Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2020

Sernik fit z porzeczkami i jagodami

Serniki ostatnio dosyć często goszczą na naszym stole, bo bez mąki, bez dodatkowej porcji tłuszczu i bez cukru. Są świetnym deserem, który bez wyrzutów sumienia może zjeść osoba, która jest na diecie redukcyjnej albo pilnuje wagi. Ten sernik ma dużo białka, bo dodatkowo dodałam do niego wysokobiałkowy skyr, nie ma cukru, bo zrobiony jest na erytrolu i jest wystarczająco słodki.
Tym razem wykorzystałam do niego twaróg śmietankowy w kostce (już zmielony) i dwa opakowania skyru. Wyszedł fajny, kremowy a jednocześnie dosyć zwarty sernik.
W lasach jagody, porzeczki dojrzewają na krzakach, więc grzechem byłoby niewykorzystanie tych letnich owoców do tego sernika. Oczywiście można użyć innych, dowolnych owoców. 



Składniki na tortownicę o średnicy 20 -22 cm:

500 g twarogu (ja użyłam śmietankowego mielonego w kostce – OSM Czarnków)
300 g skyru (u mnie z Piątnicy)
4 duże jajka (albo 5 - 6 mniejszych – razem około 300 g)
30 g mąki ziemniaczanej albo budyń waniliowy bez cukru
1 łyżeczka pasty waniliowej (albo kilka kropli olejku waniliowego)
1 szklanka erytrolu
owoce – u mnie białe i czerwone porzeczki i jagody – razem około 1,5 szklanki

5 g masła do posmarowania dna tortownicy
łyżka bułki tartej albo zmielonych płatków orkiszowych do wysypania dnia tortownicy



Sernik fit z porzeczkami i jagodami - przygotowanie:
Dno tortownicy posmarować masłem i posypać bułką tartą albo mielonymi płatkami orkiszowymi.
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka utrzeć z erytrolem i pastą waniliową, dodać połowę twarogu i połowę skyru i zmiksować, dodać mąkę ziemniaczaną albo budyń oraz resztę twarogu i skyru i ponownie zmiksować do połączenie składników. Dodać białka ubite na pianę i delikatnie wymieszać z masą serową. Przełożyć do przygotowanej tortownicy, posypać owocami i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (u mnie grzanie góra – dół). Piec 70 minut. Wyłączyć piekarnik, zostawić sernik w uchylonym piekarniku na około 30 minut, a następnie wyciągnąć i zostawić do całkowitego wystygnięcia. 



czwartek, 28 kwietnia 2016

Ratafia czyli nalewka tutti – frutti

Ratafia to nalewka, która nie wymaga zbyt wiele pracy, za to potrzeba do niej sporej dozy cierpliwości, bo nastawia się ją mniej więcej w czerwcu, ostatnie owoce dorzuca we wrześniu - październiku, zlewa w listopadzie - grudniu, a kosztuje mniej więcej na Wielkanoc.
Aby przygotować nalewkę trzeba zaopatrzyć się w duży słój, taki mniej więcej 8 – 10 litrowy albo w dwa mniejsze po 5 litrów. Oczywiście wszystko zależy również od ilości owoców i mnogości ich rodzajów. W mojej nalewce wylądowało aż 17 różnych owoców, co sprawiło, że wyszła naprawdę doskonała. Niektóre przepisy nie zalecają dodawania jagód, czarnej porzeczki i jabłek – w sumie nie wiem z jakiego powodu - każdy z podanych wydawał mi się na tyle bzdurny, że nie uległam i w mojej nalewce te owoce się znalazły – myślę, że na korzyść nalewki. Ale wybór zawsze należy do Was.
Przepis podstawowy zaczerpnęłam z książki „Domowe nalewki”, ale przyznam, że nie trzymałam się go ściśle, bo po dodaniu chyba 10 porcji owoców uznałam, że jest dosyć słodka i potem już nie wsypywałam takiej ilości cukru – ale oczywiście wszystko zależy od jakości owoców, od tego jak bardzo są słodkie. Nie da się podać idealnej receptury, bo świat roślin też idealny nie jest. Wystarczy mniej słoneczne lato i owoce są mniej słodkie, więc po prostu ilość cukru należy dopasować do własnych smaków.
Książka zaleca następujące proporcje: na każdy kilogram owoców trzeba dodać 650 – 750 g cukru i 750 ml wódki albo 500 ml spirytusu i 250 ml wody. Ja robiłam swoją nalewkę na wódce, dolewając na samym końcu 250 ml spirytusu, bo owoce miały dużo soku i nalewka nie wyszła zbyt mocna, nawet po dolaniu spirytusu jest w miarę łagodna, rzekłabym, że taka kobieca. Aromaty owoców cudownie się przenikają, żaden specjalnie nie dominuje, a smakuje wyśmienicie.
Oczywiście można dodać inne owoce, nie potrzeba też takiej różnorodności. Podobno wystarczy 7 różnych owoców, aby mówić o ratafii. Nalewkę można też przygotować na rumie, wtedy postanie mam rumtopf, równie fantastyczny, choć droższy ze względu na cenę rumu.
Ja do przygotowania swojej ratafii wykorzystałam dwa duże słoje, a potem zlałam obie nalewki, wymieszałam i pozwoliłam im postać, aby smaki się połączyły.
Nie powiem jednak ile dokładnie litrów mi wyszło, bo zwyczajnie nie pamiętam. Zlewałam do różnych butelek, kilka rozdaliśmy i nijak nie potrafię określić ile jej wyszło. Ale postaram się w tym roku poprawić, bo nie wyobrażam sobie, abym mogła ratafii nie zrobić. Wszak buteleczka takiej domowej nalewki jest świetnym dodatkiem do prezentu. Zaopatrzyłam się też w ozdobne butelki (200 – 300 ml), idealne na upominek.
 

