Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papryka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2020

Szakszuka z papryką

Szakszuka to danie kuchni bliskowschodniej, które rozprzestrzeniło się nie tylko w krajach basenu Morza Śródziemnego, ale przyjęło się w wielu miejscach świata. Szakszuka to po prostu jajka w pomidorach. Wariacji na temat jest tak wiele, jak wiele jest osób, które przygotowują to szybkie danie. Może być w wersji wege, ale równie dobrze można dodać kiełbasę czy boczek – wariacji nikt nie zabroni.
Tak jak nie lubię zwykłej jajecznicy z pomidorami, tak szakszukę lubię bardzo. Moja wersja jest z cebulą, papryką i pomidorami.
  Proste, szybkie, sycące i bardzo smaczne danie, serwowane prosto z patelni, na której zostało przygotowane. Ilość jajek trzeba dopasować do własnych apetytów. U nas trzy sztuki – dwa jajka dla męża i jedno dla mnie. 



Składniki na 2 porcje:

jajka (ilość w zależności od wielkości i apetytów – u nas przeważnie 3 sztuki na 2 osoby)
2 – 3 duże mięsiste, dojrzałe pomidory sparzone i obrane ze skórki (albo puszka pomidorów pelati – poza sezonem na dobre pomidory)
1 duża cebula
1 papryka czerwona
½ papryczki chili
2 ząbki czosnku
½ łyżeczki mielonego chili
½ łyżeczki mielonego cuminu (kminu rzymskiego)
1 – 2 łyżeczki słodzidła (u mnie erytrol ale może być cukier – ilość wg uznania, zależy jak kwaśne są pomidory)
sól i pieprz do smaku
2 łyżki oleju albo 1 płaska łyżka masła klarowanego (ja używam masła) 
opcjonalnie posiekana świeża kolendra albo szczypior do podania



Szakszuka z papryką – przygotowanie:

Cebulę, paprykę, pomidory oczyścić i pokroić w kostkę (cebulę i paprykę w mniejszą, pomidory w większą). Czosnek przecisnąć przez praskę albo bardzo drobno posiekać.
Na patelni rozgrzać masło (albo olej), wrzucić cebulę i chwilę ją smażyć aż się zeszkli, dodać pokrojoną paprykę, czosnek, drobno posiekane świeże chili i przyprawy. Chwilę razem podsmażyć, ale uważać, aby nic się nie przypaliło. Dodać pokrojone pomidory, gotować około 7 -10 minut do zredukowania sosu (większość soku z pomidorów powinna odparować). Wbić jajka i smażyć do momentu, aż białka się zetną – ja przykrywam na chwilę pokrywką.  Posypać posiekaną kolendrą albo szczypiorem.
Podawać z dowolnym pieczywem. 





środa, 21 czerwca 2017

Frittata z kurkami i papryką

Zmieniam nieco swoje nawyki żywieniowe i to sprawia, że chce mi się kombinować, wymyślać i tworzyć. A że jest gorąco, to szukam pomysłów na obiady w 15 – 20 minut. Zielonookiego w tygodniu nie ma, więc nie muszę się skupiać na daniach mięsnych czy rybnych. Te zostawiam sobie głównie na weekend, choć oczywiście bywa, że i dla siebie coś mięsnego przygotowuję.
Frittata to dla mnie zawsze dobry pomysł na obiad – pożywna, szybka i pyszna. No i daje zawsze wiele możliwości kombinowania, bo można ją zrobić ze wszystkim. Wspominałam ostatnio o kurkach, a jako, że miałam ich sporo, to powstało kilka dań z ich udziałem, między innymi ta właśnie frittata.
Frittata to kuzynka omletu – zapieka się ją w piekarniku i nie wymaga wielkich umiejętności. Świetnie sprawdzi się na obiad, ale równie dobrze może być śniadaniem czy przekąską do pracy, bo na zimno smakuje równie dobrze, jak na gorąco. 
 

Składniki na 1 sporą porcję:


2 duże jajka (ja używam takich o wadze około 75 g)
200 g świeżych kurek (poza sezonem można użyć mrożonych)
1 mała albo ½ dużej cebuli
¼ papryki żółtej
¼ papryki czerwonej
1 łyżeczka tartego sera pecorino albo parmezanu
1 łyżeczka masła klarowanego
szczypiorek (ilość wg uznania)
sól, pieprz czarny, pieprz cayenne 
 


Frittata z kurkami i papryką – przygotowanie:

Kurki oczyścić, cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Paprykę pokroić na małe kawałki, a szczypiorek posiekać.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (góra – dół).
Na patelni, którą można wstawić do piekarnika, rozgrzać masło i wrzucić cebulę, smażyć ją chwilę na małym ogniu, aż się ładnie zeszkli. Wrzucić kurki, wsypać odrobinę soli i smażyć około 5 minut, aż woda z grzybów całkowicie odparuje. Można kurki lekko zrumienić, ale nie jest to konieczne (ja lubię, więc rumienię mocniej). Do kurek dodać paprykę i smażyć razem około minuty.
Jajka roztrzepać, doprawić solą, pieprzem czarnym i pieprzem cayenne (ten ostatnio można pominąć albo dać tylko odrobinę, bo jest ostry). Do podsmażonych kurek wlać jajka, posypać szczypiorkiem, tartym serem pecorino albo parmezanem, wyłączyć ogień, a patelnię z frittatą wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 10 minut, aż jajka się dobrze zetną. Przełożyć na deskę, pokroić w trójkąty i podawać. 
 


