Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

Zapiekanka makaronowa z polędwiczką wieprzową, bobem i papryką

Zapiekanki makaronowe to całkiem fajne dania, choć nie powiem, że są bardzo szybkie do zrobienia, bo trochę czasu trzeba im poświęcić. Ale mają tę zaletę, że można przygotować ją wcześniej, a potem tylko wstawić do piekarnika i szybki obiad gotowy. Tak było i u nas. Zapiekankę przygotowałam sobie dzień wcześniej i wstawiłam do lodówki. Planowaliśmy całe sobotnie przedpołudnie poza domem, więc trzeba było wykombinować coś, co będzie można szybko zrobić po powrocie, aby zjeść ciepły posiłek.


Składniki na 4 porcje:

300 g dowolnego krótkiego makaronu (u mnie kolorowe creste di galli, tzw. grzebienie koguta)
600 g polędwicy wieprzowej
500 g bobu
2 czerwone papryki
2 duże cebule
2 łyżki tartego parmezanu
500 ml passaty
sól, pieprz,
ulubione zioła – u mnie oregano, bazylia i rozmaryn
2 łyżki oleju
około 100 -150 g mozzarelli (tartej albo w plastrach)


Polędwicę oczyścić z białych błonek i pokroić w grubą kostkę. Makaron ugotować al dente w dużej ilości lekko osolonej wody. Bób ugotować w wodzie z dodatkiem soli i cukru (½ łyżeczki soli, ½ łyżeczki cukru), ostudzić i obrać z łupinek (jeśli ktoś lubi może nie obierać). Cebulę pokroić w drobną kostkę, a paprykę na kawałki. Na patelni rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną polędwicę i na mocnym ogniu krótko obsmażyć do lekkiego zrumienienia. Przełożyć do miski, posolić i oprószyć pieprzem. Na patelnię po smażeniu polędwiczek wrzucić cebulę, zeszklić ją, dodać paprykę i razem smażyć 2 – 3 minuty. Wlać passatę, całość zagotować, doprawić do smaku solą, pieprzem, ewentualnie odrobiną cukru jeśli trzeba. Dodać zioła i gotować 2 – 3 minuty do lekkiego zgęstnienia.
Makaron, podsmażoną polędwicę, bób i tarty parmezan wymieszać, przełożyć do naczynia żaroodpornego (albo pojedynczych naczyń do zapiekania), wlać sos.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra - dół), wstawić naczynie i zapiekać 15 minut, wyciągnąć, posypać tartym serem (mój był w plastrach), górę oprószyć ziołami i wstawić do piekarnika na 5 minut, aby ser się rozpuścił.



poniedziałek, 31 marca 2014

Zapiekanka na zielono

W szafce zalegało mi kilka puszek z różnymi warzywami, w zamrażarce woreczek z brokułami i pudełko z bobem, więc postanowiłam to jakoś zagospodarować. I zrobiłam zapiekankę na zielono. Pysznie wyszło.  W zamrażarce robi się coraz więcej przestrzenni i nie powiem, żeby mnie to jakoś szczególnie smuciło, bo z zapasów wychodzą fajne obiady. 
Przepis podaję na 4 porcje, choć ja zrobiłam tylko dwie, a pozostałe warzywa wykorzystałam do przygotowania zupy. 


Składniki na 4 porcje:

200 g makaronu (u mnie penne)
1 mały brokuł
1 puszka zielonej fasolki konserwowej
1 puszka groszku konserwowego
1 szklanka ugotowanego, obranego bobu
3 duże jajka
200 g jogurtu naturalnego (nie typu greckiego) albo śmietany do zup
1 pełna łyżka mąki pszennej (dałam tortową, bo wrocławska mi wyszła)
sól, pieprz
gałka muszkatołowa
ulubione zioła
120 g startej mozzarelli (takiej z bloku) albo miękkiego żółtego sera
masło do wysmarowania naczynia


Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie. Odcedzić. Brokuły zblanszować w lekko osolonej i posłodzonej wodzie. Fasolkę i groszek odcedzić z zalewy.
Jajka rozkłócić, dodać jogurt (albo śmietanę), łyżkę mąki, 2 łyżki startego sera, ½ łyżeczki soli i ¼ łyżeczki pieprzu, ½ łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej, 1 łyżeczkę ulubionych ziół i wymieszać.
Makaron wymieszać z warzywami, włożyć do naczynia żaroodpornego posmarowanego masłem, zalać sosem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra – dół). Zapiekać 20 minut, wyciągnąć, posypać resztą startego sera, oprószyć dodatkowo niewielką ilością ziół i wstawić ponownie do piekarnika na 5 minut. Podawać gorące.
Zapiekanka nie daje się zbył ładnie kroić, więc dobrze jest ją przygotować np. w pojedynczych naczyniach do zapiekania, albo pogodzić się z tym, że na talerzu nie będzie wyglądała wzorcowo. 



sobota, 14 grudnia 2013

Zapiekanka ziemniaczana z polędwiczką wieprzową, cebulą i papryką

Danie, które dziś proponuję jest szybkie do przygotowania, pod warunkiem, że zostały nam ziemniaki z dnia poprzedniego albo ugotujemy je wcześniej. Ja przygotowałam tę zapiekankę podczas remontowego dnia i choć nie wygląda może zbyt ładnie (jak to zapiekanka) to smakowała świetnie. No i ma tę zaletę, że dosłownie wszystko przygotowuje się w jednym garnku (koniecznie w takim, który można wstawić do piekarnika), więc nie ma wiele zmywania.


Składniki na 4 porcje (ja zrobiłam z połowy składników):

1 duża polędwiczka wieprzowa – około 500 g
16 malutkich ugotowanych ziemniaków (jeśli mamy większe to odpowiednio mniej)
2 średnie cebule
2 kolorowe papryki (ja użyłam mrożonej, obranej ze skórki, którą zamroziłam w sierpniu)
2 duże jajka
150 ml śmietany do zup i sosów (może być kremówka, ja dałam 18 % słodką śmietankę)
120 g tartego żółtego sera (u mnie gouda wymieszana z mozzarellą z bloku)
sól, pieprz,
ulubione zioła (u mnie zioła włoskie z młynka Kotanyi)
gałka muszkatołowa
1 łyżeczka klarowanego masła albo oleju


Polędwiczkę opłukać, dobrze oczyścić z błonek, pokroić w grubą kostkę albo paski. Cebulę obrać i pokroić w grubą kostkę. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych (można również obrać ze skórki) i pokroić na nieduże kawałki. Ugotowane ziemniaki pokroić na połówki, a jeśli ziemniaki są duże to w grube plastry.
W garnku, który można wstawić do piekarnika rozpuścić 1 łyżeczkę tłuszczu, wrzucić pokrojoną polędwiczkę i podsmażyć do zrumienienia (nie solić wcześniej), wrzucić cebulę i paprykę. Wsypać ½ łyżeczki soli i ¼ łyżeczki pieprzu. Podsmażyć razem przed 5 minut – cebula i papryka powinny zmięknąć. Dodać pokrojone ziemniaki, wymieszać, posypać ulubionymi ziołami. Można chwilę razem podsmażyć. W miseczce rozkłócić dwa duże jajka, wlać śmietanę i wsypać 1 łyżkę startego sera. Wsypać ¼ łyżeczki soli, ¼ łyżeczki pieprzu i ¼ łyżeczki startej gałki muszkatołowej. Całość wymieszać i wlać do garnka z mięsem i warzywami. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać 10 minut (bez przykrycia). Wyciągnąć, posypać resztą tartego sera, niewielką ilością suszonych ziół i wstawić ponownie do piekarnika na 5 minut. Podawać gorące. 



sobota, 13 lipca 2013

Zapiekanka makaronowa

Dzisiejsze danie, to taka trochę oszukana lazania, równie smaczna, ale zrobiona z włoskim makaronem orecchiette, który w ubiegłym roku Kasia przywiozła mi z Włoch. Makaron mnie zachwycił i choć szukałam go u nas to nigdzie nie znalazłam. Jednak zapiekankę można przygotować równie dobrze z muszelkami czy świderkami. Wykorzystałam też w tym daniu pomidory lekko podsmażane, ale ze spokojem można je zastąpić pomidorami z puszki. 


