Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chleba. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2019

Hummus


Cieciorka od kilku lat jest obecna w mojej kuchni. Lubię dania z jej dodatkiem, dorzucam do wielu dań jednogarnkowych, do kasz z warzywami, robię z niej kotlety, falafel, curry, cieciorkę w sosie pomidorowym i właśnie hummus. A mąkę z ciecierzycy wykorzystuję do przygotowania placka zwanego socca – świetnie zastępuje pieczywo (na to przepis też się pojawi).
Osobiście najbardziej lubię wersję hummusu z suszonymi pomidorami, ale podaję przepis na klasyczną, a pomidory zawsze można sobie dorzuć… i oczywiście tak tym razem zrobiłam i dwie wersje hummusu powstały.

Ciecierzyca, cieciorka, groch włoski – nazwy używane zamiennie, określają jedną roślinę. Ciecierzyca jest rośliną strączkową i doskonałym źródłem białka roślinnego (wiecie, że połowa białka, które zjadamy, powinna być białkiem roślinnym?), ma dużą wartość odżywczą, zawiera witaminy A, C, K i jest bogata w witaminy z grupy B, a także sporo minerałów takich jak potas, wapń, fosfor, żelazo, magnez, sód i cynk.
Dzięki temu, że zawiera dużo błonnika (17 g w 100 g suchego ziarna) pomaga w walce z zaparciami, oczyszcza jelita. Regularne jedzenie ciecierzycy pomaga obniżyć tak zwany zły cholesterol, który jest przyczyną miażdżycy. Za to duża zawartość potasu (875 mg w 100 g suchego ziarna) sprawia, że naczynia krwionośne są drożne, krew przepływa swobodniej, co w efekcie powoduje obniżenie ciśnienia krwi.
Ciecierzyca ma niski indeks glikemiczny, więc powinna być obecna w diecie cukrzyków, osób z insulinoopornością.
Ma jedną wadę – powoduje wzdęcia, ale łatwo je zminimalizować mocząc cieciorkę w wodzie i stosując przyprawy takie jak kumin, kminek, majeranek czy oregano.
Aquafaba, czyli woda z gotowania ciecierzycy (mocno zredukowana) albo z puszki świetnie nadaje się do ubijanie i można z niej przygotować bezę albo fajny krem czekoladowy.
Cieciorkę można wykorzystywać na wiele sposobów i z całą pewnością jest doskonałym produktem w rękach osób, które chcą ograniczyć mięso w swoim odżywianiu. 

A teraz hummus… co potrzebujemy, aby był pyszny? Oczywiście potrzebujemy ciecierzycy i to najlepiej takiej suchej, nie z puszki. Ciecierzyca wymaga cierpliwości, bo najpierw trzeba ją namoczyć (co najmniej na 12 godzin), a potem jeszcze dosyć długo gotować, około 1,5 -2 godzin. Więc ja od razu zawsze gotuję całą paczkę (400 -500 g) i robię z niej kilka potraw. Przeważnie jest to hummus i coś jeszcze – czasem kotlety, czasem curry, czasem cieciorka w sobie pomidorowym. Ale taka ugotowana ciecierzyca doskonale się mrozi i można ją potem wykorzystać do różnych dań.
Do hummusu potrzebujemy też pasty tahini, czyli pasty przygotowanej z uprażonych ziaren sezamu – można ją zrobić samemu poprzez uprażenie i zmielenie ziaren sezamu, ale równie dobrze możemy ją kupić w sklepie (ważne, aby w składzie był tylko prażony sezam). 



Hummus:

240 g (mniej więcej 1,5 szklanki) ugotowanej ciecierzycy
30 g (2 pełne łyżki) pasty tahini (można dać więcej, wg upodobań)
½ ząbka czosnku (można dać więcej, ja nie przepadam)
1 łyżka soku z cytryny
¼ łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
opcjonalnie: pieprz, chili
duża szczypta soli (do smaku)
woda

dodatkowo: olej do podania (u mnie mój ukochany zimno tłoczony olej z wiesiołka), ewentualnie ziarna sezamu, orzeszki piniowe, słodka papryka, zatar do posypania
opcjonalnie: 3 – 4 suszone pomidory



Hummus – przygotowanie:

Przygotowanie hummusu należy zacząć od namoczenia i ugotowania ciecierzycy. To zabiera najwięcej czasu, ale jest proste. Ciecierzycę wsypać do dużej miski i zalać wodą, wody powinno być sporo, bo cieciorka ją wchłonie. Zostawić na co najmniej 12 godzin, u mnie przeważnie stoi 24 godziny. Po tym czasie ciecierzycę odlać, przepłukać na sicie, wsypać do dużego garnka i wlać świeżą wodę – znowu powinno być jej dosyć dużo, bo czas gotowania będzie długi. Ciecierzyce gotować 1,5 – 2 godzin, aż będzie miękka. Pod koniec gotowania dodać 1 łyżceczkę soli (ja na 400 g cieciorki daję 1 łyżeczkę soli). Niektórzy do gotowania ciecierzycy dodają sodę oczyszczoną, która może nieco skrócić czas gotowania, ale ja tego nie praktykuję. Ugotowana cieciorka powinna być miękka, wręcz rozchodzić się w palcach.
Ostudzoną cieciorkę włożyć do malaksera, dodać pastę tahini, czosnek, przyprawy i 2 – 3 łyżki zimnej wody (opcjonalnie można dodać 3 – 4 suszone pomidory z oleju). Zmiksować na gładką pastę. Jeśli nie posiadacie malaksera, to lepszym rozwiązaniem będzie ręczny blender (typu żyrafa), niż blender kielichowy, który możne sobie z hummusem nie poradzić (no chyba, że jest wysokoobrotowy). W trakcie miksowania, jeśli hummus będzie zbyt gęsty, można dolać jeszcze odrobinę wody. Konsystencja tak naprawdę zależy od naszych upodobań – jedni wolą, gdy humus jest bardzo, gładki i rzadszy, ja osobiście wolę gęściejszy i nie tak idealnie gładki. Tak więc czas miksowania zależy od naszych preferencji.
Gotowy hummus przełożyć do miseczki, słoiczka, na talerzyk i polać odrobiną oleju. Ja uwielbiam olej z wiesiołka  naszej lokalnej tłoczni - cudownie smakuje, a jednocześnie wspaniale wspomaga zdrowie kobiety.
Hummus można jeść ze świeżymi chrupiącymi warzywami, wykorzystać do go sałatki z kaszą czy posmarować nim pieczywo. 


wtorek, 29 sierpnia 2017

Pasta z fasoli z olejem rydzowym

Lubię wszelkiego rodzaju smarowidła do pieczywa i pasty, które można zjeść ze świeżymi warzywami. Jakiś czas temu miałam okazję spróbować pasty z fasoli z dodatkiem suszonych śliwek. Smakowała tak dobrze, że poprosiłam koleżankę o przepis i zrobiłam w domu. Odrobinę inaczej doprawiłam, bardziej dopasowując do swojego smaku.
Próbowałam już różnych wersji fasolowych past, ale dopiero ta spełniła moje oczekiwania w 100% - doprawiona majerankiem smakuje wybornie.
Od ponad roku w mojej kuchni goszczą fantastyczne polskie oleje Green Spoon tłoczone na zimno. W rzepakowym zakochałam się podczas pobyty w Bieszczadach, a pozostałe, w tym rydzowy poznałam ciut później, ale polubiłam równie mocno. Już nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez ich obecności. Używam ich tylko na zimno, a rzepakowy, cudownie pachnący orzechami, zdecydowanie jest moim faworytem.

 

Składniki: 
 
1 puszka białej fasoli
2 duże cebule
6 suszonych śliwek
1 łyżka oleju rydzowego albo rzepakowego tłoczonego na zimno
1 łyżeczka klarowanego masła
1 liść laurowy
2 ziarna ziela angielskiego
kawałek świeżego rozmarynu
2 – 3 goździki
½ łyżeczki soli
½ łyżeczki mielonego pieprzu
szczypta mielonego chili
szczypta mielonego imbiru
1 łyżka majeranku
około 70 - 100 ml ciepłej wody
czarny sezam do posypania



Pasta z fasoli z suszonymi śliwkami – przygotowanie:

Śliwki namoczyć w ciepłej wodzie. Fasolę odcedzić. Cebulę pokroić w pół talarki. Na patelni rozgrzać klarowane masło, wrzucić rozmaryn, liść laurowy, ziele, goździki i smażyć około pół minuty, dodać pokrojoną cebulę i podsmażyć do zrumienienia. Wyciągnąć rozmaryn, liść, ziarna ziela i goździki (wyrzucić). Śliwki odcedzić, pokroić w mniejsze kawałki.
Fasolę, podsmażoną cebulę, śliwki włożyć do malaksera, wsypać przyprawy, wlać łyżkę oleju i około 50 ml ciepłej wody. Zmiksować, a jeśli pasta jest zbyt gęsta dolać jeszcze wody i zmiksować (ja wolę, gdy jest bardziej zwarta, ale można zrobić luźniejszą). Wstawić do lodówki, aby pasta się schłodziła.
Świetna do pieczywa ale również jako dip do warzyw.
Ilość przypraw to rzecz bardzo indywidualna i warto po prostu dopasować do własnego smaku. Dla mnie w tych proporcjach, które podałam jest idealna.


 

niedziela, 19 lutego 2017

Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną (bez wątróbki)

Ostatnio mam wyjątkową „fazę” na rosoły, więc gotuję je często. A że mięsa z rosołu zjadamy niewiele, to jakoś trzeba je zagospodarować. No, ale ileż można robić pierogi czy krokiety albo paszteciki? W zamrażarce miałam już sporo gotowanego mięsa, więc trzeba było wymyślić coś innego, a przy tym  smacznego. Wykombinowałam pasztet, bazując na przepisie na pasztet domowy mojej mamy. Dorzuciłam 100 g żurawiny namoczonej w koniaku i wyszło naprawdę świetnie. W moim osiedlowym sklepie nie było wątróbki, a prawdę powiedziawszy nie chciało mi się nigdzie dalej gonić, więc z niej zrezygnowałam, ale oczywiście jeśli ktoś chce, może dorzucić około 200 g podsmażonej wątróbki.
Pasztet wychodzi kremowy i puszysty, mnie smakuje bardzo.  
 