wtorek, 30 maja 2017

Makaron z szynką, chorizo, papryką i pomidorkami

Czasem, gdy wracam z pracy i nie mam niczego przygotowanego na obiad, a przy tym niewiele mi się chce robić, to zawsze dobrym rozwiązaniem jest wyciągniecie makaronu, otworzenie lodówki, zrobienie szybkiego przeglądu i zawsze coś dobrego się przygotuje. Dania z serii „na winie” czasem naprawdę potrafią zaskoczyć. Ja lubię tak improwizować. A do przygotowania tego makaronu zachęcam, bo całość zajmuje tyle, ile czasu potrzeba na ugotowanie makaronu, czyli maksymalnie 20 -25 minut.
 

Składniki na 4 porcje:

250 – 350 g dowolnego makaronu (u mnie linguine, ale można użyć również krótkiego makaronu)
1 łyżka oleju
1 duża cebula (biała albo czerwona)
8 -10 plastrów szynki dojrzewającej
200 g chorizo
1 papryka żółtka
1 papryka czerwona
12 pomidorków koktajlowych
2 łyżki tartego sera pecorino albo grana padano /parmezanu
dodatkowo parmezan do posypania
sól, pieprz,
ulubione zioła
opcjonalnie chili


Makaron z szynką, chorizo, papryką i pomidorkami – przygotowanie:

Wstawić wodę na makaron, osolić. Do wrzątku włożyć makaron i ugotować go al dente.
W tym czasie cebulę i paprykę oczyścić i pokroić w kostkę. Szynkę i chorizo pokroić na niewielkie kawałki. Pomidorki przekroić na połówki. Na dużej patelni (musi być duża, żeby potem zmieścił się jeszcze makaron) rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną cebulę i smażyć na niedużym ogniu aż się zeszkli, dodać chorizo, szynkę i paprykę i smażyć razem 5 minut, aż wędlina się podsmaży, a papryka lekko zmięknie. Makaron odcedzić (zostawić pół filiżanki wody od gotowania makaronu), przełożyć na patelnię, wlać 3 - 4  łyżki wody z gotowania makaronu i dodać tarty ser. Wymieszać i całość podgrzewać jeszcze minutę. Dorzucić pokrojone pomidorki (mają się tylko ogrzać, nie rozgotować), doprawić całość pieprzem, mielonym chili i ulubionymi ziołami (z solą ostrożnie, bo makaron był posolony, a i chorizo i szynka też mają wystarczającą ilość soli) Wymieszać, przełożyć na talerze, posypać parmezanem i gotowe. 



 

czwartek, 3 listopada 2016

Chili con carne

Proste, pyszne, aromatyczne i bardzo sycące danie. Chili con carne nie wymaga praktycznie żadnych większych umiejętności, za to wymaga dobrego mięsa – wtedy wychodzi idealnie.
Przygotowanie chili con carne nie trwa długo, ale warto dać mięsu trochę czasu, bo dłużej duszone wychodzi smaczniejsze. Wersji chili con carne jest bardzo dużo, ale jedno jest pewne – bez kminu rzymskiego (cuminu) i kolendry nie ma chili (przynajmniej dla mnie).


Do zmielenia mięsa użyłam przystawki do nowego robota Chef Titanium XL Kenwood, o którym wspomniałam przy okazji wiśniowej fantazji i tam ciut więcej o nim napisałam.



Składniki na 4 porcje:

700 g chudej wołowiny (użyłam udźca)
2 cebule
½ świeżej żółtej papryki
½ świeżej czerwonej papryki
½ świeżej zielonejpapryki
1 papryczka chili (z pestkami bądź bez – wg uznania)
1 ząbek czosnku
1 puszka kukurydzy
1 puszka czerwonej fasoli
1 puszka krojonych pomidorów
2 łyżki przecieru pomidorowego (nie koncentratu) - dałam domowy keczup
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego (cuminu)
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka słodkiej czerwonej mielonej papryki
½ łyżeczki czarnego świeżo mielonego pieprzu
½ łyżeczki mielonego chili
200 ml bulionu wołowego
1 łyżka oleju (ja użyłam rzepakowego)
opcjonalnie 2 - 3 kostki dobrej gorzkiej czekolady



