Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2016

Naleśniki piernikowe z gruszkami duszonymi z miodem, cynamonem, imbirem i kardamonem.

Często w weekendy, gdy jest więcej czasu, to na śniadania robię naleśniki. Powstają różne wariacje, tym razem wykombinowałam naleśniki piernikowe z gruszkami duszonymi z miodem, cynamonem, imbirem i kardamonem.
Ostatnio namiętnie kupuję gruszki, których wcześniej nie spotkałam. Noszą nazwę Xenia i są niesamowicie smaczne, pełne słodyczy, soczyste i nie psują się w środku. Jeśli takowe spotkacie, to zachęcam do spróbowania. Oczywiście w tym przepisie można wykorzystać dowolną odmianę, taką jaką macie pod ręką.
Ciasto na naleśniki to stary, sprawdzony przepis, który jest na blogu od dawna, wzbogaciłam go przyprawą do piernika i odrobiną cukru z wanilią.



Składniki na 10 -12 naleśników:

Ciasto:
2 duże jajka (użyłam jajek o wadze 75 g, jeśli są mniejsze dać 3 sztuki)
320 g (2 szklanki) mąki pszennej wrocławskiej typ 500
300 ml mleka
330 ml wody
1 łyżeczka cukru waniliowego (użyłam domowego)
1 łyżeczka przyprawy do piernika (użyłam domowej, która jest dosyć intensywna)
masło do smażenia

Nadzienie:
4 duże albo 5 mniejszych gruszek
1 łyżeczka świeżego masła (nie margaryny!)
1 – 2 łyżki miodu (nie musi być płynny) – ilość miodu zależy od tego jak słodkie są gruszki
1 mała łyżeczka mielonego cynamonu
½ małej łyżeczki mielonego imbiru
½ małej łyżeczki mielonego kardamonu

Dodatkowo: jogurt naturalny albo serek twarogowy waniliowy



Naleśniki piernikowe z gruszkami – przygotowanie:

Najpierw przygotować ciasto. Jajka roztrzepać, dodać cukier i przyprawę do piernika, wsypać mąkę, wlać mleko i wodę i dokładnie wymieszać, aby nie było grudek. Odstawić, aby ciasto odpoczęło i przygotować nadzienie. Jeśli ciasto wydaje się za gęste można dolać odrobinę wody.
Gruszki obrać, pokroić w niedużą kostkę. W rondelku rozpuścić masło, miód, dodać gruszki i gotować bez przykrycia kilka minut – aż do pożądanej miękkości gruszek (czas będzie się różnił w zależności od gatunku gruszek, od tego czy są twarde czy miękkie, u mnie trwało to około 10 minut). Pod koniec duszenia wsypać przyprawy, dobrze wymieszać i jeszcze chwilę zostawić na ogniu.
Z przygotowanego ciasta usmażyć naleśniki – ja smaruję patelnię masłem, można dodać trochę oleju albo rozpuszczonego masła do ciasta i wtedy już nie smarować patelni – mnie jednak bardziej smakują naleśniki usmażone na patelni posmarowanej masłem.
Gotowe naleśniki napełnić gruszkami, można posmarować jogurtem naturalnym albo serkiem. Naleśniki składać w dowolny sposób i podawać na ciepło z kleksem jogurtu i gruszkami.



wtorek, 30 sierpnia 2016

Tarta z budyniem waniliowym, gruszkami, figami i płatkami migdałowymi

Ta tarta powstała specjalnie na życzenie Zielonookiego. Miał ochotę na tartę, ale nie bardzo wiedział z czym ma być. Miałam w domu ogrodowe gruszki, kilka kupionych dzień wcześniej fig, więc postanowiłam to jakoś skomponować. Żeby nie było za sucho wykombinowałam, że połączę to z domowym budyniem. I wyszło naprawdę pysznie.