Składniki na 4 porcje:
260 – 300 g makaronu w kształcie muszelek (użyłam orechiette)
400 g mielonego mięsa (u mnie mięso od szynki własnoręcznie zmielone, ale może być wołowina, jagnięcina czy drób)
2 słoiki pomidorów lekko podsmażanych albo 2 puszki pomidorów (pomidory z puszki trzeba lekko zmiksować)
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
sól, pieprz, pieprz cayenne
2 łyżki ulubionych suszonych ziół (u mnie bazylia, oregano i zioła włoskie z młynka – jak zawsze od Kotanyi)
1 łyżeczka cukru
100 -150 g tartej mozzarelli albo żółtego sera (użyłam mozzarelli w plastrach – świetnie się topi)
1 łyżka oliwy/oleju


W dużym garnku zagotować wodę z 1 łyżeczką soli. Wrzucić makaron i gotować 4 - 5 minut (makaron nie powinien być całkiem miękki). Odcedzić i odstawić.

Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, czosnek posiekać drobniutko. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju, wrzucić cebulę i delikatnie ją zeszklić, dodać czosnek i razem smażyć 2 minuty. Dodać zmielone mięso, wsypać 2/3 łyżeczki soli, ½ łyżeczki pieprzu i ¼ łyżeczki pieprzu cayenne. Całość smażyć około 5 minut. Dodać pomidory lekko podsmażone albo zmiksowane pomidory z puszki. Dusić 2 – 3 minuty. Doprawić do smaku ziołami, cukrem. Spróbować i jeśli trzeba odrobiną soli i pieprzu.
Przygotować 1 duże albo 4 małe naczynia żaroodporne. Na spód naczynia wyłożyć warstwę sosu mięsno – pomidorowego, na to połowę makaronu i ponownie porcję sosu, a następnie połowę sera. Na ser wyłożyć resztę makaronu, przykryć pozostałym sosem i posypać serem. Oprószyć ulubionymi ziołami.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra – dół) i zapiekać bez przykrycia przez około 20 - 25 minut, aż ser się ładnie roztopi, a całość będzie zapieczona i gorąca. Zapiekanki w małych naczyniach potrzebują mniej czasu – wystarczy im około 15 minut. 


czwartek, 21 marca 2013

Zapiekanka ze zrazami

Po sobotnim obiedzie zostały mi zrazy, więc w niedzielę wykorzystałam je do pysznej zapiekanki. Nie ma z nią wiele roboty, a gdy mięso jest gotowe idzie naprawdę szybko, bo wystarczy ugotować ziemniaki i marchewkę z groszkiem. Do takich zapiekanek najfajniej sprawdzają się pojedyncze naczynia, bo każdy dostaje swoją porcję. Ale można zrobić w dużym naczyniu i kroić na porcje. Zapiekanka jest dosyć zwarta, więc nie powinno być problemu z jej krojeniem.
 

Składniki na 4 porcje

8 dużych ziemniaków
½ szklanki ciepłego mleka
1 łyżka masła
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej (starłam mniej więcej ¼ ) albo ulubionej przyprawy do ziemniaków
600 g marchewki z groszkiem (użyłam mrożonej)
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka cukru
80 g tartego żółtego sera
1 łyżeczka ulubionych ziół (u mnie dalmatyńskie)
masło do wysmarowania naczyń


Ziemniaki obrać, ugotować do miękkości. Dodać ½ szklanki ciepłego mleka, 1 łyżkę masła i ubić na pure.
Marchewkę z groszkiem zalać niewielką ilością gorącej wody, dodać szczyptę soli i ugotować do miękkości. Jeśli zostało w garnku trochę wody to odcedzić (można ją zostawić i dodać np. do jakiejś zupy). Dodać 1 łyżeczkę cukru, 1 łyżeczkę masła i wymieszać.
Zrazy pokroić na cienkie plastry
Pojedyncze naczynia (albo jedno duże) natłuścić masłem, wyłożyć ziemniaki i wyrównać. Na ziemniakach ułożyć plastry zrazów i przykryć je marchewką z groszkiem. Posypać tartym serem i oprószyć ziołami. Wstawić do podgrzanego piekarnika i zapiekać około 25 – 30 minut w 175 stopniach. Zapiekanka powinna być gorąca, a ser roztopiony.
Podawać gorące. 





