Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 listopada 2022

Tarta dyniowa z gruszkami na cynamonowym kruchym spodzie

Mój mąż ma czasem pomysły… zachciało mu się tarty dyniowej. No to dobra żona wymodziła. Nie miałam na nią pomysłu, przejrzałam kilka przepisów w internecie, ale nic mi nie przypasowało na tyle, abym chciała to przenieść do swojej kuchni. Niewątpliwie jednak zainspirowałam się choćby pomysłem na dodanie gruszek do mojej tarty. Gdy zabrałam się za ciasto na tartę to pomyślałam, że do dyni fajnie pasuje cynamon, więc moje kruche ciasto zaczarowałam cynamonem – ależ pięknie pachniało podczas pieczenia.
W sumie sam przepis jest bardzo prosty, niezbyt czasochłonny, tylko dynię trzeba upiec trochę wcześniej, aby ostygła. Kolor tarty w dużej mierze będzie zależał od odmiany dyni, jakiej użyjemy. Ja użyłam dyni hokkaido wyhodowanej przez mojego brata w ogrodzie. Ta dynia ma niewiele wody, więc po upieczeniu jest zwarta i kremowa, idealnie nadaje się właśnie do tego rodzaju wypieków. I właśnie tę dynię polecam.
Tarta pięknie się prezentuje, cudownie pachnie i rozpływa się w ustach. Zachęcam do wypróbowania, bo jest naprawdę pyszna. No i przy okazji zawiera dużo białka i jeszcze sporo witamin ukrytych w dyni. Zdecydowanie to dobre ciasto na jesienny wieczór.
Można zamienić cukier na np. erytrytol i będzie wersja dla diabetyka.

 



Składniki na tartę o średnicy 24 -26 cm:

Ciasto:
250 g mąki
150 g zimnego masła
50 g cukru pudru
1 płaska łyżeczka cynamonu
1 duże jajko (można dać dwa małe, moje było duże i miało dwa żółtka)

Nadzienie:
200 g twarogu mielonego (ja użyłam mielonego twarogu półtłustego z kostki i taki rekomenduję)
150 g skyru naturalnego
140 g cukru (ok ¾ szklanki)
300 g pieczonej dyni (polecam dynię hokkaido)
3 duże jajka
1 czubata łyżka budyniu śmietankowego (można zastąpić skrobią ziemniaczaną)
2 łyżeczki cukru pomarańczowego (użyłam Kotanyi, bo taki miałam w domu)
1 płaska łyżeczka przyprawy do piernika

Dodatkowo: 2 gruszki, opcjonalnie cukier cynamonowy albo karmel z wanilią (ja użyłam młynka z karmelem z wanilią i skórką pomarańczową z Kotanyi) – ale można to pominąć



Tarta dyniowa z gruszkami na cynamonowym kruchym spodzie – przygotowanie:

Najpierw trzeba upiec dynię – ja od razu upiekłam całą, wykorzystam resztę do innych potraw. Dynię pokroić na kawałki, usunąć część z pestkami, ułożyć na blaszce, wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec około 20 – 25 minut (ja przykrywam papierem do pieczenia, żeby mi się nie przypiekła). Dyni hokkaido nie trzeba obierać, skórka jest jadalna.

Wszystkie składniki kruchego ciasta włożyć do miski i szybko zagnieć (można użyć robota albo własnych rąk). Ciasto schłodzić przez 20 minut w lodówce, następnie rozwałkować i przełożyć do foremki do tarty (bardzo polecam formy z wyciąganym dnem, to wiele ułatwia). Nakłuć ciasto widelcem i wstawić jeszcze na 10 minut do lodówki. Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra – dół), albo do 180 stopni (termoobieg). Na ciasto położyć kawałek papieru do pieczenia i wysypać na niego np. ziarna fasoli albo specjalne kulki ceramiczne, które po upieczeniu tarty z powrotem wędrują do słoika (używam ich dobrych kilka lat i cały czas spełniają swoją obciążająca rolę znakomicie). Tartę wstawić do piekarnika i piec około 15 minut, aż ciasto lekko się podpiecze. Wyciągnąć z piekarnika, zdjąć papier z obciążeniem i zostawić do wystygnięcia.
Gruszki umyć, pokroić na kawałki (nie obierać ze skórki).
Wszystkie składniki nadzienia zmiksować (ja to robię w malakserze), ale można posłużyć się równie dobrze zwykłym blenderem „żyrafą” albo tym czym dysponujemy we własnej kuchni.
Masę przelać na ciasto, na górze ułożyć gruszki i w tym momencie można oprószyć cukrem cynamonowym albo karmelem, można też posypać odrobiną zwykłego grubego cukru.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (u mnie termoobieg) i piec około 30 minut, aż masa ładnie się zetnie. Wyciągnąć z piekarnika i zostawić do wystygnięcia. 


 


czwartek, 17 czerwca 2021

Pełnoziarnista orkiszowa tarta z botwinką i serem korycińskim

Ta tarta to połączenie pysznego kruchego ciasta, aromatycznego buraczkowego nadzienia i pysznej kołderki z sera korycińskiego. We wtorek kupiłam duży pęczek botwinki, część wykorzystałam do frittaty, a resztę do tej tarty. Podsmażona z cebulą botwinka nabrała słodyczy, a delikatnie doprawiona nabrała charakteru.