Składniki na ratafię:

dowolne owoce – powinny być mocno dojrzałe, ale zdrowe, nieuszkodzone, bez plam
wódka albo spirytus (opcjonalnie rum)
cukier

duży słój 10 litrowy albo dwa 5 litrowe (oczywiście można użyć mniejszych słoików, jeśli mamy zamiar zrobić małą ilość nalewki)


Ratafia - przygotowanie:


Poniżej podaję rodzaje owoców i czas, kiedy je dodawałam, ale w przypadku tej nalewki i rodzaje owoców i kolejność ich dodawania jest dowolna. Cały urok ratafii polega na tym, że nigdy nie uzyska się dwóch jednakowych smaków, bo tak jak wyżej napisałam owoce dojrzewają w różnych warunkach pogodowych, a co za tym idzie inaczej smakują. 


18 czerwca 2015: 200 g truskawek, 200 g moreli (waga bez pestki), 200 g ciemnych czereśni (waga bez pestki) + 420 g cukru i 450 ml wódki – słój został zakręcony i odstawiony – przez pierwsze kilka dni dobrze jest nim potrząsnąć, aby cukier się dobrze rozpuścił.

1 lipca 2015: 200 g czerwonych porzeczek, 200 g leśnych jagód i 200 g agrestu + 420 g cukru i 450 ml wódki – słój został zakręcony i odstawiony (na podłogę w kuchni – nie musi stać w ciemnym miejscu).

4 lipca 2015: 100 g leśnych poziomek i 100 g czarnej porzeczki + 280 g cukru i 300 ml wódki – słój został zakręcony i odstawiony.

18 lipca 2015: 200 g wiśni (waga bez pestek) + 140 g cukru i 150 ml wódki – słój został zakręcony i odstawiony.

30 lipca 2015: 200 g malin, 200 g nektarynek (waga bez pestek) i 200 g białych porzeczek + 420 g cukru i 450 ml wódki – słój został zakręcony i odstawiony.

2 września 2015: 200 jeżyn, 200 g jabłek (bez gniazd nasiennych) i 200 g gruszek + 450 ml wódki (cukru już nie dodawałam, bo po spróbowaniu nalewka była wystarczająco słodka, ale jeśli Twoja taka nie jest można dosypać cukru) – słój został zakręcony i odstawiony.

15 września 2015: 200 g winogron, 200 g śliwek węgierek + 300 ml wódki i 250 ml spirytusu (96%) (cukru już nie dodawałam, bo po spróbowaniu nalewka była wystarczająco słodka) – słój został zakręcony i odstawiony.


Od wrzucenia ostatnich owoców ratafia powinna stać mniej więcej około 6 tygodni, a potem można ją zlać. Jeśli była robiona w dwóch słojach, należy ją zlać (odcedzić owoce), wymieszać i zostawić jeszcze na 2 tygodnie, a następnie przefiltrować i wlać do butelek. Ja do filtrowania nalewek używam filtrów przeznaczonych do ekspresów do kawy – sprawdzają się bardzo dobrze. Co jakiś czas trzeba wymienić filtr na nowy, ale to nie problem. Butelki z ratafią przechowywać w ciemnym miejscu.
Owoce z nalewki oddały co oddać miały, po odcedzeniu i odciśnięciu niespecjalnie wyglądały, więc je po prostu wyrzuciłam. 




piątek, 18 września 2015

Kasza jaglana z miodem, łuską gryczaną, malinami i jeżynami, czyli zdrowe śniadanie