Składniki na foremkę o wymiarach 36 x 12 cm (mierzone na górze foremki):

1,5 kg mieszanego mięsa z rosołu (u mnie kurczak, kaczka, indyk, gęś, wołowina) – waga ugotowanego mięsa
½ szklanki bułki tartej
2 łyżki kaszy manny
3 duże jajka
1 szklanka rosołu (ja użyłam świeżo ugotowanego, ostudzonego – dodałam razem z tłuszczem, który zebrałam z góry)
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka pieprzu
2 łyżki majeranu
100 g suszonej żurawiny
100 ml koniaku albo brandy (można zrezygnować z alkoholu, ale on nadaje fajnego smaku)


Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną (bez wątróbki) - przygotowanie:
 
Żurawinę zalać koniakiem i zostawiać, aby się „opiła”. Mięso zemleć dokładnie na gładką masę w malakserze albo przepuścić trzykrotnie przez maszynkę do mielenia mięsa na drobnym sicie (ja osobiście mielę w maszynce). Do zmielonej masy dodać ½ szklanki bułki tartej i 2 łyżki kaszy manny, wbić 3 całe* jajka, wsypać ½ łyżeczki startej gałki muszkatołowej, 1 płaską łyżeczkę zmielonego czarnego pieprzu, 1 płaską łyżeczkę soli, 2 łyżki majeranku (roztartego w dłoniach), dodać namoczoną żurawinę razem z koniakiem i 1 szklankę rosołu. Masę dokładnie wyrobić, jeśli będzie za sucha dodać jeszcze trochę wywaru, a jeśli wyda się zbyt wilgotna wsypać jeszcze 1 łyżkę kaszy manny. Masa powinna być wilgotna, ale nie luźna.
Foremkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Przełożyć do niej masę (po trochu) ubijając dłonią. Foremka będzie prawie pełna, ale pasztet nie rośnie, więc nie ma obawy, że z foremki wypłynie. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (u mnie góra - dół) i piec około 70 minut. Pasztet jest upieczony, gdy odchodzi od brzegów foremki.
Można też masę przełożyć do średniej wielkości tortownicy i piec około 60 minut.
Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną po upieczeniu można zamrozić i przechowywać do 3 miesięcy w zamrażarce albo podzielić się z rodziną czy przyjaciółmi.

*Jeśli chcecie uzyskać bardziej puszysty pasztet, to do masy trzeba dodać same żółtka, a białka ubić na pianę i dodać ją do masy pod sam koniec wyrabiania i delikatnie wymieszać szpatułką. 




 

sobota, 11 lutego 2017

Boczek z patelni duszony w cebuli


Odkąd pamiętam taki boczek robił zawsze w domu mój tata i ten przepis jest właśnie od niego. Cała rodzina zawsze się tym boczkiem zajada, z wyjątkiem mnie, bo ja boczku nie lubię. No takie dziwadło ze mnie, ale cóż poradzę, że nie lubię? Inne pieczone czy duszone mięsa chętnie jem, ale z boczkiem się nie zaprzyjaźniłam. Ale czego nie robi się dla męża. Zielonooki lubi, więc niech od czasu do czasu ma.
Przepis na boczek z patelni duszony w cebuli jest bardzo prosty, nie wymaga wielkiego wysiłku, a samo mięso jest przyprawione tylko solą, pieprzem i odrobiną słodkiej papryki. Przy okazji boczku powstaje też smarowidło do chleba z podsmażonej cebuli – naprawdę jest niezłe.
Ilość boczku w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Czy będzie go 700 g czy 1500 g, to sposób przygotowania jest taki sam. 

 

Składniki:
1 kg boczku bez skóry (u mnie było ciut więcej, około 1,2 kg) – można wybrać chudszy albo tłuściejszy – wszystko wg upodobań
3 średniej wielkości cebule
1 pełna łyżka smalcu
sól, pieprzem
słodka czerwona papryka
250 ml wody



Boczek z patelni duszony w cebuli - przygotowanie:
 
Boczek umyć i osuszyć (papierowe ręczniki sprawdzają się świetnie). Jeśli jest w całości, to można pokroić w mniejsze kawałki, będzie łatwiej obracać na patelni (ja przekroiłam na pół). Każdy kawałek dobrze posolić i popieprzyć. Zostawić na 2 – 3 godziny, aby mięso przeszło przyprawami.
Cebule obrać i pokroić w ćwierć plasterki.
Na głębokiej patelni albo w rondlu (z pokrywką) rozgrzać łyżkę smalcu, włożyć boczek i z obu stron obsmażyć na mocnym ogniu do ładnego zrumienienia. Dołożyć cebulę, podsmażyć ją na złoto. Jeśli mamy na patelni mało miejsca, to na czas podsmażania cebuli, boczek można przełożyć na talerz. Całość oprószyć słodką czerwoną papryką. Wlać tyle wody, aby wystarczyło na godzinę duszenia – u mnie to było 250 ml. Przykryć i na wolnym ogniu dusić przed godzinę – uzupełnić płyn jeśli zbyt szybko odparuje, ale na końcu duszenia powinien prawie całkiem odparować.
Usmażony boczek przełożyć na talerz, a cebulę z tłuszczem do miseczki. Zostawić do wystygnięcia, a potem wstawić do lodówki. 