Składniki na foremkę o średnicy 24 – 26 cm (u mnie 25 cm):

Składniki na ciasto:
220 g mąki pszennej (dałam 110 g tortowej typ 450 i 110 g krupczatki typ 450)
110 g zimnego masła
30 g (2 płaskie łyżki) drobnego cukru do wypieków
1 łyżeczka pasty waniliowej
1 żółtko z dużego jajka
3 łyżki bardzo zimnej wody
szczypta soli

Budyń:
500 ml mleka (u mnie 2 %)
2 żółtka
1 czubata łyżka (25 g) skrobi/mąki ziemniaczanej
2 łyżki (40 g) mąki pszennej wrocławskiej typ 500
2 czubate łyżki (około 50 g) cukru – dałam domowy waniliowy
1 łyżeczka pasty waniliowej (można dać w zamian olejek, choć ja nie używam)

Dodatkowo:
2 gruszki
2 figi
4 łyżki płatków migdałowych


Tarta z budyniem waniliowym, gruszkami, figami i płatkami migdałowymi – przygotowanie:

Ciasto:
Mąkę przesiać do misy, dodać sól, cukier i pokrojone w kostkę zimne masło. Posiekać nożem albo wrzucić do robota, aby połączyć masło z mąką do konsystencji mokrego piasku. Dodać żółtko, wodę i wyrobić ciasto – jest bardzo delikatne i kruche. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 20 minut (a w tym czasie, gdy ciasto się chłodzi przygotować budyń).
Formę do tarty posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Schłodzone ciasto rozwałkować na okrąg nieco większy od średnicy formy. Ciasto przełożyć do blaszki (ja najpierw nawijam rozwałkowane ciasto na wałek – tak jest łatwiej je przenieść) i dokładnie docisnąć do brzegów foremki. Nadmiar ciasta z brzegów usunąć. Na ciasto położyć kawałek papieru do pieczenia i obciążyć (ja mam kulki ceramiczne, ale może być np. fasola czy groch).
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Wstawić ciasto i piec 10 minut. Ostudzić (jak się nie ostudzi, to może pojawić się niewielki zakalec).

Budyń:
150 ml mleka wlać do dużego kubka, dodać żółtka, mąkę pszenną i ziemniaczaną, dokładnie wymieszać tak, aby nie było grudek. 350 ml mleka zagotować z cukrem i pastą waniliową. Gdy mleko zacznie wrzeć wlać mieszaninę mleka, żółtek i mąki i gotować na wolnym ogniu cały czas mieszając. Gdy budyń zgęstnieje zdjąć z ognia i zostawić do przestygnięcia (co jakiś czas wymieszać, aby się nie zrobił na wierzchu „kożuch”).

Gruszki obrać ze skórki i pokroić w ósemki, figi pokroić w plastry.
Na przestygnięte ciasto wyłożyć budyń (też powinien być przestygnięty, nie gorący). Na budyniu ułożyć figi i gruszki. Posypać płatkami migdałowymi.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 25 minut. Wyciągnąć z piekarnika, zostawić do całkowitego wystygnięcia.




środa, 5 lutego 2014

Tort gruszkowyz kremem z białą czekoladą

Na moje styczniowe urodziny powiedziałam „stop” tortom czekoladowym i postanowiłam zrobić gruszkowy. Trochę się obawiałam, że może być mdły(to mój pierwszy gruszkowy), ale moje obawy się rozwiały, gdy tylko go skosztowaliśmy. Galaretka i gruszki w niej zanurzone zrobiły swoje i wyszło pysznie.
Upiekłam klasyczny biszkopt, ale wykorzystałam z niego tylko dwa krążki, trzeci zamroziłam – przyda się jako podkład np. do sernika na zimno. Można upiec biszkopt z 4 jajek, wtedy wyjdą dwa blaty, czyli tyle ile do tego tortu potrzeba.
Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale innych nie mam - były robione późnym styczniowym popołudniem, bez doświetlenia, więc są jakie są.  
 

Składniki na tort o średnicy 25 cm

Biszkopt:

6 dużych jajek (używam jajek o wadze ok. 70 g)
1 szklanka* drobnego cukru do wypieków
¾ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu
szczypta soli 

Krem:
500 g serka mascarpone
400 ml śmietanki kremówki 30- 36 % (ja używam 30 % z lokalnej mleczarni)
200 g białej czekolady

Poncz:
¼ szklanki syropu z gruszek (ze słoika)
¼ szklanki przegotowanej wody
2 łyżki likieru gruszkowego (można pominąć albo dodać np. koniak czy biały rum)

Dodatkowo:
1 słoik gruszek w słodkim syropie (900 ml) - użyłam domowego wyrobu
1 galaretka gruszkowa (ten smak produkuje chyba tylko Delecta)
posypka waflowa (u mnie żółta)
perełki cukrowe (u mnie żółte)

*używam szklanki o pojemności 250 ml
 

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę (mnie wyręczył robot planetarny Chef Titanium Kenwood), dodając partiami cukier (nie wszystko od razu). Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić razem, a na końcu dodać obie mąki i delikatnie wymieszać łopatką (już nie miksować).
Dno tortownicy o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy. Wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec około 40 minut, 160 - 180 stopni (u mnie 160 stopni w termoobiegu).
Ostudzić i przekroić na 3 części (do tortu będą wykorzystane 2 części).