Kaszę jaglaną upodobałam sobie już dawno, bardzo lubię ją jeść na śniadanie w tygodniu, bo przygotowuję sobie wieczorem i rano nie muszę się martwić o pełnowartościowy posiłek. W weekendy kaszę zamieniam na inne rzeczy, głównie na jajka, wędliny, naleśniki czy grzanki.
Kasza jaglana to dobrodziejstwo, czasem zamieniam ją na bulgur czy komosę ryżową, ale jednak jaglanka rządzi, bo tańsza, łatwiej dostępna i zawsze pod ręką.
Tym razem kaszę wzbogaciłam łuską gryczaną. I przyznam, że jeszcze kilka dni temu nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. Pewnie dlatego, że kupienie jej wcale łatwe nie było. Poczytałam trochę na ten temat i przyznam, że jestem pod wrażeniem dobrodziejstwa zawartego w tych niepozornych szeleszczących łupinkach. I z pewnością na stałe rozgości się w mojej kuchni, podobnie jak ostropest czy nasiona chia.
Co to takiego ta łuska? To jedna z najcenniejszych części ziaren gryki. Gryka jest uprawiania niemal na całym świecie i często jest uznawana za zboże, choć tak naprawdę bliżej jej do rabarbaru niż do pszenicy czy żyta, bowiem należy do rodziny rdestowatych. Doceniana jest przede wszystkim za przerabianą z nasion, bogatą w skrobię, białko, kwasy tłuszczowe i minerały kaszę gryczaną. Dziś zaczyna być doceniana również za łuskę, która przez wiele lat była po prostu produktem ubocznym przy produkcji kaszy i mąki z gryki. Okazało się jednak, że te małe, szeleszczące łupiny zawierają ogrom wartościowych składników odżywczych, gdyż łuska gryki jest bogata w fosfor, potas, magnez, cynk, miedź, mangan. Ale przede wszystkim jest źródłem błonnika (w 100 g mielonej łuski mamy ok. 80 g błonnika), który odgrywa szczególną rolę w regulacji czynności przewodu pokarmowego, a tym samym skutecznie poprawia pracę jelit usuwając zaparcia i wzdęcia. sprzyja redukcji masy ciała, reguluje ciśnienie tętnicze i poziom cholesterolu we krwi. Łuska zawiera również witaminy z grupy B (tiaminę, ryboflawinę, niacynę, pirydoksynę), które biorą udział w przemianie białek, węglowodanów i tłuszczów oraz wielu procesach metabolicznych naszego organizmu i pomagają dbać o stan skóry oraz zapanować nad stresem.
Dając na dosyć długo uczucie sytości, powoduje, że organizm ogranicza produkcję insuliny, a tym samym zmniejsza ryzyko występowania cukrzycy. Ma również właściwości probiotyczne, wspiera rozwój korzystnej flory bakteryjnej w jelicie grubym i pomaga zapobiegać nowotworom jelita grubego. Łuska gryki jest bardzo bogata w związki spełniające rolę przeciwutleniaczy, które oczyszczają organizm z wolnych rodników, zapobiegają występowaniu miażdżycy, chorobom niedokrwiennym serca, zawałom, alergiom.
Spożywanie łuski gryczanej zaleca się osobom zmęczonym pracą umysłową i uczącym się, borykającym się pękającymi naczynkami oraz cierpiącym na schorzenia układu moczowego, nadciśnienie, obrzęki rąk i nóg, mającym problemy z mikrokrążeniem i miażdżycą. Mieloną łuskę gryczaną możemy wykorzystać w kuchni na wiele sposobów, np przygotowywać napary z dodatkiem cynamonu i suszonych owoców albo dodawać do jogurtów, kefirów, musli, płatków śniadaniowych, sosów.
Im więcej czytam, tym bardziej fascynuje mnie fakt, że spożywanie właściwych produktów możne nam pomóc w walce z wieloma schorzeniami, pomaga utrzymać dobrą formę i wspomóc organizm w walce z zanieczyszczeniami z zewnątrz. 


Składniki na 4 porcje:

200 g (1 szklanka) kaszy jaglanej
250 ml (1 szklanka) wody
250 ml (1 szklanka) mleka kokosowego
¼ łyżeczki soli
2 płaskie łyżki płynnego miodu
500 g malin i jeżyn
2 łyżki posiekanych orzechów włoskich

Kaszę wsypać na sito, umieścić je w misce i zalać wrzątkiem na pół minuty. Odcedzić (woda będzie mętna) i przelać wrzątkiem – ja zużywam mniej więcej 1,5 litra wrzątku. W garnku zagotować wodę z mlekiem kokosowym i z solą. Do wrzącej wody z mlekiem wsypać kaszę, zamieszać, przykryć i gotować około 15 minut na bardzo małym ogniu. Wyłączyć i zostawić jeszcze przez 10 minut w garnku (gdy robię to dzień wcześniej, to gotuję kaszę tylko 5 minut, zawijam w gruby ręcznik i wstawiam pod kołdrę w sypialni). Ugotowaną kaszę przemieszać widelcem, dodać łuskę, miód, wymieszać i gotowe. Przełożyć na talerz, posypać malinami, jeżynami i orzechami. Dobra i na ciepło i na zimno. Można zapakować w słoiczek przekładając warstwami i zabrać sobie takie zdrowe i pyszne śniadanie do pracy. Tak przygotowana kasza daje uczucie sytości na kilka godzin.



