Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dry Cooker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dry Cooker. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 listopada 2012

Kotlety mielone z kuskusem i marchewką

Mielone jak mielone – chyba nic prostszego nie wymyślono. Przepis na najłatwiejsze mielone z majerankiem już podawałam TU. Można wrzucić do nich różne dodatki. Dziś wykombinowałam coś nieco innego, choć również smacznego. Lubię takie eksperymenty, a ten uważam za bardzo udany. Nie sądziłam, że to będzie takie dobre. Ale ja lubię połączenie mięsa z warzywami, więc dla mnie to strzał w dziesiątkę. 


Składniki na 7 – 8 kotletów:

300 g mięsa (użyłam chudej łopatki)
4 łyżki kuskusu (około 1/3 szklanki -70 g)
½ szklanki wrzątku
1 średnia marchewka (100 g)
½ suchej kajzerki namoczonej w wodzie
1 średnia cebula
1 jajko
1 łyżka bułki tartej + bułka tarta do obtoczenia kotletów
1 łyżeczka soli (albo trochę więcej jeśli ktoś lubi bardziej słone potrawy)
½ łyżeczki czarnego pieprzu
¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
szczypta chili
3 łyżeczki majeranku
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka klarowanego masła
tłuszcz do smażenia kotletów


Mięso zemleć w maszynce razem z namoczoną i odciśniętą kajzerką. Kuskus zalać ½ szklanki wrzątku, przykryć i zostawić na kilka minut, aż wchłonie wodę. Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na 1 łyżeczce klarowanego masła. Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce na najdrobniejszych oczkach.
Do mięsa dodać kuskus, marchewkę, zeszkloną cebulkę, bułkę tartą, wbić jajko i dodać przyprawy. Wyrobić na gładką masę. Dłońmi zwilżonymi zimną wodą uformować kotlety.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, włożyć kotlety i smażyć je po kilka minut z każdej strony (po przewróceniu przykryłam pokrywką i dosmażyłam).
Podawać z czym kto chce – u mnie z ziemniakami, buraczkami i mizerią. 



środa, 9 listopada 2011

Pulpeciki rybne w sosie greckim

Jestem fanką ryby po grecku... Wiem, wiem, Grecy jej nie znają, ale w sumie nieszczególnie mnie to interesuje :-) Sos warzywno – pomidorowy uwielbiam na ciepło i na zimno.  
Znalazłam w zamrażarce jeszcze kawałki dorsza, które koleżanka mi przywiozła z Darłowa i postanowiłam coś dobrego z nich zrobić. Padło na pulpeciki, do których zrobiłam sos grecki. I to był bardzo dobry pomysł.
Doskonałe jako danie obiadowe podane z ryżem, ale na zimno też im niczego nie brakowało... Mocno pieprzne i jednocześnie słodkie od marchewki. Dla mnie idealne.
Do przygotowania wykorzystałam moje garnki ceramiczne Delimano. Dziurawą patelnie pokazywałam już wiele razy, ale o tej głębokiej, dwuuchwytowej patelni jeszcze nie wspominałam. Okazała się na tyle duża, że zmieściło się w niej całe moje danie. A przy okazji warzywa dużo szybciej były miękkie niż przygotowane w zwykłym garnku. Po raz kolejny przekonałam się, że to były dobrze wydane pieniądze.



Składniki na dużą porcję (4 porcje obiadowe)

Pulpeciki:
800 g filetów z białej ryby (u mnie z dorsza)
1 mała kajzerka
1 łyżka kaszy manny
2 łyżki bułki tartej
1 jajko
1 płaska łyżeczka soli morskiej (u mnie z młynka Kotanyi)
pieprz (jak zawsze Kotanyi)
opcjonalnie drobno posiekana natka pietruszki (ilość wg uznania)

Sos:
1 kg marchewki
2 średnie pietruszki
1 mały seler
3 duże cebule
3 czubate łyżki przecieru pomidorowego
3 liście laurowe
4-5 ziarenek ziela angielskiego
kilka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu mielonego (dałam biały Kotanyi)
1 łyżeczka cukru
1 łyżka oliwy

Kajzerkę namoczyć w wodzie. Filety z ryby zmielić w maszynce razem z odciśniętą kajzerkę. Dodać jajko, bułkę tartą, sól i pieprz, a także drobno posiekaną natkę pietruszki. Wyrobić na jednolitą masę – jeśli masa jest zbyt rzadka dodać jeszcze łyżkę bułki tartej albo kaszy manny.
Z masy uformować niewielkie pulpeciki (mnie wyszło 21 sztuk). Można je usmażyć w tradycyjny sposób, ugotować na parze albo tak jak ja - usmażyć na 1 łyżeczce oliwy w  patelni Dry Cooker.