Galaretkę gruszkową rozpuścić w 350 ml wody (ja dałam 200 ml wody i 150 ml syropu ze słoika z gruszkami). Kilka gruszek pokroić w plasterki i zostawić do ozdobienia góry tortu, a resztę pokroić w niewielką kostkę. Galaretkę zostawić do wystygnięcia i lekkiego zgęstnienia (mieszać co jakiś czas). Dodać pokrojone w kostkę gruszki i co jakiś czas wymieszać, aby całość nie stężała. 

Składniki ponczu wymieszać.

Do miseczki wrzucić połamaną czekoladę, wlać 3 łyżki śmietany kremówki i rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę ustawić na rondelku z gotującą wodą). Zostawić do przestygnięcia.
Serek mascarpone włożyć do miski, wlać śmietanę i ubić razem na puszysty krem. Pod koniec dodać rozpuszczoną (przestudzoną, ale ciągle płynną) białą czekoladę – ja to zrobiłam na dwa razy. Podzielić krem na 3 części – jedna powinna być trochę większa, bo musi wystarczyć na górę i boki.

Jeden krążek biszkoptu ułożyć na podkładce albo paterze, nasączyć ponczem. Wyłożyć jedną część kremu i rozsmarować. Założyć obręcz cukierniczą, albo obręcz od tortownicy, w której pieczony był biszkopt. Na krem bardzo delikatnie przełożyć tężejącą (nie może być płynna) galaretkę z gruszkami i wstawić na 30 minut do lodówki (pozostały krem również umieścić w lodówce). Gdy galaretka stężeje wyłożyć na nią drugą część kremu. Na kremie ułożyć drugi krążek biszkoptu i nasączyć go ponczem. Zdjąć obręcz, górę i boki tortu posmarować pozostałym kremem (trochę odłożyłam do szprycy, aby zrobić rozetki). Boki tortu ozdobić posypką waflową, a górę udekorować pokrojonymi w plastry gruszkami, odłożonym do szprycy kremem i perełkami cukrowymi.
Gruszki można polać przezroczystą polewą, ale nie jest to konieczne. Tort wstawić do lodówki na kilka godzin, aby krem dobrze związał. 
 


niedziela, 17 listopada 2013

Pierś z gęsi pieczona z gruszkami

Gęś pojawia się na naszym stole od czasu do czasu – przeważnie w okresie jesiennym, gdy można ją kupić świeżą. Piekłam ją już na różne sposoby i nawet jakieś stare zdjęcia mam i zupełnie nie wiem dlaczego żaden z przepisów nie pojawił się na blogu. Jednak postanowiłam nadrobić to niedopatrzenie. Co prawda nie piekę gęsi w całości, bo nie bylibyśmy w stanie jej zjeść, a niestety gęś odgrzewana nie smakuje już tak dobrze jak świeża. Gdy dwa albo trzy lata temu byliśmy w Przysieku na imprezie „Gęsina na Świętego Marcina” to świetny kucharz, pan Artur Moroz mówił, że jeśli pieczemy gęś, to do stołu trzeba zaprosić tyle osób, aby została zjedzona, bo odgrzewana robi się włóknista. 
Podczas tych krótkich warsztatów dowiedziałam się również, aby kupować gęś powyżej 5 kg, aby mieć więcej mięsa, bowiem ilość kości zawsze jest taka sama. Gęś lubi rozmaryn, majeranek, jałowiec, no i zdecydowanie jest pijaczką – świetnie się komponuje z winem, calvadosem, cydrem.
Ja przeważnie piekę pierś albo nogi, bo to dla nas najwygodniejsze rozwiązanie. Piersi i tak nie jesteśmy w stanie zjeść na jeden obiad, ale obieram resztę mięsa i robię np. pyszne pierogi (przepis na nie już niebawem). Takie upieczone mięso, które zostanie można też zamrozić i wykorzystać przy robieniu pasztetu.
Do przygotowania tego dania użyłam japońskich gruszek nashi, które rosną w ogrodzie u brata. Wyszło pysznie i aromatycznie... Przypieczona skórka (Zielonooki ją uwielbia, ja niekoniecznie) dopełniła całości. 