Wołowinę zemleć. Papryki, cebulę oczyścić i pokroić w kostkę. Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę albo bardzo drobno posiekać i rozetrzeć z odrobiną soli (ja wolę tę drugą metodę). Fasolę i kukurydzę odcedzić.
W rondlu albo głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę i delikatnie podsmażyć, dodać czosnek i posiekaną drobno papryczkę chili, smażyć razem przez minutę. Wsypać kmin, kolendrę, słodką czerwoną paprykę i mielone chwili i przesmażyć razem z cebulą przez 30 – 40 sekund, aby wydobyć aromat przypraw. Dodać zmielone mięso, wsypać sól, pieprz i smażyć mieszając od czasu do czasu. Gdy mięso się lekko zrumieni podlać bulionem, przykryć i dusić około 30 minut – większość płynu powinna odparować. Dorzucić pokrojoną w kostkę kolorową paprykę i dusić kolejne 20 minut aż papryka zmięknie. Dodać pomidory i przecier i znowu dusić razem 20 – 30 minut. Na końcu wsypać odcedzoną fasolę i kukurydzę i gotować jeszcze około 10 minut. Spróbować i ewentualnie doprawić jeszcze solą czy pieprzem, a jeśli pomidory były mocno kwaśne to można wsypać odrobinę cukru, aby zrównoważyć smak. Można jeszcze dodać 2 - 3 kostki gorzkiej czekolady.
Podawać na gorąco z pieczywem, ryżem, tortillą itp. Można wykorzystać jako farsz do burito czy enchilady. 








sobota, 27 sierpnia 2016

Filet z indyka z kolorową papryką

Tradycyjnie w sierpniu króluje w mojej kuchni kolorowa papryka. Tradycją już się stało, że kupuję ją każdego roku u producenta w sporych ilościach i przerabiam na wiele sposobów. Powstają przetwory, ale wykorzystuję ją również na świeżo, robię faszerowaną mięsem czy duszoną w leczo, a także używam jako dodatku do mięs i sosów.
Filet z indyka daje wiele możliwości, można z nim kombinować do woli, ja tym razem pokombinowałam z kolorową papryką i wyszło pysznie. Dodatek kaszy gryczanej sprawił, że dobry, zdrowy obiad ugotowałam w jakieś 40 minut, oczywiście planując go wcześniej i marynując mięso w przyprawach kilkanaście godzin. 



Składniki na 4 porcje:

800 g filetu z indyka
3 kolorowe świeże papryki (u mnie czerwona, zielona i żółta)
½ małej ostrej papryczki chili (można z niej zrezygnować)
2 duże cebule cukrowe (albo zwykłe białe)
¾ szklanki bulionu (u mnie warzywny, ale może być drobiowy)
1 płaska łyżeczka soli
½ łyżeczki czarnego świeżo mielonego pieprzu
1 czubata łyżeczka słodkiej czerwonej papryki
½ łyżeczki mielonego cuminu (kminu rzymskiego)
½ łyżeczki mielonego imbiru
szczypta mielonego pieprzu cayenne
2 łyżki oleju


Filet z indyka pokroić w dużą kostkę. Dodać wszystkie przyprawy, wymieszać i wstawić do lodówki na całą noc. Papryki oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w paseczki, a cebulę w ćwierć talarki. Ostrą papryczkę bardzo drobno posiekać.
W rondlu rozgrzać olej, wrzucić zamarynowane wcześniej mięso i na mocnym ogniu obsmażyć na złoto, dodać cebulę i smażyć, aż się zrumieni. Podlać bulionem i dusić 10 minut, dorzucić paprykę, ostrą papryczkę i dusić kolejne 20 – 25 minut (nie za długo, żeby papryka się nie rozpadła). Większość płynu powinna odparować, a powstały sos można delikatnie zagęścić, ale uważam, że nie ma takiej potrzeby, bo zrobi to cebula i papryka. Podawać z ryżem, kaszą, ziemniakami – dodatki wg własnego uznania i smaku (u nas kasza gryczana palona i buraczki).



sobota, 3 października 2015

Makaron z indykiem i warzywami

Proste, szybkie i smaczne danie. Nie ma co się nad nim rozwodzić, bo jakie jest każdy widzi, a gdy zrobi i spróbuje, to przekona się, że doskonale smakuje. Kilka warzyw znalezionych w lodówce, kawałek piersi z indyka, słoik domowej passaty, makaron, trochę ziół i obiad gotowy. 


Składniki na 4 porcje:
500 g mięsa z indyka (u mnie filet)
200 g marchewki (3 długie i cienkie)
300 g cukinii (1 nieduża)
300 g papryki (2 średnie – dałam po kawałku żółtej, pomarańczowej i czerwonej)
200 g cebuli (1 średnia)
300 ml passaty (użyłam domowej) albo puszka krojonych pomidorów
1 łyżeczka suszonej bazylii
1 łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka ulubionej mieszanki ziół (u mnie dalmatyńskie)
½ -1 łyżeczki soli (dałam tylko ½ łyżeczki)
½ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
szczypta ostrej papryki
2 łyżki oleju (u mnie rzepakowy)

około 300 – 350 g makaronu (u mnie grube rurki)
2 łyżki tartego parmezanu albo grana padano