Sery Korycińskie Bielec pojawiły się w mojej kuchni prawie rok temu. Podczas naszego urlopu na Podlasiu, nasz kolega Zenek (obywatel świata, a przy okazji mieszkaniec Białegostoku) zabrał nas do serowarni państwa Agnieszki i Marcina Bielec, która mieści się niedaleko Korycina w miejscowości Aulakowszczyzna , której nazwę niełatwo wymówić. No i przepadłam… sery mnie uwiodły. Okazało się, że można je zamawiać w sklepie internetowym i nie trzeba kupić całego ogromnego trzykilogramowego sera, a można kawałki np. po 300 czy po 500 g. A, że jest do wyboru całkiem sporo smaków, to takie rozwiązanie wydaje się idealne. To, co jest fajne, to do każdego zamówienia jest dokładany mały „gratis”, czyli kawałek sera o innym smaku, aby można było spróbować. Tym sposobem uwiódł mnie ser z płatkami pomidora i szczypiorkiem, którego sama z siebie pewnie bym nie zamówiła, a idealnie wpasował się w mój smak.
Bardzo się cieszę, że nastały czasy, iż tego typu produkty można kupić przez internet, a nie tylko lokalnie, bo dzięki temu i w Wielkopolsce można się cieszyć pysznym smakiem podlaskiego sera korycińskiego.
Sery Korycińskie Bielec są pakowane próżniowo i przesyłka dochodzi na drugi dzień po wysłaniu. Na opakowaniu jest podany termin pakowania i datę, do której najlepiej ser zjeść. Jednak to ser dojrzewający, więc spokojnie po rozpakowaniu może leżeć w lodówce, gdzie dojrzeje i przemieni się w żółty (jeśli dotrwa). Ser w zasadzie co kilka dni smakuje inaczej i ma to swój urok. Są też w sprzedaży sery wędzone, których ja osobiście jestem fanką. Sery można mrozić, ale najlepiej nie czekać, tylko zamrozić je od razu, takie świeże – wtedy po rozmrożeniu mają bardzo dobrą konsystencję i się nie kruszą. To chyba tyle o samych serach. A teraz zapraszam po przepis na pyszną tartę. Wiem, że zdrowe i wegetariańskie przepisy nie cieszą się powodzeniem, ale ten jest warty grzechu, bo ta tarta jest obłędna. Co prawda dosyć kaloryczna, bo w końcu to kruche ciasto z masłem, ale jest też bardzo sycąca i jednym kawałkiem z dodatkiem warzyw można się spokojnie najeść. 


Składniki na 6 porcji:

Ciasto:

200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej typ 1850 (ja używam Basi – podaję konkretną mąkę, żeby nie było niespodzianek przy wypieku)

100 g zimnego masła 82% tłuszczu

2 żółtka z dużych jajek

¼ łyżeczki soli

1 łyżka bardzo zimnej wody

opcjonalnie: ulubione zioła

Nadzienie:

1 duża cebula

pęczek botwinki - około 500 g

½ łyżki klarowanego masła albo 2 łyżki oleju

sól, pieprz, chili

1 łyżka soku z cytryny

100 ml słodkiej śmietanki (18 albo 30%)

1 duże jajko

15 g drobno tartego sera korycińskiego (ja dałam z chili i oregano)

 

Dodatkowo: 

120 g pokrojonego na drobno sera korycińskiego w dowolnym smaku (u mnie mieszanka trzech: z czosnkiem niedźwiedzim, z chili i oregano, z płatami pomidorów i szczypiorkiem), ulubione zioła do oprószenia góry tarty

 


Pełnoziarnista orkiszowa tarta z botwinką i serem korycińskim - przygotowanie:

Mąkę, masło, żółtka, sól, wodę włożyć do miski albo do malaksera i szybko zagnieść gładkie ciasto. Trzeba się sprężać, żeby ciasta nie ogrzać, aby nie uwalniać zbyt dużo glutenu. Im ciasto chłodniejsze i szybciej zagniecione tym bardziej kruche. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest użycie malaksera albo robota, aby nie oddawać ciastu ciepła naszych rąk. Zagniecione ciasto zawinąć w folię i odłożyć do lodówki na około 20 – 30 minut.

W czasie, gdy ciasto się chłodzi przygotować farsz. Cebulę obrać i pokroić w kostkę. Botwinkę oczyścić i pokroić na drobno razem z łodyżkami i większością liści. Na patelni rozgrzać masło albo olej, wrzucić cebulę i delikatnie ją podsmażyć, dodać botwinkę i smażyć na małym ogniu przez około 7 -8 minut, aż buraczki zmiękną, a liście się mocno skurczą (cały płyn, który puści botwinka powinien odparować). Doprawić solą, pieprzem, odrobiną chili i sokiem z cytryny. Jajko roztrzepać ze śmietanką i drobno potartym serem.

Formę do tarty posmarować masłem (ja smaruję tylko spód), ciasto rozwałkować i przełożyć do foremki (dokładnie ją wylepić dociskając ciasto do ścianek). Ciasto nakłuć widelcem w kilku miejscach. Można wyłożyć pergaminem i obciążyć, ale ja tego nie robiłam. Piekarnik nagrzać do 200 stopni (u mnie góra – dół), wstawić blaszkę z ciastem i podpiec przez 10 -15 minut. Na podpieczone ciasto wyłożyć podsmażoną botwinkę, polać jajkiem wymieszanym ze śmietanką i serem. Posypać całość drobno pokrojonym serem korycińskim i oprószyć ulubionymi ziołami (u mnie zioła do sałatek z młynka Kotanyi i płatki chili).