piątek, 24 sierpnia 2012

Zapiekanka mięsno – ziemniaczana

Jednego dnia zrobiłam faszerowaną paprykę, a że rozszalałam się i zostało mi sporo farszu to postanowiłam go twórczo wykorzystać i powstała zapiekanka – banalnie prosta i bardzo smaczna. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że to może tak fajnie smakować.
Do zapiekanki wykorzystałam pojedyncze naczynia, więc każdy miał swoją porcję... niestety jedno z naczyń mi pękło na pół - tuż po wyciągnięciu z piekarnika (w sumie nie powinno, bo cały czas stało na blasze, na której się piekło) – na szczęście zapiekanka została uratowana i mogła zostać zjedzona... a ja muszę poszukać nowych naczyń do zapiekania pojedynczych porcji.
Farsz jest identyczny jak do papryki faszerowanej... bo to właśnie tego farszu użyłam, ale podaję przepis, aby nie trzeba było szukać. Pikantny farsz i delikatne ziemniaki doskonale się ze sobą łączą tworząc smaczną i sycącą potrawę.


Składniki na 4 porcje:

Warstwa puree:
1 kg ziemniaków
2 łyżki masła
4 łyżki ciepłego mleka
szczypta gałki muszkatołowej (albo ulubiona przyprawa do ziemniaków)

Farsz
500 g mięsa od szynki albo drobiowego (osobiście wolę do farszu mięso od szynki)
3 małe kolorowe papryki (albo po ½ dużych)
2 średnie cebule
1 łyżka klarowanego masła albo oleju
½ szklanki* ryżu (ja daję taki sypany, krótki)
1pełna  łyżeczka soli (albo więcej – ja solę mało)
1 płaska łyżeczka pieprzu
¼ łyżeczki mielonego chili
½ łyżeczki chili jalapeno
2 – 3 papryczki peperoncini
2 czubate łyżki majeranku roztartego w dłoniach
1 łyżeczka ziół dalmatyńskich albo prowansalskich

Dodatkowo:
masło do wysmarowania naczyń żaroodpornych
4 łyżki startego parmezanu
zioła do posypania góry (u mnie dalmatyńskie Kotanyi)

*szklanka o pojemności 250 ml


Ryż opłukać, zalać 1 szklanką wody, zagotować, wyłączyć i zostawić pod przykryciem, aż ryż wchłonie wodę. Mięso opłukać i zmielić na średnim sicie.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na złoto na 1 łyżce klarowanego masła.
Kolorowe papryki opłukać, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w drobną kostkę.
Papryczki peperoncini rozkruszyć (można pomóc sobie moździerzem, albo tłuczkiem do mięsa).
Mięso wymieszać z ryżem, podsmażoną cebulą, pokrojoną papryką i przyprawami.
Ziemniaki obrać, włożyć do garnka, zalać zimną wodą, posolić do smaku i ugotować do miękkości. Odcedzić, ubić na puree (ja użyłam ubijaka mojego ręcznego blendera Triblade HB724 Kenwood), dodać masło, mleko, gałkę muszkatołową (albo przyprawę do ziemniaków) i dobrze wymieszać.
Cztery pojedyncze naczynia (albo jedno duże) posmarować masłem. Farsz podzielić na 4 części i włożyć do naczyń – wyrównać. Na farsz wyłożyć puree (można to zrobić za pomocą rękawa cukierniczego i wyjdą ładne wzorki, ale zwykła łyżka też wystarczy). Posypać starym parmezanem i ziołami.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać około 20- 25 minut. Podawać z sałatką ze świeżych warzyw. 