czwartek, 13 sierpnia 2015

Woda smakowa

Co pijecie w czasie upałów? Ja głównie czystą, niegazowaną wodę (z kranu) albo herbatę zieloną czy ziołową, bo tym najlepiej gaszę pragnienie. Zdarza się kompot, choć raczej rzadko. Ale raz czy dwa razy dziennie wrzucam do kubka trochę owoców, dorzucam lód, gałązki mięty albo melisy, uzupełniam wodą i powoli piję (a owoce z przyjemnością wyjadam, no może poza cytrusami, z których wyciskam dokładnie sok).
No właśnie, podobno powinno pić się dużo, ale w małych porcjach, wtedy lepiej nawadnia się organizm i nie wypłukuje z organizmu minerałów. Choć nie przeczę, że zdarza mi się wpaść do domu np. po zakupach i duszkiem wypić szklankę wody od razu.
Dziś kilka propozycji na urozmaicenie zwykłej wody. Tak jak praktycznie nie jadam latem cytrusów, tak bardzo chętnie dodaję je do wody i dobrze wyciskam sok. Gałązka mięty czy melisy dopełnia całości. Do przygotowania różnych smaków wykorzystuję też owoce mrożone, które dodatkowo działają niczym kostki lodu i schładzają płyn.
To raczej propozycje, nie przepisy, bo owoce można sobie dowolnie zmieniać i mieszać... mnie jakoś tak zachciało się zatrzymać w określonej kolorystyce.


Woda z cytrusami: 
2 plasterki cytryny, 2 plasterki pomarańczy, 2 plasterki limonki, kilka listów melisy, kostki lodu, woda



Woda na fioletowo: 
4 – 5 jeżyn, kilka borówek, garść jagód, kilka listków mięty, kostki lodu, woda




Woda na czerwono: 
2 truskawki, kilka malin, garść czerwonych porzeczek, gałązka mięty, kostki lodu, woda.

 

piątek, 10 maja 2013

Ciasto ucierane z borówkami

Jakiś czas temu pojawiło się na blogu ciasto z czereśniami – skorzystałam wtedy z przepisu mojej mamy, który mam zapisany w zeszycie pod tytułem „Szybkie ciasto z owocami nr 2”. No to dziś przyszedł czas na „Szybkie ciasto z owocami nr 1”, również z przepisu, z którego moja mama korzystała już 30 lat temu... I choć piekła niezbyt często, to te dwa ciasta i murzynek z dżemem  przeważnie jej wychodziły.

Ja w ramach opróżniania zamrażarki wykorzystałam borówki amerykańskie, ale każde owoce się nadają do tego ciasta – u mamy przeważnie były to śliwki, jabłka, truskawki, agrest albo rabarbar – czyli to, co rosło na naszej działce.
Ja od siebie dodałam kruszonkę, którą od dawna robię z przepisu zaczerpniętego z książki p. Ewy Wachowicz. Jest idealna.
W ucieraniu ciasta i kruszonki pomagał mi robot Chef Titanium Kenwood, ale można to oczywiście zrobić zwykłym mikserem. Składniki do ciasta powinny być w temperaturze pokojowej.


Składniki na blaszkę 33 x 23 cm

5 jajek (używam dużych jajek o wadze ok. 70 – 75 g)
200 g miękkiego masła
1,5* szklanki drobnego cukru (zmniejszyłam ilość cukru do 1 szklanki)
1 łyżka cukru waniliowego (tym razem użyłam cukru z prawdziwą wanilią Kotanyi)
2 szklanki mąki pszennej (używam tortowej)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 pełne łyżeczki proszku do pieczenia

ok. 3 szklanki drobnych owoców (albo pokrojonych) – mogą być mrożone (nie rozmrażać przed ułożeniem na cieście)

Kruszonka
150 g mąki tortowej
100 g drobnego cukru do wypieków
80 g zimnego masła

*używam szklanki o pojemności 250 ml


Wszystkie składniki kruszonki zagnieść do uzyskania konsystencji mokrego piasku (masło dobrze rozetrzeć z cukrem i mąką). Wstawić do lodówki, aby się schłodziła.