Mięso oczyścić, pokroić w kostkę średniej wielkości. Dodać ½ łyżeczki soli, ½ łyżeczki pieprzu, szczyptę ostrej papryki, wymieszać, zostawić na kilka minut i zająć się przygotowaniem warzyw. Cebulę i marchew obrać, cebulę pokroić w dosyć drobną kostkę, a marchew w cienkie plasterki (im cieńsze marchewki tym lepiej). Cukinię pokroić w kostkę (jeśli trzeba, to wcześniej obrać ze skóry), a paprykę pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w kostkę.
W dużym garnku zagotować wodę na makaron (około 4 – 5 litrów), gdy woda się zagotuje osolić ją (ja wsypuję ½ łyżeczki soli), wsypać makaron i ugotować go al dente – makaron powinien trafić do garnka mniej więcej 10 minut przed końcem duszenia mięsa i warzyw.
W rondlu rozgrzać olej, wrzucić mięso i na mocnym ogniu obsmażyć do lekkiego zrumienienia, wrzucić pokrojoną cebulę i razem chwilę smażyć. Wrzucić marchewkę, wlać ¼ szklanki wody i dusić razem 5 minut, następnie dodać cukinię i paprykę, wlać passatę albo pomidory z puszki, dodać zioła i dusić razem około 15 – 20 minut, aż warzywa będą miękkie. Można dodać jeszcze odrobinę soli, do własnego smaku. Ja solę mało, więc zioła mi wystarczają, a i w passacie domowej roboty już trochę soli mam.
Do mięsa i warzyw dodać ugotowany makaron, wymieszać i wszystko razem podgrzewać około 1 minuty. Nałożyć na talerze, posypać tartym parmezanem i gotowe. 





niedziela, 30 sierpnia 2015

Krem paprykowo – pomidorowy z naleśnikowym szaszłykiem

Sezon na paprykę i pomidory w pełni, więc trzeba z tego korzystać. Upieczone warzywa smakują wybornie, wystarczy je tylko zmiksować, przetrzeć, doprawić i mamy pyszny krem. Jeśli dodamy do tego naleśniki posmarowane kremowym serkiem z ziołami, to otrzymamy sycący, smaczny i kolorowy obiad.
Pierwszy raz szaszłyki naleśnikowe jadłam kilka lat temu w jednej z naszych lokalnych restauracji. Prawdę powiedziawszy nie pamiętam już czym były nadziane, ale były podane z pikantnym kremem z pomidorów, a że sam sposób podania bardzo mi się spodobał, to po prostu utkwił mi gdzieś w pamięci i zrobiłam coś podobnego. Zawsze warto się inspirować ciekawymi pomysłami. 

 

Składniki na 4 porcje:

1 kg czerwonej papryki
1 kg pomidorów (u mnie malinowe)
1 średniej wielkości cebula
1 mała ostra papryczka
2 ząbki czosnku
1 liść laurowy
1 łyżka oleju/oliwy
1 płaska łyżeczka soli (ja dałam tylko ½ łyżeczki, bo solę mało)
2 łyżeczki cukru (dałam trzcinowy)
½ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
¼ łyżeczki mielonego chili
1 łyżka suszonej bazylii
1 łyżka suszonego oregano

Szaszłyki naleśnikowe – składniki na 4 grubsze naleśniki:

Ciasto:
1 duże jajko
150 ml mleka
150 ml zimnej wody
160 g mąki pszennej krupczatki typ 450 albo wrocławskiej typ 500
szczypta soli
1 łyżka oleju do ciasta albo klarowane masło do smażenia

Nadzienie do szaszłyków:
300 g twarożku (ja użyłam drobno mielonego)
1 łyżka posiekanego koperku
1 łyżka posiekanej świeżej bazylii
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
szczypta soli
szczypta pieprzu
szczypta ostrej papryki


Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić na kawałki. Z pomidorów usunąć zielone części, naciąć na krzyż. Cebulę obrać, przekroić na 4 części, ząbki czosnku obrać. Wszystkie warzywa ułożyć na blaszce do pieczenia, między warzywa włożyć 1 liść laurowy, skropić oliwą lub olejem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec około 45 minut – jeśli warzywa zaczną mocno ciemnieć to przykryć je kawałkiem folii aluminiowej, żeby się nie przypiekły zbyt mocno. Gdy będą miękkie, przełożyć je do garnka (liść laurowy wyrzucić), zmiksować, a następnie całość przetrzeć przez sito albo przecierak. Przelać ponownie do garnka, wsypać sól, cukier, pieprz, chili, bazylię i oregano, doprowadzić do wrzenia, gotować 2 – 3 minuty.  Jeśli pomidory miały mało soku i krem wydaje się zbyt gęsty można dolać trochę bulionu albo wody i zagotować ponownie. Skosztować i ewentualnie jeszcze doprawić do własnego smaku solą, pieprzem czy cukrem. 
Gdy warzywa się pieką przygotować szaszłyki naleśnikowe. Jajka roztrzepać trzepaczką, dodać sól, wsypać mąkę, wlać mleko i wodę, wszystko dokładnie wymieszać (ja używam takiej okrągłej trzepaczki). Opcjonalnie można dodać do ciasta 1 łyżkę oleju albo stopionego masła, ja tego nie robię, bowiem wolę przesmarować patelnię pędzlem. Ciasto odstawić na 15 - 30 minut. Patelnię posmarować cienko olejem albo roztopić niewielką ilość masła i rozsmarować - na patelni nie może być dużo tłuszczu, ma być tylko posmarowana. Wlać porcję ciasta, smażyć z dwóch stron do lekkiego zrumienienia.
Wszystkie składniki nadzienia wymieszać, doprawić do własnego smaku solą, pieprzem, ostrą papryką. Na każdym naleśniku rozsmarować porcję nadzienia, zwinąć w rulon i pokroić na kawałki. Nadziać na patyczki do szaszłyków i gotowe. Podawać z gorącym kremem. 