Cebulę pokroić w kostkę albo ćwierć talarki, a marchewkę, pietruszkę i seler zetrzeć na tarce (na grubych oczkach albo tak jak ja - na tarce, która szatkuje w cieniutkie słupki).
W dużym garnku rozgrzać łyżkę oliwy, zeszklić na niej cebulę (ale uważać, aby się nie przypaliła, bo będzie gorzka). Wrzucić poszatkowane warzywa, dodać liście laurowe, ziarenka ziela i pieprzu. Wsypać płaską łyżeczkę soli (potem zawsze można dosolić, jeśli będzie jej zbyt mało) i łyżeczkę pieprzu.
Wlać 1 szklankę przegotowanej, gorącej wody i dusić około 25 - 40 minut, aż warzywa będą miękkie (ja lubię, gdy nie są zbyt mocno rozgotowane). Następnie dodać koncentrat pomidorowy, cukier i zagotować. Spróbować i jeśli trzeba dodać odrobinę soli czy pieprzu (sól i pieprz to w tym przypadku kwestia smaku. Ja solę niewiele, za to dodaję sporo pieprzu).
Gdy warzywa będą gotowe przełożyć do nich pulpeciki, wymieszać bardzo delikatnie i gotowe. Najsmaczniejsze są, gdy poleżą w sosie choć z pół godziny.
Podawać na gorąco albo na zimno.


czwartek, 2 czerwca 2011

Kotlety rybne z ryżem i zieloną pietruszką


Kilka dni nic nie pisałam, ale zawodowe sprawy trochę zaprzątały moją głowę i jakoś wena gdzieś mi się zapodziała... no, ale i gotowanie jakoś ostatnio nie było rzeczą ważną...
W weekend gościła teściowa, więc staraliśmy się zapewnić jej maksimum atrakcji. Zabraliśmy ją nad morze, nad którym nie była dobre 30 lat... spędziliśmy tam cały dzień, nawdychaliśmy się jodu... a ja zaopatrzyłam się w świeżego dorsza (to moja ulubiona ryba) – prosto z kutra. Taka ryba smakuje o niebo lepiej, więc się nie zastanawiałam i kupiłam ponad 3 kg. Od razu poprosiłam o filetowanie... w domu podzieliłam na porcje i zamroziłam.
Jakiś czas temu moja koleżanka Ula (która kupuje mi ryby, gdy jedzie do swojego domu nad morzem) „sprzedała” mi pomysł na fajne kotleciki. Główny zarys zapamiętałam, a reszta była moją inwencją twórczą. Oczywiście usmażyłam kotlety na mojej dziurawej patelni DryCooker, na jednaj łyżce oleju. Same kotleciki okazały się tak smaczne, że nawet na zimno razem z teściową je wcinałyśmy :-) I choć ja najbardziej lubię rybę w prostej postaci: ryba, sól, pieprz cytrynowy i patelnia albo grill... to te kotlety z pewnością będą częstym gościem na naszym stole.

 
Składniki na 10 kotletów

600 g dorsza albo innej białej ryby
2/3 szklanki białego ryżu (takiego jak do zupy – kleistego)
pół pęczka zielonej natki pietruszki
pół pęczka koperku
2 łyżki kaszy manny
1 łyżka bułki tartej
2 jajka
sól, pieprz cytrynowy, pieprz biały
olej do smażenia 

Ryż opukać, wsypać do garnka i zalać 1 i 1/3 szklanki wody. Gotować około 3 minuty, potem zestawić z ognia, przykryć i zostawić aby napęczniał. Rybę zmielić w maszynce albo rozdrobnić w melakserze.
Pietruszkę i koperek drobno posiekać. Do ryby dodać przestygnięty ryż, posiekane zielsko, wbić jajka, wsypać kaszę mannę, bułkę tartą. Doprawić 1 łyżeczką soli i sporą ilością pieprzu cytrynowego i białego. Wszystko wyrobić na gładką masę. Jeśli masa wydaje się za luźna można dosypać jeszcze jedną łyżkę bułki tartej.
Uformować kotlety i smażyć je na złoto na rozgrzanym tłuszczu po 5 minut z każdej strony.