Mąkę, mąkę ziemniaczaną przesiać razem z proszkiem do pieczenia. Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę, dodawać po jednym jajku ciągle ucierając. Gdy masa będzie jednolita wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem i jeszcze chwilę ucierać do dobrego połączenia składników.
Blaszkę posmarować masłem i wysypać mąką albo wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć ciasto, wyrównać, ułożyć owoce i posypać kruszonką.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 -190 stopni (góra – dół) i piec 60 minut, do tzw. suchego patyczka. Ciasto wyciągnąć z piekarnika i zostawić do wystygnięcia – można posypać cukrem pudrem albo polać delikatnie lukrem.



wtorek, 23 października 2012

Lekka pierś z kurczaka pieczona z owocami

Kurczak pieczony w całości smakuje najlepiej, ale do skonsumowania takiego kurczaka potrzeba trochę więcej osób, więc co jakiś czas kupuję pierś z kością i piekę ją w całości. Zachowuje kształt i jest dużo bardziej soczysta niż sam filet. Tym razem kupiłam pierś bez skóry, nie dodałam ani grama tłuszczu, więc wyszło lekko i dietetycznie. A dodatek owoców dodał daniu fajnego smaku i cudownego aromatu. Tym razem sięgnęłam po jabłka, śliwki i cytrynę. Całość upiekłam w woreczku foliowym ale równie dobrze można wykorzystać naczynie żaroodporne.
Z poprzedniego dnia został mi sos grecki, który zrobiłam do ryby i postanowiłam go wykorzystać – wymieszałam więc ugotowany ryż z warzywami i miałam świetny dodatek do kurczaka. Kilka liści sałaty z delikatnym sosem winegret dopełniło całości i wyszło bardzo smaczne i lekkie danie. 


Składniki na 2 porcje

pierś z kurczaka z kością (moja ważyła 480 g)
sól (ja nie dawałam, bo w młynkach z chili i ziołami już jest)
pieprz, chili, słodka czerwona papryka
ulubione zioła (u mnie włoskie)
1 duże winne jabłko
4 - 5 śliwek węgierek
½ dużej cytryny


Pierś z kurczaka umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przyprawić solą, pieprzem, chili, słodką papryką i ulubionymi ziołami. Przyprawy wmasować w mięso i całość odstawić do lodówki na 2 – 3 godziny. Owoce umyć, pokroić w kawałki – usunąć pestki ze śliwek i gniazdo nasienne z jabłka, a cytrynę pokroić na kawałki. 


Mięso i owoce przełożyć do woreczka do pieczenia (albo do naczynia żaroodpornego), wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 160 stopni (termoobieg) i piec około 50 minut. Pod koniec pieczenia można włączyć dodatkowo grill. Wyciągnąć mięso z piekarnika i zostawić na 10 minut, aby odpoczęło, bo jeśli rozkroimy od razu to soki wyciekną i mięso będzie suche. 


Podawać z ulubionymi warzywami, ryżem, kaszą bądź ziemniakami. Dodatek ryżu z warzywami polecam szczególnie – pasuje do kurczaka.




A teraz coś, czego w kuchni używam praktycznie każdego dnia - młynki Kotanyi, do których tak się przyzwyczaiłam, że już sobie nie wyobrażam funkcjonowania bez nich.  Wiem, że często o nich wspominam i nie jest to żadna ściema. Ja naprawdę tych przypraw używam od wielu lat i w zasadzie tylko tych. To wygodna i czysta forma dodawania przypraw. A tym bardziej teraz, gdy nowe młynki mają dwie grubości mielenia.
Może nie wszystkie przyprawy Kotanyi mi pasują (np. nie używam raczej gotowych mieszanek, wolę je sama komponować), ale zioła, paprykę, pieprz i młynki uwielbiam... Nikogo jednak nie zmuszam, aby ich używał. Dzielę się jedynie moją kuchnią, moimi daniami, a one są zawsze doprawione Kotanyi.


piątek, 21 września 2012

Tarta „Pożegnanie z latem”

Ta tarta powstała bardzo spontanicznie. W lodówce zalegał mi jeden serek mascarpone (kupiłam za dużo do tortu i mi został), a wczoraj skusiłam się na targu na jesienne truskawki i żółte maliny. Od rodziców przywiozłam ciemne maliny i brakowało mi kontrastu. Ale olśniło mnie, że mam zamrożone borówki, a na stoliku pyszni się melisa. I tak powstała tarta z letnimi owocami na koniec lata - stąd też jej nazwa.
Oczywiście tartę można ozdobić wedle uznania. Ja to robiłam o 7 rano, więc moja wena jeszcze spała i poleciałam „ na okrągło”.


Składniki na 6 - 8 porcji (forma o średnicy 26 cm)

Ciasto:
100 g mąki pszennej tortowej
100 g mąki krupczatki
100 g zimnego masła
70 g cukru pudru
2 żółtka
2 -3 łyżki bardzo zimnej wody (wzięłam mineralną niegazowaną z lodówki)

Masa:
250 g serka mascarpone
200 ml śmietanki kremówki (30 -36%)
2 – 3 łyżki cukru pudru (ja dałam waniliowy)
opcjonalnie zagęstnik do śmietany (ja nie daję)

Dodatkowo:
dowolne owoce (u mnie truskawki, maliny żółte i czerwone, borówki)
przezroczysta polewa do ciast albo ½ jasnej galaretki (cytrynowej, gruszkowej, ananasowej) rozpuszczonej w 200 ml wody