czwartek, 27 sierpnia 2015

Ajvar (ajwar) - pasta z papryki i bakłażanów

Ajvar to smakowita bałkańska pasta z pieczonej papryki z dodatkiem bakłażanów, pomidorów, octu i przypraw. Podobnie jak lutenica, którą przygotowuję od trzech lat może być pikantny albo łagodny. My wolimy wersję pikantną.
Okazuje się, że produkcja prawdziwego ajvaru na skalę przemysłową jest dosyć ograniczona, bowiem powinien być przygotowany z pieczonej papryki, co niestety sprawia, że to dosyć czasochłonna i żmudna czynność. Producenci robią go z papryki gotowanej i z dodatkiem marchwi, co sprawia, że jakość pozostawia wiele do życzenia.
Warto więc zaopatrzyć się w paprykę i zrobić ajvar samemu. Kosztuje to trochę pracy, ale smak wynagradza cały trud.
Struktura tej pasty może być różna. Ja ajwar lubię dosyć mocno zmiksowany, zupełnie inaczej niż lutenicę, w której chcę czuć kawałki warzyw. Ale to kwestia własnych upodobań. Można zostawić większe kawałki i ajvar będzie równie smaczny. Niektórzy nie dodają do ajvaru pomidorów, ale koncentrat pomidorowy. Też można, choć wg mnie grzech nie korzystać w sezonie ze świeżych produktów, więc ja wybieram cudownie pachnące malinówki.


Składniki na 10 słoiczków o pojemności 200 ml:

3 kg mocno dojrzałej czerwonej papryki
2 małe ostre czerwone papryczki bez pestek
800 - 900 g bakłażanów
1 kg pomidorów (u mnie malinowe)
300 g cebuli
3 ząbki czosnku
60 g (3 łyżki) cukru trzcinowego (można dać biały)
20 g (1 łyżka) soli
10 g (1 łyżka) słodkiej papryki w proszku
½ małej łyżeczki czarnego pieprzu
½ małej łyżeczki mielonego chili
45 ml (3 łyżki ) octu spirytusowego 10 %
45 ml (3 łyżki) oleju (użyłam rzepakowego)


Pomidory pokroić na kawałki (razem ze skórkami i pestkami) , wyciąć tylko zieloną część. Zagotować i do chwili wrzenia gotować około 30 minut na mocnym ogniu, żeby jak najwięcej płynu odparowało, a pomidory się rozgotowały. Przetrzeć przez sito albo przecierak, skórki i pestki wyrzucić – powinno zostać około 400 ml pulpy pomidorowej.
Paprykę słodką oczyścić z gniazd nasiennych, obrać ze skóry i ułożyć na blaszce do pieczenia. Skropić niewielką ilością oleju. Bakłażany obrać ze skóry, pokroić w plastry, ułożyć na blaszce, lekko posolić. Paprykę i bakłażany wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (u mnie termoobieg) i piec około 40 minut, aż zrobią się miękkie i lekko przypieką. Można nie obierać papryki ze skórki przed pieczeniem, ale upiec ją, a potem włożyć do worka na około 15 minut, aby się zaparzyła i po tym czasie ściągnąć z papryki skórkę. Ja wolę obrać przed pieczeniem, ale metody są różne.
W tak zwanym międzyczasie obrać cebulę i pokroić ją w bardzo drobną kostkę. Czosnek posiekać albo przecisnąć przez praskę. Ostre papryczki oczyścić z gniazd nasiennych i bardzo drobno posiekać. W dużym garnku, w którym będzie smażony ajvar rozgrzać 3 łyżki oleju, wrzucić pokrojoną cebulę i delikatnie ją podsmażyć – powinna się zeszklić, ewentualnie lekko przyrumienić, ale nie przypiec. Dodać czosnek i posiekaną ostrą paprykę. Wsypać słodką paprykę i wszystko razem bardzo krótko przesmażyć – około minuty. Wlać pulpę pomidorową i wymieszać.
Dodać upieczoną paprykę i bakłażany i zmiksować do uzyskania pożądanej konsystencji – ja osobiście lubię mocno zmiksowany sos. Można też zemleć warzywa przez maszynkę do mięsa na sicie o dużych oczkach – wtedy kawałki warzyw pozostaną większe (tak robię przy lutenice). Wsypać przyprawy, wlać ocet i na wolnym ogniu gotować około 15 – 30 minut do uzyskania pożądanej gęstości (u mnie gęstość porównywalna do keczupu). W dużej mierze czas zależy od tego jak mocno zostały odparowane pomidory – czym mocniej tym lepiej, bo wtedy czas gotowania ajvaru jest krótszy. Ajvar dosyć mocno pryska, więc prawie przez cały czas trzeba go mieszać. Skosztować i ewentualnie doprawić do swojego smaku solą, pieprzem czy cukrem.
Gotowy sos przełożyć do wyparzonych słoików (wyparzam słoiki i zakrętki w piekarniku nagrzanym do 125 stopni przez około 15 minut), zakręcić. Słoiki ustawić na blaszce do pieczenia, wstawić do piekarnika nagrzanego do 125 stopni i pasteryzować około 25 minut. Jeśli słoiki są większe, to czas należy wydłużyć nawet do 40 minut. Słoiki można zostawić do wystygnięcia w wyłączonym piekarniku albo wyciągnąć na na ściereczkę, przykryć ręcznikiem i zostawić, aby sobie spokojnie ostygły. Można też pasteryzować na mokro w garnku wyłożonym ściereczką – wlać wodę do ¾ wysokości słoiczków i od chwili wrzenia pasteryzować 15 minut. Wyciągnąć i zostawić pod przykryciem do wystygnięcia. 