Gdy kotlety zostaną przełożone na drugą stronę warto je przykryć, aby zachowały wilgoć. Po usmażeniu na każdy kotlecik można położyć niewielki kawałek świeżego masła - ale nie jest to konieczne.
Doskonałym dodatkiem jest surówka z kiszonej albo z młodej kapusty.

 

piątek, 20 maja 2011

Klasyka gatunku czyli najłatwiejsze kotlety mielone...


Jako, że jestem zwolenniczką polskiej kuchni chyba nikogo nie zdziwi fakt, że lubię kotlety mielone, przez niektórych zwane pulpetami czy klopsami. W ostatnich czasach robiłam je niezwykle rzadko i zastępowałam pulpecikami gotowanymi na parze. Ale ostatnio tak mi się ich chciało, że postanowiłam zrobić... i pewnie nie uwierzycie, ale sześć sztuk usmażyłam na 1 łyżeczce oleju, a to wszystko dzięki mojej dziurawej patelni Dry Cooker.
Gdy się za nie zabierałam byłam trochę sceptycznie nastawiona, ale ryzyk fizyk, próbować trzeba, najwyżej byłyby ugotowane ;-)) Okazało się, że to co niemożliwe stało się możliwe. I takim sposobem, bez większych kombinacji usmażyłam klasyczne mielone prawie beztłuszczowe :-))
Przepis jest banalnie prosty (wszystkie przepisy mojej mamy takie właśnie są) i pewnie nie będzie służył osobom doświadczonym w kuchni, ale z komentarzy i maili wiem, że na moim blogu jest sporo nowicjuszy, którzy być może będą chcieli przepis wykorzystać... Spełniam też życzenie Doroty, która już dawno prosiła mnie o przepis na najzwyklejsze mielone... Oczywiście mielone można usmażyć na większej ilości tłuszczu na klasycznej patelni... mnie zależało na tym, aby je tłuszczu pozbawić. Można też dodać do nich natkę pietruszki, pieczarki, paprykę... ale wtedy już nie będą najzwyklejsze :-)
Mięso, którego używam zawsze mielę sama, nigdy nie kupuję mielonego mięsa, bo nie wiem co w nim tak naprawdę jest. Dziś w wielu sklepach można wybrać sobie ładny kawałek mięsa i poprosić o zmielenie – nawet w takim niewielkim mieście jak moje jest kilka sklepów, w którym nie jest to problemem, więc serdecznie odradzam kupowanie mielonego mięsa w paczkach. Zyskamy i na jakości i na smaku.



Składniki na 6 dużych kotletów

500 g mięsa (użyłam chudego mięsa od szynki)
1 kajzerka
1 szklanka mleka (albo wody)
1 nieduża cebula
1 łyżeczka klarowanego masła albo oleju
2 czubate łyżki kaszy manny albo bułki tartej
1 duże jajko
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki pieprzu
szczypta chili
2 czubate łyżki startego majeranku

bułka tarta do obtoczenia kotletów
tłuszcz do smażenia ( u mnie 1 łyżeczka oleju z pestek winogron)


Kajzerkę namoczyć w mleku (albo w wodzie), a gdy będzie miękka dobrze odcisnąć. Cebulkę pokroić w drobną kosteczkę i zeszklić na 1 łyżeczce roztopionego klarowanego masła (nie przysmażać). Mięso zmielić razem z odciśniętą kajzerką.
Do mięsa dodać cebulkę, 2 łyżki kaszy manny albo bułki tartej (osobiście wolę kaszę), jajko i przyprawy. Wyrobić na jednolitą masę (używam do tego własnej ręki odzianej w rękawiczkę jednorazową) i jeśli masa będzie zbyt luźna dodać łyżkę bułki tartej. Podzielić na 6 części. Uformować kotlety (okrągłe, owalne – jakie lubimy), obtoczyć w bułce tartej. Na rozgrzany tłuszcz włożyć kotlety i smażyć na wolnym ogniu po około 10 minut z każdej strony (zależy od tego, czy są bardziej płaskie czy bardziej pękate). Po przełożeniu na drugą stronę można przykryć patelnię pokrywką, wtedy kotlety będą bardziej soczyste.
Można też zrobić to nieco inaczej – kotlety na patelni tylko obsmażyć, a potem przełożyć je do naczynia żaroodpornego i wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 40 minut...
W mojej patelni Dry Cooker przygotowanie kotletów trwało jakieś 20 minut... i okazały się jeszcze lepsze niż te, które smażyłam klasycznie na większej ilości tłuszczu.

