijania wsypać cukier puder i wlać ekstrakt cytrynowy. Gdy krem jest ubity wsypać tartą skórkę cytrynową i ostrożnie wlać jeszcze ciepłą rozpuszczoną żelatynę. Dokładnie wymieszać. Część kremu (3 – 4 łyżki) przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy, a resztę podzielić na 3 części, dwie mniejsze i jedną większą.

Pierwszy blat biszkoptu ułożyć na paterze, nasączyć ponczem, posmarować dżemem i wyłożyć jedną cześć kremu. Przykryć drugim krążkiem biszkoptu, który również nasączyć i posmarować drugą częścią kremu. Ułożyć trzeci blat biszkoptu, nasączyć ponczem i cały tort posmarować trzecią (tą większą) częścią kremu. Wyrównać górę i boki. Boki tortu obsypać wiórkami waflowymi. Schłodzić lodówce przynajmniej przez 6 godzin (u mnie stał w lodówce około 15 godzin, bo robiłam wieczorem). Na górze tortu ułożyć przygotowany opłatek (ja to zrobiłam 4 godziny przed podaniem tortu) i odłożonym kremem z pomocą rękawa cukierniczego ozdobić brzegi opłatka. 





wtorek, 22 lipca 2014

Tort jagodowy

Bardzo prosty do przygotowania tort pojawił się ostatnio na urodzinach Młodego. Prawdę powiedziawszy moja rodzinka jest dosyć monotematyczna jeśli chodzi o torty i trudno mi z nimi poszaleć. Wszystko, co z masą cukrową odpada, kremy maślane też nie przejdą, więc kombinuję jak koń pod górę, żeby nie było ciągle tak samo. Tym razem wykorzystałam jagody, których obecnie pod dostatkiem. Torcik wyszedł lekki i bardzo smakował. Można upiec jasny biszkopt, ale wg mnie z kakaowym masa jagodowa komponuje się bardzo dobrze. 
Na blogu jest też tort czekoladowo - jagodowy, bardziej kremowy, który też polecam. 



Składniki na tort o średnicy 26 cm:

Biszkopt:
6 dużych jajek (używam jajek o wadze ok 70 -75 g)
1 szklanka* drobnego cukru do wypieków (nie pudru)
½ szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki dobrego ciemnego kakao
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu (daję zwykły spirytusowy 10%)

Masa jagodowa:
500 g serka mascarpone
500 ml śmietanki kremówki (ja używam 30% z lokalnej mleczarni)
2 szklanki jagód
3 pełne łyżki cukru pudru (można dać więcej jeśli ktoś lubi słodsze masy)
1 pełna łyżeczka żelatyny
1 galaretka** jagodowa na 375 ml wody (użyłam z Winiar z serii limitowanej) +1/3 szklanki gorącej wody

Poncz:
100 ml gorącej wody
2 łyżeczki cukru
1 łyżka soku z cytryny

Dodatkowo:
4 łyżki dżemu (u mnie agrestowy, ale może być każdy inny, wg uznania)
200 ml śmietanki kremówki 30% - 36%
1 czubata łyżka cukru pudru
1 szklanka jagód
1 pełna łyżeczka żelatyny + 2 łyżki wody

*używam szklanki o pojemności 250 ml
** wykorzystałam galaretkę jagodową, która jest przeznaczona na 375 ml wody, jeśli użyjecie galaretki klasycznej na 500 ml wody, to wtedy już nie trzeba dodawać żelatyny, a galaretkę rozpuścić w tej samej ilości wody. 



Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo wysmarować masłem i oprószyć mąką. Oba rodzaje mąki i kakao przesiać przez sito i wymieszać.
Białka oddzielić od żółtek (białka do dużej miski, żółtka do mniejszej). Do białek dodać szczyptę soli i ubić na sztywną pianę (mnie wyręczył w ubijaniu robot) dodając partiami cukier (nie wszystko na raz). Gdy piana będzie dobrze ubita, to do miseczki z żółtkami wsypać proszek do pieczenia i wlać 2 łyżeczki octu. Szybko wymieszać – żółtka robią się prawie białe i będą „pączkować” (zwiększy się ich objętość, więc miseczka nie może być za mała). Od razu przełożyć żółtka do białek i ubijać mikserem około 2 minuty – aż masa będzie jednolita i gęsta. Wsypać mąkę (partiami – na 2 – 3 razy) i delikatnie połączyć z masą jajeczną mieszając delikatnie od spodu, już nie miksować (ja używam silikonowej szpatułki)
Ciasto przelać do tortownicy, wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 40 minut w 160 -175 stopniach (u mnie termoobieg z dolną grzałką i 160 stopni ) do tzw suchego patyczka. Wyciągnąć, zostawić na 5 minut, zdjąć obręcz tortownicy. Odwrócić spodem do góry i wyłożyć na deskę, po 5 minutach przełożyć kratkę i zostawić do całkowitego wystygnięcia.
Gdy biszkopt będzie zimny (najlepiej upiec go dzień wcześniej) przeciąć go na 3 równe krążki (ja to robię za pomocą nitki – nacinam lekko brzegi, wkładam nitkę, krzyżuję ją i przeciągam przez biszkopt, dzięki czemu otrzymuję równe krążki – więcej informacji TU).
Przygotować poncz: w gorącej wodzie rozpuścić cukier. Gdy woda ostygnie wlać sok z cytryny.


Przygotować masę. Jagody, śmietana i serek powinny być mocno schłodzone (jagody i śmietanę włożyłam na 30 minut do zamrażarki – wcześniej były w lodówce, serek z lodówki). Galaretkę i żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody, bardzo dokładnie wymieszać, aby nie było grudek. Jagody zmiksować na gładką masę (można przetrzeć przez sito, ale ja tego nie robię). Do jagód wlać rozpuszczoną, przestudzoną galaretkę i wymieszać. Serek mascarpone włożyć do miski, wlać śmietankę i całość razem ubić na puszysty krem. Pod koniec ubijania dodać cukier puder. Gdy masa będzie ubita dodawać partiami masę jagodową cały czas ubijając. Masa nie powinna być zbyt rzadka, jeśli składniki były dobrze schłodzone. Gotową masę podzielić na 3 części – dwie mniejsze i jedną większą, tak, aby wystarczyła na górę i boki tortu.
Na talerzu umieścić dolny krążek biszkoptu, nasączyć go delikatnie przygotowanym ponczem (nie za dużo, bo będzie mokry). Na biszkopt wyłożyć dżem i równo rozsmarować. Na dżem wyłożyć część masy jagodowej, przykryć drugim krążkiem biszkoptu, który również nasączyć i wyłożyć drugą porcję masy. Przykryć 3 krążkiem biszkoptu, który nasączyć ponczem. Górę i boki tortu posmarować resztą masy. Na tym etapie masa jest jeszcze lekko luźna, ale powinna dać się ładnie rozsmarowywać. Wstawić całość do lodówki na co najmniej 5 godzin (u mnie to była cała noc).
Przygotować dekorację tortu. Żelatynę rozpuścić bardzo dokładnie w 2 łyżkach gorącej wody (albo zalać zimną wodą, zostawić do napęcznienia i podgrzać – metoda dowolna). Śmietankę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier puder i bardzo ostrożnie wlać przestudzoną (ale nie zupełnie zimną) żelatynę uważając, aby nie zrobiły się kluski. Śmietanę przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy i ozdobić górę tortu wg własnego uznania. Środek wypełnić świeżymi jagodami i wstawić tort do lodówki.

Tort można przygotować z mrożonych jagód, jednak na górę dobrze jest wykorzystać świeże owoce, które nie puszczą soku. 





niedziela, 1 czerwca 2014

Tort czekoladowo – truskawkowy

Ten prosty w formie torcik zrobiłam dla mojego chrześniaka, który w piątek miał bierzmowanie. Obiecałam, że będzie czekoladowo i było. I smakowało, a to najważniejsze.
Coraz bardziej podobają mi się takie proste, nieprzeładowane  zewnętrznie formy. Jako, że masa cukrowa u nas nie przejdzie, to niestety jestem ograniczona kremami i muszę kombinować.
Ten tort zrobiłam bardzo podobnie jak tort czekoladowo –jagodowy. Tylko zmieniłam trochę proporcje, bo ten torcik był mniejszy. 