 

wtorek, 19 lipca 2016

Pasta z bobu podana na grzankach z jajkiem na twardo

O tym, że warzywa są w naszym domu lubiane pisałam wielokrotnie. Jemy ich sporo i pod różną postacią. Dziś chcę Wam zaproponować fajną pastę z bobu, którego ciągle na straganach pod dostatkiem. A warto go jeść, bo jest bogaty w dobre składniki (więcej o bobie pisałam TUTAJ). Przeważnie robię tę pastę z dodatkiem ziaren słonecznika, ale zalegały mi w szafce orzeszki piniowe i chciałam je wykorzystać. W połączeniu z doskonałym olejem słonecznikowym tłoczonym na zimno wyszła fantastycznie. Zawsze dodawałam zwykły olej słonecznikowy, ale jednak jakość oleju potrafi wiele zmienić. Nie da się ukryć, że dobry produkt może naprawdę wiele.
Olej trafił w moje ręce trochę przez przypadek. Podczas wiosennego pobytu w Bieszczadach kilka razy odwiedziliśmy „Chatę Wędrowca”, w której jako starter przed posiłkiem podawali świeże pieczywo, warzywa i mały spodek z olejem. Wszyscy się nim zachwycali, bo smak naprawdę był niezwykły. Zachwyciłam się i ja. Zapytałam co to za oliwa czy olej i gdy mi kelnerka powiedziała, że rzepakowy, to zwyczajnie nie chciało mi się wierzyć. Poprosiłam o pokazanie butelki i zrobiłam sobie zdjęcie, żeby poszukać go w sklepie, bo dawno żaden produkt mnie tak nie zachwycił.
Przy „Chacie Wędrowca” jest sklepik z różnymi produktami, ale niestety oleju nie było, więc zaczęłam szperać w Internecie i znalazłam producenta na Facebooku, zapytałam gdzie mogę kupić olej i dostałam odpowiedz... Niestety na północy Polski nie ma go w sklepach stacjonarnych, ale jest jeszcze sklep internetowy, w którym można robić zakupy bez żadnych obaw, bo oleje są tak zapakowane, że podróż im niestraszna. Do najtańszych nie należą, ale czasem warto podarować sobie odrobinę luksusu. Gdyby ktoś był zainteresowany olejami, to polecam sklep Green Spoon.
Okazało się, że mają w ofercie cztery rodzaje: wspomniany już przeze mnie olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej lniany i olej rydzowy. Wszystkie cztery oleje zawitały do mojej kuchni i wszystkie okazały się doskonałe, choć to w rzepakowym zakochałam się na zabój. Innego rzepakowego już nie chcę.
A wracając do pasty – dodałam do niej trochę oleju słonecznikowego, lekko zaostrzyłam chili i wyszła przepyszna. A podałam na grzankach i w towarzystwie jajka - pomysł zgapiłam od koleżanki, u której jadłam kiedyś tak podaną pastę z czarnej fasoli. 


Składniki na niedużą salaterkę:

500 g młodego bobu (stary robi się mączysty i nie jest już taki smaczny)
2 – 3 łyżki orzeszków pinii albo ziaren słonecznika
30 ml (2 łyżki) oleju słonecznikowego (u mnie tłoczony na zimno)
½ łyżeczki soku z cytryny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól, świeżo mielony pieprz, chili

Do podania: 
grzanki (u mnie z chleba żytniego na zakwasie), jajko ugotowane na twardo albo półtwardo, szczypiorek, natka czy inne zielsko



Pasta z bobu – przygotowanie:

Bób ugotować do miękkości, ostudzić, obrać ze skórek. Orzeszki pinii albo ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni – uważać, żeby nie przypalić, bo pasta nabierze gorzkiego posmaku. Bób, orzeszki (albo ziarna) wrzucić do blendera, dodać posiekaną natkę pietruszki, sok z cytryny, olej, po szczypcie soli, pieprzu i chili i zmiksować na gładką pastę. Spróbować i jeśli trzeba doprawić do smaku – ja dodałam jeszcze trochę pieprzu. Pasta musi być dobrze doprawiona, bo inaczej będzie mdła.
Chleb włożyć do tostera albo na patelnię i opiec na chrupko. Posmarować pastą z bobu, ułożyć na niej plasterki jajek i posypać zieleniną. 



czwartek, 24 marca 2016

Schab z morelami z szynkowaru. Konkurs.

Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez Sklep Ogrodniczy do podjęcia wyzwania #SzynkowarChallenge. Wyzwanie przyjęłam i przygotowałam swoją wędlinę, czyli schab z morelami z szynkowaru. To urządzenie nie jest mi obce, bo posiadam już jeden egzemplarz – mniejszy i o innym kształcie. Na blogu można znaleźć wędliny, które przygotowałam z jego pomocą.
Tym razem w moje ręce trafił okrągły szynkowar o pojemności 1,5 kg. Zastanawiałam się, co do niego zapakować, aby było smacznie i efektownie. Jako, że nie lubię tłustych wędlin wybór padł na schab z morelami, bo połączenie mięsa i owoców jest przez nas bardzo lubiane. Wyszło lepiej niż się spodziewałam, bo schab wyszedł kruchy, delikatny, idealnie doprawiony i z lekką słodkawą nutą, którą dała morela.
Z dodatkiem chrzanu bajka... No i świetnie się kroi na cienkie plasterki.
Do przygotowania schabu z morelami z szynkowaru użyłam soli peklowej, aby uzyskać ładny kolor, ale spokojnie można sól peklową zamienić na zwykłą i też będzie smacznie. Wykorzystałam przyprawy, które lubię, ale oczywiście można dokonać innego wyboru i doprawić tak jak się lubi. 