Tartę ponownie wstawić do piekarnika i zapiekać około 20 minut. Wyciągnąć, odczekać kilka chwil, aby lekko odparowała i pokroić na porcje. Bardzo smaczna i na gorąco i na zimno. Może stanowić fajne drugie śniadanie do pracy czy przekąskę na wypad za miasto. Ja swoją porcję zjadłam z surówką z młodej kapusty, która o tej porze roku smakuje wybornie. 

 




A gdybyście mieli ochotę na zakup Sera Korycińskiego Swojskiego Bielec, w którym ja się zakochałam, to znajdziecie go w sklepie internetowym

 


sobota, 21 września 2019

Tarta orkiszowa z budyniem, śliwkami i płatkami migdałowymi


Zielonooki mówi, że gdy idzie jesień, to ciasto ze śliwkami jest koniecznością. Jedno już piekłam dwa tygodnie temu, ale zabraliśmy je na zlot, więc specjalnie nie pojadł, bo szło jak ciepłe bułki.
Tym razem wymarzył sobie tartę z budyniem i śliwkami, więc oto ona.
Jest zrobiona z mąki orkiszowej, dobrego masła i wiejskich jajek. Śliwki nadają lekkiej kwaskowatości, a odrobina cynamonu doskonale do nich pasuje. 



Składniki na foremkę o średnicy 24 – 26 cm (u mnie 25 cm):

Składniki na ciasto:
200 g mąki orkiszowej jasnej (można użyć zwykłej tortowej)
130 g zimnego masła
60 g erytrolu albo drobnego cukru do wypieków
2 żółtka
szczypta soli

Budyń:
500 ml mleka (u mnie 2 %)
2 żółtka
1 czubata łyżka (25 g) skrobi/mąki ziemniaczanej
2 łyżki (40 g) mąki orkiszowej jasnej albo zwykłej pszennej
2 czubate łyżki (około 50 g) erytrolu albo cukru
1 łyżeczka pasty waniliowej (można dać w zamian olejek, choć ja nie używam)

albo:

500 ml mleka
budyń waniliowy w proszku (na 500 ml mleka)
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
2 czubate łyżki erytrolu albo cukru

Dodatkowo:
około 500 g śliwek
4 łyżki płatków migdałowych
½ łyżeczki mielonego cynamonu



Tarta orkiszowa z budyniem, śliwkami i płatkami migdałowymi – przygotowanie:

Mąkę przesiać do misy, dodać sól, erytrol i pokrojone w kostkę zimne masło. Posiekać nożem albo wrzucić do robota, aby połączyć masło z mąką do konsystencji mokrego piasku. Dodać żółtka i wyrobić ciasto – jest bardzo delikatne i kruche. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 20 minut.
Formę do tarty posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Schłodzone ciasto rozwałkować na okrąg nieco większy od średnicy formy. Ciasto przełożyć do blaszki (ja najpierw nawijam rozwałkowane ciasto na wałek – tak jest łatwiej je przenieść) i dokładnie docisnąć do brzegów foremki. Nadmiar ciasta z brzegów usunąć. Ciasto nakłuć widelcem w kilku miejscach. Na ciasto można położyć kawałek papieru do pieczenia i obciążyć (ja mam kulki ceramiczne, ale może być np. fasola czy groch). Można też podpiec bez obciążania, to kruche ciasto, więc nie będzie mocno rosło.
Piekarnik nagrzać do 230 stopni. Wstawić ciasto i piec 8 minut. W tym czasie przygotować budyń.

Wersja pierwsza: 150 ml mleka wlać do dużego kubka, dodać żółtka, mąkę pszenną i ziemniaczaną, dokładnie wymieszać tak, aby nie było grudek. 350 ml mleka zagotować z erytrolem albo cukrem i pastą waniliową. Gdy mleko zacznie wrzeć wlać mieszaninę mleka, żółtek i mąki i gotować na wolnym ogniu cały czas mieszając. Gdy budyń zgęstnieje zdjąć z ognia.
Wersja druga: 150 ml mleka wlać do kubka, wsypać gotowy budyń i mąkę ziemniaczaną, wymieszać. 350 ml mleka zagotować z erytrolem albo cukrem, następnie wlać mleko z budyniem i gotować na wolnym ogniu aż masa zgęstnieje.

Śliwki pokroić na ćwiartki. Na ciepłe ciasto wlać ciepły budyń. Na budyniu ułożyć pokrojone śliwki, posypać cynamonem i płatkami migdałowymi. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i piec 20 minut. Wyciągnąć z piekarnika, zostawić do całkowitego wystygnięcia. 



wtorek, 30 sierpnia 2016

Tarta z budyniem waniliowym, gruszkami, figami i płatkami migdałowymi

Ta tarta powstała specjalnie na życzenie Zielonookiego. Miał ochotę na tartę, ale nie bardzo wiedział z czym ma być. Miałam w domu ogrodowe gruszki, kilka kupionych dzień wcześniej fig, więc postanowiłam to jakoś skomponować. Żeby nie było za sucho wykombinowałam, że połączę to z domowym budyniem. I wyszło naprawdę pysznie.