Składniki na torcik o średnicy 21 cm:

Biszkopt
4 duże jajka (używam jajek o wadze około 70 g)
¾ szklanki* cukru
1/3 szklanki mąki pszennej tortowej
1/3 szklanki skrobi ziemniaczanej
1/3 szklanki ciemnego gorzkiego kakao
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka octu (zwykłego spirytusowego)
szczypta soli

Krem:
500 g serka mascarpone
300 ml schłodzonej śmietanki kremówki (u mnie 30 % z lokalnej mleczarni)
100 g czekolady mlecznej dobrej jakości
100 g czekolady gorzkiej 70 %
250 g truskawek
4 łyżki cukru pudru
3 łyżeczki (21 g) żelatyny** + ¼ szklanki gorącej wody

Poncz:
½ szklanki gorącej wody
1 czubata łyżeczka cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki nalewki truskawkowej albo malinowej (można pominąć)

Dodatkowo:
4 łyżki dżemu truskawkowego
truskawki do dekoracji

*Używam szklanki o pojemności 250 ml

**używam żelatyny, gdzie 3 - 4 łyżeczki wystarczają na litr płynu - dobrze jest przeczytać na opakowaniu proporcje i dopasować ilość żelatyny, bo niestety okazuje się, że żelatyna żelatynie nierówna. 


Dno tortownicy o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo wysmarować masłem i oprószyć mąką. Wszystkie rodzaje mąki i kakao przesiać przez sito i wymieszać.
Białka oddzielić od żółtek (białka do dużej miski, żółtka do mniejszej). Do białek dodać szczyptę soli i ubić na sztywną pianę dodając partiami cukier (mnie wyręczył w ubijaniu robot). Gdy piana będzie dobrze ubita to do miseczki z żółtkami wsypać proszek do pieczenia i wlać 1 łyżeczkę octu. Szybko wymieszać – żółtka trochę się odbarwią i będą „pączkować” (zwiększy się ich objętość, więc miseczka nie może być za mała). Od razu przełożyć żółtka do białek i ubijać mikserem około 2 minuty – aż masa będzie jednolita i gęsta. Wsypać mąkę wymieszaną z kakao (na 2 razy) i z pomocą szpatułki połączyć delikatnie z masą jajeczną mieszając od boków i dna naczynia ku środkowi – do połączenia składników, niezbyt długo .
Ciasto przelać do tortownicy, wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 35 - 40 minut w 160 -180 stopniach (u mnie termoobieg i 160 stopni ) do tzw suchego patyczka. Wyciągnąć z piekarnika i odstawić do wystygnięcia. Obkroić delikatnie boki, odpiąć boki tortownicy i przełożyć biszkopt do góry nogami (wtedy będzie równy). Gdy ostygnie podzielić na trzy krążki (dobrze upiec biszkopt dzień wcześniej, wtedy łatwiej się kroi) – ja to robię z pomocą nitki, pisałam o tym sposobie przy okazji postu o biszkoptach, który można przeczytać TUTAJ.
Przygotować poncz: w gorącej wodzie rozpuścić cukier, a gdy ostygnie dodać sok z cytryny i nalewkę.
Truskawki zmiksować blenderem (można je przetrzeć przez sito, ale ja tego nie robię). Czekoladę połamać, włożyć do miseczki, wlać 3 łyżki śmietany kremówki i rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę umieścić w rondelku z gorącą wodą) i odstawić do przestygnięcia. Serek mascarpone przełożyć do miski, wlać kremówkę, wsypać 2 łyżki cukru pudru i ubić na gładki krem. ¼ kremu przełożyć do drugiej miski. Żelatynę rozpuścić w ¼ szklanki wrzątku, dobrze rozmieszać i odstawić do przestygnięcia (ale nie może być zupełnie zimna, powinna być letnia, więc trzeba ją rozpuścić już po ubiciu śmietany). Do większej części kremu dodać rozpuszczoną czekoladę i delikatnie zmiksować, delikatnie wlać połowę letniej żelatyny i jeszcze chwilę miksować. Do odłożonej mniejszej części kremu dodać pozostałe 2 łyżki cukru pudru, zmiksowane truskawki i resztę letniej żelatyny, zmiksować do połączenia składników. Po dodaniu żelatyny masy mogą wydawać się odrobinę rzadsze, ale to normalne zjawisko – ściągną się w trakcie chłodzenia.
Na talerzu umieścić dolny krążek biszkoptu, nasączyć go delikatnie przygotowanym ponczem (nie za dużo, bo będzie mokry). Na biszkopt wyłożyć dżem truskawkowy i równo rozsmarować. Na dżem wyłożyć część kremu czekoladowego (mniej więcej 1/3 całości), przykryć drugim krążkiem biszkoptu, który również nasączyć. Założyć obręcz tortownicy, w której biszkopt był pieczony albo specjalną obręcz do tortów i wyłożyć krem truskawkowy(jest luźniejszy, więc obręcz pomoże zachować kształt i sprawi, że krem nie wypłynie). Przykryć 3 krążkiem biszkoptu, który nasączyć ponczem i posmarować kremem (zostawić tyle, aby wystarczyło na posmarowanie boków). Całość wstawić na godzinę do lodówki (resztę czekoladowego kremu również). Po godzinie wyciągnąć tort, delikatnie zdjąć obręcz, a boki posmarować kremem. Wyrównać. Wstawić do lodówki na kilka godzin, aby masy dobrze związały (u mnie stał całą noc). Górę tortu ozdobić świeżymi truskawkami. 