piątek, 22 czerwca 2012

Kalafior zapiekany w sosie serowym

Pierwszy raz zapiekanego kalafiora zrobiłam kilka lat temu... w ramach przeglądu lodówki. Nawet nie myślałam, że będzie taki smaczny. Od tego czasu z powodzeniem danie powtarzam, często jednak zmieniam dodatki. Można przygotować to danie w wersji bezmięsnej albo zamiast szynki dodać np. pieczonego kurczaka, który nam został z poprzedniego obiadu. Można wrzucić inne warzywa – paprykę, pomidora, ogórka, czerwoną fasolę czy groszek... Albo dodać podsmażone kurki – w tej wersji smakuje doskonale.  
Jako, że kalafior jest dosyć jałowym warzywem trzeba dobrze doprawić sos. Można do tego użyć swoich ulubionych ziół, pieprzu, chili... Ja tym razem wykorzystałam nowość na polskim rynku – zioła dalmatyńskie Kotanyi, które dostałam do wypróbowania. Choć stronię raczej od gotowych mieszanek to uwielbiam zioła prowansalskie i zioła włoskie Kotanyi, a dziś do tych ulubionych dołączyły również zioła dalmatyńskie.
Już po otworzeniu torebki urzekł mnie wspaniały aromat – ja po prostu lubię wszystko, co jest w tej mieszance czyli oregano, bazylia, majeranek, rozmaryn, cząber, tymianek i szałwia. Kompozycja jest tak fajnie dobrana, że aromat naprawdę zachwyca. Pewnie wszystko zależy od jakości i od ilości poszczególnych ziół użytych do przygotowania tej mieszanki.  
Producent rekomenduje je do dań kuchni śródziemnomorskiej – do sosów, dań z makaronem, pizzy i mięs... a ja powiem, że i nasz zwyczajny kalafior w ich towarzystwie nabiera charakteru.


Składniki na 2 porcje:

½ dużego kalafiora (albo 1 mały)
1 szklanka mleka
sól
cukier

1 łyżka masła
1 łyżka mąki
3 – 4 plasterki szynki (tym razem dałam wędzoną parzoną)
½ puszki kukurydzy
1 czerwona cebulka pokrojona w grubą kostkę
50 -70 g drobno startego sera żółtego (dałam 40 g goudy i 30 g tartej mozzarelli) 
1 pełna łyżka serka mascarpone 
50 ml śmietany do sosów (najlepiej 30%, żeby się nie zwarzyła)
koperek
sól, pieprz, chili, gałka muszkatołowa
½ łyżeczki cukru
ulubione zioła (ja dałam zioła dalmatyńskie Kotanyi)


Kalafiora podzielić na niewielkie części, włożyć do garnka z wrzącą wodą z dodatkiem mleka, soli i cukru (ja daję po 1 płaskiej łyżeczce). Gotować około 8 minut, żeby kalafior się nie rozgotował. Odlać ½ szklanki wywaru z gotowania kalafiora, a samego kalafiora odcedzić.
Masło rozpuścić na patelni i wsypać mąkę i lekko ją zasmażyć. Zasmażkę rozprowadzić wywarem z kalafiora, cały czas delikatnie mieszając, aby nie powstały kluski (ja używam do tego rózgi). Zagotować całość, dodać serek mascarpone, połowę startego żółtego sera i śmietanę. Przyprawić cukrem, solą, pieprzem, chili, ziołami i dosłownie odrobiną gałki muszkatołowej. Dobrze wymieszać i spróbować, ewentualnie jeszcze doprawić – smak powinien być wyrazisty.
W żaroodpornym naczyniu rozłożyć różyczki kalafiora, na nim wędlinę, cebulkę i kukurydzę. Zalać wszystko sosem, posypać koperkiem a następnie resztą startego sera i ziołami.