wtorek, 25 sierpnia 2015

Sałatka paprykowo – ryżowa z kukurydzą

Ta sałatka gości u mnie od jakiś 25 lat. Pierwszy raz jadłam ją jeszcze za licealnych czasów u mojej koleżanki Marzeny, a potem regularnie robiłam. Jedyną zmianą jaką wprowadziłam jest to, że mieszam majonez z jogurtem, bo tak smakuje mi bardziej (Marzena dodawała tylko majonez).
W zasadzie każdego roku w sezonie paprykowym pojawia się na stole 2 – 3 razy. Była na starym blogu i zupełnie mi uciekło, że jej tu nie przeniosłam. Tak więc nadrabiam to niedopatrzenie i dzielę się prostym przepisem na smaczną sałatkę. Nie trzeba wielu składników, a można zrobić coś smacznego. Ważnym elementem tej sałatki jest papryka i najlepiej w kilku kolorach, wtedy sałatka oprócz tego, że jest smaczna, to również cieszy oczy.  Świetnie smakuje jako samodzielne danie, ale jest również pysznym dodatkiem do pieczonego kurczaka czy grillowanej ryby. Może być fajnym drugim śniadaniem do pracy.
Ja używam do tej sałatki ryżu jaśminowego, ale myślę, że każdy inny też się sprawdzi (no może poza ryżem do risotto). 


Składniki na dużą salaterkę:

200 g (1 szklanka) ryżu jaśminowego
400 ml domowego bulionu warzywnego (można zastąpić wodą i dodać ½ łyżeczki soli)
4 średniej wielkości kolorowe papryki (czerwona, żółta, pomarańczowa, zielona - razem około 700 g)
1 puszka (340 g) słodkiej kukurydzy
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu naturalnego
sól, pieprz
opcjonalnie: posiekany koperek albo szczypiorek


Ryż opłukać na sicie pod bieżącą zimną wodą. Włożyć do garnka, wlać bulion (albo wodę i ½ łyżeczki soli). Wymieszać, przykryć pokrywką i zagotować. Od chwili wrzenia gotować 5 minut bez mieszania. Wyłączyć gaz, a garnek z ryżem zawinąć w ściereczkę, gruby ręcznik i włożyć pod kołdrę albo gruby koc (ja wynoszę do sypialni, wkładam między poduchy i przykrywam kołdrą). Zostawić na 2 – 3 godziny, aż ryż się „uparuje” – przy tych proporcjach powinien być idealnie sypki. Gotowy ryż przemieszać widelcem, przełożyć do miski i zostawić do wystygnięcia.
Paprykę opłukać, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w drobną kostkę. Kukurydzę odsączyć i wsypać do pokrojonej papryki. Dodać ryż, jogurt połączony z majonezem, ½ łyżeczki soli i ¼ łyżeczki pieprzu. Całość wymieszać, jeśli sałatka wydaje się za sucha można dodać jeszcze trochę majonezu czy jogurtu. Skosztować i ewentualnie doprawić do własnych upodobań solą czy pieprzem. Zostawić choć na godzinę, aby smaki się połączyły. Wg mnie sałatka najsmaczniejsza jest na drugi dzień.