Składniki na schab z morelami z szynkowaru:

1,2 kg schabu środkowego
20 g (2 łyżeczki) peklosoli
5 g (1 łyżeczka) świeżo mielonego czarnego pieprzu
10 g (2 łyżeczki) słodkiej czerwonej papryki
1 g (¼ łyżeczki) mielonego chili
3 g (1 łyżeczka) mielonej kolendry
2 liście laurowe
100 g suszonych moreli (można zastąpić śliwkami)


Schab z morelami szynkowaru – przygotowanie:

Schab oczyścić, umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. W schabie zrobić nacięcie (wbić długi nóż w środek mięsa) na tyle szerokie, aby można było włożyć do środka suszone owoce. ½ łyżeczki peklosoli z pomocą noża wprowadzić do środka mięsa w miejsce nacięcia i dokładnie rozprowadzić. Pozostałą sól peklową wymieszać z papryką, pieprzem, chili i kolendrą. Przygotowane mięso natrzeć dokładnie przyprawami, przełożyć do miski, na górze położyć liście laurowe, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 36 – 48 godzin. Po tym czasie schab nadziać morelami (ja pomagam sobie trzonkiem drewnianej kopystki), włożyć do worka przeznaczonego do gotowania, zabezpieczyć górę woreczka (ja zakręcam) i całość włożyć do szynkowaru. Założyć sprężynę, a następnie pokrywkę. Tak przygotowany szynkowar wstawić do lodówki na kolejna 24 godziny.
Wysoki garnek (mój to 50 -letni zabytek, ale się sprawdza do takiego gotowania) wyłożyć ściereczką, wstawić szynkowar, wlać tyle gorącej wody (u mnie prosto z czajnika), aby sięgała około 1,5 – 2 cm poniżej pokrywki szynkowaru. Przykryć pokrywką w temperaturze 80 -90 stopni i parzyć przez około 2 godziny (czas liczymy od chwili wstawienia na gaz). Woda w garnku nie powinna wrzeć, a jedynie lekko pyrkać, przykrywka nie powinna być szczelnie nałożona, a raczej uchylona.
Po 2 godzinach szynkowar wyciągnąć z garnka, zostawić do całkowitego wystygnięcia, a potem włożyć do lodówki na kilka godzin (u mnie to było 8 godzin). Następnie schab wyciągnąć na talerz i od razu można go kroić. 





KONKURS
A teraz zapraszam Was na bardzo łatwy konkurs, w którym do wygrania są dwa takie same zestawy zestawy do przygotowania domowych wędlin, w skład których wchodzą:
- szynkowar 1,5 kg
- termometr do mięs
- 20 woreczków do szynkowaru
- nóż do wędlin i łososia firmy FISKARS
- dwie mieszanki przypraw do peklowania mięs

Co trzeba zrobić, aby mieć szansę na wygranie takiego zestawu? Naprawdę niewiele.

Wystarczy wejść na stronę: http://www.sklepogrodniczy.pl/blog/szynkowarchallenge  i zapoznać się z trzema zamieszczonymi tam przepisami, a potem w komentarzu na moim blogu odpowiedzieć na dwa pytania:

1. Dlaczego akurat wybrany przepis przypadł Ci do gustu?


2. Dlaczego to do Ciebie powinien trafić szynkowar?

Zachęcam również do polubienia profilu Sponsora na FB (nie jest to warunek konieczny).

Konkurs trwa tydzień od 24 – 31 marca 2016 roku.
Nagrody są dwie, więc zostaną nagrodzone dwie osoby, a wyniki zostaną ogłoszone w tym poście do 4 kwietnia 2016 roku. Na dane osób nagrodzonych będę czekała do 6 kwietnia, jeśli ich nie dostanę, wybiorę kolejną osobę - wysyłka nagród na terenie Polski. 
Bardzo proszę, aby komentarze osób niezalogowanych były podpisane imieniem i nazwiskiem albo nickiem. Anonimowe wpisy nie będę brane pod uwagę przy wyborze zwycięzców. 

Rozwiązanie konkursu:

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Przyznam, że ilość odpowiedzi bardzo mocno mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że będzie ich tak wiele. Za każdą pięknie dziękuję.
Jak to mawiają, kto nie gra ten nie wygrywa i zawsze warto próbować,  bo szczęście uśmiecha się czasem w najmniej oczekiwanym momencie, przekonało się o tym już wielu z Was. Przeczytałam z uwagą wszystkie komentarze i to dwukrotnie, wybór miałam bardzo trudny, bo i 10 szynkowarów to byłoby mało... Ale musiałam wybrać i wybrałam.
Szynkowary wraz z akcesoriami otrzymają:


Gryx i Kajka

Nagrodzone osoby proszę o przesłanie adresu do wysyłki nagrody (na terenie RP) na maila: margarytka75@vp.pl
Na adresy czekam do 6 kwietnia, jeśli ich nie dostanę wybiorę kolejne osoby.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Pasta jajeczno – serowa z rzeżuchą i chrzanem

O tym, że pasty na stole pojawiają się w naszym domu dosyć często nie muszę nikogo przekonywać. Osobiście najbardziej lubię pastę z wędzonej makreli czy pstrąga, ale jajeczną też nie gardzę. Dla mnie to znacznie ciekawszy dodatek do pieczywa niż wędlina, a przygotowanie nie wymaga wiele czasu.
Rzeżuchę sieję wiele razy w ciągu roku, bo ją po prostu lubię - jest świetnym i tanim dodatkiem do twarożku. Na święta posiałam jej dosyć dużo, więc pasta z jej dodatkiem jest świetnym rozwiązaniem. Ja dodaję do niej również odrobinę chrzanu, ale jeśli ktoś nie lubi może go pominąć. 