Oba rodzaje mąki przesiać, dodać pokrojone w kostkę masło (albo margarynę) i posiekać nożem (ja wrzuciłam do robota FP270 Kenwood), dodać cukier puder i żółtka, zimną wodę i szybko zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć je w folię spożywczą i włożyć na godzinę do lodówki.
Formę do tarty posmarować masłem. Schłodzone ciasto rozwałkować, delikatnie przenieść do formy. Dokładnie wylepić boki (docisnąć do ścianek) i całość nakłuć dosyć gęsto widelcem. Można obciążyć za pomocą ziaren fasoli czy kulek ceramicznych do pieczenia (zawsze najpierw włożyć na ciasto pergamin, a dopiero potem fasolę albo kulki).
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (góra – dół) i piec około 20 – 25 minut – ciasto powinno się tylko delikatnie zrumienić. Upieczone ciasto zostawić do wystudzenia.

Śmietanę kremówkę ubić na sztywno (można dodać zagęstnik). Serek mascarpone zmiksować z cukrem, dodać ubitą śmietanę i dobrze połączyć (można krótko zmiksować).
Masę wyłożyć na ostudzone ciasto. Ozdobić owocami.
Polewę do ciasto rozpuścić zgodnie z instrukcja na opakowaniu (u mnie saszetka na 250 ml wody) i polać owoce. Gdy używamy galaretki należy rozpuścić ją w 200 ml wody i polać ciasto, gdy galaretka zacznie tężeć.
Tartę podawać schłodzoną.




wtorek, 4 września 2012

Biały tort z owocami

Większość naszej rodziny lubi torty czekoladowe, ale tym razem postanowiłam zrobić urodzinową przyjemność bratowej i zrobiłam jej ulubiony tort – z owocami.
Zdecydowałam się na masę z serka mascarpone, śmietany i białej czekolady, bo robi się ją szybko i jest uniwersalna. No i idealnie pasuje do owoców. Najwięcej czasu zajęło mi przylepianie płatków czekolady – Zielonooki stwierdził, że po 2 minutach dostałby szału, a ja przylepiałam płatek po płatku, z pomocą patyczka do szaszłyków i własnych paluszków :-) Ale efekt wyszedł całkiem fajny, a tort pyszny. I choć po przekrojeniu nie robił piorunującego wrażenia, bo był prawie cały biały, to był bardzo smaczny.



Składniki na tort o średnicy 25 cm

6 jajek
1 szklanka drobnego cukru do wypieków
¾ szklanki mąki pszennej tortowej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki octu

Krem:
500 g schłodzonego serka mascarpone
250 ml schłodzonej śmietanki kremówki (użyłam 30%, ale może być też 36 %)
2 łyżki cukru pudru (albo cukru waniliowego)
150 g białej czekolady

Poncz:
100 ml gorącej wody
1 łyżka cukru
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki alkoholu (dałam żubrówkę paloną)

Dodatkowo:
4 czubate łyżki dżemu albo konfitury (dałam domową konfiturę truskawkową z limonką i wanilią)
owoce do dekoracji (u mnie: maliny, borówki, śliwki, winogrona zielone i różowe oraz kawałek pomarańczy)
płatki czekolady do dekoracji
½ galaretki cytrynowej (rozpuszczonej w 200 ml wody) albo przezroczysta polewa do ciast (ja użyłam polewy)


Biszkopt (najlepiej upiec go dzień wcześniej):
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Do żółtek dodać proszek do pieczenia i ocet, szybko wymieszać (masa spieni się i odbarwi) i dodać do białek. Ubić a na końcu dodać obie mąki i delikatnie wymieszać.
Dno tortownicy o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Ciasto przelać do tortownicy.
Piec około 40 minut, 160 - 170 stopni (ja piekę w termoobiegu).
Po wystygnięciu przeciąć biszkopt na trzy równe krążki (ja nacinam lekko biszkopt, w nacięcie wkładam nitkę, krzyżuję ją i przeciągam – powstają trzy idealne krążki)

Poncz: W gorącej wodzie rozpuścić cukier a gdy ostygnie dodać sok z cytryny, alkohol i wymieszać.