środa, 5 lutego 2014

Tort gruszkowyz kremem z białą czekoladą

Na moje styczniowe urodziny powiedziałam „stop” tortom czekoladowym i postanowiłam zrobić gruszkowy. Trochę się obawiałam, że może być mdły(to mój pierwszy gruszkowy), ale moje obawy się rozwiały, gdy tylko go skosztowaliśmy. Galaretka i gruszki w niej zanurzone zrobiły swoje i wyszło pysznie.
Upiekłam klasyczny biszkopt, ale wykorzystałam z niego tylko dwa krążki, trzeci zamroziłam – przyda się jako podkład np. do sernika na zimno. Można upiec biszkopt z 4 jajek, wtedy wyjdą dwa blaty, czyli tyle ile do tego tortu potrzeba.
Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale innych nie mam - były robione późnym styczniowym popołudniem, bez doświetlenia, więc są jakie są.  
 

Składniki na tort o średnicy 25 cm

Biszkopt:

6 dużych jajek (używam jajek o wadze ok. 70 g)
1 szklanka* drobnego cukru do wypieków
¾ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu
szczypta soli 

Krem:
500 g serka mascarpone
400 ml śmietanki kremówki 30- 36 % (ja używam 30 % z lokalnej mleczarni)
200 g białej czekolady

Poncz:
¼ szklanki syropu z gruszek (ze słoika)
¼ szklanki przegotowanej wody
2 łyżki likieru gruszkowego (można pominąć albo dodać np. koniak czy biały rum)

Dodatkowo:
1 słoik gruszek w słodkim syropie (900 ml) - użyłam domowego wyrobu
1 galaretka gruszkowa (ten smak produkuje chyba tylko Delecta)
posypka waflowa (u mnie żółta)
perełki cukrowe (u mnie żółte)

*używam szklanki o pojemności 250 ml
 

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę (mnie wyręczył robot planetarny Chef Titanium Kenwood), dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić razem, a na końcu dodać obie mąki i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować).
Dno tortownicy o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec około 40 minut, 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu).
Ostudzić i przekroić na 3 części (do tortu będą wykorzystane 2 części).

Galaretkę gruszkową rozpuścić w 350 ml wody (ja dałam 200 ml wody i 150 ml syropu ze słoika z gruszkami). Kilka gruszek pokroić w plasterki i zostawić do ozdobienia góry tortu, a resztę pokroić w niewielką kostkę. Galaretkę zostawić do wystygnięcia i lekkiego zgęstnienia (mieszać co jakiś czas). Dodać pokrojone w kostkę gruszki i co jakiś czas wymieszać, aby całość nie stężała. 

Składniki ponczu wymieszać.

Do miseczki wrzucić połamaną czekoladę, wlać 3 łyżki śmietany kremówki i rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę ustawić na rondelku z gotującą wodą). Zostawić do przestygnięcia.
Serek mascarpone włożyć do miski, wlać śmietanę i ubić razem na puszysty krem. Pod koniec dodać rozpuszczoną (przestudzoną, ale ciągle płynną) białą czekoladę – ja to zrobiłam na dwa razy. Podzielić krem na 3 części – jedna powinna być trochę większa, bo musi wystarczyć na górę i boki.