Składniki na średnią salaterkę (na 4 porcje):

4 jajka ugotowane na twardo
200 g twarogu
4 łyżki posiekanej rzeżuchy
1 łyżeczka chrzanu – dałam domowy
½ łyżeczki musztardy (u mnie sarepska)
1 łyżka majonezu
sól, pieprz


Jajka obrać, zetrzeć na tarce albo rozgnieść widelcem (można zmiksować blenderem, choć ja osobiście za zupełnie gładką pastą nie przepadam). Dodać twaróg, rzeżuchę, chrzan, musztardę, majonez, sól i pieprz do smaku. Całość wymieszać i gotowe. Jeśli pasta jest za gęsta można dodać jeszcze trochę majonezu albo jogurtu (wszystko zależy od rodzaju twarogu jakiego się użyje).


poniedziałek, 1 września 2014

Z serii „coś na zimę”: Galaretka malinowa i jeżynowa do słoiczków

Po dwóch latach posuchy znowu jest sporo jeżyn. Dwa lata temu niestety zmarzły i obeszliśmy się smakiem. Osobiście uwielbiam te czarne owoce pełne słodyczy i wyjątkowego smaku. Jednego dnia udało mi się zerwać 2 kg i połowę przeznaczyłam na nalewkę (robi się i mam nadzieję, że będzie pyszna) a z reszty przygotowałam galaretkę. Wykorzystałam również kilogram malin i przy jednej robocie powstały dwa smaki: jeżynowa i malinowa.
Z każdego kilograma owoców wyszły mi po 4 słoiczki o pojemności 250 ml galaretki. A pestki wykorzystałam jeszcze do ugotowania pysznego kompotu, wszak nic nie powinno się marnować.
Do przygotowania galaretki wykorzystałam pektynę, którą udało mi się kupić. Ja wykorzystałam po 12 g na kilogram owoców, galaretka idealnie się ściągnęła. Jednak pektyna pektynie nierówna i warto zwrócić uwagę na to, co producent podaje na opakowaniu. Kiedyś Paulina pomogła mi zrozumieć, o co chodzi z tą pektyną i okazuje się, że pektyny różnią się od siebie siłą żelowania, która wyrażana jest w stopniach SAG, a informacja o jej sile powinna być podana na opakowaniu.
Oczywiście można wykorzystać do tej galaretki żel – fixy, ale warto szukać takich, które zawierają jedynie pektynę, bez żadnych niepotrzebnych konserwantów. Wiem, że swego czasu Winiary robiły bez konserwantów, a jak jest teraz to nie wiem, bo dawno nie sprawdzałam składu. 


Składniki na 4 słoiczki po 250 ml:

1 kg malin / jeżyn
350 g cukru
12 g pektyny (trzeba zwrócić uwagę na to, co zaleca producent na opakowaniu)
sok z 1 cytryny


Owoce zasypać cukrem, doprowadzić do wrzenia i gotować około 5 minut, aby się rozpadły, a cukier rozpuścił. Przetrzeć przez sito albo przecierak (ja wykorzystuję przystawkę do robota), przetarty mus przełożyć ponownie do garnka. Wlać sok z cytryny. Pektynę rozpuścić w 1 łyżce gorącej wody i dodać do przetartych owoców. Doprowadzić do wrzenia i gotować 3 – 4 minuty ciągle mieszając. Gorącą galaretkę przelać do wyparzonych słoiczków, zakręcić i zapasteryzować. Słoiczki wstawić na dużą blachę (np. z wyposażenia piekarnika) wsunąć ją do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i pasteryzować około 25 minut. Wyciągnąć i zostawić do wystygnięcia pod przykryciem (ja przykrywam ręcznikiem). Można też wykonać pasteryzację na mokro - do garnka wyłożonego ściereczką wstawić słoiki, wlać gorącą wodę do 2/3 wysokości słoików i pasteryzować około 10 minut od chwili wrzenia. Wyciągnąć na ściereczkę, przykryć ręcznikiem i zostawić do wystygnięcia.
Tej galaretki można nie pasteryzować, jednak wtedy trzeba wlać gorącą do słoiczków, zakręcić, odwrócić do góry dnem i zostawić do całkowitego wystygnięcia. Ja jednak nie lubię, gdy mam „dziury” od spodu i dlatego wolę pasteryzować, żeby tej wolnej przestrzeni w słoiczku nie oglądać.