Wstawić do piekarnika i zapiekać bez przykrycia w 180 stopniach około 20 -25 minut (aż ser się ładnie rozpuści a danie będzie gorące). Ja robię takie potrawy przeważnie wykorzystując mój kuchenny kombajn zwany mikrofalą... wtedy na mocy 750W zapiekam jakieś 8-10 minut.



wtorek, 7 lutego 2012

Quiche (kisz) twarogowy z kurczakiem i warzywami

W sobotę upiekłam kurczaka cytrynowego, a że nie jesteśmy w stanie zjeść całego kurczaka na jeden obiad to trzeba było wymyślić kolejny posiłek z wykorzystaniem pozostałego mięsa. Już w chwili pieczenia kurczaka wiedziałam, co zrobię z mięsem, które zostanie. Wyrzuciłam wszystkie kości i skórki, mięso pokroiłam i wstawiłam do lodówki, aby kolejnego dnia wykorzystać je do pysznego zapiekanego dania.  
Oczywiście można wykorzystać inaczej upieczonego czy ugotowanego kurczaka, a można też zrobić quiche z samymi warzywami. To jest danie, które pozostawia sporą dowolność w doborze składników do nadzienia. Można dodać wszystko to, co się lubi. Ja wykorzystałam pieczonego kurczaka, paprykę, brokuły i cebulę, bo to miałam pod ręką. Ale z powodzeniem można dodać cukinię, bakłażana, groszek, marchewkę itd.
Wykorzystałam też dwa pudełeczka twarogu domowego z Piątnicy, które miałam w lodówce. Ale można użyć dowolnego twarogu zmielonego albo przeciśniętego przez praskę (byle nie był to ser z wiaderka). Bez problemu można kupić w sklepach twaróg mielony w kostkach i taki jak najbardziej się do tego dania nadaje.
Danie jest bardzo sycące, pachnące i pyszne.


Składniki na 4 porcje (u mnie naczynie o średnicy 26 cm)

Ciasto:
150 g mąki pszennej (dałam tortową)
150 g twarogu
40 g masła
1 żółtko
szczypta soli

Nadzienie
400 – 500 g mięsa z upieczonego kurczaka
200 g brokułów (wykorzystałam mrożone)
200 g pokrojonej kolorowej papryki (użyłam mrożonej)
1 duża cebula
1 łyżka klarowanego masła
150 g twarogu
2 duże jajka
125 ml mleka
125 g tartego żółtego sera (użyłam edamskiego)
sól, pieprz, chili, ulubione zioła (dałam zioła włoskie i chili z młynka Kotanyi)


Najpierw przygotować ciasto. Mąkę przesiać do miski, dodać zimne masło i posiekać nożem, dodać twaróg, żółtko i szczyptę soli. Zagnieść gładkie ciasto, zawinąć je w folię i włożyć do lodówki na 30 minut.
W tym czasie przygotować składniki nadzienia. Cebulę obrać, pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle do lekkiego zrumienienia. W garnku zagotować wodę z ½ łyżeczki soli i ½ łyżeczki cukru, wrzucić brokuły i od chwili wrzenia gotować 3 minuty, odcedzić, przelać bardzo zimną wodę i zostawić, aby dobrze odciekły. Paprykę obrać ze skórki i pokroić w grubą kostkę.
W misce roztrzepać 2 jajka i białko, które zostało z przygotowania ciasta, dodać twaróg, mleko i ¾ startego żółtego sera. Doprawić do smaku (dałam ½ łyżeczki soli, pół łyżeczki pieprzu, odrobinę chili i zioła).
Formę (szklaną, ceramiczną, metalową) o średnicy 25 -28 cm posmarować masłem i posypać bułką tartą (ja spryskałam tylko tłuszczem w spray'u Bake Easy). Ciasto wyciągnąć z lodówki, wylepić nim formę, tworząc brzeg o wysokości około 2 -3 cm.  
Na ciasto wyłożyć usmażoną cebulę, na to kurczaka, paprykę i brokuły. Całość zalać masą serowo – jajeczną. Posypać resztą żółtego sera i oprószyć ziołami.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec 30 – 40 minut (ja piekłam 30 minut w termoobiegu z dolną grzałką).
Podawać na gorąco.



czwartek, 15 września 2011

Zapiekanka ziemniaczana z mielonym mięsem

Przepis w ramach przeprowadzki ze starego bloga, ale wart przypomnienia, szczególnie w chłodniejsze dni.
Lubię wszelkiego rodzaju zapiekanki, bo stanowią ciekawą alternatywę dla tradycyjnego obiadu. Są też idealne na niezobowiązującą kolację z przyjaciółmi. Można je przygotować wcześniej i na 40 minut przed podaniem wstawić do gorącego piekarnika.
Doskonałym dodatkiem jest zielona sałata czy każda inna surówka.
Dziś proponuję zapiekankę ziemniaczaną z mielonym mięsem - taką najprostszą. Można oczywiście urozmaicić ją dowolnymi warzywami, ale nie jest to konieczne, bo smakuje świetnie w takiej postaci.
 