Krem: Czekoladę połamać na kawałki, wsypać do małego garnuszka albo miseczki, wlać 3 łyżki śmietany kremówki i rozpuścić w kąpieli wodnej (garnuszek albo miseczkę postawić na większym garnku z gotującą się wodą). Gdy czekolada się rozpuści odstawić do przestygnięcia.
Śmietanę ubić na sztywną masę, pod koniec ubijania dodać 2 łyżki cukru pudru (uważać, aby nie przebić śmietany, bo zrobi się słodkie masło).
Serek mascarpone przełożyć do miski, dodać rozpuszczoną, przestudzoną czekoladę, krótko zmiksować – tylko do połączenia składników. Dodać ubitą śmietanę i wymieszać łyżką, albo mikserem – ale bardzo krótko i na wysokich obrotach. Krem podzielić na 3 części – jedna powinna być większa.
Pierwszy krążek biszkoptu nasączyć ponczem, posmarować dżemem albo konfiturą, a następnie wyłożyć jedną warstwę kremu i równo rozsmarować. Przykryć drugim krążkiem biszkoptu, który również nasączyć i posmarować kremem. Na to wyłożyć trzeci krążek ciasta, nasączyć ponczem. Z trzeciej części kremu odłożyć trochę do dekoracji a resztą kremu posmarować górę i boki tortu.
Boki tortu udekorować płatkami czekolady, a górę resztą kremu. Tort ozdobić dowolnymi owocami. Galaretkę albo polewę rozpuścić wg przepisu i lekko tężejącą polać owoce. Ja użyłam przezroczystej polewy, która do takich tortów sprawdza się znakomicie. 




sobota, 17 grudnia 2011

Crumble z brzoskwiniami i mango pod kokosową kołderką


Czy może być coś lepszego niż smaczny ciepły deser? Bez zbędnych wstępów zapraszam na owocowe cudo.  


Składniki na 4 kokilki o średnicy wewnętrznej 8 cm

2 duże brzoskwinie (mogą być z puszki albo słoika)
1 mango
1 łyżka mąki kukurydzianej (albo zwykłej pszennej)
1-2 łyżki miodu

kruszonka:
35 g schłodzonego masła
35 g brązowego cukru
35 g mąki tortowej
25 g wiórków kokosowych
2 łyżeczki cukru waniliowego (polecam Kotanyi z prawdziwą wanilią)

Składniki na kruszonkę zagnieść i wstawić do lodówki (albo zrobić wcześniej i zamrozić). Kruszonka powinna mieć konsystencję grubego mokrego piasku.
Brzoskwinie i mango obrać, usunąć pestki, pokroić w kostkę i wymieszać z mąką kukurydzianą i miodem. Rozłożyć do 4 kokilek posmarowanych masłem. Posypać kruszonką i zapiekać około 20 minut w 200 stopniach (wstawić do gorącego piekarnika)
Udekorować kleksem śmietany albo gałką lodów... ale i bez żadnych dodatków smakuje również wspaniale.


poniedziałek, 25 lipca 2011

Tarta z kremem jogurtowym borówkami i malinami


Ostatnio spodobało mi się pieczenie tart, a Zielonookiemu bardzo smakują, więc wymyślam różności, a tu pole do popisu może ograniczyć co najwyżej nasza wyobraźnia... Do kruchego ciasta można dodać wszystko.
Ostatnio robiłam babeczki, została mi połowa ciasta, więc je zamroziłam. W piątek wieczorem wyciągnęłam ciasto z zamrażarki (włożyłam do lodówki), aby się rozmroziło. A rano rozwałkowałam, upiekłam, wypełniłam szybkim kremem i gotowe.  
Kruche ciasto doskonale się mrozi i nadaje do wypieków w późniejszym terminie.


Składniki na tartę o średnicy 27 - 28 cm 

Ciasto:
250 g mąki
60 g cukru pudru
125 g masła
2 żółtka
1 łyżka cukru waniliowego Kotanyi (z prawdziwą wanilią)    
szczypta soli

masło do posmarowania formy

Krem:
300 g gęstego jogurtu naturalnego
1 galaretka poziomkowa albo malinowa

1 szklanka borówek amerykańskich
1 szklanka malin
wiórki czekolady do dekoracji

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać masło i posiekać wszystko nożem (albo przyrządem do siekania ciasta, którego ciągle nie posiadam ;-)). Dodać cukier puder, cukier waniliowy, żółtka i zagnieść gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć na pół godziny do zamrażarki.
Schłodzone ciasto rozwałkować i wylepić nim posmarowaną masłem formę do tarty. Nakłuć gęsto widelcem.
Piekarnik nagrzać do 185 – 200 stopni, wstawić formę z ciastem i piec ok 15 minut do lekkiego zrumienienia. Po upieczeniu wystudzić.
Galaretkę rozpuścić w 200 ml gorącej wody, dobrze rozmieszać i ostudzić. Jogurt przełożyć do miski, lekko zmiksować, wlać rozpuszczoną, ostudzoną, ale ciągle jeszcze płynną galaretkę. Lekko tężejący krem wyłożyć na ostudzone ciasto. Ozdobić malinami i borówkami, posypać wiórkami czekolady i wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny, choć najlepsza jest na drugi dzień.