Składniki na foremkę o średnicy 24 – 26 cm (u mnie 25 cm):

Składniki na ciasto:
220 g mąki pszennej (dałam 110 g tortowej typ 450 i 110 g krupczatki typ 450)
110 g zimnego masła
30 g (2 płaskie łyżki) drobnego cukru do wypieków
1 łyżeczka pasty waniliowej
1 żółtko z dużego jajka
3 łyżki bardzo zimnej wody
szczypta soli

Budyń:
500 ml mleka (u mnie 2 %)
2 żółtka
1 czubata łyżka (25 g) skrobi/mąki ziemniaczanej
2 łyżki (40 g) mąki pszennej wrocławskiej typ 500
2 czubate łyżki (około 50 g) cukru – dałam domowy waniliowy
1 łyżeczka pasty waniliowej (można dać w zamian olejek, choć ja nie używam)

Dodatkowo:
2 gruszki
2 figi
4 łyżki płatków migdałowych


Tarta z budyniem waniliowym, gruszkami, figami i płatkami migdałowymi – przygotowanie:

Ciasto:
Mąkę przesiać do misy, dodać sól, cukier i pokrojone w kostkę zimne masło. Posiekać nożem albo wrzucić do robota, aby połączyć masło z mąką do konsystencji mokrego piasku. Dodać żółtko, wodę i wyrobić ciasto – jest bardzo delikatne i kruche. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 20 minut (a w tym czasie, gdy ciasto się chłodzi przygotować budyń).
Formę do tarty posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Schłodzone ciasto rozwałkować na okrąg nieco większy od średnicy formy. Ciasto przełożyć do blaszki (ja najpierw nawijam rozwałkowane ciasto na wałek – tak jest łatwiej je przenieść) i dokładnie docisnąć do brzegów foremki. Nadmiar ciasta z brzegów usunąć. Na ciasto położyć kawałek papieru do pieczenia i obciążyć (ja mam kulki ceramiczne, ale może być np. fasola czy groch).
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Wstawić ciasto i piec 10 minut. Ostudzić (jak się nie ostudzi, to może pojawić się niewielki zakalec).

Budyń:
150 ml mleka wlać do dużego kubka, dodać żółtka, mąkę pszenną i ziemniaczaną, dokładnie wymieszać tak, aby nie było grudek. 350 ml mleka zagotować z cukrem i pastą waniliową. Gdy mleko zacznie wrzeć wlać mieszaninę mleka, żółtek i mąki i gotować na wolnym ogniu cały czas mieszając. Gdy budyń zgęstnieje zdjąć z ognia i zostawić do przestygnięcia (co jakiś czas wymieszać, aby się nie zrobił na wierzchu „kożuch”).

Gruszki obrać ze skórki i pokroić w ósemki, figi pokroić w plastry.
Na przestygnięte ciasto wyłożyć budyń (też powinien być przestygnięty, nie gorący). Na budyniu ułożyć figi i gruszki. Posypać płatkami migdałowymi.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 25 minut. Wyciągnąć z piekarnika, zostawić do całkowitego wystygnięcia.




niedziela, 28 lutego 2016

Tarta migdałowa z jabłkami i marcepanem

Zielonooki lubi wszelkie szarlotki, więc co jakiś czas piekę ciasto z jabłkami. W szafce zalegały mi mielone migdały i masa marcepanowa, natomiast masło, smalec i jajka mam w domu zawsze, a to zupełnie niezły początek do czegoś smacznego. I tak stała się tarta – delikatne, kruche ciasto, wypełnione sporą ilością jabłek, obłożone marcepanem i posypane kruszoną. Czego chcieć więcej? No może gałki waniliowych lodów, których niestety w domu nie miałam, a do sklepu żadnemu z nas się iść nie chciało.
Przepis własny,  wymyślony na poczekaniu  z tego, co było pod ręką. 


Składniki na blaszkę o średnicy 25 cm:

Ciasto:
100 g mielonych migdałów
100 g mąki pszennej tortowej typ 405 albo typ 450
80 g zimnego masła
20 g smalcu
20 g cukru pudru
szczypta soli
2 żółtka z dużych jajek
30 ml (2 łyżki) amaretto (można zastąpić zimną wodą z kilkoma kroplami olejku migdałowego)

Nadzienie:
1 kg kwaskowych jabłek (najlepsza szara reneta albo antonówka)
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka cukru (można dać więcej jeśli jabłka są bardzo kwaśne)

Kruszonka:
75 g mąki pszennej tortowej typ 450
50 drobnego cukru do wypieków
40 g zimnego masła
15 ml (1 łyżka) amaretto

Dodatkowo:
100 g masy marcepanowej
1 łyżka kaszy manny (można zastąpić drobną bułką tartą)