Składniki na 2-3 porcje

8 średnich ziemniaków
250 g mielonego mięsa (u mnie mięso od łopatki)
2 cebule
1 jajko
2 łyżki kaszy manny
1 łyżka masła
200 ml gęstej śmietany (ja użyłam 16%)
100 g sera edamskiego albo goudy
2 łyżki oleju
sól, pieprz, chili, ulubione zioła (u mnie jak zawsze przyprawia Kotanyi)
szczypta mielonego kminku i gałki muszkatołowej

Ziemniaki ugotować w mundurkach (do wody można dodać kilka nasion kminku). Jeszcze ciepłe obrać, a po wystygnięciu pokroić na plastry.
Cebulę obrać, pokroić w kostkę, podsmażyć na 2 łyżkach oleju. Do podsmażonej cebuli dodać mięso i dusić aż do odparowania całej wody. Doprawić solą, pieprzem, chili i ziołami.
Gdy mięso przestygnie dodać do niego jajko i kaszę manną. Dokładnie wymieszać.
Żaroodporną formę wysmarować masłem. Na dnie ułożyć warstwę ziemniaków (na zakładkę), na to wyłożyć mięso i przykryć drugą częścią ziemniaków.
Śmietanę wymieszać ze startym żółtym serem, szczyptą kminku i gałki muszkatołowej. Dodać pół łyżeczki pieprzu i pół łyżeczki soli.
Przygotowane ziemniaki z mięsem zalać sosem śmietanowym i wstawić bez przykrycia do gorącego piekarnika. Piec około 40 minut w 175 stopniach (u mnie z termoobiegiem) aż do zrumienienia się sera.

Nie mam zdjęcia w wersji przekrojonej... bo jak już wylądowała na talerzach to nikt nie myślał o robieniu zdjęć :-) 


piątek, 3 czerwca 2011

Zapiekany makaron z zielonymi szparagami i szynką szwarcwaldzką


Od kilku tygodni zajadam się szparagami i chyba zanim zdążą mi się znudzić skończy się na nie sezon. W tym roku znalazłam na targu pana, który ma nieduże pole szparagowe i szparagi kupowane u niego są zawsze świeże. Średnio co drugi dzień dwa pęczki szparagów lądują w moim koszyku (a czasem dwa dodatkowe, które dostarczam mamie). Nic nie poradzę na to, że nie mogę się im oprzeć. Ostatnio kupuję głownie zielone, o które wcześniej było dosyć ciężko w moim mieście... ale w końcu Wielkopolska stoi szparagami, więc są i u nas :-)
Ostatnio nawet teściowa zajadała się szparagami z bułeczką i masłem. Gotuję je namiętnie, a co zostanie niezjedzone ląduje w szybkiej sałatce, omlecie czy innym daniu... czasem nawet nie zdążę pstryknąć fotki :-)
Wczoraj też ugotowałam cały pęczek szparagów, klika mi zostało i wymodziłam fajne, szybkie i smaczne danie. Zielonookiego w tygodniu nie ma, więc gotuję szybko a przygotowanie jednej porcji zajęło mi jakieś 15 minut :-)


Składniki na 1 porcję

40 g makaronu (u mnie świderki)
2 szalotki albo jedna mała biała cebulka
4 ugotowane zielone szparagi
2 plastry szynki szwarcwaldzkiej albo parmeńskiej
20 g tartego żółtego sera
1 łyżeczka ghee albo oliwy
ulubione zioła (u mnie „zioła włoskie” w młynku Kotanyi)