środa, 6 kwietnia 2011

Sos warzywno – pomidorowy


Dziś obiecany sos do parowanych pulpecików – jeden z moich ulubionych.
Sosy warzywne mają to do siebie, że można dodać do nich praktycznie większość warzyw, które lubimy. Ja takich wariacji robię wiele i są świetne do pulpecików, kurczaka, ryżu czy makaronu. Niewiele tłuszczu, dużo warzyw i bez mąki... No i zdecydowanie mam słabość do pomidorów i bazylii...
Bardzo lubię te sosy robić na mojej dziurawej patelni Dry Cooker, bo warzywa zachowują jędrność, a jednocześnie są miękkie i aromatyczne. Muszę tylko uważać, żeby były łaskawe pozostać na patelni a nie uciekać dziurkami ;-)

 

Składniki na 4 porcje

5 - 6 łodyg selera naciowego
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
1 duża marchew
1 papryka czerwona
1 łyżeczka oliwy
500 ml gęstego soku pomidorowego albo 2 puszki krojonych pomidorów
1 liść laurowy
sól, pieprz
1 łyżeczka cukru
zioła suszone tymianek, bazylia, oregano – po 1 łyżeczce
świeża bazylia


Robienie sosu najlepiej zacząć od przygotowania wszystkich warzyw. Seler naciowy pokroić w grubą kostkę. Cebulę, czosnek, paprykę i marchewkę obrać. Cebulę i paprykę pokroić w drobną kostkę, a czosnek w 4 grubsze plasterki. Marchewkę zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Na głębokiej patelni albo w rondlu rozgrzać 1 łyżeczkę oliwy, wrzucić plasterki czosnku, a gdy zaczną lekko brązowieć szybko usunąć z patelni, aby oliwa nie zgorzkniała (zamiast tego można użyć oliwy aromatyzowanej czosnkiem). Wrzucić pokrojoną cebulę i ją lekko podsmażyć (ale tak, aby nie ściemniała), dodać liść laurowy, seler naciowy i marchewkę, wsypać ½ łyżeczki soli i ½ łyżeczki pieprzu. Podlać niewielką ilością wody i dusić około 10 minut. 


Następnie dodać pokrojoną paprykę i pomidory z puszki albo sok pomidorowy. Gotować razem kolejne 10 minut. Na koniec doprawić cukrem, ulubionymi ziołami (niekoniecznie tymi, które ja proponuję). Spróbować i jeśli trzeba to dodać jeszcze soli czy pieprzu wg własnego smaku (wszystko zależy od pomidorów – ja przeważnie jeszcze dosypuję trochę pieprzu, bo solę mało, ale pieprzu nie żałuję)
Na samym końcu wrzucić posiekaną świeżą bazylię i gotowe.
Ja sosu niczym nie zaciągam, warzywa czynią go wystarczająco gęstym.


Świetny do pulpecików, pieczonego mięsa czy makaronu... U mnie w trójkącie z makaronem razowym i pulpecikami ugotowanymi na parze.


sobota, 5 marca 2011

Pulpeciki w sosie pomidorowo - warzywnym

Jakiś czas temu zostałam poproszona o przetestowanie soków firmy Marwit. Zgodziłam się w ciemno i nie żałuję. W czwartek skoro świt przedstawiciel firmy przywiózł mi świeże soczki.


Otworzyłam butelkę, spróbowałam i od razu wiedziałam, że na dobre zagości w mojej kuchni.
Surowy, świeżo wyciśnięty sok ma piękny kolor, świetną konsystencję i obłędny zapach lata. Sok jest butelkowany, nie ma w nim żadnych konserwantów ani przypraw. Nie jest pasteryzowany, przeznaczony do spożycia w ciągu trzech dni... Dla mnie szczypta morskiej soli i świeżo zmielonego pieprzu dopełniła całości.


