wtorek, 19 lipca 2016

Pasta z bobu podana na grzankach z jajkiem na twardo

O tym, że warzywa są w naszym domu lubiane pisałam wielokrotnie. Jemy ich sporo i pod różną postacią. Dziś chcę Wam zaproponować fajną pastę z bobu, którego ciągle na straganach pod dostatkiem. A warto go jeść, bo jest bogaty w dobre składniki (więcej o bobie pisałam TUTAJ). Przeważnie robię tę pastę z dodatkiem ziaren słonecznika, ale zalegały mi w szafce orzeszki piniowe i chciałam je wykorzystać. W połączeniu z doskonałym olejem słonecznikowym tłoczonym na zimno wyszła fantastycznie. Zawsze dodawałam zwykły olej słonecznikowy, ale jednak jakość oleju potrafi wiele zmienić. Nie da się ukryć, że dobry produkt może naprawdę wiele.
Olej trafił w moje ręce trochę przez przypadek. Podczas wiosennego pobytu w Bieszczadach kilka razy odwiedziliśmy „Chatę Wędrowca”, w której jako starter przed posiłkiem podawali świeże pieczywo, warzywa i mały spodek z olejem. Wszyscy się nim zachwycali, bo smak naprawdę był niezwykły. Zachwyciłam się i ja. Zapytałam co to za oliwa czy olej i gdy mi kelnerka powiedziała, że rzepakowy, to zwyczajnie nie chciało mi się wierzyć. Poprosiłam o pokazanie butelki i zrobiłam sobie zdjęcie, żeby poszukać go w sklepie, bo dawno żaden produkt mnie tak nie zachwycił.
Przy „Chacie Wędrowca” jest sklepik z różnymi produktami, ale niestety oleju nie było, więc zaczęłam szperać w Internecie i znalazłam producenta na Facebooku, zapytałam gdzie mogę kupić olej i dostałam odpowiedz... Niestety na północy Polski nie ma go w sklepach stacjonarnych, ale jest jeszcze sklep internetowy, w którym można robić zakupy bez żadnych obaw, bo oleje są tak zapakowane, że podróż im niestraszna. Do najtańszych nie należą, ale czasem warto podarować sobie odrobinę luksusu. Gdyby ktoś był zainteresowany olejami, to polecam sklep Green Spoon.
Okazało się, że mają w ofercie cztery rodzaje: wspomniany już przeze mnie olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej lniany i olej rydzowy. Wszystkie cztery oleje zawitały do mojej kuchni i wszystkie okazały się doskonałe, choć to w rzepakowym zakochałam się na zabój. Innego rzepakowego już nie chcę.
A wracając do pasty – dodałam do niej trochę oleju słonecznikowego, lekko zaostrzyłam chili i wyszła przepyszna. A podałam na grzankach i w towarzystwie jajka - pomysł zgapiłam od koleżanki, u której jadłam kiedyś tak podaną pastę z czarnej fasoli. 


Składniki na niedużą salaterkę:

500 g młodego bobu (stary robi się mączysty i nie jest już taki smaczny)
2 – 3 łyżki orzeszków pinii albo ziaren słonecznika
30 ml (2 łyżki) oleju słonecznikowego (u mnie tłoczony na zimno)
½ łyżeczki soku z cytryny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól, świeżo mielony pieprz, chili

Do podania: 
grzanki (u mnie z chleba żytniego na zakwasie), jajko ugotowane na twardo albo półtwardo, szczypiorek, natka czy inne zielsko



Pasta z bobu – przygotowanie:

Bób ugotować do miękkości, ostudzić, obrać ze skórek. Orzeszki pinii albo ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni – uważać, żeby nie przypalić, bo pasta nabierze gorzkiego posmaku. Bób, orzeszki (albo ziarna) wrzucić do blendera, dodać posiekaną natkę pietruszki, sok z cytryny, olej, po szczypcie soli, pieprzu i chili i zmiksować na gładką pastę. Spróbować i jeśli trzeba doprawić do smaku – ja dodałam jeszcze trochę pieprzu. Pasta musi być dobrze doprawiona, bo inaczej będzie mdła.
Chleb włożyć do tostera albo na patelnię i opiec na chrupko. Posmarować pastą z bobu, ułożyć na niej plasterki jajek i posypać zieleniną. 



niedziela, 3 lipca 2016

Sernik z porzeczkami i jagodami

Nowy piekarnik, to nowe wyzwania. Przyznam, że jeszcze podchodzę do niego jak pies do jeża, ale sama sobie go wybrałam i teraz się go powoli uczę. Pizza wyszła super, ziemniaki i kurczak też, biszkopt się upiekł bez problemu, więc przyszedł czas na sernik. No i na szczęście też bez żadnych problemów się upiekł. Chyba się z piekarnikiem polubimy.
Trochę pokombinowałam, bo piekłam sernik przed wyjazdem. W lodówce miałam tylko 6 jajek, zalegał mi jogurt naturalny, któremu kończył się termin przydatności, od rodziców przywiozłam porzeczki, miałam jeszcze jagody kupione do zamrożenia, więc postanowiłam to połączyć z twarogiem i wykombinowałam sernik. Wyszedł bardzo smaczny, niezbyt słodki, ale dosyć ciężki, bo użyłam normalnego twarogu (nie z wiaderka), a jednocześnie dosyć kremowy dzięki jogurtowi.
Nie miałam za wiele czasu, więc praktycznie wszystkie składniki wrzuciłam do miski i użyłam blendera – szybko, bez babrania się. To całkiem fajna forma przygotowania sernika. Masa się mocno nie napowietrzyła, więc sernik praktycznie nie opadł i wyszedł bardzo równy. 


Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm:

1 kg twarogu półtłustego (nie z wiaderka, ale może być już mielony – ja użyłam mielonego w kostkach z lokalnej mleczarni)
6 dużych jajek
125 g roztopionego, ostudzonego masła
200 g jogurtu greckiego naturalnego
2 pełne łyżki mąki ziemniaczanej
1, 5 szklanki cukru*
2 łyżki cukru waniliowego (użyłam domowego)
1 łyżeczka pasty waniliowej (można pominąć)


1,5 szklanki owoców – u mnie czerwone i białe porzeczki oraz jagody
opcjonalnie 1 łyżka cukru pudru

*używam szklanki o pojemności 250 ml


Sernik z porzeczkami i jagodami – przygotowanie:

Twaróg (jeśli nie jest mielony, to zemleć dwa razy), cukier, cukier waniliowy, pastę waniliową, mąkę ziemniaczaną, jogurt, 3 całe jajka i 3 żółtka włożyć do miski i zmiksować blenderem. Dodać roztopione i ostudzone masło, zmiksować aż masło połączy się z masą. Pozostałe 3 białka ubić na sztywną pianę i dodać do masy serowej, dokładnie połączyć za pomocą łopatki silikonowej (łyżki, szpatułki).
Masę przełożyć do tortownicy posmarowanej masłem i posypanej mąką (ja smaruję tylko spód). Górę posypać porzeczkami i jagodami. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 165 stopni i piec 80 minut (góra – dół). Jeśli góra zacznie się mocno rumienić, można ją przykryć kawałkiem folii aluminiowej. Po 80 minutach wyłączyć piekarnik, zostawić sernik jeszcze na 20 – 30 minut, a następnie wyciągnąć z piekarnika i zostawić do wystudzenia.
Po wystygnięciu sernika można górę oprószyć delikatnie cukrem pudrem. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...