Pestki pozostałe z przecierania owoców włożyć do garnuszka, wlać 2 – 3 szklanki wody (ja miałam resztki malinowe i jeżynowe, więc dałam 3 szklanki wody), wsypać 2 łyżki cukru i zagotować. Od chwili wrzenia gotować 5 minut. Wyłączyć, przykryć pokrywką i zostawić do wystygnięcia. Przecedzić przez sito i kompot gotowy. 


wtorek, 26 sierpnia 2014

Schab pieczony w ciemnym piwie

Kolejny pomysł na domową wędlinę. Nic trudnego, nic skomplikowanego. Ja przygotowałam spory kawałek schabu, który jednocześnie stanowił danie obiadowe. To, co zostało stanowiło wędlinę do chleba... Z dodatkiem domowej lutenici smakuje przepysznie.
Nie dodawałam do tego mięsa zbyt wielu przypraw, żadnych ziół, jedynie podstawowe przyprawy takie jak sól, pieprz i paprykę. Dobre mięso obroni się samo. 


Składniki:

1,3 – 1,5 kg schabu środkowego (dosyć szerokiego)
1 litr maślanki albo niepasteryzowanego mleka
2 łyżki kefiru albo jogurtu naturalnego
2 duże cebule
250 ml ciemnego piwa (użyłam ciemnego łagodnego)
125 ml wody
1 łyżka smalcu albo klarowanego masła
sól, pierz, czerwona słodka papryka, pieprz cayenne

do sosu:
1 czubata łyżeczka mąki pszennej albo mazeiny
¼ szklanki zimnej wody
1 łyżeczka cukru
opcjonalnie 100 ml śmietanki kremówki 30 -36 %


Schab umyć, włożyć do miski (ważne, aby nie była zbyt duża), zalać maślanką wymieszaną z kefirem albo jogurtem (można użyć niepasteryzowanego mleka zakwaszonego kefirem albo jogurtem), które powinna przykryć mięso, wstawić do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie mięso wyciągnąć, osuszyć papierowym ręcznikiem. Natrzeć solą, pieprzem, czerwoną słodka papryka i pieprzem cayenne i ponownie umieścić w lodówce na 24 – 48 godzin (u mnie stało 48 godzin).
Piekarnik nagrzać do 150 stopni (góra - dół).
W głębokim rondlu, takim, który można wstawić do piekarnika *, rozgrzać mocno 1 łyżkę smalcu albo klarowanego masła. Włożyć mięso i obsmażyć je szybko na mocnym ogniu, aby zewnętrzne białko się ścięło i soki nie uciekały z mięsa.
Cebule obrać, pokroić w piórka i wrzucić do obsmażonego mięsa i podsmażyć do zrumienienia. Wlać ½ szklanki wody i piwo. Doprowadzić do wrzenia. Przykryć i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Piec około 1,5 godziny. Wyłączyć piekarnik i zostawić mięso jeszcze na 30 minut w gorącym piekarniku. Wyciągnąć rondel z piekarnika, wyciągnąć mięso na talerz i przykryć je kawałkiem folii aluminiowej, aby odpoczęło.
Zawartość rondla zmiksować blenderem i spróbować, czy płyn nie jest zbyt słony – jeśli tak, to dolać trochę wody i zagotować. W małym słoiczku roztrzepać mąkę z zimną wodą i bardzo powoli wlać do sosu, aby go zagęścić. Gotować jeszcze 2 – 3 minuty, aby sos stracił smak surowizny. Można dodać około 100 ml śmietanki kremówki - ja nie dodaję, uważam, że nie ma potrzeby.
Schab pokroić w plastry i podawać z przygotowanym sosem, a jeśli jest przygotowany tylko i wyłącznie jako wędlina, to robienie sosu można sobie darować albo sos wykorzystać np. do pulpecików gotowanych na parze.

*jeśli nie dysponujecie garnkiem, który można wstawić do piekarnika, to po prostu wystarczy całość przełożyć do naczynia żaroodpornego i wstawić do piekarnika

Ps. Wcześniej zalewałam schab mlekiem zakwaszonym jogurtem, ale spróbowałam wersji z maślanką i wg mnie wychodzi jeszcze bardziej kruchy. 


poniedziałek, 28 lipca 2014

Filet z kurczaka w papryce

Kolejna, bardzo prosta i szybka do przygotowania wędlina do chleba. Nie ma tu żadnej filozofii, nie potrzeba do jej przygotowania żadnych specjalnych urządzeń, jest dużo tańsza niż ta ze sklepu, a jednak zdrowsza i smaczniejsza. Tak przygotowane mięso wychodzi soczyste i smaczne, można je wykorzystać również jako dodatek do sałatek czy danie obiadowe.
Ja przygotowałam 3 filety, ale można użyć ich dowolną ilość, w zależności od potrzeb.
Na blogu jest już kilka domowych wędlin, np. szynka gotowana w czerwonym winie, pyszny pieczony filet z indyka, czy schab pieczony ze śliwkami i morelami.
 