Jeden krążek biszkoptu ułożyć na podkładce albo paterze, nasączyć ponczem. Wyłożyć jedną część kremu i rozsmarować. Założyć obręcz cukierniczą, albo obręcz od tortownicy, w której pieczony był biszkopt. Na krem bardzo delikatnie przełożyć tężejącą (nie może być płynna) galaretkę z gruszkami i wstawić na 30 minut do lodówki (pozostały krem również umieścić w lodówce). Gdy galaretka stężeje wyłożyć na nią drugą część kremu. Na kremie ułożyć drugi krążek biszkoptu i nasączyć go ponczem. Zdjąć obręcz, górę i boki tortu posmarować pozostałym kremem (trochę odłożyłam do szprycy, aby zrobić rozetki). Boki tortu ozdobić posypką waflową, a górę udekorować pokrojonymi w plastry gruszkami, odłożonym do szprycy kremem i perełkami cukrowymi.
Gruszki można polać przezroczystą polewą, ale nie jest to konieczne. Tort wstawić do lodówki na kilka godzin, aby krem dobrze związał. 
 


niedziela, 12 stycznia 2014

Tort na pięćdziesiątkę Zielonookiego

Ten tort, a właściwie dwa torty zrobiłam na październikowe urodziny Zielonookiego i zupełnie zapomniałam, że obiecałam Wam przepis. Niestety, pracowałam nad tortem pod presją czasu (wieczorem) i nie obeszło się bez przygód i praktycznie nie mam zdjęć z etapu przygotowania i składania tortów. A z pewnością nieprędko powtórzę coś takiego, więc proszę o wybaczenie, ale postaram się w miarę dokładnie wszystko opisać.
Tort składa się z dwóch tortów. „5” to tort czekoladowo – miętowy, a „0” to tort czekoladowo – mandarynkowy. Oba wyszły pysznie i smakowały świetnie.  Szczególnie czekoladowo - miętowy zdobył uznanie, bo był inny.
Miałam małą przygodę, bo pierwszy raz w życiu masa czekoladowa mi się zwarzyła i do teraz nie wiem, co było tego przyczyną, bo wszystko robiłam „jak zawsze”. No i niestety nie dało się jej nijak uratować. Tak więc po 20.00 jeszcze jechałam do  sklepu po mascarpone i śmietanę. Druga masa, zrobiona dokładnie w ten sam sposób wyszła już bez najmniejszego problemu, czyli jak zawsze. Tort nie jest trudny, jest tylko czasochłonny, bo tak naprawdę przygotowuje się dwa osobne torty. Ale jak się rozłoży pracę i biszkopty upiecze dzień wcześniej to idzie szybko. 
Nie dodawałam tym razem do kremu żelatyny, bo tort nie był robiony w pełni lata, więc temperatura nie zmuszała do zastosowania tego dodatku.
Ja piekłam biszkopty okrągłe, bo miałam takie cyfry, które dobrze się w okrąg wpisywały, ale równie dobrze można upiec biszkopty kwadratowe, jeśli mamy inne cyfry do wycięcia. Np. "4" czy "7" lepiej będzie się wycinać z biszkoptu kwadratowego.  


Składniki na biszkopt czekoladowy (tortownica o średnicy 26 cm):
6 dużych jajek
1 szklanka drobnego cukru do wypieków (nie pudru)
½ szklanki mąki ziemniaczanej
½ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki dobrego ciemnego kakao
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu (daję zwykły spirytusowy 10%)


Składniki na biszkopt jasny (tortownica o średnicy 26 cm):
6 dużych jajek
1 szklanka drobnego cukru do wypieków (nie pudru)
¾ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu (zwykły, spirytusowy 10 %)

Składniki na krem czekoladowo – miętowy:
500 g schłodzonego serka mascarpone
350 ml schłodzonej śmietanki kremówki (30 – 36%)
200 g gorzkiej czekolady (zawartość kakao 70%)
10 listków miętowych after eight (ja miałam prostokątne czekoladki, ale mogą być okrągłe)
2 łyżki likieru albo syropu miętowego
opcjonalnie 2 łyżki cukru pudru