Składniki na 4 porcje:
 
pierś z gęsi z kością i skórą (im większa tym lepiej)
3 gruszki (ja użyłam nashi, ale świetnie sprawdzi się również mało dojrzała lukasówka czy konferencja)
100 ml białego wytrawnego wina
sól, pieprz, słodka czerwona papryka (u mnie jak zawsze przyprawy od Kotanyi)
majeranek
gałązka świeżego rozmarynu


Mięso opłukać i osuszyć papierowym ręcznikiem. Wino wymieszać z 1 płaską łyżeczką soli, 1 płaską łyżeczką pieprzu, 1 czubatą łyżeczką czerwonej słodkiej papryki i 1 czubatą łyżką majeranku. Tak przygotowaną marynatą posmarować pierś z każdej strony, wymasować, włożyć do miski, przykryć folią i wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin (może stać nawet 48 godzin – dobrze wtedy odwrócić mięso 2 – 3 razy). Pierś przełożyć do rękawa do pieczenia (rękaw nakłuć w kilku miejscach) albo do naczynia żaroodpornego z pokrywką. Gruszki umyć, pokroić na ćwiartki, pozbawić gniazd nasiennych i ułożyć dookoła mięsa. Dodać gałązkę rozmarynu.  Przykryć albo zamknąć rękaw.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni, wstawić gęś i po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 160 stopni i piec około 1,5 godziny. Pod koniec rozciąć rękaw albo zdjąć pokrywę, zwiększyć temperaturę do 200 stopni i włączyć opiekacz albo grill(jeśli jest taka opcja), aby skórka się ładnie przypiekła i zrumieniła (dodatkowo jakieś 10 minut). Moja pierś ważyła 1,2 kg, ale jeśli będzie większa to czas wydłużyć o 20 – 30 minut (w zależności od wielkości). W trakcie pieczenia polewać gęś powstającym płynem (z rękawem sprawa jest trudniejsza, ale wystarczy w kuchennych rękawicach obrócić mięso w foli i też zostanie nawilżone).
Po upieczeniu wyciągnąć mięso na półmisek, obłożyć gruszkami, przykryć folią aluminiową i zostawić na 5 – 10 minut w ciepłym miejscu, aby mięso odpoczęło.
Podawać z ulubionymi dodatkami. 



poniedziałek, 22 października 2012

Tarta kasztanowa z gruszkami i czekoladą

To moje pierwsze spotkanie z mąką kasztanową, a wszystko zaczęło się od jesiennego konkursu. Kasia przysłała przepis na tę tartę kasztanową z gruszkami i Zielonookiemu tak się spodobała, że poprosił, abym ją upiekła. Niby nic trudnego, tylko weź człowieku kup mąkę kasztanową. Obleciałam całe miasto i nigdzie nie znalazłam, zajrzałam do sklepu ze zdrową żywnością, który prowadzi moja klientka i też nic. Zielonooki jednak się uparł i zamówił mąkę kasztanową przez internet – droga to przyjemność (około 22 zł za 500 g). Mąka przyszła a ja tartę upiekłam.
Przy przekładaniu na paterę wzięła małpa i pękła, a ja byłam zła jak osa... na szczęście szybko mi przeszło. I choć tarta urokliwie nie wyglądała to postanowiłam Wam ją pokazać (żeby nie było, że mnie wszystko wychodzi idealnie). Zielonookiemu bardzo smakowała. Mnie średnio, ale na mnie nie można zwracać uwagi, bo ja za czekoladą nie przepadam. Samo ciasto jednak było bardzo ciekawe w smaku i zdecydowanie mi pasowało. Gdyby tylko ta mąka była tańsza to chętnie piekłabym z niej częściej. 
Myślę, że można zrobić tę tartę również bez użycia mąki kasztanowej i zastąpić ją pszenną tortową. 