Składniki:

3 duże filety z kurczaka
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka świeżo mielonego czarnego pieprzu
2 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki
szczypta chili
1 łyżeczka klarowanego masła albo 1 łyżka oleju
woda

Filety z kurczaka opłukać, osuszyć (np. papierowym ręcznikiem), obsypać przyprawami i dobrze natrzeć nimi mięso. Włożyć do szklanej miski, przykryć folią spożywczą i wstawić na 24 godziny do lodówki.
Na głębokiej patelni albo w rondlu rozgrzać  łyżeczkę klarowanego masła albo łyżkę oleju. Na rozgrzany tłuszcz włożyć mięso i obsmażyć na mocnym ogniu do ładnego zrumienienia. Podlać gorącą wodą ( ok ½ szklanki), przykryć i dusić 20 minut. Wyłączyć, zostawić na 20 minut w rondlu, a następnie wyciągnąć i zostawić do ostygnięcia. Przechowywać w lodówce. 



czwartek, 17 kwietnia 2014

Schab z szynkowaru

To moja kolejna wędlina domowa przygotowana w szynkowarze. Tym razem użyłam schabu w kawałku, który wyszedł mięciutki, aromatyczny i smaczny. 
Użyłam niewielkiej ilości soli peklowej, aby zachować ładny kolor mięsa. 
 

Składniki na małą porcję (szynkowar 900 g)

700 g schabu w kawałku
1 łyżeczka (10 g) peklosoli
½ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
1 łyżeczka słodkiej czerwonej papryki
3 łyżeczki majeranku (można zmniejszyć ilość, ja uwielbiam majeranek)
¼ łyżeczki chili
1 ząbek czosnku


Schab umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem. Ząbek czosnku obrać, drobno posiekać i rozetrzeć na pastę. Czosnek wymieszać z solą, pieprzem, papryką, chili i majerankiem. Mieszanką przypraw natrzeć mięso, włożyć do szynkowara (ja używam woreczków), zamknąć szynkowar i wstawić go na 48 godzin do lodówki (chodzi o to, aby sól dotarła do środka mięsa i po ugotowaniu mięso nie było szare, a różowe).
Szynkowar wstawić do garnka z gorącą wodą wyłożonego ściereczką (woda powinna sięgać 1 cm poniżej krawędzi szynkowaru). Parzyć około 50 – 60 minut (nie gotować, woda na granicy wrzenia), do chwili, gdy temperatura wewnątrz szynkowaru pokaże 71 -75 stopni. Od razu szynkowar wyciągnąć z wody, schłodzić (np w misce z zimną wodą) i zostawić do całkowitego wystygnięcia. Wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin. Szynkowar wstawić do zlewu do góry nogami, polać gorącą wodą (wystarczy niewielka ilość) i wyciągnąć schab.
Przechowywać w lodówce. 


wtorek, 15 kwietnia 2014

Szynka z szynkowaru

Nie przepadam za wędlinami ze sklepu, więc kupuję ich niewiele, bo tak naprawdę nie wiadomo, co w nich siedzi. Znacznie częściej jako dodatek do pieczywa pojawiają się na stole pasty rybne, jajeczne czy twarogowe. Czasem piekę mięso w kawałku albo przygotowuję szynkę gotowaną. Teraz zacznę pewnie przygotowywać więcej wędlin. Zielonooki lubi takie z dodatkiem mięsa gęsiego czy kaczego, więc pewnie też coś wykombinuję. Na pierwszy ogień poszła jednak szynka wieprzowa. W zamyśle miała być niczym konserwowa, a wyszła mozaika. Bardzo smaczna, krucha, dobrze doprawiona. Dla mnie nieco za słona, ale robiłam zgodnie z recepturą dołączoną do szynkowaru, bo nie chciałam za pierwszym razem mocno kombinować. Rodzinka jednak uznała, że wcale słona nie jest, a ja mam skrzywienie, bo soli używam mało. Użyłam bardzo chudego mięsa – odtłuszczonej szynki, więc wędlina wyszła dosyć sucha, choć akurat mnie to nie przeszkadza. Można ją było ładnie i dosyć cienko kroić. 


Składniki na mały szynkowar (900 g):

830 g mięsa od szynki (odtłuszczonej)
14 g soli albo peklosoli ( ja użyłam peklosoli)
3 pełne łyżeczki żelatyny
1/3 szklanki zimnej wody
10 g przyprawy „Sekretna” - to gotowa mieszanka przypraw do wyrobu wędlin ale można wymieszać dowolne, ulubione przyprawy i zioła


Mięso opłukać, pokroić w kostkę, wsypać sól, żelatynę, przyprawy, wlać zimną wodę i dokładnie wymieszać – najlepiej dłonią. Mięso przełożyć do szynkowaru (ja najpierw włożyłam do woreczka przeznaczonego do gotowania), zamknąć praskę i odstawić do lodówki na 6 – 12 godzin. Szynkowar wstawić do garnka wyłożonego ściereczką, wbić termometr, wlać tyle gorącej wody, aby sięgała 1 cm poniżej rantu praski. Od chwili zagotowania wody parzyć pod przykryciem 60 minut w temperaturze 90 stopni (co jakiś czas dolewałam trochę zimnej wody, aby obniżyć temperaturę), temperatura w środku szynkowaru nie powinna przekroczyć 75 stopni. Po ugotowaniu wyciągnąć szynkowar z garnka, ale go nie otwierać. Zostawić do wystygnięcia, a następnie wstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin. Schłodzony szynkowar wyciągnąć z lodówki, wstawić do góry dnem do zlewu i polać bardzo gorąca wodą (u mnie wrzątek z czajnika), stuknąć szynkowarem, aby prasowanka wypadła i wyciągnąć wędlinę z woreczka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...