Sok okazał się nie tylko świetnym napojem do śniadania, ale również doskonałym dodatkiem do mojego czwartkowego obiadu. Wykorzystałam go do sosu... i na mojej „dziurawej” patelni Dry Cooker przygotowałam kolejny pyszny, lekki i zdrowy obiad... I tym prostym przepisem nie omieszkam się z Wami podzielić.


Składniki na 4 porcje

400 g mięsa drobiowego (użyłam indyka)
1 mała kajzerka
1 jajko
2 łyżki kaszy manny
1 łyżka bułki tartej
½ łyżeczki soli
pieprz
1 czubata łyżka majeranku

Sos:
1 średnia cebula
1 duża marchewka
1 nieduży kawałek selera
1 por (biała część)
1 mała czerwona papryka
1 papryczka piri-piri albo chili
1 butelka soku pomidorowego Marwit (250 ml)
świeża bazylia
1 łyżeczka cukru
sól, pieprz, chili, suszona bazylia, oregano

Mięso zmielić. Kajzerkę namoczyć w zimniej wodzie albo mleku a następnie dobrze odcisnąć i dodać do mięsa. Wsypać kaszę manną, bułkę tartą, dodać jajko i przyprawy. Wyrobić na jednolitą masę. Jeśli jest zbyt luźna dodać trochę bułki tartej, jeśli zbyt zwarta odrobinę letniej wody.
Uformować 20 kulek wielkości dużego orzecha włoskiego.
Na patelni rozgrzać ½ łyżeczki oleju i obsmażyć pulpeciki. Podlać niewielką ilością wody, przykryć i dusić ok 10 minut, aby dobrze się w środku ugotowały. Gdy woda odparuje zdjąć z patelni i odstawić.
W międzyczasie, gdy pulpeciki się duszą obrać warzywa. Cebulę, por, paprykę pokroić w drobną kostkę. Marchewkę i seler zetrzeć na tarce. Papryczkę piri-piri posiekać bardzo drobno.
Na patelnię (po ściągnięciu pulpecików) wrzucić cebulę i por i zeszklić. Dodać pokrojoną paprykę, papryczkę piri-piri, a następnie startą marchewkę i seler. Dodać odrobinę soli i pieprzu. Podlać niewielką ilością wody i dusić ok 10-15 minut aż warzywa zmiękną. Pod koniec duszenia dodać suszone zioła i wlać sok pomidorowy. Dusić ok 2-4 minut do lekkiego zredukowania płynu. Doprawić cukrem, solą, pieprzem, chili i wsypać świeżą bazylię.


Do przygotowanego sosu włożyć pulpeciki, podgrzać wszystko razem i podawać... z kuskusem, kaszą, ryżem, makaronem, ziemniakami... wszystko jest dozwolone. Ja wybrałam kuskus.
Potrawa jest dosyć pikantna, więc jeśli ktoś lubi dania łagodniejsze to może zrezygnować z papryczki piri-piri i chili... a pieprz dozować ostrożnie. My lubimy dania pikantne, choć z papryczką też staram się uważać, bo jest naprawdę ostra.


czwartek, 3 marca 2011

Ryba w occie i Dry Cooker

W poniedziałek do moich drzwi zapukał kurier i dostarczył mi moją nagrodę... patelnię ceramiczną Dry Cooker włoskiej marki Delimano... Patelnia od początku wzbudziła moje zainteresowanie... bo jest dziurawa ;-))) Zaciekawiło mnie w niej też to, że wystarczy kropla oleju... oczywiście sceptyczna byłam, no bo jak można usmażyć chrupiącą rybkę na tak niewielkiej ilości oleju? No normalnie jako niewierna Margarytka musiałam się przekonać na własnej skórze. I się przekonałam. Pół łyżeczki oleju wystarczyło mi do usmażenia ok kilograma pstrąga... i to na złoto – tak jak lubię. Mogę się teraz przyznać bez bicia, że miałam potworne obawy, że moja ryba się ugotuje a nie usmaży... a ugotowanej nie lubię. I co? I jestem zaczarowana tą patelnią... będę eksperymentować dalej, bo pomysłów pełna głowa. No i mam dwa przepisy na ciasto do wypróbowania. Tak, tak... na ciasto. Sama nie mogłam uwierzyć, że na patelni można zrobić ciasto. A jednak... ale sama mam zamiar się o tym przekonać i to już niebawem.