Ps. Można ugotować ryż w woreczkach, choć ja od dawna tego nie robię. Wolę taki przygotowany babciną metodą - "uparowany". 



niedziela, 23 sierpnia 2015

Z serii „coś na zimę”: Ostry sos paprykowy (z pieczonej papryki)

Jak co roku w sierpniu spędziłam tydzień w Radomiu u teściowej i przywiozłam sobie piękną paprykę. Okolice Radomia to zagłębie, gdzie producentów papryki jest bardzo wielu i gdzie odbywają się targi paprykowe. My już na targi nie jeździmy, ale od razu do producenta. W tym roku umówiwszy się wcześniej dotarliśmy akurat w momencie, gdy gospodarz przyniósł z tunelu świeżo zerwaną paprykę. To lubię – warzywa prosto z krzaka. Piękna, dorodna, jędrna i tania (2 i 3 zł/kg, podczas gdy u mnie na targu 5 zł/kg). 15 kg kolorowych strąków stosunkowo łatwo zagospodarowałam. Trochę zamroziłam, trochę zapakowałam w słoiczki, część przeznaczyłam na pyszną kremową zupę, część na sałatkę, część na lutenicę, a 3 kg zamieniłam w pyszny, ostry sos paprykowy. Robiłam go od początku do końca samodzielnie, zdając się na własne doświadczenie i smak.
Sos jest bardzo ostry, lekko słodki i bardzo smaczny. Jeśli ma być łagodniejszy, to wystarczy zrezygnować z ostrej papryki. Ma cudowny, głęboki kolor, bo użyłam mocno dojrzałej czerwonej papryki. Nie dawałam za wiele czosnku, bo za nim nie przepadam, ale jeśli ktoś lubi, może dać go dwa razy więcej. W moim sosie nie jest pawie wyczuwalny, ale świetnie dopełnia całości.
Dodałam do niego ubiegłoroczną passatę, bowiem zostało mi kilka słoiczków, ale jeśli nie posiadacie, można wykorzystać koncentrat pomidorowy albo przygotować sobie wcześniej domową passatę. 
Sos można wykorzystać jako dodatek do kanapek, do makaronu, pulpetów itp. 



Składniki na 9 słoiczków po 300 ml (około 2,7 l gotowego sosu):

3,5 kg czerwonej, mocno dojrzałej papryki (waga przed obraniem)
350 g cebuli (2 duże sztuki)
5 dużych ząbków czosnku (można dać więcej)
1 - 5 małych ostrych czerwonych papryczek bez pestek (ja dałam 5 i sos jest bardzo ostry)
400 ml passaty albo 250 g koncentratu pomidorowego
60 ml (4 łyżki) oleju rzepakowego
100 ml octu spirytusowego 10 %
150 g (2/3 szklanki) cukru
1 pełna łyżka płynnego miodu (dałam lipowy ale możne być inny)
2 liście laurowe
3 – 4 kulki ziela angielskiego
20 g (1 łyżka) soli
5 g (1 czubata łyżeczka) czarnego mielonego pieprzu


Paprykę umyć i pozbawić gniazd nasiennych, cebulę i czosnek obrać. Paprykę pokroić na kawałki, a cebulę w kostkę. Na blaszce do pieczenia ułożyć paprykę (słodką i ostrą), wrzucić ząbki czosnku, ziele angielskie i liście laurowe. Blaszkę przykryć folią aluminiową (niezbyt szczelnie) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (u mnie góra - dół). Piec 30 minut, ściągnąć folię i piec jeszcze przez 10 -15 minut. Papryka powinna być miękka. Wyciągnąć ziele angielskie i liście laurowe.
W czasie, gdy papryka się piecze, to w dużym rondlu, garnku albo głębokiej dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną cebulę i delikatnie ją podsmażyć – powinna się tylko lekko przyrumienić.
Gdy papryka się upiecze, zemleć ją (razem z podsmażoną wcześniej cebulą i upieczonym czosnkiem) przez maszynkę na najdrobniejszych oczkach - ja użyłam sitka do maku. Całość pulpy przełożyć do garnka (tego, w którym smażyła się cebula), dodać passatę albo przecier, wyciągnięte wcześniej liście laurowe i ziele angielskie, wlać ocet, dodać cukier, miód, sól gotować około 20 – 30 minut często mieszając, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. (Uwaga! Trzeba mieszać, bo sos strzela i chwilę nie przypilnowany może zapaskudzić pół kuchni). Wsypać świeżo mielony pieprz, usunąć liście laurowe i kulki ziela angielskiego. Wymieszać i skosztować, ewentualnie doprawić do własnego smaku solą, cukrem czy octem. Dla mnie podane proporcje okazały się idealne. Początkowo dałam tylko ½ łyżki soli i mniej cukru, ale musiałam dosypać i proporcję podaję takie, jakie zastosowałam w swoim sosie. 
Gotowy gorący sos przelać do wyparzonych słoiczków (ja wyparzam słoiki i nakrętki w piekarniku nagrzanym do 125 stopni przez około 15 minut), zakręcić. Ustawić na blaszce, wstawić do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i pasteryzować około 25 minut. Wyciągnąć na ściereczkę, przykryć ręcznikiem i zostawić do całkowitego wystudzenia (u mnie stały przykryte całą noc).
Można też pasteryzować na mokro – słoiki wstawić do garnka wyłożonego ściereczką, wlać wodę (jeśli sos gorący, to woda też musi być gorąca) do ¾ wysokości słoiczków i od chwili zagotowania pasteryzować około 15 minut. Mnie było wygodniej wstawić do piekarnika, bo słoiczki szerokie, niskie i w garnku musiałabym pasteryzować na kilka razy. 