Przygotować ciasto: mąkę przesiać, wymieszać z migdałami, cukrem pudrem i solą, dodać masło i smalec, posiekać nożem, dodać żółtka i amaretto. Zagnieść szybko gładkie ciasto (ja to robię w robocie, aby niepotrzebnie nie ogrzewać ciasta). Gotowe ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około 45 minut.
W tym czasie wszystkie składniki kruszonki zagnieść do konsystencji grubego mokrego piasku (można pozgniatać w dłoniach i uformować grudki) i również wstawić do lodówki.
Jabłka obrać, pokroić w dosyć cienkie plasterki, posypać cukrem i cynamonem i delikatnie wymieszać, tak aby nie połamać plasterków.
Ciasto wyciągnąć z lodówki, rozwałkować na okrąg nieco większy od formy, przełożyć do formy i dokładnie ją wylepić dociskając do brzegów– ewentualny nadmiar ciasta z góry usunąć. Ciasto nakłuć widelcem, posypać kaszą manną (można podpiec je przez 10 minut w 200 stopniach i ostudzić, ale w przypadku tej tarty nie ma takiej potrzeby). Jabłka ułożyć gęsto na cieście, obłożyć cienko pokrojonymi plastrami masy marcepanowej i posypać kruszonką.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra – dół). Tartę wstawić do gorącego piekarnika i piec 45 minut (jeśli góra zbyt mocno się rumieni można przykryć folią aluminiową).
Wyciągnąć i zostawić do przestygnięcia... choć moim zdaniem najsmaczniejsza jest na ciepło. 



wtorek, 15 września 2015

Galette czyli rustykalna tarta migdałowa z marcepanem i śliwkami

W sobotę Zielonooki stwierdził, że zjadłby jakieś ciasto ze śliwkami. Przeglądałam akurat „Palce lizać” z 8 września 2015 i rzuciła mi się w oczy tarta ze śliwkami. W sumie z przepisu nie skorzystałam, bo zrobiłam od początku do końca po swojemu, ale zainspirować, to z pewnością się zainspirowałam. I właśnie o to chodzi – coś wpadnie w oko, a potem kombinuję po swojemu. Lubię tworzyć z tego, co mam pod ręką, a tym razem wykombinowałam bardzo, bardzo smacznie.
Tarta nie jest zbyt słodka, śliwki dodają jej kwaskowego posmaku, a w połączeniu z masą marcepanową stanowią rozkosz dla podniebienia. Bardzo polecam. 


Składniki na średniej wielkości tartę:

Ciasto:
150 g jasnej mąki orkiszowej typ 630 (można użyć pszennej tortowej)
100 g mielonych migdałów
40 g cukru pudru
150 g zimnego masła
1 żółtko (białko zostawić do posmarowania)
szczypta soli
2 łyżki amaretto (można zastąpić kilkoma kroplami olejku migdałowego i 2 łyżkami zimnej wody)

Nadzienie:
125 g miękkiej masy marcepanowej
100 g kwaśnej śmietany – użyłam 12 %, ale może być każda inna
700 g śliwek (dowolnych – ja użyłam trzech gatunków, bo tak mi pani na targu wymieszała)
1 łyżka soku z cytryny
100 g cukru trzcinowego
2 łyżki skrobi kukurydzianej albo ziemniaczanej
¼ łyżeczki cynamonu

Dodatkowo:
rozkłócone białko (żółtko wykorzystane do kruchego ciasta)
2 łyżki cukru trzcinowego
4 łyżki płatków migdałowych


Przygotować ciasto. Mąkę wymieszać z migdałami, solą, cukrem pudrem. Masło pokroić na drobne kawałki, dodać do mąki i posiekać nożem, dodać żółtko, amaretto (albo wodę z olejkiem) i zagnieść szybko gładkie ciasto – ja robię to w robocie, więc nie ogrzewam dodatkowo ciasta.
Gładkie ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 30 minut.
Masę marcepanową utrzeć ze śmietaną na gładki krem (najlepiej przy pomocy miksera). Śliwki umyć, osuszyć, pozbawić pestek i pokroić na mniejsze kawałki. Dodać sok z cytryny, cukier, cynamon, skrobię i wymieszać, aby mieszanka suchych składników pokryła owoce.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Ciasto wyciągnąć z lodówki i rozwałkować, przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia albo od razu rozwałkować na papierze. Kształt nie musi być regularny. Na środku ciasta rozsmarować masę marcepanowo – śmietanową, zostawiając wolny brzeg o szerokości 5 – 6 cm. Na masie ułożyć śliwki. Wolny brzeg zagiąć do środka częściowo przykrywając owoce – nie trzeba tego robić bardzo starannie, bo w końcu to tarta rustykalna.
Całość posmarować rozkłóconym białkiem, posypać cukrem trzcinowym i płatkami migdałowymi. Wstawić do gorącego piekarnika na wysokość mniej więcej 1/3 od dołu i piec około 40 minut (góra – dół). Zostawić do wystygnięcia i gotowe. 




piątek, 3 lipca 2015

Tarta z serem, morelami i płatkami migdałowymi

Ta tarta to wynik pokrzyżowanych planów. Nie to planowałam, nie to miało początkowo wyjść. No, ale jak się wali, to trzeba ratować sytuację. Początkowo miała być tarta rustykalna, ale masa po zmiksowaniu żółtek z serkami zrobiła się zbyt rzadka, aby to mogło się udać, więc czym prędzej wyciągnęłam formę i zrobiłam zwykłą tartę.
Wyszła pyszna, lekko kwaskowa, pachnąca wanilią i morelami. 