Składniki na biały krem czekoladowy:
500 g schłodzonego serka mascarpone
350 ml schłodzonej śmietanki kremówki (30 – 36%)
200 g białej czekolady
opcjonalnie 2 łyżki cukru pudru

Poncz do tortu ciemnego:
125 gorącej ml wody
2 łyżeczki cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki likieru miętowego (można zastąpić syropem, ale wtedy nie dodawać cukru)

Poncz do tortu jasnego:
125 ml gorącej wody
2 łyżeczki cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki koniaku

Dodatkowo:  
1 słoik kwaskowatego dżemu (u mnie domowy przecierany dżem agrestowy)
100 g płatków migdałowych
1 puszka mandarynek 
płatki z białej i ciemnej czekolady
perełki cukrowe do ozdoby

Biszkopty najlepiej upiec dzień albo dwa wcześniej, aby lekko obeschły, będą się lepiej kroić i przekładać (wszak i tak będą nasączone).



Biszkopt ciemny:
Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo wysmarować masłem i oprószyć mąką. Oba rodzaje mąki i kakao przesiać przez sito i wymieszać.
Białka oddzielić od żółtek (białka do dużej miski, żółtka do mniejszej). Do białek dodać szczyptę soli i ubić na sztywną pianę (mnie wyręczył w ubijaniu robot Chef Titanium Kenwood) dodając partiami cukier (nie wszystko na raz). Gdy piana będzie dobrze ubita, to do miseczki z żółtkami wsypać proszek do pieczenia i wlać 2 łyżeczki octu. Szybko wymieszać – żółtka zrobią się prawie białe i będą „pączkować” (zwiększy się ich objętość, więc miseczka nie może być za mała). Od razu przełożyć żółtka do białek i ubijać mikserem około 2 minuty – aż masa będzie jednolita i gęsta. Wsypać mąkę (partiami – na 2 – 3 razy) i delikatnie połączyć z masą jajeczną mieszając delikatnie od spodu (nie robię tego już mikserem, a szpatułką). 
Ciasto przelać do tortownicy, wstawić do lekko nagrzanego piekarnika. Piec około 40 minut w 160 -175 stopniach (u mnie termoobieg 160 stopni) do tzw suchego patyczka. Wyciągnąć, zostawić na 5 minut. Odwrócić spodem do góry i wyłożyć na deskę, po 5 minutach przełożyć na kratkę i zostawić na kratce do wystygnięcia. 


Biszkopt jasny:
Dno tortownicy o średnicy 26 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Oba rodzaje mąki przesiać przez sito i wymieszać. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić, a na końcu dodać obie mąki na 2 - 3 razy i delikatnie wymieszać szpatułką. Ciasto przelać do tortownicy. Piec około 40 minut, 160 - 170 stopni (ja piekę w termoobiegu na 160 stopni). Wyciągnąć z piekarnika, zostawić na 5 minut. Odwrócić spodem do góry i wyłożyć na deskę, a po 5 minutach przełożyć na kratkę i zostawić do wystygnięcia. 


Każdy z biszkoptów przeciąć na trzy równe krążki (ja to robię nitką – dokładnie opisałam to TUTAJ).
Z dwóch kartek białego papieru przygotować szablon cyfr 5 i 0 – cyfry muszą być dosyć szerokie, ale powinny mieć zachowane proporcje (tu wykazał się Zielonooki, w końcu jego techniczne wykształcenie przydało się w kuchni – a tak naprawdę po po prostu ja zrobiłam w tym czasie coś innego, więc bardzo mi pomógł przygotowując szablon).
Przyłożyć szablon papierowy do biszkoptu (można przypiąć szpilkami) i wyciąć cyfry z poszczególnych krążków biszkoptu – łatwiej to zrobić, gdy biszkopt już jest pokrojony na krążki, niż gdy jest w całości (wtedy zistnieje ryzyko, że boki będę krzywe). Ja z ciemnego biszkoptu wycięłam „5”, a z jasnego „0”. 