Składniki na tartę o średnicy 26 cm:

Ciasto:
200 g mąki krupczatki
200 g mąki kasztanowej
250 g masła
130 g cukru pudru (dosypałam jeszcze 1 łyżkę cukru pudru z wanilią)
2 żółtka
około 80 ml zimnej wody (tyle aby ciasto było zwarte i się nie kruszyło)

Nadzienie
4 soczyste gruszki (dałam gruszki nashi)
150 g gorzkiej czekolady + 1 łyżka masła (dodałam jeszcze 2 łyżki kremówki)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (dałam pastę waniliową)

Sos:
3 gruszki
cynamon i cukier do smaku (ja dałam cukier cynamonowy oraz karmel z wanilią z młynków Kotanyi)


Mąkę przesiać, wymieszać z cukrem pudrem i posiekać z masłem, dodać żółtka, wodę i zagnieść gładkie ciasto. Podzielić na 2 części i schłodzić przez 30 minut w lodówce. 
Jedną część ciasta rozwałkować i przełożyć do formy posmarowanej masłem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 - 190 stopni i delikatnie podpiec przez 12 -15 minut.
Gruszki obrać i pokroić w cienkie plasterki, wymieszać z ekstraktem z wanilii. Czekoladę połamać, wrzucić do miseczki, dodać masło i śmietanę i rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę postawić na garnku z gorącą wodą).
Pokrojone gruszki wyłożyć na podpieczony spód i polać roztopioną czekoladą. Drugą część ciasta rozwałkować na okrąg, ułożyć na gruszkach (ja z niewielkiej części ciasta wykroiłam foremką małe dekoracje w postaci gruszki). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 – 190 stopni (u mnie 180 stopni - termoobieg z dolną grzałką) i piec około 30 -35 minut.
Wystudzoną tartę posypać cukrem pudrem.
Gruszki na sos obrać, pokroić w drobną kostkę i wrzucić do garnuszka. Wlać 2 łyżki wody i gotować do miękkości. Gdy będą miękkie zmiksować, doprawić cukrem, cynamonem, wanilią.
Tartę (w temperaturze pokojowej – nie z lodówki) podawać z ciepłym sosem gruszkowym. 




Mąka kasztanowa wytwarzana jest z kasztanów jadalnych i jest całkowicie pozbawiona glutenu. Jest produktem lekkostrawnym, zalecanym przy dolegliwościach żołądka, bogatym w cukry o wolnym wchłanianiu, co ma znaczenie przy długim wysiłku fizycznym czy intelektualnym, dlatego polecana dla sportowców lub osób uczących się. Zawiera spore ilości potasu, magnezu, fosforu i żelaza.
Nadaje się do pieczenia chleba, ciast, naleśników, ciasteczek kruchych. 


poniedziałek, 15 października 2012

Z serii "coś na zimę": Gruszki w zalewie słodko – kwaśnej z goździkami

Tak przygotowane gruszki były w naszym domu od zawsze. Robiła je babcia, robi mama, robię i ja. Są doskonałym dodatkiem do mięsa, ale równie dobrze sprawdzają się w roli kompotu do obiadu. Mam do nich taką słabość, że potrafię pół słoika gruszek zjeść np. w ramach kolacji. Uwielbiam i już :-)
Robię też gruszki w klasycznym, słodkim syropie – ale tylko kilka słoików, bo jednak wolę te słodko – kwaśne :-)
W tym roku gruszki nashi obrodziły w ogrodzie (u rodziców i brata), więc siłą rzeczy i mnie się trochę tych pysznych owoców dostało. Lubię je w kompotach, bo nie ciemnieją, a poza tym świetnie chłoną smaki. Oczywiście można użyć każdych innych gruszek – ważne, aby były dosyć twarde, bo inaczej mogą się w trakcie gotowania rozciapać i będę niesmaczne. 


Składniki na 8 słoików o pojemności 500 ml

4 kg dosyć twardych gruszek (u mnie nashi, ale mogą być każde inne)
1,5 l wody
600 – 800 g cukru
3 – 4 łyżeczki kwasku cytrynowego (albo sok z 2 cytryn)
10 goździków


Słoiki i nakrętki dobrze umyć, a następnie wyparzyć (ja słoiki wstawiam do piekarnika nagrzanego do 125 stopni na 15 – 20 minut, a nakrętki zagotowuję w garnku z wodą).
Gruszki opłukać, obrać ze skórki, pokroić w ćwiartki i pozbawić gniazd nasiennych.
W dużym garnku zagotować wodę z goździkami, wsypać cukier i kwasek cytrynowy. Spróbować i ewentualnie dosłodzić, albo dosypać kwasku – zalewa po prostu ma nam smakować (ja wsypuję 600 g cukru i 3 łyżeczki kwasku). Zalewę gotować 10 minut, następnie wrzucić do niej obrane gruszki i od chwili wrzucenia owoców (nie od chwili wrzenia) gotować 3 - 5 minut. Z zalewy usunąć wszystkie goździki, gruszki przełożyć do słoików, zalać syropem z garnka, zakręcić. Zakręcone słoiki wstawić do dużego garnka wyłożonego ściereczkę, do 2/3 wysokości słoików wlać gorącej wody i zagotować. Od chwili wrzenia pasteryzować 15 – 20 minut – czas pasteryzacji zależy od tego jak twarde były nasze gruszki. Ja gruszki nashi pasteryzowałam 20 minut. Słoiki wyciągnąć z garnka, przykryć kuchenną ściereczką, zostawić do całkowitego wystygnięcia i dopiero wtedy wynieść do piwnicy albo spiżarni. 