Składniki na formę o średnicy 24 - 26 cm (moja ma 25 cm):

Ciasto:
220 g mąki pszennej (dałam 110 g tortowej typ 450 i 110 g orkiszowej typ 700)
110 g zimnego masła
30 g (2 łyżki) drobnego cukru do wypieków
1 łyżeczka pasty waniliowej
1 żółtko z dużego jajka
3 łyżki bardzo zimnej wody
szczypta soli

Masa:
2 duże jajka (używam jajek o wadze ok. 75g)
300 g serka Almette z Morelą i Wanilią (2 opakowania po 150 g)
30 g (2 łyżki) cukru (użyłam domowego waniliowego)

Dodatkowo:
8 – 12 moreli (ilość zależy od wielkości, moje były dosyć duże)
3 – 4 łyżki płatków migdałowych
cukier puder do oprószenia


Mąkę przesiać do misy, dodać sól, cukier i pokrojone w kostkę zimne masło. Posiekać nożem albo wrzucić do robota, aby połączyć masło z mąką do konsystencji mokrego piasku. Dodać żółtko, wodę i wyrobić ciasto – jest bardzo kruche. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 20 minut (a w tym czasie, gdy ciasto się chłodzi przygotować masę).
Formę do tarty posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Schłodzone ciasto rozwałkować na okrąg nieco większy od średnicy formy. Ciasto przełożyć do blaszki (ja najpierw nawijam rozwałkowane ciasto na wałek – tak jest łatwiej je przenieść) i dokładnie docisnąć do brzegów foremki. Nadmiar ciasta z brzegów usunąć. Na ciasto położyć kawałek papieru do pieczenia i obciążyć (ja mam kulki ceramiczne, ale może być np. fasola czy groch).
Piekarnik nagrzać do 200 stopni.Wstawić ciasto i piec 10 minut. Ostudzić (jak się nie ostudzi, to może pojawić się niewielki zakalec).
Żółtka oddzielić od białek, żółtka utrzeć z cukrem na jasny kogel mogel, dodać serek i zmiksować. Białka ubić na sztywną pianę i dodać do masy, dokładnie wymieszać.
Morele przekroić na połówki, usunąć pestki. Masę przelać na ostudzone ciasto, ułożyć morele, posypać płatkami migdałowymi. Wstawić do gorącego piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec około 35 minut (góra – dół). Mniej więcej w połowie pieczenia można górę przykryć folią aluminiową, jeśli tarta ma być mniej przypieczona. Ale moim zdaniem właśnie w tym lekkim przypieczeniu jej urok, bo góra jest bardziej chrupiąca.
Ostudzić, oprószyć cukrem pudrem i gotowe. 



czwartek, 10 lipca 2014

Tarta na zielono z kurkami, brokułami i groszkiem

Przejrzałam folder ze zdjęciami i uświadomiłam sobie, że mam chyba z 30 nieopublikowanych przepisów. Dlaczego? A to zdjęcia mi się nie podobają albo samo danie, choć pyszne wygląda mało apetycznie, czasem przesiałam karteczkę, na której spisałam recepturę, itd. Jednak część przepisów zapisałam w notesie i te, które mają przyzwoite zdjęcia pojawią się na blogu. No cóż, artystką w dziedzinie fotografii to ja nigdy nie będę, więc chyba też nie powinnam się przejmować. Ale jak już człowiek zobaczy, że może zrobić coś lepiej, to to, co zrobił wcześniej niekoniecznie mu się podoba.

Raz na jakiś czas na naszym stole pojawia się tarta wytrawna, z warzywami, z mięsem, z grzybami – wszystko zależy od tego, co mam pod ręką i na co mamy ochotę.
Dziś bardzo prosta tarta z moimi ulubionymi grzybami, czyli z kurkami, z groszkiem i brokułami. Smaczna i energetyczna, zieleń na talerzu zawsze poprawia mi nastrój. Tym razem przygotowałam tartę na jasnej mące orkiszowej, wyszła krucha i bardzo smaczna. 


Składniki na formę o średnicy 26-28 cm:

Ciasto:
200 g mąki orkiszowej typ 700 (można użyć zwykłej pszennej np. tortowej typ 450)
100 g zimnego masła
1 duże żółtko
¼ łyżeczki soli
4 – 5 łyżek zimnej wody
opcjonalnie 1 łyżeczka drobno roztartych ziół (u mnie dalmatyńskie)

Nadzienie:
1 - 2 szklanki drobnych kurek (ja miałam około 1,5 szklanki)
1 duża cebula
½ średniej wielkości brokuła
1 szklanka zielonego groszku (użyłam mrożonego)
1 łyżeczka klarowanego masła

2 jajka
100 ml mleka
1 łyżka mąki
½ łyżeczki soli
½ łyżeczki pieprzu
¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
1 łyżeczka ulubionych ziół (u mnie dalmatyńskie)
100 g mozzarelli albo żółtego sera (u mnie mozzarella z bloku)