Patelnia ma jeszcze kilka innych zalet: powłoka ceramiczna sprawia, że potrawy nie przywierają, patelnia nie rysuje się, a gdy wystygnie wystarczy kilka ruchów miękką gąbką i wygląda jak nowa. Poza tym patelnia robi czary mary i sygnalizuje gotowość do użycia :-)  

Czarne – pstryk – czerwone.



Zdaje mi się, że to będzie moja ulubiona patelnia... może z czasem dorobię się też innych naczyń Delimano, bo bardzo mi się podobają, choć do najtańszych nie należą... Ale tak sobie ostatnio pomyślałam, że kupiłam patelnię Tefala za 90 zł – i jakoś nie dumałam nad ceną, a te ceramiczne są dużo bardziej wytrzymałe, zdecydowanie ładniejsze i w podobnych cenach (99 -139 zł w zależności od wielkości). Niestety żywotność naczyń przy kuchenkach gazowych (a taką dysponuję i nie mam możliwości zainstalowania elektrycznej płyty ceramicznej) jest znacznie krótsza niż przy płytach ceramicznych, więc jakość ma ogromne znaczenie. I to do mnie przemawia najsilniej. Zobaczymy jak będzie wyglądało dalsze użytkowanie tej patelni – nie omieszkam się tym z Wami podzielić. Zauważyłam, że ta patelnia staje się coraz popularniejsza wśród kuchennej braci blogowej, ale jednak będę o niej wspominać jeśli okaże się dobrym pomocnikiem kuchennym. Przygotowałam z jej pomocą już dwie potrawy... Dziś jedna z nich – ryba w zalewie octowej, a o samej patelni można przeczytać TUTAJ.

W mojej zamrażarce zalegały od grudnia pstrągi... wyciągnęłam, zostawiłam na noc do rozmrożenia... trochę tego było, więc oprócz obiadu przygotowałam moją ulubioną rybę w zalewie octowej... Pyszna wyszła, dlatego też chętnie dzielę się z Wami przepisem – oczywiście prostym – u mnie nie może być inaczej.


Składniki na salaterkę (+ dwa kawałki ryby na obiadek)

ok 1 kg pstrąga (albo każdej innej ryby)
pieprz cytrynowy
olej do smażenia
opcjonalnie mąka do obtoczenia (nie użyłam)

Zalewa:
1 duża cebula
1 szklanka octu 10 %
1 czubata łyżka cukru
1 płaska łyżeczka soli
½ łyżeczki pieprzu
4 ziarna ziela angielskiego
1 duży liść laurowy
kilka ziaren czarnego pieprzu
1 łyżka oleju

Pstrąga (oczyszczonego) pokroić w dzwonki, osuszyć papierowym ręcznikiem, przyprawić pieprzem cytrynowym, ewentualnie solą (ja nie używam do ryby). Na patelni rozgrzać olej (u mnie całe pół łyżeczki) i wkładać kawałki ryby (jeśli używamy mąki to wcześniej każdy kawałek obtoczyć w mące) i smażyć na złoto.
Usmażoną rybę przełożyć do naczynia żaroodpornego.
Cebulę pokroić w półtalarki. W garnku (ja użyłam tej samej patelni, nawet jej nie myłam) rozgrzać olej, wrzucić cebulę i lekko ją zeszklić. Wlać 2 szklanki wody, wrzucić liść laurowy, ziele, pieprz. Zagotować. Dodać 1 szklankę octu, cukier i sól. Gotować ok 5 minut. Spróbować, czy zalewa nie jest zbyt ostra (ja lubię ostrą), ewentualnie dolać trochę gorącej wody.  
Tak przygotowaną zalewą zalać rybę i zostawić przynajmniej na 24 godziny. 


Gdy ostygnie odstawić do lodówki albo w chłodne miejsce. Najlepsza na drugi albo trzeci dzień.

A tak wygląda pstrąg z patelni Dry Cooker w duecie z surówką - obiad idealny :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...