piątek, 22 lipca 2011

Kolejne crumble... czyli wiśnie pod kruszonką cynamonowo – migdałową


Owoce z kruszonką to chyba jeden z lepszych letnich deserów. Świeżych owoców jest pod dostatkiem, zrobienie kruszonki trwa 5 minut... 20 minut pieczenia i już mamy pyszny deser.
Oboje z Zielonookim mieliśmy dziś wolny dzień. Od rana biegaliśmy po mieście w poszukiwaniu nowego karnisza do „salonu naszego ogromnego” . Udało się, potem zakupy i prace domowe. Zielonooki montował karnisz, a ja z sąsiadką przygotowywałam sałatki na 18-stkę jej córki. Szybki obiad i nastawienie nalewek. No i zasłużyliśmy na nagrodę po pracowitym dniu.
Na deser było cudowne crumble.  Pyszne i pachnące. Połączenie wiśni, cynamonu i mąki orkiszowej okazało się doskonałym pomysłem. A gałka zimnych lodów dopełniła całości.
Polecam szczerze, bo wiśnie w tym roku są niesamowicie słodkie, soczyste i pyszne (przynajmniej w Wielkopolsce), a przy tym bardzo zdrowe i nie tracą zbyt wielu cennych składników podczas obróbki cieplnej.
Zawsze do crumble robię kruszonkę z poniższych proporcji mąki, cukru i masła – wg mnie jest to zestaw idealny. Taka kruszonka przechowuje się świetnie w zamrażarce i zawsze jest gotowa do użycia. Wystarczy zmienić dodatki – trochę cynamonu, kokosu, migdałów, orzechów czy musli i już mamy nowy pomysł na crumble. Chyba jeszcze nie zdarzyło mi się zrobić dwa razy tego samego crumble. Zawsze coś zmieniam, coś dodaję. I jeszcze nigdy się nie rozczarowałam.


Składniki na 5 - 6 porcji

1 kg wiśni

1 łyżka mazeiny albo mąki kukurydzianej

150 g mąki (dałam 80 g pszennej tortowej i 70 g orkiszowej pełnoziarnistej)
50 g zwykłego cukru
50 g cukru trzcinowego
80 g masła 
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżka cukru waniliowego (np. domowego)
3 – 4 łyżki płatków migdałowych

masło do wysmarowania naczynia

2 – 3 łyżki bułki tartej

Z mąki, cukru, masła, cukru z wanilią i cynamonu zagnieść kruszonkę – powinna mieć konsystencję mokrego grubego piasku. Miskę z kruszonką wstawić na kilka minut do zamrażarki.
Wiśnie wydrylować – ja zrobiłam to ręcznie, przecinając wiśnie na pół i usuwając pestki ( w ten sposób zawsze mam pewność, że nikt zębów nie połamie). Wiśnie przełożyć na sito, odsączyć z soku (można go wypić) a następnie wymieszać z mazeiną.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem i posypać bułką tartą. Wyłożyć do naczynia wiśnie, posypać grubo kruszonką i płatkami migdałów.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni ( u mnie z termoobiegiem i dolną grzałką). Przygotowane crumble wstawić do nagrzanego piekarnika i zapiekać 20 – 25 minut.
Podawać na ciepło z gałką lodów waniliowych.



poniedziałek, 6 czerwca 2011

Babeczki z kremem i owocami.


Spełniam prośbę kilku osób i podaję przepis na babeczki z kremem i owocami w osobnym wpisie... aby można było je łatwiej odnaleźć.


Składniki na 18 babeczek

Ciasto:
350 g mąki krupczatki
100 g cukru pudru
100 g masła
1 całe jajko
2 żółtka
2 łyżki jogurtu naturalnego albo gęstej śmietany
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Krem:
1 budyń waniliowy z cukrem
200 ml śmietany kremówki
1 łyżka cukru pudru
100 g masła

ulubione owoce

Mąkę przesiać do miski razem cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia. Dodać pokrojone na małe kawałki masło i wszystko razem przesiekać nożem. Jajko, żółtka i jogurt wymieszać w miseczce, dodać do mąki i zagnieść miękkie, plastyczne ciasto. Wyrobione ciasto owinąć folią spożywczą i włożyć na 20 minut do lodówki.
/takich foremek używam do tych babeczek/ 

Wyciągnąć, podzielić na 18 części i każdą rozwałkować. Świetnie sprawdza się wałkowanie między dwoma kawałkami foli spożywczej – wałek czysty i nic się nie lepi :-). Przełożyć do foremek posmarowanych masłem, docisnąć brzegi. Ciasto nakłuć widelcem.



Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec około 10 minut.
Wyciągnąć i zostawić do ostygnięcia. Ciasto w foremkach urośnie, bo zawiera proszek do pieczenia.


Budyń ugotować wg przepisu zmniejszając ilość mleka do 400 ml. Ostudzić. Śmietanę ubić na sztywno z 1 łyżką cukru pudru.
W misce utrzeć masło, dodawać po łyżce zimnego budyniu cały czas ucierając. Gdy krem będzie gładki dodać ubitą śmietanę i delikatnie (na niskich obrotach) połączyć ją z masą budyniowo-maślaną.
Kremem napełnić babeczki (u mnie odwrócone do góry nogami) i ozdobić je owocami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...