Mąkę przesiać i wymieszać z solą, dodać pokrojone zimne masło i szybko posiekać z mąką. Dodać żółtko i wodę, zagnieść szybko gładkie ciasto (ja to zrobiłam z pomocą robota). Włożyć do lodówki na 30 minut i schłodzić.
Foremkę do tarty posmarować masłem. Zimne ciasto rozwałkować i wyłożyć nim blaszkę do tarty. Nakłuć widelcem w kilku miejscach, następnie ciasto przykryć  papierem do pieczenia i wysypać ziarnami fasoli albo kulkami ceramicznymi do pieczenia (służy to obciążeniu ciasta, aby nie rosło w trakcie podpiekania). Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra - dół), wstawić blaszkę z ciastem i piec 10 -15 minut, do lekkiego zrumienienia. Wyciągnąć i zostawić do wystygnięcia. Usunąć obciążenie i papier.
W dużym garnku zagotować wodę z niewielką ilością soli i 1 łyżeczką cukru. Wrzucić groszek, a po 5 minutach dołożyć brokuły. Gotować bez przykrycia 3 minuty. Odcedzić i zahartować zimną wodą.
Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, kurki oczyścić. Na patelni rozgrzać 1 łyżeczkę klarowanego masła, wrzucić cebulę i delikatnie zeszklić, dodać kurki i podsmażyć, woda z grzybów powinna odparować.
Na podpieczone ciasto wyłożyć usmażone kurki, brokuły i groszek.
Jajka rozkłócić z mlekiem i mąką, dodać przyprawy i 1/3 startego żółtego sera (użyłam blendera). Mieszanką zalać warzywa i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, piec około 20 -25 minut – masa powinna być już ładnie ścięta. Wyciągnąć, posypać ziołami i resztą tartego sera. Wstawić do piekarnika i piec jeszcze 5 minut, aby ser się ładnie rozpuścił (tartę można od razu posypać serem, ale ja nie lubię, gdy ser jest za mocno przypieczony, a tylko dobrze rozpuszczony). 



niedziela, 5 stycznia 2014

Tarta cytrynowa

Bardzo lubię kwaśne smaki, więc tarta cytrynowa należy do tych ciast, które zdecydowanie lubię. Odkąd spróbowałam pierwszy raz tarty z cukierni p. Tomasza Dekera to się w niej zakochałam. Podczas ostatniego pobytu w Gdańsku wybraliśmy się na kawę i właśnie na tartę cytrynową do jednej z cukierni. Wzięliśmy również na wynos po kawałku – ja tartę cytrynową, a Zielonooki wybrał tartę creme brulee z wiśniami (też mu bardzo smakowała). Niestety, tak doskonałej tarty cytrynowej jeszcze zrobić nie potrafię. Jednak dzisiejsza też jest pyszna, delikatna i mocno cytrynowa, na maślanym kruchym spodzie. Kiedyś robiłam tartę cytrynową z bezą - też była dobra, ale ta smakuje mi bardziej. 
Bazowałam na przepisie, który jest na wielu portalach kulinarnych, a jego autorem jest wspomniany p. Tomasz Deker. I choć nie jest to tarta z cukierni, to warto jej spróbować.
Niewiele w przepisie zmieniłam, są to zmiany raczej kosmetyczne – przepis podaję już po moich zmianach. 


Składniki na blaszkę o średnicy 23- 26 cm (moja foremka do tarty ma 25 cm):

Ciasto:
220 g mąki pszennej (dałam 110 g tortowej i 110 g krupczatki)
110 g zimnego masła
50 g cukru pudru (ja użyłam domowego waniliowego)
1 żółtko
3 łyżki zimnej śmietany kremówki
szczypta soli

Krem:
250 ml śmietanki kremówki (u mnie 30 % śmietanka bez żadnych dodatków)
1 czubata łyżka mazeiny (skrobi kukurydzianej) albo mąki ziemniaczanej
3 duże jajka
2 duże cytryny
180 g drobnego cukru do wypieków (nie pudru)


Mąkę przesiać do misy, dodać sól i pokrojone w kostkę zimne masło. Posiekać nożem albo wrzucić do robota – mnie wyręczył Chef Titanium (ważne, aby nie ogrzewać ciasta dłońmi). Dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto – jest bardzo kruche. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 20 minut.
Formę do tarty posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Schłodzone ciasto rozwałkować na okrąg nieco większy od średnicy formy. Ciasto przełożyć do blaszki (ja najpierw nawijam rozwałkowane ciasto na wałek – tak jest łatwiej je przenieść) i dokładnie docisnąć do brzegów foremki. Nadmiar ciasta z brzegów usunąć. Ciasto nakłuć widelcem, wyłożyć papierem do pieczenia i obciążyć – np. ziarnami fasoli albo specjalnymi kulkami ceramicznymi (ja mam kulki i polecam – jednorazowa inwestycja, a służą przez lata).
Piekarnik nagrzać do 180 stopni (góra – dół), wstawić ciasto i piec je przez 15 minut, do lekkiego zrumienienia. Wyciągnąć i zostawić do ostudzenia (można je posmarować rozkłóconym białkiem, które zostało po zagnieceniu ciasta – to zapobiegnie ewentualnemu rozmięknięciu ciasta).

Śmietankę lekko podgrzać (nie zagotowywać). Cytryny sparzyć wrzątkiem (włożyć do miseczki, wlać wrzątek i zostawić na 2 minuty, opłukać pod bieżącą wodą), a następnie zetrzeć skórkę uważając, aby nie ścierać białej warstwy i wycisnąć sok z cytryn (moje miały dosyć sporo soku – razem 150 ml). Żółtka oddzielić od białek. Żółtka wymieszać (ja to zrobiłam za pomocą trzepaczki rózgi) z mazeiną albo mąką ziemniaczaną i 3 łyżkami cukru. Do masy żółtkowej powoli wlewać ciepłą śmietankę i cały czas mieszać, aby nie zrobiły się kluski. Dodać sok i skórkę cytrynową, dobrze wymieszać.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodać resztę cukru. Ubitą pianę przełożyć do masy śmietanowej i delikatnie połączyć. Krem będzie dosyć rzadki.
Piekarnik nagrzać do 150 stopni bez termoobiegu (ja mojego nie wyłączałam po upieczeniu ciasta, jedynie zmniejszyłam temperaturę, bo zanim przygotowałam krem ciasto zdążyło ostygnąć).
Przygotowany krem wlać delikatnie na ciasto i wstawić foremkę do piekarnika. Trzeba uważać, bo masa jest płynna. Można postawić blaszkę z ciastem na raszkach i dopiero wlać krem – ja właśnie tak zrobiłam, ale poprosiłam Zielonookiego o pomoc w przytrzymaniu wysuniętej blaszki.
Piec 30 – 35 minut. Masa powinna być ścięta, ale bardzo delikatna – po wystudzeniu ściągnie się mocniej. Tartę wyciągnąć z piekarnika i zostawić do wystudzenia. Oprószyć cukrem pudrem albo polać bardzo cieniutką warstwą galaretki cytrynowej.
Krem w tarcie jest bardzo delikatny, dlatego można ją kroić dopiero po całkowitym wystudzeniu - może delikatnie opaść. Tarta najsmaczniejsza jest tego samego dnia, no i zdecydowanie nie warto wstawiać jej do lodówki, bo kruche ciasto bardzo na tym traci. 