W garnku zagotować dużą ilość wody, wsypać ½ łyżeczki soli, dodać makaron i ugotować go al dente. Jeśli szparagi mamy surowe to też je ugotować w lekko osolonej i osłodzonej wodzie (ja miałam już ugotowane).
W czasie, gdy makaron się gotuje pokroić cebulkę w drobną kostkę, a szparagi w kawałki 2 – 3 cm. Szynkę pokroić w paseczki (ja ten tłusty pasek wyrzuciłam).
Na patelni rozgrzać ghee, wrzucić cebulkę i lekko zeszklić. Dodać szynkę i szparagi, smażyć 2 minuty często mieszając. Odcedzić makaron i gorący wrzucić na patelnię. Wszystko wymieszać, przełożyć do małego naczynia żaroodpornego.


Posypać startym serem, ulubionymi ziołami i zapiec. 


Można to zrobić w piekarniku (200 stopni, około 10 minut) albo tak jak ja - w mikrofalówce przez 3 minuty (użyłam opcji Crips do pieczenia i zapiekania)


Ps. Można przygotować dużą porcję w formie zapiekanki z większej ilości składników. Małe naczynia idealnie sprawdzają się do przygotowania i podania pojedynczych porcji. Jako, że dosyć często gotuję dla jednej albo dwóch osób zaopatrzyłam się w małe naczynia do zapiekania – są praktyczne i zapiekane dania ładnie się w nich prezentują :-)

poniedziałek, 21 marca 2011

Wspomnienie po ubzdryngolonym kurczaku czyli zapiekanka resztówka


Nie zwykłam marnować ani wyrzucać jedzenia. Po sobotnim obiedzie zostało mi trochę kurczaka, ziemniaków i marchewki z groszkiem. Gdy gotuję dla nas dwojga to przeważnie udaje mi się ugotować tyle, że zjemy. Ale przy kurczaku na butelce i goszczeniu kogoś na obiedzie zawsze „przedobrzę”, bo nie chcę, aby zabrakło. Tak było i tym razem, wszystkiego zostało po trochu, dogotowałam więc kilka różyczek brokuła i na niedzielę zrobiłam zapiekankę resztówkę. Wyszła po królewsku i była pyszna. Takie zapiekanki mają to co siebie, że trudno je powtórzyć, więc postanowiłam zapisać... i pewnie kiedyś skorzystam.  
Do takich dań fajnie sprawdzają się pojedyncze naczynia do zapiekania – wtedy taka porcja wygląda apetycznie i nic się nie rozpada przy nakładaniu... do zdjęć są idealne, bo jednak zapiekanka nałożona na talerz już się tak pięknie nie prezentuje. A wiadomo – najpierw jemy oczami i nosem... a dopiero później zmysł smaku zaznacza swoją obecność. Jeszcze się takich foremek nie dorobiłam, ale kuchnia nijak nie chce mi się powiększyć, a ja już nie mam gdzie tych naczyń upychać.


Składniki na 2 duże albo 3 mniejsze porcje.

300 g upieczonego kurczaka (bez skóry)
3 – 4 ugotowane ziemniaki
200 g brokuła ugotowanego na pół twardo
4 łyżki ugotowanej marchewki z groszkiem
1 jajko
100 ml śmietany 12 %
100 g żółtego, drobno startego sera (dałam ok 70 g)
pieprz, chili
gałka muszkatołowa, zioła prowansalskie

Ziemniaki i kurczaka pokroić w kostkę, wrzucić do dużej miski, dodać marchewkę z groszkiem. Brokuły podzielić na mniejsze część i dodać do ziemniaków. Wszystko razem wymieszać.
Naczynie żaroodporne posmarować masłem, przełożyć do niego warzywa z kurczakiem.
Jajko rozkłócić w miseczce, wlać śmietanę, dodać szczyptę gałki muszkatołowej, odrobinę chili i pieprzu, 1 łyżeczkę ziół prowansalskich i dobrze wymieszać.
Warzywa polać mieszaniną jajka, śmietany i ziół, posypać żółtym serem, wstawić bez przykrycia do podgrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 200 stopni przez około 30 minut – aż ser się rozpuści i lekko przypiecze.


Sycące, zdrowe i pyszne... warte grzechu :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...