wtorek, 19 sierpnia 2014

Leczo - prawdziwe węgierskie leczo

Jeszcze na studiach poznałam Almę, dziewczynę pochodzącą z Węgier. Alma przez pierwszy rok studiów mieszkała w akademiku, gdzie się poznałyśmy na jakiejś imprezie. Potem przeniosła się na stancję i od czasu do czasu wpadałyśmy do niej na pogaduchy i wino (po licencjacie niestety wróciła na Węgry i już się nie spotkałyśmy). No i na leczo, które miała prawie zawsze i było zupełnie inne niż to, co u nas leczem się zwie.
Bo węgierskie leczo, to nie zupa paprykowa z cukinią, kabaczkiem czy bakłażanem. Węgierskie leczo jest gęste, z niewielką ilością sosu powstałego z rozgotowanych i odparowanych pomidorów. A składa się z trzech podstawowych składników: białej papryki, podsmażonej na złoto cebuli i pomidorów. Oczywiście dodatkiem może być kiełbasa (na Węgrzech paprykowa), ryż czy jajko. Na Węgrzech leczo podawane jest też jako dodatek do mięs pieczonych czy smażonych, więc siłą rzeczy nie może mieć konsystencji zupy. Alma leczo doprawiała słodką czerwoną i wędzoną papryką oraz cząbrem, tymiankiem i oregano. Zgapiłam to od niej, choć tak naprawdę ona bardzo chętnie podzieliła się przepisem. Węgierskie leczo przygotowuje się na smalcu. Nie trzeba się tego bać, warto zaryzykować, bo leczo bardzo zyskuje na smaku.
Zasadą, którą zapamiętałam są równe ilości składników podstawowych, dodatki mogą być różne.
Leczo w wersji warzywnej doskonale nadaje się do wekowania, wymaga pojedynczej pasteryzacji, podczas gdy to z dodatkiem mięsa trzeba poddać tyndalizacji. Zawsze po otwarciu słoika można podsmażyć trochę wędliny i dodać do niej leczo. Ja osobiście lubię wersję warzywną, choć z pewnością nie można jej nazwać wegetariańską, ze względu na obecność smalcu. 
 

Składniki na pół dużego garnka (około 6 porcji):

1 kg białej papryki (ja użyłam belladonny, ale może być każda inna)
1 kg cebuli
1 kg mięsistych pomidorów (ja dałam połowę malinowych, połowę Limy)
1 pełna łyżka smalcu (ok.30 g)
2 czubate łyżeczki czerwonej słodkiej papryki (w proszku)
1 czubata łyżeczka papryki wędzonej (w proszku)
1 czubata łyżeczka czubricy czerwonej (można zastąpić cząbrem)
1 czubata łyżeczka oregano
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
¼ łyżeczki chili
1 łyżeczka cukru (można dać więcej, jeśli pomidory są mało słodkie)


Pomidory i paprykę umyć. Skórkę pomidorów naciąć na krzyż i sparzyć - włożyć do miski, zalać wrzątkiem i zostawić na minutę, następnie zanurzyć pomidory w misce z zimną wodą, wyciągnąć, obrać ze skórki i usunąć zielone końcówki. Pokroić w grubą kostkę. Z papryki usunąć gniazda nasienne i białe wewnętrzne zgrubienia. Pokroić w kawałki o boku około 1 cm. Cebulę obrać, pokroić w grube ćwierć plasterki.
Do garnka wrzucić pomidory, zagotować. Gdy puszczą sok, to częściowo go odparować. W tym samym czasie na patelni rozgrzać 1 łyżkę smalcu, wrzucić cebulę i podsmażyć ją na złoto *. Patelnię zestawić z ognia, wsypać paprykę słodką, paprykę wędzoną, czubricę, chili, dokładnie wymieszać i na bardzo małym ogniu ponownie krótko podsmażyć – papryka musi być dobrze wymieszana z cebulą, aby się nie przypaliła, bo danie będzie gorzkie. Do gotujących się pomidorów wrzucić pokrojoną paprykę, wsypać 1 łyżeczkę soli i dusić około 5 minut od chwili wrzenia. Do pomidorów i papryki przełożyć podsmażoną cebulę i całość dusić razem aż papryka zmięknie, ale pozostanie jędrna (gdy będzie za długo gotowana oddzieli się skórka). Wsypać pieprz, cukier i oregano. Wszystko wymieszać i jeszcze 2 minuty pozostawić na małym ogniu. Skosztować i jeśli trzeba dodać jeszcze soli czy pieprzu (te przyprawy trzeba dostosować do własnych upodobań smakowych). Mnie najbardziej smakuje odgrzane na drugi dzień. 

*Jeśli do lecza ma zostać dodana kiełbasa to można ją podsmażyć razem z cebulą. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...