Przygotować poncz do obu tortów:
Przygotować 2 filiżanki. Do każdej wlać 125 ml wody i wsypać po 2 łyżeczki cukru i rozmieszać. Zostawić do wystygnięcia i dodać sok cytrynowy. Do jednej wlać likier miętowy, do drugiej koniak.
Płatki migdałowe wsypać na suchą patelnię i uprażyć – ale uważać, aby ich nie połamać i nie przypalić, a jedynie lekko zrumienić. Mandarynki dobrze odsączyć z zalewy.

Przygotować krem ciemny:
 Do miseczki wlać 2 łyżki śmietany kremówki, 2 łyżki likieru albo syropu miętowego, wrzucić połamaną na małe kawałki ciemną czekoladę i pokruszone miętowe czekoladki. Miseczkę ustawić na garnuszku z gorącą wodą i rozpuścić w kąpieli wodnej. Odstawić do przestygnięcia (w tym czasie od razu rozpuszczam białą czekoladę do jasnego kremu).
Serek mascarpone przełożyć do miski (u mnie misa robota), wlać śmietanę kremówkę i ubić razem na puszystą, gęstą masę. Dodać rozpuszczoną, przestudzoną, ale ciągle płynną czekoladę i dokładnie wymieszać z masą serowo – śmietanową. Spróbować i ewentualnie dosłodzić cukrem pudrem (ja nie dodawałam już cukru, bo wg mnie czekoladki dały dosyć słodyczy). I krem gotowy. Wstawić do lodówki i przygotować drugi krem.

Przygotować krem jasny:
Do miseczki wlać 3 łyżki kremówki, wrzucić połamaną białą czekoladę i rozpuścić w kąpieli wodnej. Odstawić do przestygnięcia.
Serek mascarpone przełożyć do miski, wlać śmietanę kremówkę i ubić razem na puszystą, gęstą masę. Dodać rozpuszczoną, przestudzoną, ale ciągle płynną białą czekoladę i wymieszać. Można dosłodzić cukrem pudrem, jednak wg mnie nie ma takiej potrzeby, bo czekolada jest dosyć słodka. I drugi krem gotowy. Jasny krem wstawić do lodówki, a ciemny wyciągnąć.

No i teraz czas na składanie tortów. Najlepiej zrobić to po kolei, najpierw jeden tort, potem drugi. Ja zaczęłam od ciemnego. Dobrze jest przygotować sobie podkładki z grubej tekturki (wykorzystałam białe krążki tortowe, które trochę bokami przycięłam) – będzie potem łatwiej przenieść na paterę.
Krem podzielić na trzy części – dwie równe, jedną trochę większą, bo musi wystarczyć na górę i boki.
Pierwszy blat tortu ułożyć na podkładce, nasączyć ponczem (można to zrobić za pomocą pędzla – ja wykorzystuję zwykłą małą łyżeczkę), posmarować cienką warstwą dżemu. Wyłożyć jedną część kremu, wyrównać i przykryć drugim blatem biszkoptu, który również nasączyć i pokryć warstwą kremu. Przykryć ostatnią częścią biszkoptu, nasączyć i posmarować kremem górę i boki tortu.
Boki tortu obsypać płatkami migdałowymi (jest z tym przyklejaniem trochę roboty), a górę udekorować perełkami – środek wypełnić płatkami z ciemnej czekolady. Tort wstawić do lodówki. 

Wyciągnąć z lodówki jasny krem i złożyć drugi tort. Krem, podobnie jak w przypadku tortu ciemnego podzielić na trzy części. Jeden blat biszkoptu ułożyć na podkładce i skropić przygotowanym ponczem, posmarować warstwą dżemu. Wyłożyć jedną część kremu, rozsmarować. Przykryć drugim blatem biszkoptu, który nasączyć, posmarować warstwą kremu, ułożyć dobrze odsączone mandarynki, wcisnąć je delikatnie w krem i przykryć trzecim blatem biszkoptu, nasączyć i posmarować kremem górę i boki tortu (również w środku „0”). Boki obłożyć płatkami migdałowymi, górę udekorować perełkami cukrowymi i posypać płatkami z białej czekolady. I gotowy tort wstawić do lodówki.
Tort powinien postać w lodówce kilka godzin, aby krem się zespolił, a perełki cukrowe zmiękły (nabiorą wilgoci z kremu, będą miękkie i nikt zębów nie połamie). 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...