poniedziałek, 3 października 2011

Gruszki z kruszonką

Trwa sezon na gruszki. Jest ich sporo i są wyborne. Pierwszy raz ten deser zrobiłam dwa lata temu i okazał się świetnym pomysłem na jesienne niedzielne popołudnie. Rodzinka go bardzo polubiła, a przygotowanie jest bardzo szybkie i proste.
Gruszki do deseru powinny być duże i miękkie... bo twarde trzeba potem kroić nożem a chodzi o to, aby jeść je widelczykiem :-)

 
Składniki na 4 porcje

4 duże miękkie gruszki
8 łyżeczek dowolnej konfitury (u mnie jeżynowa)
4 łyżki płatków migdałowych
2 łyżki wiórków kokosowych
sok z cytryny
masło do wysmarowania foremki

Kruszonka:
80 g masła
100 g cukru
150 g mąki
2 łyżki cukru waniliowego
2 łyżki wiórków kokosowych

200 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
lody waniliowe, albo śmietankowe

Składniki na kruszonkę zagnieść dokładnie – powinna mieć konsystencję mokrego piasku i włożyć do lodówki na 20-30 minut (ja robię od razu z podwójnej porcji i zamrażam)
W tym czasie obrać gruszki, przekroić je na pół, wydrążyć gniazda nasienne i dokładnie skropić z sokiem z cytryny.
Naczynie do zapiekania posmarować masłem, włożyć do niego gruszki wydrążonym otworem do góry, do każdej nałożyć po łyżeczce konfitury.


Posypać kruszonką, wiórkami kokosowymi i płatkami migdałowymi.


Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i zapiekać ok 20-25 minut.
W tym czasie ubić śmietanę z cukrem pudrem - użyłam trzepaczki blendera Triblade HB724 firmy Kenwood 


Gruszki podawać na ciepło z lodami i bitą śmietaną.


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Ciasto z gruszkami i malinami


To ciasto po raz pierwszy zrobiłam w ubiegłym roku, gdy przywiozłam od rodziców jeżyny i maliny. Jeżyny zamroziłam, a malin było niewiele, więc postanowiłam je wykorzystać od razu. Nie miałam jednak pomysłu co z nimi zrobić... ale spojrzałam na dużą rumianą gruszkę i pomyślałam, że takie połączenie może być ciekawe.
Jak pomyślałam tak zrobiłam... i wyszło pyszne ciasto do popołudniowej niedzielnej kawy... a w domu pachniało wanilią i kokosem. Od tego czasu piekłam je już kilka raz, zawsze wychodzi pysze – wilgotne i pachnące.

 
Składniki na tortownicę 26 cm

1 i ½ szklanki* mąki tortowej
2 jajka
½ szklanki cukru
¾ szklanki maślanki (może być też mleko albo niezbyt gęsty jogurt naturalny)
1 czubata łyżka gęstej kwaśnej śmietany (u mnie 16%)
1/3 szklanki oleju (ja tradycyjnie dałam z pestek winogron) albo 70 g roztopionego masła albo margaryny
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego albo kilka kropel olejku
szczypta soli

1 duża gruszka
1 szklanka malin
1 łyżka brązowego cukru

cukier puder do oprószenia ciasta

*szklanka o pojemności 250 ml 

Gruszkę obrać, usunąć gniazdo nasienne i pokroić w kostkę.
Mąkę przesiać do miski, dodać wszystkie pozostałe składniki ciasta i  wymieszać łyżka albo krótko zmiksować do połączenia składników. Dodać pokrojone gruszki i delikatnie wymieszać. Ciasto przełożyć do wysmarowanej tłuszczem i posypanej mąką tortownicy. Posypać malinami i 1 łyżką brązowego cukru.
Piec ok 40-50 minut (do tzw. suchego patyczka) w temperaturze ok 180 stopni (u mnie termoobieg). Pozostawić do ostygnięcia i posypać cukrem pudrem.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...