poniedziałek, 22 października 2012

Tarta kasztanowa z gruszkami i czekoladą

To moje pierwsze spotkanie z mąką kasztanową, a wszystko zaczęło się od jesiennego konkursu. Kasia przysłała przepis na tę tartę kasztanową z gruszkami i Zielonookiemu tak się spodobała, że poprosił, abym ją upiekła. Niby nic trudnego, tylko weź człowieku kup mąkę kasztanową. Obleciałam całe miasto i nigdzie nie znalazłam, zajrzałam do sklepu ze zdrową żywnością, który prowadzi moja klientka i też nic. Zielonooki jednak się uparł i zamówił mąkę kasztanową przez internet – droga to przyjemność (około 22 zł za 500 g). Mąka przyszła a ja tartę upiekłam.
Przy przekładaniu na paterę wzięła małpa i pękła, a ja byłam zła jak osa... na szczęście szybko mi przeszło. I choć tarta urokliwie nie wyglądała to postanowiłam Wam ją pokazać (żeby nie było, że mnie wszystko wychodzi idealnie). Zielonookiemu bardzo smakowała. Mnie średnio, ale na mnie nie można zwracać uwagi, bo ja za czekoladą nie przepadam. Samo ciasto jednak było bardzo ciekawe w smaku i zdecydowanie mi pasowało. Gdyby tylko ta mąka była tańsza to chętnie piekłabym z niej częściej. 
Myślę, że można zrobić tę tartę również bez użycia mąki kasztanowej i zastąpić ją pszenną tortową. 


Składniki na tartę o średnicy 26 cm:

Ciasto:
200 g mąki krupczatki
200 g mąki kasztanowej
250 g masła
130 g cukru pudru (dosypałam jeszcze 1 łyżkę cukru pudru z wanilią)
2 żółtka
około 80 ml zimnej wody (tyle aby ciasto było zwarte i się nie kruszyło)

Nadzienie
4 soczyste gruszki (dałam gruszki nashi)
150 g gorzkiej czekolady + 1 łyżka masła (dodałam jeszcze 2 łyżki kremówki)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (dałam pastę waniliową)

Sos:
3 gruszki
cynamon i cukier do smaku (ja dałam cukier cynamonowy oraz karmel z wanilią z młynków Kotanyi)


Mąkę przesiać, wymieszać z cukrem pudrem i posiekać z masłem, dodać żółtka, wodę i zagnieść gładkie ciasto. Podzielić na 2 części i schłodzić przez 30 minut w lodówce. 
Jedną część ciasta rozwałkować i przełożyć do formy posmarowanej masłem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 - 190 stopni i delikatnie podpiec przez 12 -15 minut.
Gruszki obrać i pokroić w cienkie plasterki, wymieszać z ekstraktem z wanilii. Czekoladę połamać, wrzucić do miseczki, dodać masło i śmietanę i rozpuścić w kąpieli wodnej (miseczkę postawić na garnku z gorącą wodą).
Pokrojone gruszki wyłożyć na podpieczony spód i polać roztopioną czekoladą. Drugą część ciasta rozwałkować na okrąg, ułożyć na gruszkach (ja z niewielkiej części ciasta wykroiłam foremką małe dekoracje w postaci gruszki). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 – 190 stopni (u mnie 180 stopni - termoobieg z dolną grzałką) i piec około 30 -35 minut.
Wystudzoną tartę posypać cukrem pudrem.
Gruszki na sos obrać, pokroić w drobną kostkę i wrzucić do garnuszka. Wlać 2 łyżki wody i gotować do miękkości. Gdy będą miękkie zmiksować, doprawić cukrem, cynamonem, wanilią.
Tartę (w temperaturze pokojowej – nie z lodówki) podawać z ciepłym sosem gruszkowym. 




Mąka kasztanowa wytwarzana jest z kasztanów jadalnych i jest całkowicie pozbawiona glutenu. Jest produktem lekkostrawnym, zalecanym przy dolegliwościach żołądka, bogatym w cukry o wolnym wchłanianiu, co ma znaczenie przy długim wysiłku fizycznym czy intelektualnym, dlatego polecana dla sportowców lub osób uczących się. Zawiera spore ilości potasu, magnezu, fosforu i żelaza.
Nadaje się do pieczenia chleba, ciast, naleśników, ciasteczek kruchych. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...